Avalon » Publicystyka » Artykuł

Komiksy i Polityka #2 Żydowski Uchodźca z Kryptona


Michael E. Uslan jest pierwszym człowiekiem, któremu udało się uzyskać akceptację na prowadzenie poważnej serii wykładów o komiksach. I nie było to jakieś tam lekkie i ogólnikowe przyglądanie się tematowi. Uslan jako pierwszy zaoferował iście akademickie podejście. Zajmował się komiksem w kontekście historii, folkloru, sztuki, socjologii, psychologii. Omawiał jego wartość literacką i edukacyjną. Rozważał kwestie ich wpływu na inne media, trendów, cenzury, roli w systemie edukacyjnym. Opisywał zmieniające się style artystyczne i rozważał co mówią one o psychice artystów. Kategoryzował komiksy wedle poziomu fantastyczności oraz aktualności.1

Oczywiście ktoś może zapytać, po co to wszystko. Przecież komiksy to tylko prosta rozrywka, coś do zabicia czasu. Nie niosą ze sobą żadnej większej wartości, prawda? Podobne argumenty wytoczył dziekan Uniwersytetu Idaho, który był przeciwny wykładom Uslana. Ten zadał dziekanowi dwa pytania. Wpierw poprosił o przytoczenie w skrócie historii Mojżesza. Chyba wszyscy ją znamy, ale dla przypomnienia. W starożytnym Egipcie Żydzi byli uciskani a ich pierworodni zabijani. By ocalić Mojżesza, matka spuściła go w kołysce w dół Nilu. Chłopiec został znaleziony przez córkę Faraona i adoptowany przez Egipcjan. Kiedy dorósł odkrył swoje pochodzenie oraz potężną moc, jaką obdarzył go Yahwe. To pozwoliło mu zostać obrońcą swych uciśnionych pobratymców.

Uslan poprosił dziekana o opowiedzenie historii innego znanego bohatera. Powiedzcie mi, kiedy to zabrzmi znajomo. Odległa planeta stoi na krawędzi zagłady, zamieszkała ją rasę czeka unicestwienie.  By ocalić swego syna, naukowiec wysyła go w pośpiesznie zbudowanej rakiecie ku Ziemi. Chłopca znajduje przypadkowa para, zostaje on adoptowany przez Ziemian. Kiedy dorasta, odkrywa swoje pochodzenie oraz potężną moc. Postanawia zostać obrońcą uciśnionych jako Superman.

Widzicie podobieństwa?2

Zarówno Jerry Siegel jak i Joe Shuster pochodzili z rodzin Żydowskich imigrantów. Rodzina pierwszego wyjechała z Litwy, uciekając przed antysemityzmem. Wspólnie stworzyli pierwszego superbohatera. I patrząc na niego nietrudno dostrzec bardzo osobiste dla nich motywy. W końcu obydwaj urodzili się już w Stanach. Młodość obydwu musiała być naznaczona typowymi doświadczeniami dla dzieci imigrantów. Echa tego są oczywiste w postaci Supermana. Bo czymże jest w końcu Człowiek ze Stali, jeśli nie kwintesencją historii uchodźcy? Jego ojczyzna zniszczona, jego ludzie w obliczu masowej zagłady? Rodzina próbująca desperacko ocalić przynajmniej dziecko? Dorastanie w obcym kraju, pod fałszywym nazwiskiem? Wiedza, że jest obcym? Brak możliwości powrotu a nawet nawiązania kontaktu z domem? Jest powód, dla którego Ostatni Syn Kryptona tak silnie rezonował wśród społeczeństwa zbudowanego przez imigrantów. Szczególnie tych pochodzenia żydowskiego. Nie zapominajcie, że byliśmy od rok od napaści Trzeciej Rzeszy na Polskę3.


