Avalon » Publicystyka » Artykuł

Komentarz do Amazing Spider-Man (2018) #30

Komentarz zawiera spoilery dotyczące Amazing Spider-Man (2018) #30

Dengar:
I oto drodzy Czytelnicy, nadejszła wiekopomna chwila… Dobra, chociaż chwila bez wygłupów. Na ten numer czekałem i czekałem, bo nie ukrywam że dla mnie „Absolute Carnage” jest naprawdę kawałem dobrze napisanego eventu. Oczywiście w tie-inach można zobaczyć pewne potknięcia, ale mniejsza o to. Pisząc ten event Donny Cates pokazał – według mnie – prawdziwą klasę. I byłem ogromnie ciekaw czy Nick Spencer ogarnie to i napisze tie-in na poziomie „AC”. Nie wiem dlaczego, ale oczekiwałem po Nicku czegoś dobrego, mocnego, czegoś na wyższym poziomie. Wysoko postawiłem mu poprzeczkę.

I co mogę powiedzieć o samym początku? Rozczarowanie… spodziewałem się nawiązania do trzeciego zeszytu „Absolute Carnage” a w zamian dostałem powrót do Mysterio i Kindreda. Na ten wątek liczyłem kilka zeszytów temu, teraz liczyłem na to, że zobaczę jak Spider (z Venomem lub bez) zmaga się z Carnagem. A Nick Spencer częstuje nas podróżą w przeszłość, bowiem widzimy jak Mysterio rozmawia ze swoim terapeutą i zostaje zabity przez Kindreda. Po zabiciu – jak już wiemy, pozornym – Becka, Kindred wędruje korytarzem Instytutu Ravencroft by zatrzymać się przy jednej z cel i zaczyna wygrażać przebywającej tam osobie, że mógłby rozwalić te drzwi i nasłać na nią swoje potwory aby ją pożarły i że śmiałby się widząc jak ona krzyczy i płacze. Kindred mówi o pacjencie, że był przerażający i sprawiał, że czuł się bezsilny. Okazuje się, że owym pacjentem jest nie kto inny, jak Norman Osbron. Dobra, muszę przyznać. To co mówi o sobie Kindred jest równie tajemnicze co interesujące. Póki co, jest to intrygująca postać. Oby Spencer nie spierdzielił jej nieumiejętnym pisaniem… Ale idźmy dalej. Na kolejnych trzech stronach poznajemy przemyślenia Spider-Mana, który streszcza nam historię symbionta którego zabrał na Ziemię z Bitewnego Świata, czyli Spencer typową zapchajdziurą przypomina nam to, co już wiemy. Wiemy, że symbiont później stał się Venomem, że Carnage, że inni mieli styczność z symbiontami, że Knull i Kasady i przechodzimy do wydarzeń z AC. Tylko ciekawe, że Spencerowy Pająk mówi „zbudowaliśmy” maszynę do odzyskania kodeksów… a jak wiemy, maszynę zbudował Stwórca. Coś tu nie halo, prawda? Pająk jak to on, czuje się odpowiedzialny za to całe zamieszanie. Obecnie próbuje ochronić chrześniaka, Normiego Osborna i syna Eddiego Brocka, Dylana. Żeby pokrzepić tego pierwszego, którego strach obleciał pokazuje mu połowę twarzy skrytej pod maską. Serio? Chrześniak nie połączy kropek i po tej połowie twarzy nie rozpozna w nim Petera Parkera? Czyżby najmłodszy Osborn był nieco cofnięty w rozwoju, czy jak? Chyba widok ust, nosa i jedno oko to dość dużo aby kogoś rozpoznać, szczególnie kogoś bliskiego rodzinie. Jakoś tego nie kupuję. No ale dobra… Pojawia się Carnage (ale nie Carnage Carnage tylko Norman uważający się za Carnage’a) i obaj rzucają się na siebie, aby okładać się po pyskach. I co? No między kadrami pokazującymi wymianę ciosów pomiędzy Pająkiem a Normanem, widzimy wydarzenia z przeszłości, czyli Piotera gotującego z ciotką May, a potem imprezę z okazji powrotu Harry’ego. Nie ogarniam co te wspominki mają wspólnego z obecnym kryzysem, z którym mierzy się teraz Spider... Nie ogarniam co te wspominki mają wspólnego chociażby z Normanem. Na sam koniec dostajemy znowu skok w przeszłość: Kindred pod celą Normana mówi, że nikt się go nie bał tak bardzo jak Peter. Generalnie jedyne co jest ciekawe w tym zeszycie, to monolog Kindreda. Dowiadujemy się czegoś o nim, ale jednocześnie nie wiemy o nim zupełnie nic, jest dla nas jedną wielką zagadką. Te kilka stron z nim to jedyny plus całego zeszytu. Trzydziesty numer ASM zarówno jako pojedynczy zeszyt jak i tie-in do AC wypadł bardzo, bardzo słabo. Spodziewałem się czegoś znacznie lepszego… Cóż za rozczarowanie…

Rodzyn: Dengar całkiem dobrze nie tylko streścił, co wydarzyło się w najnowszym numerze serii Amazing Spider-Man, ale i moje odczucia co do tego zeszytu. Spencer ma dziwną manierę streszczania masy wydarzeń, które rozegrały się w paru wcześniejszych numerach, wybijając z rytmu stałych czytelników. Nie wiem, czy to obowiązek redakcji? W innych tytułach aż tak to się nie rzuca w oczy. Czy tylko Pająk ma być aż tak przystępny dla nowych czytelników? Nie miejmy ich za idiotów, jedna strona stresczenia w zupełności wystarcza, by połapać się w historii. Aż się cieszę, że nie śledzę tej serii w wydaniach zbiorczych, bo te wstawki byłyby jeszcze bardziej irytujące. Ale wracając go samego zeszytu: Sceny z Kindredem i Osbornem sugerują, że moje przypuszczenia, iż pod maską kryje się Harry Osborn mają coraz większe szanse na spełnienie. Choć nadal coś mi tu nie gra i albo Spencer nas wciąż zwodzi, albo jeszcze bardziej zaskoczy.

No cóż, numer słaby, aż szkoda mi Absolute Carnage, które jest wyjątkowo dobrym eventem, że ma taki przeciętny tie-in w głównej serii Pająka. Aż szkoda, że poprzedni numer wypadł tak dobrze.


Amazing Spider-Man (2018) #30 możecie nabyć w sklepie ATOM Comics

Pamiętajcie, że możecie użyć kodu promocyjnego "ENDGAME", by otrzymać 5% rabatu na komiksy Marvela. 

A wy co sądzicie o tym numerze? Zapraszamy do dyskusji na naszym forum.

A już wkrótce ocenimy Amazing Spider-Man (2018) #31!


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.