Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Doktor Strange tom 2

Bohater pozbawiony swoich umiejętności to zabieg raczej standardowy, coś w rodzaju obowiązkowego rozdziału dla każdego herosa, gdzie uczy się siebie na nowo, przezwycięża ograniczenia i staje się ostatecznie lepszą wersją samego siebie. Rozdział tak do bólu standardowy, że podany w nieodpowiedni sposób może nas zniechęcić do dalszej lektury. Nasz ulubiony doktor staje właśnie przed takim etapem swojego życia i tylko od dobrego pióra scenarzysty zależy, czy wytrwamy do końca, na szczęście w tej roli zobaczymy Jasona Aarona. Tylko czy aby na pewno nazwisko gwarantuje jakość dzieła?

Zmienił się nasz były chirurg i to bardzo. Ciężko dostrzec dostojnego maga, którym zwykle się jawi, teraz przypomina raczej zmęczonego życiem wojownika. Podobać może się pazur, jakiego nabiera, a pod niezadbaną powłoką wciąż możemy dostrzec błysk geniuszu wymieszany ze spojrzeniem szaleńca.

Stephen ocalił magię, ale poniósł przy tym ogromne straty, co musiało odbić się echem wśród najbardziej ikonicznych antagonistów byłego chirurga, którzy tłumnie odwiedzą naszego bohatera w tym zeszycie. Każde kolejne starcie będzie wyczerpujące, zwłaszcza, że nasz heros musi korzystać z najróżniejszych artefaktów, żeby móc mierzyć się z bezlitosnymi przeciwnikami. Ostatecznie największym z nich okaże się to co siedzi w środku doktora, a w sumie o tym właśnie jest ten etap historii zawsze. O starciu z samym sobą, ale tutaj podany w ciekawym stylu, co bardzo łatwo kupić i nie martwić się znajomością schematu.

Oprócz Chrisa Bachalo za rysunki odpowiada kilku innych twórców i choć zwykle nie przepadam za takimi rotacjami, to tutaj wyszły one bardzo naturalnie tworząc pewnego rodzaju kolarz artystyczny. Komiks świetnie miesza ze sobą style, dając nam umagiczniony efekt. Coś czego od Doktora Strange zwykliśmy oczekiwać.

Na kadrach komiksu w wielu miejscach dominują macki, i istoty o nieokreślonej ilości ślepi, co dodaje komiksowi odpowiedniego niewyjaśnionego, osobliwego charakteru i aury. Coś czym niewątpliwie powinien cechować się ten zakątek uniwersum Marvela.

Jak to zwykle bywa we współczesnym komiksie, nie obyło się bez gościnnych występów innych bohaterów. Na kartach tego opasłego tomiku spotkamy poza doktorem i jego klasycznymi rywalami również samą Thor i Man-Thinga, a to zawsze miłe niespodzianki.

Jednak, mimo ich obecności, najważniejszym bohaterem jest tutaj Stephen Strange i wypada w tej roli barwnie i autentycznie. Chociaż autor korzysta z utartego, obowiązkowego szlaku to robi to w sposób elegancki i świeży. Jeśli komiks ma jakąś wadę (a ma) to jest to na pewno humor, który próbuje wbijać się w znany z komiksów o innych bohaterach dowcip Marvela. Tutaj nie zawsze da się go kupić z  czystym sumieniem, a jego brak nie zaszkodziłby lekturze. Wręcz przeciwnie.

Nazwisko nie gwarantuje jakości, ale w tym wypadku Aaron wychodzi z pojedynku obronną ręką i trochę szkoda, że żegna się z tym tytułem (choć my dzięki Egmontowi będziemy śledzić dalsze przygody w kolejnym tomie), zwłaszcza, że jakby dopiero zaczynał rozwijać skrzydła.

Sam komiks jest przyzwoity i godny polecenia zwłaszcza, jeśli ktoś chce poczytać przygody bohatera, który stoi zwykle z boku głównych wielkich wydarzeń, nie jest Avengersem na pełen etat i prezentuje unikatowy dla tego uniwersum styl.

Mateusz "Hawk" Cebrat

Doktor Strange tom 2
scenariusz: Jason Aaron
rysunki: Chris Bachalo
tłumaczenie: Marceli Szpak
liczba stron: 264
cena z okładki: 69,99 zł

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.