Ale oryginalny Superman był nie tylko metaforą na imigranta. On był też...socjalistą. Shuster w młodości borykał się z poważną biedą. Zbierał kawałki papieru i wyrzucone tapety aby mieć na czym rysować4. Siegel nigdy nie poszedł na studia z braku pieniędzy. Bieda nie była im obca, to była wręcz część wspomnianego już typowego żywotu imigranta, przynajmniej dla większości. To wśród tej grupy, zaczęli pojawiać się aktywiści. Szczególnie osób pochodzenia Żydowskiego, Niemieckiego oraz Brytyjskiego. To oni założyli Socialist Labor Party of America już w ostatnim kwartale XIX wieku. W 1901 byli członkowie SLP oraz resztki cieszącej się krótkim żywotem Social Democratic Party of America stworzyły Socialist Party of America. Na rok przed narodzinami Siegela i Shustera SPA miało 150 tysięcy członków. 

Niektórzy próbują umniejszyć albo wręcz obrzucić błotem polityczne korzenie Supermana. Jednym z ulubionych argumentów jest jeden z czynów bohatera w jego debiucie w Action Comics #1. Człowiek ze Stali odkrywa, że jeden z Senatorów bierze łapówki od lobbysty aby wciągnąć USA w działania wojenne “w Europie”. Superman demaskuje lobbystę i doprowadza do jego aresztowania. Wielu próbuje potępiać tę próbę pokazywania Człowieka Jutra jako postaci politycznej. No bo przecież "oczywiście" Superman właśnie powstrzymał interwencję by zatrzymać marsz Nazistów na Europę. A nie np. jakiś pomniejszy konflikt. Czy twierdzicie, że Człowiek ze Stali sympatyzował z Nazistami, pytają ci ignoranci. Tymczasem antywojenna postawa Supermana wychodziła dokładnie z przeciwnego obozu.

W 1912 kandydat SPA na prezydenta, Eugene Debs, zyskał aż milion głosów. Podobnie w 1920. Debs był współzałożycielem wszystkich wymienionych partii oraz paru innych. Kandydował aż pięć razy. W 1920 robił to z więziennej celi. Dwa lata wcześniej został skazany za potępienie udziału USA w Pierwszej Wojnie Światowej. Cztery lata później został nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla. Debs działał na rzecz pokoju w czasie Pierwszej Wojny ponieważ uważał wojnę za narzędzie kapitalizmu5. I mamy jego własne słowa na potwierdzenie tego. “Klasa panów zawsze wydawała wojny, ale to klasa podległa zawsze walczyła w bitwach. Klasa panów nie miała nigdy nic do stracenia a wszystko do zyskania, podczas gdy klasa podległa nie miała nic do zyskania i wszystko do stracenia.” To była część przemowy za którą został skazany6. “Każmy kapitalistom samym walczyć za siebie i samym grzebać swoich zmarłych a nigdy więcej nie będzie wojny.” powiedział innym razem7. Amerykańscy Socjaliści byli silnie przeciwni wojnie. Dla nich każda wojna służyła tylko napełnieniu kieszeni burżuazji. I patrząc na słowa Debtsa, w ciekawym świetle jawi nam się już drugi zeszyt przygód Supermana.

W Action Comics #2 Superman porywa producenta broni. Bogacz zarabiał na handlu z dwoma stronami fikcyjnego konfliktu. Nasz bohater zmusza  go do zaciągnięcia się do jednej z walczących armii. Pod groźbą, nie żartuję, wyrwania mu serca gołymi rękami. Wszystko po to aby mógł na własnej skórze odczuć, horror wojny. ‘To nie jest miejsce dla normalnego człowieka! Zginę tu!” Wykrzykuje mężczyzna, gdy tylko pierwszy pocisk wybucha w jego okolicy. “Rozumiem! Kiedy to twoje życie jest zagrożone, twoje poglądy się zmieniają!” Śmieje się Człowiek ze Stali. Dokładnie chwilę wcześniej bogacz tłumaczył mu, że nie obchodzi go ilu zginie na wojnie bo życie jest tańsze od broni. Superman doprowadza wręcz do końca wojny gdy porywa przywódców obydwu armii. I każe im rozwiązać konflikt walcząc ze sobą na pięści. Obydwaj tchórzą, a Czempion Uciśnionych wyjaśnia im, że ich wojna służy tylko napędzaniu interesów przemysłu zbrojeniowego. Zmarły dwanaście lat wcześniej Eugene Debts byłby dumny.

