Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Nienawidzę Baśniowa tom 4 Konali krótko i płaczliwie

„Nienawidzę Baśniowa” dociera do ostatecznego finału. Cukierkowa opowieść o masakrze, swoisty eksperyment, który wymykał się z pod kontroli, ewoluował, nabiera ostatecznej formy i prowadzi nas do samego końca Baśniowa, które według jego bohaterów miało być wieczne. Przyjdzie nam na koniec poznać kilka nowych postaci, które pociągają za sznurki w całej opowieści, powitać paru powracających po dłuższej nieobecności bohaterów i co najważniejsze spędzić jeszcze kilka stron z niesamowitymi Larrym i Gert, którzy to wspólnie dla nas wystąpią w rozkosznej sztuce zatytułowanej „Konali krótko i płaczliwie”.

Akcja poprzedniego zbioru zakończyła się kiedy główna bohaterka trafiła do piekła, a jej oczom ukazała się dawna rywalka zasiadająca na tronie. Autor szybko rozwiewa wątpliwości dotyczące powrotu tej postaci i wrzuca nas po chwili do domu głównej bohaterki. Tego ziemskiego domu. Stanowi on jednak swego rodzaju koszmar, którym niejako przedstawia się antagonista.

Tymczasem w Baśniowie pracę kuriera otrzymuje dawno zapomniany bohater – smok Duncan. Śledząc jego pierwszą dostawę trafiamy w samo centrum wydarzeń, które inicjują nieubłagalnie nadciągający finał. Baśniowo staje przed wizją zagłady i tylko jedna osoba może zapobiec tragedii. Mordująca wszystko co słodkie, w fuj wściekła Gert.

Ostatnie zeszyty „Nienawidzę Baśniowa” zebrane w finalny tom czwarty, choć mkną nieubłagalnie do końca, to znajdują czas dla wykreowanych przez siebie bohaterów, każdemu z nich dając ostatnie pięć minut chwały. Szczególnie rola Larry’ego, zgorzkniałego, apatycznego świerszcza wypada bardzo przekonująco w obliczu nadciągającego końca. Cieszy również fakt, że główna bohaterka nie skrada wyłącznie dla siebie ostatniego aktu opowieści o Baśniowie.

Od strony wizualnej wydawać mogłoby się, że Skottie Young nie jest nas już w stanie zaskakiwać, ale najlepszym dowodem na to, że jesteśmy w błędzie, niech będzie sam scenariusz tego komiksu. Pomijając genialny rysunek tego szalonego artysty, wręcza on nam niemalże epickie dwustronicowe kadry, które zapierają dech w piersi i dodają rozmachu finałowi.

Jaki jest zatem finał „Nienawidzę Baśniowa”? Zaskakujący. Nie wiem, czy tego chciałem się spodziewać, ale powinno to świadczyć na plus komiksu. Dostaniemy tutaj zakończenie kilku wątków (choć trzeba od razu zaznaczyć, że nie wszystkich), co może dawać pole do nie tylko wolnej interpretacji, ale również ewentualnego powrotu do cukierkowego świata przez Skottiego Younga - choć finał jest według autora ostateczny. Staniemy również przed wizualnym geniuszem w postaci rozstrzygającego starcia, w którym przewijać się będą potężne fale uderzeniowe, rozbłyski, ale nie zabraknie też starej, sprawdzonej, brutalnej szkoły pięści. Wszystko to po to, żeby zostawić nas z ostatnimi kadrami godnymi niemyślenia i szczerego uśmiechu.

Na koniec zostawiłem to, do czego odnoszę się zawsze przy okazji recenzji Nienawidzę Baśniowa, a skoro to ostatni raz, nie mogło tym bardziej zabraknąć tego elementu. Chodzi oczywiście o bluzgi i wulgarny język, który zastąpiony zostaje przez słodkie określenia, które w odpowiednim kontekście nabierają pikantnego znaczenia. Tłumaczący dla nas komiks wzbili się na wyżyny opanowując tę trudną sztukę. Czwarty tom jest wręcz poetycznie doskonały pod tym względem, a wykorzystanie jednego prawdziwego przekleństwa w odpowiednim momencie, mnie zostawiło spełnionego.

„Nienawidzę Baśniowa” to rewelacyjna, zaskakująca i czasami chora seria komiksów, a jej ostatni zeszyt nie odbiega pod tym względem od swoich poprzedników. Stanowi świetne uzupełnienie i na pewno warto będzie wracać do tej serii, polecać ją i wypatrywać kolejnych dzieł Skottiego Younga, który jak widać może być kimś dużo więcej niż rysownikiem genialnych, alternatywnych okładek. Z całego serca w fuj polecamy wam „Nienawidzę Baśniowa”.

Mateusz "Hawk" Cebrat

Nienawidzę Baśniowa, tom 4: Konali krótko i płaczliwie
Scenariusz: Skottie Young
Rysunki: Skottie Young 
Tłumaczenie: Marceli Szpak
Oprawa: miękka
Ilość stron: 120
Format: 170x260
Cena: 42,00 zł


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.