Avalon » Publicystyka » Artykuł

Historie Nieopowiedziane

Pretekstem do napisania krótkiego publicystycznego tekstu była dyskusja na forum Comixfan, w której udzielił się sam Chris Claremont. Dyskusja ta dotyczyła historii, które się nie wydarzyły w świecie X-Men, chociaż zostały zaplanowane, a czasami były już w trakcie produkcji. Spójrzmy więc razem, jak mogłaby wyglądać historia świata X, gdyby...
HISTORIE NIEOPOWIEDZIANE

Dawnośmy na Avalonie żadnej publicystyki nie mieli... Bo i właściwie o czym tu pisać, czego byśmy wszyscy nie wiedzieli, a w innym dziale zawrzeć by się nie dało? Znalazłem jednak pretekst do napisania krótkiego tekstu na temat, przeglądając dyskusję na forum Comixfan, w której udzielił się sam Chris Claremont. Dyskusja ta dotyczyła historii, które się nie wydarzyły w świecie X-Men, chociaż zostały zaplanowane, a czasami były już w trakcie produkcji. Spójrzmy więc razem, jak mogłaby wyglądać historia świata X, gdyby... Ale najpierw słowo wstępne.

W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, Marvel słynął wśród wydawców komiksów z dosyć luźnego podejścia do kwestii tworzenia komiksu. Tak zwany "marvelowy cykl produkcji" polegał na tym, że scenarzysta obmyślał treść danej historii, dzielił ją na sekwencje, spisywał dialogi i tak dalej, pozostawiając rysownikowi niemal całą reżyserię danego numeru. Ten swoisty liberalizm biurowy przyciągał licznych twórców, kusząc perspektywami, jednak szybko okazało się, że nie jest to taka zupełna sielanka. Już w końcu lat siedemdziesiątych, edytorzy zaczęli się wtrącać. Potem, gdy nadeszły wszelkiego rodzaju badania rynku, statystyki oczekiwań i cała ta nowoczesna, agresywna ekonomia, zaczęło im się wydawać, że wiedzą lepiej od twórców, a czasami też lepiej od fanów, co się przyjmie. Sławę najsurowszego cenzora/inkwizytora zyskał sobie w latach dziewięćdziesiątych Bob Harras, którego surowe wyroki doprowadziły do odpływu bardziej ambitnych twórców z Marvela i powstania wydawnictwa Image. Z nastaniem epoki Joe Quesady rygor złagodniał jednak ponownie, co było podyktowane raczej koniecznością i służyło przyciągnięciu sławnych nazwisk. Marvel stracił opinię tyrana, chociaż w praktyce wciąż przegrywa rywalizację o sławy z DC Comics, a jak wpływa to na poziom historii, widzicie już sami. Tyle historii w pigułce, wracamy do tematu.

Najwięcej utrąconych wątków ma na kącie nie kto inny, jak scenarzysta z najdłuższym stażem - Chris Claremont. Wiadomo, że nie narzeka się publicznie na pracodawców, ale jeśli odpowiednio go podejść, zdradza czasami swoje rozczarowanie z powodu licznych pomysłów, których nie pozwolono mu rozwinąć. Cóż, czy to dobrze, czy źle, trudno teraz oceniać, ale zapoznać się z niektórymi z owych niebyłych historii nie zaszkodzi. Oto zatem, co wyciągnęli od pana Claremonta fani:

