Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Doktor Strange tom 1

Dom Pomysłów ma kilka gwarancji jakości w swoim ogromnym komiksowym arsenale. Nie chodzi tutaj o konkretnych bohaterów, złoczyńców, czy całe drużyny jednych i drugich. Chodzi o tych, którzy komiksy tworzą, o rysowników i scenarzystów, których same nazwiska potrafią sprawić, że sięgniemy po dany tytuł. Marvel ma kilka gwarancji jakości i jedną z nich niewątpliwie jest Jason Aaron. Scenarzysta dobrze znany z przygód Thora, tym razem na warsztat bierze najdziwniejszego ze znanych nam doktorów. Jak zatem autor uwielbianych przygód boga piorunów radzi sobie z czarującym ex-chirurgiem?

Komiks o Doktorze Strangeu od samego początku istnienia odbiegał w swojej formie od pozostałych wydawanych przez Marvela serii. Był w założeniu dziwny, psychodeliczny i magiczny. Do tego stopnia, że nie każdy kojarzy go bez zgrzytu z Avengers czy nawet X-Menami. Właśnie ta jego inność sprawia, że jest wyjątkowy i zapada w pamięci na długo. Niemalże zawsze stoi w centrum dużych wydarzeń i odgrywa w nich niemniejsze role, dowodząc zawsze, że zasługuje na tytuł najwyższego czarnoksiężnika. Dla scenarzysty i rysownika jego solowe przygody są zatem nie tylko polem do popisu, ale też poważnym obowiązkiem, któremu niekoniecznie każdy podoła.

Spore czytadło, które trafiło na półki sklepów dzięki inicjatywie wydawnictwa Egmont obejmuje jedenaście zeszytów połączonych jednolitą, ładną kreską Chrisa Bachalo i rozwijającą się w coraz większym tempie akcją. Komiks bez wątpienia dba o dobre imię bohatera w zaczarowanej pelerynie. Jest inny, nieziemski, dziwny. Opowiada nam historię ataku Empirykulów, którzy obierają sobie za cel wypalenie magii. Środki jakimi będą ją zwalczać, można sobie łatwo wyobrazić, ale nie brakuje im motywacji i rozmachu potężnego najeźdźcy. Starcia z nimi wyglądają obłędnie, a multiversalne zagrożenie jakim się jawią, sprawia, ze odczuwamy ich potęgę nie słabiej od najgroźniejszych przeciwników Avengers.

Główny bohater zbioru również nie rozczarowuje. Stephen jest czarujący, zabawny i poważny kiedy trzeba. Czuje się, że nie tylko potrafi podróżować miedzy wymiarami, ale że sam jest postacią wielowymiarową. Towarzyszy mu oczywiści Wong i Zelma, swoista uczennica czarnoksiężnika. Dziewczyna wnosi do opowieści ludzki pierwiastek i dodatkową perspektywę, sama przy tym nie próbując ukraść dla siebie światła.

Czym byłby jednak komiks Marvela bez odniesień do ogromnego uniwersum bohaterów? Doktor Dziwadło nie udaje, ze jest osobnym tworem, wręcz przeciwnie, bardzo szybko na scenie zagości Scarlet Witch, Doktor Voodoo, czy Magik, ale nie będą udawać, że to komiks o nich, chociaż zagrożenie dotknie ich bezpośrednio. Znajdziemy tutaj nawet cząsteczki Pyma i odniesienia do potężnego Shuma-Gorath. Wciąż jednak to indywidualne, niezależne czytadło.

Zdaje się, ze w tym miejscu powinienem po prostu polecić komiks i zaznaczyć, ze nie mogę się doczekać jego kontynuacji. Tyle tylko, że Doktor Strange nie musi przypaść każdemu do gustu. Sięgając po niego pamiętajcie, że nie jest to typowy superbohater, a magia w tym świecie rządzi się własnymi prawami. Jeśli lubicie Stephena – jest to lektura obowiązkowa. Jeśli zastanawiacie się nad zagłębieniem się w ten zakątek uniwersum Marvela jest to bardzo dobra okazja, żeby dać czarodziejowi szansę. Tym z was, którzy go nie lubią mogę obiecać jedno – znajdziecie tutaj dzień bez magii, której dni wydają się być policzone – jak moglibyście to przegapić?

Mateusz "Hawk" Cebrat

Doktor Strange tom 1
scenariusz: Jason Aaron
rysunki: Chris Bachalo
tłumaczenie: Marceli Szpak
liczba stron: 300
cena: 79,99 zł

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.