Podobny wątek pojawia się w Superman #2. Tym razem nasz bohater dosłownie doprowadza do śmierci producenta broni. Ten jegomość jest nieco gorszy od poprzedniego. Wykradł niebezpieczną formułę broni chemicznej. I chciał sprzedać ją dwóm stronom wojny domowej małego kraju w Europie. Superman ponownie doprowadza do pokojowego zakończenia negocjacji. Zastraszając przywódców obydwu stron. O mało nie pogrzebał ich pod gruzami budynku.

Ktoś może powiedzieć, że to tylko zbieg okoliczności. Ale popatrzmy na dalsze dokonania naszego bohatera.


Action Comics #3. Superman ratuje górników z zawalonej kopalni. Jeden z nich, Stanisław Kober, zgadza się na wywiad z Clarkiem Kentem. “Od miesięcy wiedzieliśmy, że kopalnia jest niebezpieczna. Ale kiedy zgłosiliśmy brygadzistom, mówili “Nie lubisz pracy, Stanisławie, to odejdź” (..) Ale nie odeszliśmy..żona, dzieci, rachunki. Więc z powrotem do kopalni, na długie godziny i niskie zarobki. I być może na śmierć.” “Nie ma zagrożenia bezpieczeństwa w mojej kopalni.” Butnie broni się pracodawca, gdy Clark składa mu wizytę. “A nawet gdyby były, to co z tego? Nie jestem filantropem.”. Człowiek ze Stali zakrada się na przyjęcie tego przyjemniaczka i daje złapać, podając za robotnika. Jako rozrywkę bogacz każe mu zaprowadzić swych znudzonych gości na wycieczkę po kopalni. Tam Superman ZAWALA TUNEL, więżąc wszystkich w środku. Jak się okazuje, urządzenia alarmowe są przestarzałe i zepsute. Jest jednak kilka kilofów i łopat. Fałszywy górnik odmawia pracy, zmuszając bogaczy do wykopania drogi na powierzchnię. “Pomyśl o górnikach, oni robią to po czternaście godzin dziennie”. Zachęcają do pracy się nawzajem, gdy daje o sobie znać zmęczenie. “Gdybym tylko mógł zrobić to wszystko od nowa! Nigdy nie wiedziałem, nie naprawdę, z czym muszą sobie radzić ludzie tu na dole!” Płacze załamany właściciel. Dopiero wtedy Superman sam przebija przejście na powierzchnię. Parę dni później kapitalista obiecuje, że uczyni swoją kopalnie najbezpieczniejszą w kraju. A pracowników najlepiej traktowanymi. Clark Kent gro...grzecznie ostrzega go, by nie próbował się z tej decyzji po czasie wycofać. “Bo może cię czekać kolejna wizyta od Supermana.”