Z pewnością najbardziej znaną opowieścią Claremonta jest The Dark Phoenix Saga, najbardziej znanym zaś ze zmienionych wątków jej zakończenie, opublikowane lata później jako Phoenix: The Untold Story. W wersji oryginalnej, grupa X-Men przegrała bitwę z Imperialną Gwardią na Księżycu, a Jean została poddana lobotomii, w wyniku której straciła wszystkie swoje zdolności. W założeniu scenarzysty, kolejne numery miały skupiać się na jej przeżyciach po tym doświadczeniu i przebytym załamaniu. W okolicach numeru 150, Magneto miał zaoferować Jean przywrócenie pełnej mocy, ona zaś miała odmówić, pogodzić się ze swoim stanem, wyjść za Scotta i urodzić Rachel w okolicach Uncanny #200. Edytor serii, Jim Shooter uznał jednak, że Phoenix powinna zostać ukarana surowiej i zażądał, by została więźniem Shi'Ar (teoretycznie) na zawsze. Claremont doszedł jednak do wniosku, że w ten sposób saga straci całe swoje znaczenie i zdecydował się na zakończenie, które znamy. Trzeba przyznać, że w tym przypadku spięcie między twórcami wyszło historii na dobre, bo śmierć Phoenix wciąż wymieniana jest w czołówce najważniejszych wydarzeń w historii komiksu w ogóle.
Tuż przed przemianą Jean w Dark Phoenix, w Uncanny X-Men zadebiutowały dwie nowe postaci: Dazzler i Kitty Pryde. Mało kto jednak wie, że Alison została tu niemal wciśnięta na siłę, ponieważ Shooter uznał, że przed rozpoczęciem serii z jej solowymi przygodami, powinna pojawić się w X-Men. Sprawy z Kitty również nie ułożyły się po myśli Claremonta, ponieważ założył sobie, że po zakończeniu historii Phoenix, wprowadzi dwójkę młodych uczniów, między którymi rozwinie wątek miłosny. Obie nowe postacie miały nosić imiona ze "Snu Nocy Letniej" oraz "Burzy" Shakespeara: Ariel i Caliban. Kierownictwo zgodziło się jednak tylko na jedną nową uczennicę i tak Kitty otrzymała pseudonim Sprite, a biedny Caliban został zdegradowany do roli Morlocka.
Aby ocalić choć część swoich wątków i jedną z ulubionych postaci, jakie stworzył, pan C. posłużył się alternatywnym światem, by wprowadzić do kontinuum Rachel Summers. W tym celu, zmieniony został jeden z pierwotnych zamysłów Days of Future Past i Charles Xavier nie zginął razem z senatorem Kelly, aby w dalszej przyszłości mógł zostać zakatowany na oczach Rachel.
Okazuje się, że Claremont niemal od samego początku planował uśmiercić Xaviera w czasie rzeczywistym. Sam zrezygnował z przeistoczenia go w Brood i zgładzenia, gdy pojawiła się okazja wprowadzenia New Mutants, rozpoczął jednak starania, by przenieść Charliego na tamten świat w numerze dwusetnym, najpierw przez pobicie, później przez ujawnienie ciężkiej choroby. Jednocześnie sprowadził do Szkoły zresocjalizowanego Magneto, który miał w przyszłości przejąć kierownictwo i opiekę nad New Mutants. Jak sam scenarzysta twierdził: "te wydarzenia miały być próbą dojrzałości dla pierwszego pokolenia X-Men." Kierownictwo doszło jednak do wniosku, że powinno się pozostawić furtkę dla przyszłego powrotu Xaviera, a ponieważ wtedy zmartwychwstania nie były jeszcze na porządku dziennym w komiksach, Claremont zdecydował się wysłać go na kosmiczne wojaże, by móc chociaż w części zrealizować swoje zamierzenia. Wkrótce, po sądzie nad Magneto, X-Men mieli się z mierzyć z osobnikiem, który zadebiutował w czasie procesu - sir Jamesem Jaspersem i jego tworem - The Fury. Z jakiegoś powodu jednak, wątek ten został ucięty. Sam Jaspers pojawiał się później kilkakrotnie w Excalibur, a Fury na swój pojedynek z X-Men musiała poczekać aż do roku 2004 (tak, w tym pojedynku wykorzystano fragmenty pierwotnego scenariusza).
Niedługo potem, światem Marvela zatrzęsły drugie Secret Wars, po których Rachel weszła w konflikt z X-Men, a w końcu została zabrana w nieznane przez Spiral. Do dzisiaj nie wiemy, co wydarzyło się między Uncanny #209 a Excalibur: The Sword is Drawn, a to dlatego, że miniseria, która miała uzupełnić lukę została wstrzymana tuż przed wydaniem. Powód do dziś nie jest znany, a pojedyncze strony z rysunkami Ricka Leonardi krążą wśród fanów-kolekcjonerów [dwie z nich znajdziecie na dole strony - Gil]. Historia miała opowiadać o pobycie Rachel w Mojoworld, gdzie musiała zmierzyć się z własną przeszłością, czyli wspomnieniami z Days of Future Past. Wieść niesie, że fragmenty scenariusza oraz niektóre grafiki zostały wykorzystanie później w miniserii X-Men: True Friends, ale trudno powiedzieć coś dokładniej, bo i związku między obiema seriami trudno się doszukać.

