Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Bloodborne tom 1 Śmierć Snu

Jej, ten tytuł kojarzy mi się z wieloma, wieloma godzinami spędzonymi przed konsolą. Ale jakoś niezbyt przyjemnie mi się to kojarzy, może to przez to, że prawie lada moment mnie zabijali i... no obdarzałem przez to grę niezbyt przyjemnymi komplementami. No dobra, to były słowa powszechnie uważane za wulgarne. Mimo, że uważam, że ta gra jest wymagająca i stanowi wyzwanie dla graczy to jednak muszę jej przyznać, ma fajny klimat. I może właśnie tego klimatu postanowiłem poszukać w tym komiksie.

No właśnie, czego mogłem spodziewać się po komiksie napisanym na podstawie gry video? Nie wiedziałem totalnie na co mogę liczyć, więc zaciekawiony zabrałem się za lekturę. Tom ten to zbiór dwóch opowieści, tytułowej „Śmierci snu” oraz „Pragnienia uzdrowienia”. Są to historie ze sobą nie połączone w żaden inny sposób, niż tylko faktem, że dzieją się w ramach jednego uniwersum. No i może dzięki temu są tak różne i w pewien sposób ciekawe.

Ciężko opowiadać o obu historiach bez zdradzania ich treści, zwłaszcza, że są to historie dość krótkie. Na pewno scenarzysta – Ales Kot – puszcza oko do czytelników, którzy grali w grę. Jednym z największych i najbardziej oczywistych nawiązań jest napis „Nie żyjesz”, który jakże często sam widziałem na ekranie podczas gry. Oj, jak mnie to denerwowało. Fabuła pierwszej historii to w sumie, jedna wielka zagadka. Opowiada o samotnym łowcy (którego imienia, ani nawet płci nie znamy), który musi wykonać pewne zadanie. I przyznam, że po lekturze tej opowieści do końca nie byłem pewien czy to wszystko działo się naprawdę, czy to element koszmaru łowcy. W sumie można powiedzieć, że to opowieść drogi, bowiem nasz łowca musi przebyć pewną drogą aby ociągnąć cel. Po drodze oczywiście natrafia na pewne niedogodności i trudności ale udaje mu się im sprostać. Mimo, że ponosi śmierć. Ale cały czas dziarsko prze naprzód. Fabularnie – nie ukrywajmy, szału nie ma – ale za to wizualnie komiks prezentuje się naprawdę ładnie. Miasto Yharnam ogarnięte tajemniczą plagą, która zmienia ludzi w potwory wygląda groteskowo ale jednocześnie niemal zapiera dech w piersi. W tej opowieści to właśnie warstwa wizualna mówi więcej niż tekst w dymkach. Akcja toczy się dynamicznie, krew leje się podczas widowiskowych pojedynków. Jest ładnie. Komiks zdecydowanie cieszy oko czytelnika. Widać, że scenarzysta chciał trzymać nas w napięciu, napisać coś na kształt horroru jednocześnie ograniczając opowiadanie historii łowcy do minimum. I to mu się udało. Podróż łowcy jest krótka, acz treściwa. No i na pewno plusem są nawiązania do gry – pokazanie charakterystycznego uzbrojenia czy wykorzystania mechaniki Wglądu. Brawo panie Kot!

„Pragnienie uzdrowienia” diametralnie różni się od pierwszej opowieści. Tutaj bowiem śledzimy perypetie nie łowcy ale księdza Clementa oraz badacza i lekarza Alfrediusa, którzy łączą siły w walce ze wspólnym wrogiem. Tutaj tempo jest już wolniejsze, nie jest tak dynamicznie jak poprzednio. Jest to przeciwwaga „Śmierci”. I chyba dzięki temu jest to także udana opowieść. Obaj bohaterowie tej historii starają się rozwiązać zagadkę choroby Spopielonej Krwi, która jest utrapieniem dla mieszkańców Yharnam. Samo zestawienie postaci to też pewna przeciwwaga i kontrast, jeden z nich reprezentuje wiarę, drugi z kolei naukę. I ich podejście do tematu musi się zderzyć ze sobą, lecz mimo tych różnic jakoś znajdują wspólny język. Dodatkowo możemy rzucić okiem jak funkcjonuje samo miasto przed swoim upadkiem, widzimy jego organizację i działania Kościoła Uzdrowienia. A poza tym gdzieś tam w tle widzimy mieszkańców, którzy potem stają się uchodźcami a na koniec... Jest to ciekawie rozpisana opowieść. Wizualnie też jest ładnie i wcale nie byłem rozczarowany.

Słów kilka o wizualnej oprawie tego komiksu. Piotr Kowalski odpowiedzialny za rysunki i Brad Simpson zajmujący się kolorami odwalili zdecydowanie kawał dobrej roboty. Ładnie narysowane kadry, dobrze wycieniowane i pokolorowane nadają tym historiom klimatu. Jest dynamicznie, ilustracje oddają atmosferę grozy, strachu, zagrożenia. Potwory, które znamy z gry wyglądają tutaj bardzo ładnie – o ile potwór w ogóle może wyglądać ładnie – i czuć, że są gotowe rozszarpać człowieka bez najmniejszego wahania. Krajobrazy, architektura, ruiny – wszystko co rysuje Kowalski bardzo cieszyło moje oko. Dodatkowo Simpson uzupełnia to idealnie dobranymi kolorami i dopieszcza pracę naszego rodaka. Brawo!

Tłumaczenie jak na Egmont przystało na wysokim poziomie. Nie mam nic do zarzucenia pod tym kątem. Wydanie równie ładne, twarda oprawa. Komiks świetnie wygląda na półce. Zachęcam do lektury. To komiks nie tylko dla gamerów ale i fanów dobrych komiksów. Jeśli chcecie przeczytać mroczną opowieść, powinniście sięgnąć po pierwszy tom „Bloodborne”. Nie powinniście się zawieść!

Dengar

Bloodborne tom 1 Śmierć Snu
Scenarzysta: Ales Kot
Ilustrator: Piotr Kowalski
Tłumacz: Piotr Czarnota
Wydawnictwo: Egmont
Cena detaliczna: 79,99 zł

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.