W kolejnych historiach czasami Superman dokonuje bardziej "typowych" dziś aktów heroizmu. Jak ratowanie Lois przed falą powodziową. A czasami demaskuje oszusta, który próbował sprzedać jego wizerunek do reklamy. Action Comics #6 czyta się bardzo interesująco. Zwłaszcza w kontekście jakie reakcje wywołał podobna historia w Champions Marka Waida. W obydwu mamy złoczyńce w formy kapitalisty, który próbuje uczynić z bohaterów symbol reklamowy i wypaczyć ich ideały. Champions rozwiązują sprawę publicznie potępiając umieszczanie ich symbolu na produktach. Powiedzmy, że Superman nie miał tyle cierpliwości. W #7 Człowiek ze Stali zatrudnia się jako cyrkowy siłacz by pomóc właścicielowi cyrku, podupadającemu małemu przedsiębiorcy. W #11 rozpracowuje oszustów, którzy wciskają ludziom udziały w bezwartościowej rafinerii ropy. I doprowadzili do samobójstwa przynajmniej jednej ze swoich ofiar. W #16 przychodzi kolej na proceder hazardowy i chroniących go skorumpowanych urzędników. Wygnawszy ich z Metropolis nasz bohater radośnie rozdaje pieniądze biednym. W Superman #5 podobny wątek powraca w formie jednorękich bandytów. I gangu, który szantażem i korupcją próbuje umieszczać je w sklepach odwiedzanych przez dzieci. W Action Comics #18 Superman rozprawia się z szajką nieuczciwych dziennikarzy. Wrabiają senatora ubiegającego się o reelekcję w romans by wyciągnąć od niego okup. Ale już wcześniej są pokazani jako sepy, żerujące na cierpieniu biedoty. W #22-23 ponownie dają o sobie znać sentymenty antywojenne. Ponownie z użyciem fikcyjnych krajów. Wpierw nasz bohater powstrzymuje sabotaż mający wciągnąć neutralne państwo w konflikt. A numer później sam kończy ową wojnę. W #26 zabiera się za fałszywych doktorów. A jego redaktor naczelny zachwala rządowe programy pomocy jako alternatywę dla prywaciarzy. W #29 Clark i Lois rozpracowują szajkę mordującą ludzi by zagarnąć ich ubezpieczenia.

W #13 Superman zabiera się za firmę taksiarską. Której szef próbował wygryźć konkurencję nieuczciwymi metodami. To właśnie w tym zeszycie dochodzi do spotkania z pewnym łysym geniuszem zbrodni. Który chwali się, że stoi za wieloma szemranymi przedsiębiorstwami. Człowiek ze Stali za długo mu bruździł i przybył wykończyć go osobiście. Mowa oczywiście o pierwszym superzłoczyńcy w galerii Supermana...Ultra-Humanidzie. Na Lexa przyjdzie nam jeszcze poczekać. Tymczasem Ultra będzie przewijał się przez serię, stojąc za bogatymi cwaniaczkami. Widzimy to już w następnym numerze. Gdzie celem Obrońcy Uciśnionych staje się właściciel firmy budowlanej. Który napychał sobie kieszenie używając tanich, nielegalnych materiałów do budowy metra. Ultra wykorzystuje okazję do kolejnego ataku na bohatera. Pierwszy “czysty” wątek bez elementów społeczno-politycznych ma miejsce dopiero w #17. Od numeru #19 na kilka zeszytów Ultra przejął stery w serii. Nawet przeskoczył do ciała kobiety. Co dzisiaj niestety brzmi wyjątkowo transfobicznie. I jest zapewne materiałem na osobną rozprawę.

Czasami metody Supermana były dyskusyjne. W Action Comics #8 rozpracowuje szajkę młodocianych włamywaczy. A przez to mam na myśli, że ratuje ich przed policją i dopada szefa gangu, który ich podkablował by chronić własną skórę. Chłopcy porzucają drogę zbrodni nie ze strachu przed gniewem Człowieka Jutra, ale z podziwu. Zdając sobie sprawę, że to nie są zatwardziali kryminaliści, Superman ma objawienie. “To nie do końca wasza wina, że jesteście przestępcami. To te smulsy, kiepskie warunki życia. Gdybym tylko mógł im w jakiś sposób zaradzić.” rozmyśla, gdy w jego ręce trafia gazeta. Z informacją, że rząd odbudował dzielnicę zrujnowaną przez huragan. Jako tanie, bardziej nowoczesne apartamenty. I tak oto Superman ZRÓWNAŁ CAŁĄ DZIELNICĘ Z ZIEMIĄ. I co najlepsze, jego plan skutkuje, a nawet zbiera powszechne pochwały. “Możesz zapewnić czytelników, że poświęcimy wszystkie środki aby pojmać Supermana. Ale tak między nami, myślę, że zrobił coś wspaniałego i chciałbym uścisnąć mu dłoń.” Zwierza się Clarkowi Kentowi szef policji. “Czego świat potrzebuje to kilku więcej takich ludzi.” Mówi inny reporter, komentując to wydarzenie na początku następnego numeru. W #9 Superman upokarza wysłanego do pojmania go detektywa. Pokazanego jako wyjątkowa menda, skupiona tylko na własnej kieszeni i reputacji.  