Mniej więcej w tym czasie, Claremont zaczął planować dalszą przyszłość. Niektóre jej elementy są nam znane, bo przeszły przez nożyce edytorów, jednak inne, bardzo duże wątki zostały obcięte. A było to tak:
Do numeru 250. wszystko toczyło się niemal dokładnie tak, jak zostało wydane: Masakra, Upadek, zniszczenie posiadłości i przeprowadzka do Australii. W tym momencie rozpoczyna się pierwsze podejście do historii pod tytułem: The Dark Wolverine Saga. Logan wraca sam do australijskiej bazy i zastaje tam grupę Reavers, którzy przyszli odzyskać, co należało do nich. Zbiera ostre cięgi i zostaje ukrzyżowany na wielkim X, ale Jubilee ratuje go i razem docierają jakoś do Madripoor. Wolverine zaczyna się zachowywać dziwnie, gdy jego healing factor nie radzi sobie z odniesionymi obrażeniami, a jego umysł zaczyna się rozpadać. Wkrótce znajdują odmienioną Psylocke, która dostała się pod kontrolę Hand i jest teraz ich zabójczynią. Hand próbują skorzystać z okazji i poddać Logana praniu mózgu, ale ten, w chaotycznym stanie, uwalnia się ze zbiornika i roznosi cały ośrodek, zabijając wszystkich drani w okolicy i uwalniając Psylocke. Tutaj historia rozdziela się na dwa tory: pierwszy, dotyczący jedynie Uncanny X-Men i drugi, poprawiony po decyzji o uruchomieniu nowej serii - X-Men. Do numeru 280. w tle miał przewijać się wątek ciągłego osłabiania Logana (który w rzeczywistości został nagle obcięty w #275), który mimo stopniowej utraty zdolności regeneracyjnych, nie zamierza opuszczać grupy. Jednocześnie X-men mieli uważnie obserwować Psylocke, spodziewając się zdrady z jej strony. W okolicach X-Men #2 grupa miała stoczyć rewanżową walkę z Reaversami, podczas której Lady Deathstrike miała wyrwać serce Loganowi. Od tej pory, historia nabiera rozpędu. Hand wykradają ciało Wolverine'a i przy użyciu swoich magiczno-naukowych metod utrzymują je przy życiu, a używając zaklęć, blokują jego duszy dostęp do naprawiającego się ciała i zamieniają w swojego Master Assasina. Przez rok wszystko jest wielką tajemnicą, a gdy wreszcie X-Men orientują się, kim jest niepowstrzymany morderca, zamierzają go zabić. Xavier jednak upiera się, by ocalić Logana, więc próbują, ale spotyka ich kolejna niespodzianka, bo oto Jean zdradza grupę i przechodzi do Hand. Przez cały ten czas, healing factor Logana zdołał odtworzyć brakujące serce, chociaż przy tym ignorował cały pośmiertny rozkład, więc jego kończyny rozpadły się, niemal do szkieletu. W końcu jednak, regeneracja wznawia się, naprawiając całe ciało, ale przy tym powoduje odrzucenie Adamantium, które zaczyna wyciekać przez skórę, pokrywając ją cienkim pancerzem, przez co, jak napisał sam Claremont: "wygląda jak Silver Surfer z włosami i pazurami." Wkrótce dochodzi do wielkiego starcia z X-Men, podczas którego Colossus wyrywa pazury Logana z jego rąk. Hand sprawiają mu nowy zestaw szponów, jednak coś jest z nimi nie tak i w ciągu połowy roku okazuje się, że prawdziwe pazury odrastają, co znaczy, że są naturalnym wytworem ciała Wolverine'a. To odkrycie staje się impulsem do rozwiązania historii, która miała zakończyć się bitwą między X-Men a Hand oraz walką o duszę Logana, w której ocalić go miała Jean, bo oczywiście nie zdradziła swoich, tylko tak udawała. Skutek tego wszystkiego miał być taki, że adamantowy pancerz w końcu opada, a Wolverine odradza się jak feniks z popiołów. Po wszystkich tych przejściach, Logan miał zostać pozbawiony Adamantium, a jego czynnik regeneracyjny znacznie osłabiony, w zamian miał jednak zyskać Jean, której przeznaczono zostać przy nim. Cała ta historia miała obejmować ponad pięćdziesiąt numerów komiksu, a samo jej rozwiązanie trwać dwa lata. Cóż, najwyraźniej dla decydentów Marvela okazało się to zbyt dużym przedsięwzięciem, albo też obawiali się, jak całość wpłynie na wizerunek ich najpopularniejszego bohatera, bo postawili szlaban na dość wczesnym etapie rozwoju opowieści.
Równocześnie, Claremont przymierzał się do rozwinięcia w drugiej serii innej historii. Na starcie pierwszego numeru X-Men miał do dyspozycji dokładnie 53 postacie, z którymi trzeba było coś zrobić. Prawdopodobnie nie było jeszcze wtedy planów dotyczących odświeżenia X-Factor i powstania X-Force, obmyślił więc sobie, by podzielić dostępnych bohaterów między Xaviera a Magneto (trzeba nam bowiem pamiętać, że w tym czasie nikomu jeszcze nie przyszło do głowy, by cofnąć Magnusa do roli monomaniakalnego terrorysty). Pomysł był prosty: podczas przeglądu sił w Instytucie, pojawia się Magneto, który wdaje się w dyskusję z Charlesem na temat stosunków między ludźmi a mutantami. Efekt jest taki, że część grupy zostaje przy filozofii Xaviera, pozostali natomiast wybierają bardziej radykalne metody Magnusa. W miarę rozwoju obu serii, pierwsza grupa miała zmagać się z Hand i Wolverinem, podczas gdy druga odkrywała skomplikowany plan podboju świata, przygotowany przez Shadow Kinga. Claremont nie wyjawił wprawdzie szczegółów tej drugiej historii, wiadomo jednak, że jej zakończenie miało przynieść konfrontację z Kingiem i śmierć Xaviera, a w konsekwencji zjednoczenie X-Men pod przywództwem Magneto i Gatewaya. Pomysł ciekawy, trzeba przyznać, ale trudno ocenić, czy wypadłby lepiej, czy gorzej od tego, co dostaliśmy.

