Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Odrodzenie tom 6 Lojalni synowie i córki

Po tragicznym finale poprzedniego tomu, w Wisconsin zachodzą znaczące zmiany. Twarda generał Louise Cale przybywa do miasta by zaprowadzić porządek. Blaine jest teraz ściganym człowiekiem i staje na czele bojówki religijnych fanatyków.  Pętla zaciska się też wokół Em. Z cienia wychodzi też Jesse Blackdeer. Czas aby potwory zaczęły umierać.

Odrodzenie liczy sobie łącznie 48 zeszytów. Ten tom zbiera zeszyty od 30 do 35. Wspominam o tym dlatego aby wyjaśnić jak blisko znajdziemy się finału gdy zamkniemy ostatnią stronę . Zaledwie 13 zeszytów, seria wkracza w swój ostatni rok. I niestety to się czuje w tym tomie. Jak mówiłem, nadszedł czas aby potwory zaczęły umierać. Pozbyliśmy się już Holta, zostali Jesse i Blaine. I w obydwu wypadkach nie mogę powiedzieć, aby spotkał ich zadowalający koniec. 

Blaine szczególnie wydaje się zlikwidowany w maksymalnym pośpiechu. Ledwo co zostaje nam zaprezentowany dla niego nowy status quo i nowe możliwości a natychmiast zostają one ucięte. A on sam kończy w sposób bliższy zamieceniu pod dywan. A nie pozbyciu się jednego ze zbirów przewijających się przez serię od samego początku. I tak, wiem, to jest ironiczne gdy w recenzji poprzedniego tomu narzekałem, że Holtowi wszystko idzie jak po maśle. Ale pójście maksymalnie w przeciwne ekstremum nie jest wcale lepsze. Sprzątnięcie antagonisty gdy ten nie może nic zrobić nie jest satysfakcjonujące. W ogóle brak w obydwu przypadkach równowagi. Może się wydawać, że to dwa różne problemy, ale sa tak naprawdę jednym. Autor ma plan i chce do niego dojść jak najszybciej się da, w jak najłatwiejszy sposób. A jak coś stoi na drodze, to upora się z tym na siłę,  jeśli będzie trzeba. W konsekwencji nie ma katharsis patrzenia jak drań dostaje to na co zasługuje. Wrażenie jest jakby scenarzysta się zwyczajnie kolesiem znudził. Niewiele lepiej jest z Blackdeerem. Po tym wszystkim co ten człowiek zrobił jego koniec jest zwyczajnie mało satysfakcjonujący. 

Podobnie jest, gdy żegnamy się z postaciami które nie są potworami. Pożegnanie May jest tak krótkie, że wychodzi na pozbawione szacunku do postaci. Raczej jakby autor miał jej dość, niż cokolwiek innego. Niektórym członkom obsady dano koniec, który jest lepiej rozegrany i klimatyczny. Ale sam fakt bycia zestawionymi z pozostałymi psuje ogólne wrażenie. Wygląda to tak jakby Tim Seeley zdał sobie sprawę, że nie zdoła zamknąć wszystkich tych wątków na czas i zaczął ścinać je sekatorem. Przez to całość wygląda na zmontowaną pośpiesznie i bardziej aby szokować, niż dobrze zamknąć te części historii.

Oś zeszytu stanowią, bardziej nawet niż wcześniej, relacje między rodziną Cypresów, a w szczególności Daną i Em. Wątek jest poprowadzony zapewne najlepiej ze wszystkich w tym tomie. Ale kuleje w pewnym momencie - flashbacku do młodości obu sióstr. Który jest tak idiotyczny i przedramatyzowany, że wypada potwornie sztucznie. Nie potrafię traktować go poważnie a to wpływa negatywnie na odbiór całości

Wreszcie, ponownie podnosi swój łeb “polityczny” problem tego komiksu. Już wyjaśniam, jeśli ktoś nie czytał mojej poprzedniej recenzji. Antagoniści w serii często wyrażają skrajnie prawicowe poglądy. Mają być pokazywani jako ci źli i czytelnik ma wyraźnie odnieść wrażenie, że są w błędzie. Ale mogą nawijać co sobie myślą jakby byli w Hyde Parku i nie ma nikogo, kto mógłby rzucić wyzwanie ich poglądom. Bohaterowie owszem, mówią nam jak ci goście są oderwani od rzeczywistości. Ale nie ma momentu aby ktoś głębiej to gadanie zakwestionował czy coś wzbudziło w którymś z tych ludzi wątpliwości. W jednej ze scen nawet przyznaje im się rację. Tak, ci maniacy teorii spiskowych są tacy głupi, że wierzą w rząd szpiegujący ich z nieba za pomocą dronów. Tylko w tym konkretnym wypadku rząd rzeczywiście szpieguje ich z nieba za pomocą dronów. 

Nie zrozumcie mnie źle, ale pewnie nie czepiałbym się tego, gdyby ten komiks pisał prawicowiec. Polemizowałbym z przedstawionymi w historii poglądami, jasne. Ale wiedziałbym, że zostały tam umieszczone celowo. Że autor chciał nam zasugerować, że takie czuby jak Blaine mogą mieć rację albo przynajmniej są warci wysłuchania. Ale Tim Seeley jest liberałem. I obserwuję go na mediach społecznościowych dostatecznie aby myśleć, że to ostatnia rzecz, jakiej by on chciał. W takim wypadku zmuszony jestem policzyć to jako błąd w konstrukcji historii. Podobny problem kilkakrotnie wyrwał mnie z lektury Baśni Billa Willinghama. Gdzie autor każe czytelnikowi zwrócić się przeciwko ludziom z którymi się nie zgadza. Chociaż nie zrobił dość aby poprzeć tę decyzję narracyjnie. Chociaż nie jest aż tak źle jak u Willinghama. Seeley nigdy nie każe nam nienawidzić postaci tylko za jej poglądy na temat aborcji. I ignorować przy tym, że bez niej główni bohaterowie byliby już sześć razy martwi.

Są na szczęście mocne punkty tego tomu. Interakcje między Odrodzonymi na Farmie to zapewne najciekawsza część tomu. Nowa postać generał Cale jest naprawdę interesująca. Z jednej strony jest to twarda kobieta która przywodzi na myśl Amandę Waller. Z drugiej próbuje naprawić związek ze swoją żoną i wychować dobrze syna. Przydział traktuje jako sposób do osiągnięcia również tych celów. Widać, że jest czymś więcej niż jednowymiarową postacią wrzuconą na półmetku opowieści.

Rysunki Mike’a Nortona jak zawsze stoją na wysokim poziomie. Zdołałem się też przyzwyczaić do kolorów Marka Englerta. A przynajmniej nie gryzie mnie po oczach dłużej krew w jego wykonaniu. Również w tłumaczeniu Bartosza Musiała nie zauważyłem większych problemów.

Szósty tom Odrodzenia mało się interesuje nowym status quo. Za to zaczyna usuwać pionki z planszy i przygotowywać powoli grunt pod wielki finał. Niestety, w wielu miejscach nie wychodzi to historii na dobre.

Demogorgon

Odrodzenie, tom 6: Lojalni synowie i córki
Scenariusz: Tim Seeley
Rysunki: Mike Norton
Tłumaczenie: Bartosz Musiał
Oprawa: miękka
Ilość stron: 144
Format: 170x260
Cena: 44,00 zł


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.