Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja filmu "Superhero"

RECENZJA FILMU SUPERHERO

Długo zabierałem się do pisania tej recenzji, nie z braku czasu, czy chęci. Liczyłem, że przez kilka dni, wspominając film, jednoznacznie go sobie zaszufladkuję. Niestety, to nie pomogło.

Film jest strasznie nierówny, wydaje się, że pierwszą wersję scenariusza napisał utalentowany scenarzysta. Osnuł on bazę filmu na scenariuszu Spider-Mana, dodał scenę z członkami X-Men i dołożył jeszcze przedstawicielkę Fantastic 4 - Invisible Woman (w tej epizodycznej roli boska Pamela Anderson). Wybrał najbardziej charakterystyczne sceny z "Pająka", dołożył zakończenie z "X-Men" i odgrzewany kotlet gotowy! Na szczęście umiejętnie wplótł jeszcze kilka żartów, takich do podniesienia kącików ust, czy przyklaśnięcia dla pomysłowości autora. To właśnie on stworzył scenę, w której główny bohater zakłada po raz pierwszy kostium... i zaczyna się dusić, bowiem zapomniał o otworach na usta czy nos. Tu skojarzenie nasuwa mi się z komiksem "Strażnicy" w którym Nocny Puchacz opowiada o podobnej przygodzie, jaką miał na początku walki z przestępczością, on z kolei zapomniał, iż będzie musiał iść do toalety.

Zadowolony autor oddał swoje dzieło w ręce producenta. I tu zaczyna się dramat. Pan producent musiał sobie pomyśleć po przeczytaniu, że to za inteligentny film dla młodego widza i zlecił innemu scenarzyście naniesienie poprawek. Ten szybko to zrobił, sięgając przy tym do bogatego, zawsze śmiesznego repertuaru żartów-pierdów i żartów-seksualnych oraz żartów-z-innymi-płynami-ciała. Dołożył jeszcze do tego postać lekarza, którego totalnie ściągnął z Family Guy'a, a głównym przeciwnikiem uczynił kogoś na kształt Magneto, pozbawił go tylko jakichkolwiek cech. Antybohater był równie plastikowy, co jego strój. Zadowolony scenarzysta oddał swoje, wątpliwej jakości, dziełko panu producentowi. Ten z zadowoleniem przejrzał scenariusz i już osobiście naniósł ostatnie poprawki - wydłużył pierd-żart do granic dobrego smaku i przekroczył go o dobre 30 sekund. I w tej wersji oddał reżyserowi do realizacji - czyli pierwszemu scenarzyście.

Na szczęście film ma kilka dobrych punktów. Głównym atutem jest świetna obsada - Drake Bell, Leslie Nielsen i Marion Ross, a także Pamela Anderson (która po prostu nie miała okazji zepsuć filmu swoją "grą") robią wszystko, co mogą, aby utrzymać film na półce z kategorią "zdołasz wytrwać do końca seansu" i nie pozwalają mu spaść do poziomu obrazu "Batman & Robin".

Moja ocena to 4/10, choć scena z posiadłości Xaviera zasługuje na 8/10. Na plus należy także zaliczyć czas trwania - 85 min, dzięki czemu uniknęliśmy na pewno jeszcze kilku wciśniętych na siłę gagów. Polecam wybrać się w towarzystwie przyjaciół, wtedy odbiór filmu będzie na pewno żywszy.

Autor: redevil
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.