Utrącenie obu tych pomysłów, zmusiło Claremonta do kompromisów, których wynikiem były X-Tinction Agenda, Muir Island Saga oraz zupełnie inne od planowanego oblicze nowych X-Men. Na tym etapie pojawiły się nowe plany: Mutanci mieli stać się obiektem zainteresowania korporacji, które chciałyby ich wykorzystać, czego początkiem miała być historia z Omegą Red. Upstarts mieli stać się kolejnym wcieleniem Hellfire Club, kontrolowanym przez Shadow Kinga, którym prawdopodobnie miał się okazać Gamesmaster (lub Arbiter, jeśli wolicie). Najbardziej zaś zaskakujące rozwiązanie zaplanował Claremont dla Gambita. Miał się on okazać zdrajcą oraz manifestacją części osobowości chłopca, którego Scott Summers poznał w sierocińcu. Chłopiec miał mieć tą właściwość, że starzał się w zwolnionym tempie o jeden rok przez dziesięć lat normalnych. W chwili odkrycia miał mieć osiem lat, a inną manifestacją jego osobowości miał się okazać Sinister. Claremont zamierzał wyjaśnić związek między tymi dwoma w ten sposób, że byli dwoma fragmentami tej samej osoby, z których Remy miał się okazać tą lepszą stroną.
Zanim Claremont porzucił pisanie X-Men w 1991. roku, wściekły na Boba Harrasa, wspólnie z Johnem Byrne obmyślił jeszcze historię z udziałem Logana i Mariko, w której ta dwójka miała zejść się na nowo i zaręczyć. Jednak w czasie ślubu miał się pojawić Sabretooth i poważnie ranić Mariko, która zapadłaby w śpiączkę. Po dłuższej rozpaczy i konfrontacji z Creedem, Logan miał się pogodzić z obrotem rzeczy i osobiście odłączyć aparaturę, podtrzymującą ją przy życiu.
Wiadomo także, że już po odejściu Claremonta, Byrne zaproponował kierownictwu historię, która miała być drugą masakrą mutantów. Według jego planów, wszystkie postacie wprowadzone po 1981. roku miały zginąć, a cała grupa zostać zredukowana do składu z Giant Size X-Men, a następnie podzielona na część oryginalną i "all-new, all-different". Plotka głosi, że część historii szykowanych dla pierwszego składu, Byrne wykorzystał później w Hidden Years.