W #12 Człowiek Jutra bierze się za problem nierozważnych kierowców. Przez co mam na myśli, że demoluje ich auta. Jak również wadliwe i stanowiące zagrożenie na drodze modele sprzedawane z drugiej ręki. Oraz fabrykę, której właściciel oszczędzał na kosztach używając tanich materiałów. I zarazem zwiększał ryzyko wypadku z ich udziałem. “To zadanie w szczególności sprawi mi przyjemność”oświadcza jak dumny antykapitalista.  Terroryzuje chłopców z drogówki, aby przestali brać łapówki od piratów, jak również samych piratów. Równa z ziemią kręte, ciasne uliczki i zastępuje prostą droga. Wreszcie porywa burmistrza. Aby wbić mu do głowy, że ten problem to jego wina, bo nie pilnował aby prawa ruchu drogowego były przestrzegane. 

#10 ma być może najbardziej dyskusyjny czyn Supermana. W tym numerze z Clarkiem kontaktuje się zbiegły więzień. Który chce opowiedzieć o okrutnym traktowaniu w ośrodku karnym inspektora Waymana. Kent wydaje go w ręce prześladowcy. “Zrobiłem to aby przypieczętować los Wymana. Wróci do Coreytown, przekonany bardziej niż kiedykolwiek, że ujdzie mu na sucho każda forma brutalności i wzniesie na wyżyny okrucieństwa. Szefie, dobrze wiesz, że nie da się skazać szczura jak inspektor Wyman bez tony dowodów. Proponuję, że pojadę do Coreytown i zrobię zdjęcia jego okrucieństw i zeznania torturowanych więźniów i zakończę jego rządy terroru raz na zawsze. (..) Robię to w bolesny sposób, ryzykując pogardę wszystkich. Ale tylko dlatego, że chce aby Wyman stał się zbyt pewny siebie i przyśpieszył własny upadek.” Tłumaczy potem swojemu redaktorowi. Dodajmy, że nieszczęsny zbieg się na nic takiego nie zgodził. Clark pod fałszywym nazwiskiem daje się sam aresztować. By doświadczyć na własnej ręce warunków więziennych, nim w końcu napada na Wymana, zamyka go we własnym karcerze. Po czym PORYWA GUBERNATORA jako świadka jak wyciąga z drania przyznanie się do winy. Superman #3, w tradycji recyklingu największych hitów, ma podobną historię. Tyle, że z sierotami. Tam przynajmniej Clark przekonuje zbiegłego chłopca aby wrócił do ośrodka. I pomógł zdemaskować znęcającego się nad wychowankami właściciela.

W kontraście do Action Comics #10 istnieje #15. Gdzie Superman zbiera pieniądze dla innego ośrodka karnego dla młodzieży. Jego właściciel wierzy w rehabilitację i pozytywne wychowanie. Niby pozornie jest to historia o zaginionym skarbie. Jednak motywacje naszego bohatera nadają jej zupełnie inny ton. Temat powraca w #27. Gdzie Superman demaskuje parę prowadzącą podobny ośrodek jako wyzyskiwaczy dzieci. Clark Kent pomaga obsadzić lepszego człowieka na ich miejscu. “Ten dom to dobry pomysł. Szkoda, że Tweedowie zmienili go w samolubny przekręt.”

