Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Deadpool Classic tom 9

Seria Deadpool Classic jest jedną z tych, która niesamowicie się ciągnie. Komiksy z Deadpoolem, zwłaszcza te starsze, mają specyficzny styl i są do siebie bardzo podobne. Nie mamy tu wielkich zwrotów akcji ani wydarzeń, które rzutują na przyszłość zarówno samego głównego bohatera jak i całego świata Marvela. Wszystko dzieje się w specyficznym mikrokosmosie. Nie sprawia to, że seria jest zła. Jest jednak powtarzalna, co w niektórych wypadkach sprawia, że historie są… po prostu nie najlepsze. Wahania jakości są widoczne, bo na dobrą sprawę scenarzysta w takim komiksie musi mieć pomysł - w przeciwnym razie serwuje po raz kolejny coś, co widzieliśmy już dziesiątki razy. I tak niestety jest w przypadku dziewiątego tomu. 

Bo powiedzmy sobie szczerze - wątek w którym coś dzieje się z Deadpoolem i nie może on prowadzić normalnego (oczywiście jak na Deadpoola) życia pojawia się w co drugim tomie. Ja rozumiem, że jest to coś łatwego do opisania, ale ileż można? Kiedy zorientowałem się w jakiej konwencji ma być tom, strasznie się zawiodłem. No nic, mimo wszystko zabrałem się za lekturę i muszę przyznać, że totalnie nie zostałem kupiony. 

Główną osią pierwszej części fabuły komiksu jest fakt, że nasz najemnik został zarażony pewnym wirusem, który w znaczący sposób ma wpływać na jego funkcjonowanie atakując jego mózg. Problem polega jednak na tym, że nie specjalnie zauważam, jak to wszystko na niego wpływa. Zgodnie z założeniem, mózg Wade’a powinien stać się czymś na kształt mielonki i uniemożliwiać mu podejmowanie nawet najprostszych czynności życiowych. Jego stan powinien się pogarszać z chwili na chwilę. Problem polega jednak na tym, że Deadpool zachowuje się dziwnie zawsze. Wirus, który atakować ma jego mózg, powinien zrobić z niego obłąkanego dziwaka. I muszę przyznać, że bardzo trudno jest mi wychwycić momenty, w których Deadpool zachowuje się dziwnie bo jest przecież Deadpoolem, i te, w których jest to wina tego wirusa. Co więcej, nie jest dla mnie wiarygodne to, że Deadpoolowi to przeszkadza. Chciałbym powiedzieć, że wątek ten mógł mieć potencjał, ale moim zdaniem pomysł już od samego początku był spalony i nawet najlepsze wykonanie nie wiele mogłoby tu wskórać. 

Nie żebym się tylko czepiał. Były też fragmenty ciekawe. Przede wszystkim fenomenalne wykorzystanie postaci Rhino. Po pierwsze nie spodziewałem się go w komiksie z Deadpoolem. Po drugie natomiast, genialnie wykorzystany potencjał wielkiego, silnego złozla. Jego rola jest tutaj prawie tylko komediowa, jednak w takim formacie jakim jest ten komiks pasuje to idealnie. Pasuje mi także nowy „pomocnik” Deadpoola, jakim okazał się obłąkany bezdomny. Owszem, szczytem humoru to nie jest, ale czasem zdarzy mu się powiedzieć coś śmiesznego w nieoczekiwanym momencie, w konsekwencji czego szybciej wypuściłem powietrze nosem.

Tak czy inaczej, pierwsza część fabuły to tylko odgrzewane kotlety z gorszym wykonaniem i paroma przebłyskami. W międzyczasie Deadpool wykonuje kolejne zadania, ale to tylko mordobicie z zarysem fabularnym, więc nie ma sensu bardziej się nad tym rozwodzić. 

W drugiej części koncentrujemy się na losach Agenta X. Zapytać można co to ma w ogóle wspólnego z Deadpoolem? Generalnie nic. Nic oprócz okresu, w którym dzieje się fabuła (w którym to aktualnie Deadpoola nie było w mieście) i faktu, że Agent X posiada łudząco podobne do Wilsona moce. Pojawiają się też postacie poboczne znane z innych historii z Deadpolem.

Tutaj historia wygląda o wiele lepiej, mimo wyraźnej początkowej mojej niechęci. Bo wiecie, kupujecie komiks o Deadpoolu, nastawiacie się na kolejną dawkę czegoś, co doskonale znacie, a tu nagle okazuje się, że połowa tomu to tylko i wyłącznie spin-off. Można być z tego powodu zawiedzionym. Niemniej, obserwujemy jak Agent X z człowieka zupełnie niezwiązanego z branżą staje się zawodowym najemnikiem. Jest to podróż ciekawa, wypełniona kolorowymi postaciami, z którymi jest widoczna chemia. Nie powiedziałbym mimo wszystko, że jest to coś świeżego, ale na pewno o wiele lepszego względem pierwszej połowy tomu. 

Konkludując, dziewiąty tom Deadpool Classic to coś, co możnaby sobie spokojnie odpuścić. Niestety, wszystko wskazuje na to, że w kolejnym tomie wątki będą kontynuowane i zapewne krótkie wytłumaczenie fabuły na pierwszej stronie komiksu wam nie wystarczy. Fani Deadpoola zamierzający kontynuować czytanie serii powinni więc ten tom kupić, a pozostałym osobom proponuję przeglądnąć ofertę polskojęzycznych komiksów celem znalezienia czegoś dobrego w tej samej cenie. 

Krzysiek "Sobb" Sobieraj

Deadpool Classic tom 9
scenariusz: Gail Simone
rysunki: Udon Studios
tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
liczba stron: 272
cena z okładki: 89,99 zł

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.