Najwyraźniej jednak pomysły Byrne'a nie spodobały się szefostwu, bo podziękowano mu za współpracę. Nastały czasy Fabiana Niciezy i Scotta Lobdela, którzy opuścili stanowiska dosyć szybko, przeklinając na czym świat stoi Harrasa i jego ciągłe ingerencje w scenariusze. Co takiego stworzyli ci panowie, czego nie ujrzały nasze oczy, chyba nigdy się nie dowiemy... Po nich, scenarzyści przychodzili i odchodzili coraz częściej, a żadne przecieki z tego okresy się nie uchowały, zostało tylko kilka urwanych wątków tu i ówdzie...

Kolejne doniesienia dotyczą już powrotu Claremonta w roku dwutysięcznym. Najwyraźniej, pod okiem Joe Quesady dostał więcej swobody, bo zaczął nie tylko odkurzać dawne wątki, ale także planować z rozmachem nowe historie. Pojawiły się nowe postacie i grupy, a dla lepszego wprowadzenia, przed Revolution zafundowano nam półroczny przeskok w czasie. W związku z nim, zaplanowane zostały dwie historie dodatkowe, które miały ukazać się jako miniserie lub annuale. Pierwsza dotyczyła Jean Grey i Psylocke oraz ich starcia z Shadow Kingiem, w efekcie którego obie panie zamieniły się zdolnościami, druga miała opowiadać o pobycie Kitty Pryde w Genoshy oraz, prawdopodobnie, o konflikcie z ojcem, który spowodował jej późniejszy bunt.
Znacznie bardziej rozwinięte miały zostać także wątki Neo i nowego Thunderbirda. Neil Shaara został stworzony jako męski odpowiednik Phoenix, o teoretycznie nieskończonym potencjale, a jego pierwotnym przeznaczeniem było uwiedzenie pani Summers i doprowadzenie do kryzysu małżeńskiego. Pogoń za Neo natomiast, miała doprowadzić X-Men do ukrytego miasta w Savage Land, gdzie nie tylko mieli odkryć tajemnicę tej rasy (pan C. nie zdradza jaką, więc wątek pozostaje otwarty, chociaż teoretycznie wszyscy Neo zginęli) ale także wciąż żywą świadomość Zaladane, która przetrwała, połączona z polem magnetycznym ziemi i szukała zemsty na Magneto, nękając Genoshę licznymi trzęsieniami ziemi. Znaczną rolę miała odegrać w tej historii postać imieniem Reanimator, która miał zostać nowym członkiem grupy - później wystąpiła jedynie w roli epizodycznej, pod imieniem Sketch.

