Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Powers of X #1

„Powers of X” to bliźniacza miniseria „House of X”. Rozpiska kolejności czytania zawarta w pierwszych numerach HoX i PoX nazywa je wręcz „dwoma seriami, które są jedną”. Sam Hickman mówił zaś, że każdy kolejny numer „Powers of X” będzie zmieniał nasze postrzeganie poprzedniego numeru „House of X”. 

Jeśli o to ostatnie chodzi - „Powers of X” #1 pokazuje, że plan Xaviera wyłożony częściowo w HoX#1 nie prowadzi do utopii mutantów, tylko do kolejnej przyszłości wypełnionej walką z Sentinelami (w tym wypadku pozostającymi wciąż w sojuszu z ludźmi). Jakby wydarzenia z HoX#1 nie były już wystarczająco niepokojące. 

Nie jest to zresztą jedyna pokazana tu przyszłość – widzimy również przebitkę przyszłości jeszcze bardziej odległej, w której Ziemia odmieniona jest nie do poznania. 

Ale „Powers of X” nie pokazuje nam tylko przyszłości – cofa się również w przeszłość, przedstawiając nam młodego Xaviera, jeszcze zanim założył X-Men. Tu widzimy jego spotkanie z kobietą, którą widzieliśmy w zapowiedziach. Tam nazywana była „Moirą”, ale raczej nie jest to Moira MacTaggert. 

I wreszcie - „Powers of X” jest również kontynuacją „House of X”, jest tu bowiem scena z teraźniejszości, będąca bezpośrednią kontynuacją jednego z wątków z HoX#1. 

Jakby tego wszystkiego było mało, „Powers of X” jest też grą słów zapożyczoną od Morrisona – to nie jest iks, to dziesiątka, w związku z czym tytuł oznacza „Potęgi dziesięciu”. Ten jeden element zostaje wyjaśniony już w pierwszym numerze – chodzi bowiem o lata. Dziesięć do potęgi zerowej to rok pierwszy, gdy widzimy młodszego Xaviera. Dziesięć do potęgi pierwszej to współczesność. Dziesięć do potęgi drugiej – rok setny, wojna ludzi i maszyn z mutantami. Dziesięć do potęgi trzeciej – rok tysięczny, odmieniona Ziemia. 

I tu mam pewien problem, bo w imię tej gry słów Hickman absurdalnie kompresuje wydarzenia, zamykając całą historię X-Men od powstania do współczesności w tych dziesięciu latach. Co po prostu nie działa, nawet biorąc pod uwagę wyjątkowo giętki i niedookreślony upływ czasu w uniwersum Marvela. 

Poza tym nie ukrywam, że ten zeszyt nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak HoX#1. Częściowo dlatego, że tutaj mamy więcej ekspozycji upchniętej na mniejszej przestrzeni, przez co wypada ona bardziej sucho. Trochę jakbyśmy czytali podręcznik historii tego świata, a nie osadzoną w nim fabułę. Postaci dostają dla siebie mniej miejsca, a te które widzimy nie zapadają w pamięć – może poza Nimrodem Mniejszym, obdarzonym dziecięcym entuzjazmem, co czyni tę postać wyjątkowo niepokojącą. A rysunki R.B. Silvy, choć poprawne, nie umywają się do tego, co Pepe Larraz zrobił w HoX#1. 

„House of X” #1 intrygowało i stawiało pytania. „Powers of X” #1 daje nam trochę kontekstu, ale przede wszystkim kreśli wizję apokaliptycznej przyszłości. I choć znowu mamy tu infografiki, poznajemy sporo szczegółów historii tej apokalipsy i widać, że Hickman to wszystko solidnie przygotował – to nie da się uciec od tego, że... to komiks o mutantach. I dlatego jest to po prostu kolejna z wielu podobnych apokaliptycznych przyszłości. Jeśli HoX#1 było rewolucją, tu mamy po prostu kolejną wariację na temat „Days of Future Past”. 

A jeśli o pytania chodzi, to po lekturze PoX#1 zostaje w sumie tylko jedno – kim właściwie jest kobieta, z którą rozmawiał Charles? I to też jest intrygujące pytanie, ale w momencie, gdy po HoX#1 miałem ich mnóstwo, a po PoX#1 mam tylko jedno, powstaje taki dziwny dysonans. 

Ale w końcu to „dwie serie, które są jedną”. Może nie ma nic dziwnego w tym, że gdy drugi numer służy głównie rozbudowywaniu kontekstu. 

Krzysiek „Krzycer” Ceran

Powers of X #1 
Scenariusz: Jonathan Hickman 
Rysunki: R.B. Silva 
Tusz: R.B. Silva i Adriano di Benedetto 
Kolory: Marte Gracia 

Powers of X #1 możecie nabyć w sklepie ATOM Comics w różnych wariantach okładkowych

Pamiętajcie, że możecie użyć kodu promocyjnego "ENDGAME", by otrzymać 5% rabatu na komiksy Marvela. 

A wy co sądzicie o najnowszym numerze serii? Zapraszamy do dyskusji na naszym forum.


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.