Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Staruszek Logan tom 5 Dawne strachy

Logan, mimo że to już leciwy staruszek, to jednak wcale nie wybiera się na emeryturę bo wciąż ma wiele do zrobienia. Może i by chciał odłożyć szpony – oczywiście metaforycznie, bo dosłownie nie ma jak – na półkę, chłodne piwko sobie pić i generalnie wrzucić na luz. No ale nie może tego zrobić, nie gdy jest superbohaterem i na dodatek ma pewne nierozwiązane sprawy z przeszłości... a właściwie to teraz z przyszłości... oj tam, ma nierozwiązane sprawy i koniec kropka. Trzeba się nimi zająć.

Żeby Loganowi się nie nudziło w pierwszej historii wchodzącej w skład tego tomu, Jeff Lemire wysyła naszego ulubionego staruszka w podróż. A dokąd to, zapytacie? Jako że podróże krajowe mogą być zbyt nudne, scenariusz rzuca go do Rumunii. A co! A czemu akurat Rumunia, zapytacie? No właśnie temu, że jak się okazuje – ja przynajmniej tego nie wiedziałem – podopieczna (jeśli można tak o niej powiedzieć) Logana, Jubilee zniknęła. Okej, nie śledzę X-Men i niezbyt wiem co w zmutowanej trawie piszczy, więc dla mnie Przystań X czy fakt, że Jubilee ma dziecko był nowością... tak samo jak to, że wyżej wspomniana dziewczyna jest wampirzycą. Coś mówiłem o Rumunii? No bo wiecie, Rumunia, hrabia Dracula, te sprawy. Łączymy kropki i wychodzi nam dość logiczna całość. No i już na samym początku Staruszek ma problem, bo trafiając na plamę krwi... zostaje podpalony przez Man-Thinga. Okazuje się, że trafił na specjalną jednostkę S.H.I.E.L.D. czyli Wyjących Komandosów. Tym razem ów oddział nie składa się ze zwykłych żołnierzy, lecz grupy potworów. Dla tych, którzy nie wiedzą – bo ja już wiem- Wyjący Komendosi byli grupą żołnierzy skupionych wokół Nicka Fury'ego. A teraz mamy tu Man-Thinga, Wojwilka, Orrga, Manphibiana, Teen Abomination czy Hit-Monkey'a. Ciekawa śmietanka towarzyska. Ciekawie też brzmi koncepcja żeby potwory nachrzaniały się z wampirami.

Z tego co kojarzę, to między Loganem a Jubilee zawsze była jakaś więź przypominająca coś głębszego niż przyjaźń, coś na kształt relacji starszy brat – młodsza siostra. I wydaje mi się, że Lemire sięga ku tej relacji i chcąc poniekąd wymusić na Staruszku ruszenie tyłka, wybrał tę konkretną X-Menkę aby wpadła w tarapaty. Myślę, że gdyby chodziło o kogoś innego, to Logan z takim zapałem nie ruszyłby z misją ratunkową. Na pewno ruszyłby na ratunek Storm czy Icemanowi, ale myśl o tym, że Jubilee może być w niebezpieczeństwie bardziej ścisnęło serce Logana. Zwłaszcza Staruszka Logana, który – było nie było – odpowiada za śmierć Jubilee ze swojej rzeczywistości. Nic więc dziwnego, że drgnęła jakaś struna w jego sercu i ruszył jej na pomoc. Okej, historia nie jest kiepska czy nudna, jednak bardziej pasuje mi do Deadpoola – który miał już do czynienia z Draculą i potworami – niż do Logana, nawet tego z alternatywnej rzeczywistości. Jednak nawet dobrze się bawiłem czytając tę opowieść. Rysunki za które odpowiada Filipe Andrade nie powalają na kolana, co prawda nie są brzydkie, ale osobiście nie przypadły mi do gustu.

Idąc dalej, wpadamy w kolejną – nazwijmy to – skrajność. Wędrujemy z Rumunii... do przestrzeni kosmicznej. W sumie Logan jakoś niezbyt mi się kojarzy z kosmosem, owszem podróżował w przestrzeń z X-Men, ale sam jakoś nieszczególnie mi pasuje do tego typu lotów. A dlaczego to zrobił? Aby pomóc. Bowiem otrzymuje prośbę o pomoc ze stacji kosmicznej. Możemy się przyczepić do tego, że prośba aby przybył sam nie wzbudza w nim żadnych, nawet najmniejszych podejrzeń... Myślałby kto, że taki weteran nie wyczuł pisma nosem, co nie? Alpha Flight wpadli w tarapaty i proszę kanadyjskiego ziomka o pomoc. No ale sam ma przylecieć? Skoro cały zespół dał ciała, to jeden jedyny mutant zdziała więcej niż oni? Hard to believe. Pobyt na stacji przeplatany jest wydarzeniami z Ziem Jałowych – miejsca z rodzimej Ziemi Staruszka – jednak początkowo nie wiemy jakim cudem Logan się tam znalazł, co tam robi... jednak to co tam go spotyka, nie jest szczególnie przyjemne i optymistyczne. Jak się okazuje, za powrotem na Ziemie Jałowe był.... A nie, nie będę spoilerować. Jest lepiej niż w Rumunii, jednak... No nie wiem, mam pewne mieszane uczucia. Przygoda w kosmosie to powrót Andrei Sorrentino i to oczywiście największy plus tej historii.

Podsumowując: piąty tom serii jest najbardziej zróżnicowanym z całej dotychczasowej serii. Czuję się nieco odsunięty od głównego wątku tej opowieści, wydaje mi się, że Lemire inaczej planował to rozpisać, czuję że „Dawne strachy” to zapchajdziura. Komiks być może powstał, bo poprzednie się dobrze sprzedawały i postanowiono, że należy trochę rozciągnąć tę serię. Może tak było, może się mylę. Bawiłem się nienajgorzej czytając ten komiks, ale mam świadomość, że zawsze mogłem się bawić ciut lepiej.

Dengar

Staruszek Logan tom 5 Dawne strachy
Scenariusz: Jeff Lemire
Rysunki: Andrea Sorrentino, Filipe Andrade
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Liczba stron: 108
Cena: 39,99 zł



Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.