Gdy pojawiło się pytanie: "co by było gdyby nie było runów Morrisona i Casey'a?", Claremont opowiedział o historiach, które zaplanował na rok 2001, zanim jeszcze powstał pomysł serii X-Treme X-Men. Obie serie miały zostać rozdzielone: na łamach Uncanny miało odbywać się intensywne poszukiwanie pamiętników Destiny, podczas gdy X-Men byłoby okupowane przez rodzinę Summersów. Okupowane dosłownie, bo pomysł zakładał, by Scott, Jean, Nathan, Rachel i Alex przejęli kontrolę nad szkołą, przemianowali ją na Summers School for Mutants i ujawnili publicznie całą działalność. Jednocześnie mieli rozpętać kampanię medialną przeciwko drugiej grupie, nazywanej rebeliantami. W okolicach Uncanny #400 miało się okazać, że cała szkoła jest kontrolowana przez Stryfe, który w jakiś sposób opanował umysły Summersów oraz ich uczniów, a także stał za wydarzeniami z crossover Dream's End.
Kiedy jednak postanowiono oddać X-Men i Uncanny nowym twórcom, a Claremontowi powierzono nowy, z założenia autorski projekt - X-Treme, pojawiło się kolejne spięcie. Pan C. zaplanował sobie bowiem kolejną wizytę w Savage Land, w wyniku której, Beast miał zostać zmieniony w kocura. Jednak w skutek błędu edytorów, McCoy został przekazany Morrisonowi, już z adnotacją, że ma być wielkim kotem i tak oto nastąpił kolejny przeskok w kontinuum. Większą część straconego wątku udało się Claremontowi odzyskać i umieścić w miniserii X-Treme X-Men: Savage Land. Ten sam los spotkał trzecią z historii zaplanowanych dla X-Treme, ponieważ w Savage Land grupa miała odnaleźć szczątki statku podobnego do Starjammera i na dłuższy czas wybyć do Imperium Shi'Ar. To jednak nie koniec przejść z X-Treme, bo wkrótce odmówiono scenarzyście dostępu do postaci, które miały dołączyć do grupy w #12: Moonstar, Wolfsbane i Forge'a, a także Shard, która miała pojawić się później. W związku z tym, kolejne historie powędrowały do kosza, a powrót Rachel został przesunięty aż na koniec serii. Nie pojawiła się także nowa postać - Hecate, miała znacząco wpłynąć na losy Bishopa.
Na rok 2001. zaplanowana została także miniseria X-Men: Year Zero, która miała opowiadać o tym, co działo się z Xavierem między starciem z Luciferem, a założeniem X-Men. Fragmenty tej historii pojawiły się później we wspomnieniach Sage podczas historii z Boganem. Pozostaje się domyślać, że to właśnie Tessa była tajemniczą pomocnicą Charlesa, o której wspominał Claremont mówiąc o serii, przeciwnikiem natomiast mógł być ktoś z Hellfire Club lub Shadow King.
Kolejną historią, która się nie ukazała, było zaproponowane w roku 2002. wydanie specjalne z udziałem nieżyjących członków X-Men i ich równie martwych przeciwników. Colossus, Illyana, Psylocke i Doug Ramsey mieli się w niej zmierzyć z Madelyne Pryor i Stryfe.

W ostatnim okresie, największe rozczarowanie przyniosły Claremontowi dwie decyzje szefostwa: Pierwsza zabroniła mu dostępu do Jean Grey po jej śmierci w New X-Men, chociaż zaplanował już dłuższą historię, w której Jean budzi się nagle na plaży w Jamaica Bay i nie pamięta ostatnich lat swojego życia, a wszyscy próbują rozszyfrować kolejną zagadkę z jej udziałem. W tym przypadku, nie mogę się powstrzymać od dziękczynienia edytorom Marvela, że ustrzegli nas przed kolejną tragifarsą. Druga troska Claremonta wiąże się z House of M, który, jak niechcący odgadłem kiedyś w recenzji, pokrzyżował mu plany związane z Excaliburem i wyrzucił na śmietnik historie pod tytułem: "Kill Charlie" i "Sixteen Million".

Poza wymienionymi tutaj wątkami, wspomina się także o kilku innych, które trudno umiejscowić w czasie. Podczas swojego runu w Fantastic Four, Claremont zamierzał sprowadzić Kitty, by opiekowała się Franklinem. Zaproponował także miniserię Shadowcat: Captains Courageous, w której panna Pryde miała podróżować po alternatywnych światach, walcząc z szaleńcem, który chciał je podbić, a którym był najprawdopodobniej Jamie Braddock. Najdziwniejszy z owych pomysłów dotyczył dziecka Mystique i Destiny, które miały spłodzić, gdy ta pierwsza zmieniła się w mężczyznę. Dzieckiem tym miał być początkowo Nightcrawler, a później Rogue, ale szczęśliwie oba pomysły ucięto w porę. W fazie projektów przepadły także solowe miniserie z udziałem Lily Cheney, Bishopa oraz Storm w Afryce i Wolverine'a w świecie fantasy.

To tyle, jeśli chodzi o historie nieopowiedziane, ale z pewnością znalazłoby się ich jeszcze sporo, gdyby tak usiąść z którymś z twórców przy piwie i zapytać: "co cię gryzie, stary?" Codziennie też utrącane są nowe projekty, jak choćby wynikła z Uncanny #444 propozycja miniserii z przygodami Logana i dr McKenna w Savage Land. Zachęcam więc do szperania, a jeśli coś znajdziecie, przyślijcie do mnie, albo napiszcie o tym na forum, gdzie zaraz założę odpowiedni wątek.

A na koniec, obiecane szkice z Phoenix:

Gil Galad

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.