Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Kapitan Ameryka tom 1 Zimowy Żołnierz

Historia stara to jak świat, jak możemy usłyszeć w jednej z klasycznych piosenek z bajek Disneya. Tak dzisiaj spogląda się na wydanego przez Egmont w linii Marvel Classic Kapitana Amerykę: Zimowy Żołnierz. Jest to historia, którą każdy w jakimś stopniu zna, na jej bazie powstawał jeden z najlepszych filmów MCU (choć tak naprawdę podczas lektury przekonacie się, jak bardzo różnią się od siebie te dwa dzieła), a wydarzenia z tego komiksu odbiły się sporym echem na długie lata w komiksach o Steve’ie Rogersie. Zimowy Żołnierz to dla mnie specyficzna marka, która powstawała w okresie, w którym komiks dopiero zyskiwał na kinowej popularności. Mroczniejszy, brutalniejszy, pełen historii, które po dziś dzień służą za przykład świetności Marvela. Wśród nich właśnie ta mieszanina sensacji, akcji i thrillera.

Egmont przyzwyczaił nas przy klasykach Marvela do pewnej jakości wydania. Twarde, grube oprawy, przemyślane okładki, wszystko po to, żeby całość prezentowała się nie tylko ładnie, ale przede wszystkim kusząco. Sam Zimowy Żołnierz w naszym kraju doczekał się już wydania w WKKM, ale tutaj na horyzoncie maluje się kontynuacja i znając wydawnictwo na tym się nie skończy. Przejdźmy jednak do tego co czeka na nas w środku.

Ed Brubaker pisząc Kapitana Amerykę postawił przed czytelnikiem postać, której niewielu się wówczas spodziewało. Na jego celowniku znalazł się dawny towarzysz Kapitana Ameryki, uznany za zmarłego James Buchanan Barnes. Powroty do życia postaci w świecie super bohaterów do rzadkości nie należy, ale ten był niezwykle specyficzny. Przyboczny z dość infantylnych dla dzisiejszego odbiorcy komiksów powraca i to jako zupełnie inna postać. Pikanterii dodaje tutaj sytuacja głównego bohatera, który szuka sobie miejsca w świecie po rozwiązaniu Avengers. Na dodatek pewien radziecki generał majstruje przy kosmicznej kostce i sprowadza sojusznika o czerwonym czerepie.

Zagęszczona pod każdym względem fabuła kipi aż od wątków szpiegowskich, w które wplatane są historie rodem z drugiej wojny światowej. Wszystko składa się w niezwykłą intrygę, w której każdy element ma znaczenie i jest przemyślany. Wszystko jest tutaj z jakiegoś powodu i ma rolę do spełnienia. Zapominamy gdzieś po drodze, że to świat super bohaterów, najważniejsze stają się wydarzenia i postaci, emocje, którymi emanują, procesy jakie kształtowały ich kiedyś i teraz. Poddawanie herosa bez skazy takiej próbie musi odcisnąć piętno nawet na nim. Wszystko to podane w genialnym tempie, dawkowane i przytłaczające.

Od strony wizualnej wnętrze tego tomu to najwyższy poziom. Kadry są szczegółowe, kolory i cienie mroczne i pozbawione bajkowego wyrazu. Świat na stronach Zimowego Żołnierza jest realny, ale przy tym ciężki i brutalny. Sceny walki zapierają dech w piersi, a Kapitan Ameryka czaruje nas swoimi popisami. Choć w samej fabule nie znajdziemy wielu podobieństw do odpowiednika w MCU, tak wiele z tych kadrów widzieliście na ekranie. To pokazuje jak działa Zimowy Żołnierz na wyobraźnię twórców. 

Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz to dla fana komiksu Marvela pozycja zwyczajnie obowiązkowa. Jest nie tylko dobry, ale też pochodzi z czasów, kiedy komiks był nieco inny. Może to dobre miejsce, żeby zacząć kopać w numerach z tamtego okresu. Znajdziecie tam na pewno nie jedną taką perełkę. Zwłaszcza, że ku naszej uciesze coraz więcej ich na rodzimym rynku.

Mateusz Cebrat

Kapitan Ameryka Zimowy Żołnierz Tom 1
Scenarzysta: Ed Brubaker
Ilustrator: Steve Epting, Michael Lark, John Paul Leon, Mike Perkins
Tłumacz: Jacek Drewnowski
Cena z okładki: 89,99 zł
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.