We wszystkim tym nie można nie wspomnieć o Lois Lane. Praktycznie jedynej regularnej postaci prócz samego protagonisty. Lois jest daleka od typowego obrazu kobiety z tamtych, przedwojennych, lat. Już sam fakt, że jest odnoszącą sukcesy reporterką o czymś świadczy. Jest pełna determinacji, zapalczywa. Gotowa na wszystko aby obnażyć niesprawiedliwości społeczne. I zawsze gotowa zrugać Clarka Kenta za bycie tchórzem, który nie potrafi postawić się szemranym typom. W pierwszych numerach czasami autorzy przesadzali z jej miłością do Supermana. Szczególnie w Action Comics #6. Gdzie dla wywiadu z (fałszywym) Człowiekiem Ze Stali posuwa się do wrzucenia Clarkowi prochów do drinka.

Wiele z przygód Supermana w tym okresie pokazuje co leżało u esencji jego popularności. Ten bohater brał się za łby ze społecznymi niesprawiedliwościami. Oferował często proste albo wręcz naiwne rozwiązania skomplikowanych problemów. Oferował fantazję o byciu potężnym, ale bardzo konkretną. Fantazję dla biednych i uciskanych. Dla wykluczonych poza margines społeczny i wyzyskiwanych przez wielki biznes. Fantazję jak to by było dać wszystkim tym bogatym draniom nauczkę i zaprowadzić porządek. I nawet w tej fantazji można dostrzec echa socjalizmu. Walczącego o prawa klasy robotniczej przeciwko kapitalistom. Superman dzieli ten sam idealizm. I myśl, że jeśli pozbędziemy się drani z grubymi kieszeniami, to uda się w ich miejsce zbudować coś lepszego.



1 Uslan, Michael "Confessions of a Comic-Book Professor" w The Amazing World of DC Comics #3, Listopad 1974, strony 26-29
2 Uslan, Michael, “The Boy Who Loved Batman | Michael Uslan | TEDxOgden”, https://youtu.be/7LUg-7zDWHo od 2:09 d 6:03, wyświetlone 25.03.2019
3 “Naturally, as a pop culture character gains popularity, the public demands explanations of how he became who he is. Interestingly enough, though, Siegel and Shuster never felt this was necessary despite Superman’s astronomical sales figures and high popularity when they were authoring his comic titles. They had crafted an immigrant figure whose desire was to fit into American culture as an American” - Pevey, Timothy Aaron """From Superman to Superbland: The Man of Steel's Popular Decline Among Postmodern Youth"", https://web.archive.org/web/20091115004514/http://etd.gsu.edu/theses/available/etd-04172007-133407/unrestricted/Pevey_Aaron_200705_MA.pdf, wyświetlone 25.03.2019
4 “I would go from store to store in Toronto and pick up whatever they threw out. One day, I was lucky enough to find a bunch of wallpaper rolls that were unused and left over from some job. The backs were blank, naturally. So it was a goldmine for me, and I went home with every roll I could carry. I kept using that wallpaper for a long time” - Mietkiewicz, Henry (April 26, 1992). "Great Krypton! Superman was the Star's Ace Reporter (Joe Shuster's final interview)". Toronto Star pozyskane przez JoeShusterAwards.com. Archived from the original on August 5, 2010. Retrieved June 26, 2012.
5 "Debs started to work actively for peace during World War I, mainly because he considered the war to be in the interest of capitalism". Nobel Foundation. "The Nomination Database for the Nobel Prize in Peace, 1901–1955"https://web.archive.org/web/20070929133041/http://nobelprize.org/peace/nomination/nomination.php?action=show&showid=1347 . Archived from the original on September 29, 2007.Retrieved 2006-04-21
6 https://genius.com/Eugene-v-debs-anti-war-speech-annotated, Genius.com, wyświetlone 26.06.2019
7 Stone, Oliver, Kuznick, Peter “The Conceise Untold Story of the united States”; strona 15, dostepne: https://books.google.pl/books?id=H8DBAwAAQBAJ&printsec=frontcover&hl=pl#v=onepage&q&f=false, wyświetlone 26.06. 2019
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.