Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Avengers tom 2 Rodzinny Interes

Kiedy przypominałem sobie losy Avengers wydawanych w ramach inicjatywy All-New All-Different (na naszym rynku znanej jako Marvel Now! 2.0.), nie opuszczało mnie pozytywne nastawienie co do drugiego tomu. Nie wiem, czy pamiętacie moją recenzję poprzednich przygód, ale pisałem w niej, że zasadniczo dużą rolę odgrywają w moim wypadku bardzo dobre wspomnienia z lektury tych komiksów w angielskim wydaniu. Historie pisane przez Marka Waida nie były zbytnio skomplikowane i wprowadzały taki swojski klimat - duże zagrożenie, które jednak jest proste do pokonania, jeżeli tylko superbohaterowie zaczną ze sobą współpracować. Ot, kolejny dzień w życiu supergrupy. Pamiętałem też, że historie opowiadane w drugim tomie przekonały mnie do siebie, dlatego wszystko zapowiadało się naprawdę dobrze. Jak moje wspomnienia przeżyły konfrontację z czasem przy drugim tomie? Przekonajmy się!

Tom otwiera nam wprowadzenie nowej postaci, Nadii Pym, która przybrała pseudonim Wasp. Rozumiem, co możecie pomyśleć - kolejna postać w typie "legacy hero", które zazwyczaj nie wychodzą najlepiej i nie potrafią przetrwać próby czasu. Moja mała rada - nie skreślajcie jej, a po prostu dajcie poprowadzić się historii. Jakkolwiek patrząc na pozycję Jane van Dyne w uniwersum Marvela, mógłbym kwestionować zasadność wprowadzenia jej młodszej wersji, tak sama postać Nadii jest wyjątkowo urzekająca. To „zwykła” nastolatka z olbrzymimi zdolnościami umysłowymi, której odmówiono dzieciństwa na rzecz wyczerpujących treningów fizycznych jak i wysiłku umysłowego. Jest więc doskonale przygotowana do pełnienia roli superbohatera. Nie ujmuje jej to w niczym tej nastoletniej radości i energii, dlatego wprowadza dużo koloru. Zasadniczy problem z jej pojawieniem się jest samo jej wprowadzenie. Plan zaprezentowania się Avengers jest... głupi? Nie jestem w stanie wyobrazić sobie rzeczywistości, w której racjonalnie myśląca osoba (a z takimi warunkami możemy oczekiwać, że Nadia właśnie nią będzie) stwierdzi, że po zaatakowaniu członka drużyny pozostali Avengers powitają ją z herbatą i ciasteczkami. No nie. Inną kwestią jest natomiast to, że po pierwszym spotkaniu z Mścicielami jej historia idzie w innym kierunku i ona jest już zupełnie w porządku. Nadię czeka konfrontacja ze swoim pierwowzorem i Jarvisem, co nie zajmuje może jakiejś ekstremalnej części tego numeru, ale za to jest bardzo miłą odskocznią od akcji i po prostu wywołuje uśmiech. Szczególnie ta, jedynie zarysowana, relacja z Janet van Dyne. Z perspektywy czasu muszę przyznać, że jak nie porywał mnie ten wątek, kiedy komiksy czytałem w oryginale,  dzisiaj robi świetną robotę. Wasp pojawi się jeszcze niejednokrotnie w komiksach, dlatego mam nadzieję, że Egmont umiejętnie dobierze komiksy tak, by móc pokazać jej jak najwięcej polskim czytelnikom.

Co do głównej historii - nie można narzekać. Podobnie jak w poprzednim tomie, będzie klasycznie i możemy cieszyć się prostą historią. Tak jak już zaznaczałem we wcześniejszych tekstach, ja nie mam żadnego problemu ze znanym przeciwnikiem, który tworzy swój "misterny plan", który w gruncie rzeczy ma wiele luk, po czym pojawiają się bohaterowie i po kilku mniejszych załamaniach pokonują złoczyńcę. Tak jest też tym razem.

Żeby jednak spotkać przeciwnika, Avengers będą musieli wyruszyć w kosmos. Istnieje ku temu pretekst w postaci poszukiwań ojca Sama Alexandra. W tym momencie muszę zaznaczyć, że pojawia się tu mankament całej linii wydawniczej, w postaci brakujących wątków. Polski czytelnik nie ma okazji spotkać się bezpośrednio z (nomen omen) bardzo przyzwoitą serią Nova, gdzie wątek Sama jest rozbudowywany. W oderwaniu  od całej historii dowiemy się tylko że chłopak-superbohater usilnie chce uratować ojca. I w tym wypadku czytelnik może nabrać jeszcze większego przekonania, że poszukiwania są tylko pretekstem do zawiązania akcji. Owszem, motywacja i desperacja jest widoczna, ale bez obcowania z kontekstem na własne oczy moim zdaniem nie jest możliwe większe zaangażowanie w historię. Nie chcę tutaj mówić, że znając komiksy z Samem byłem jakoś bardzo przejęty całą sytuacją. Wyposażyła mnie jednak w szerszy ogląd na sprawę, czego niestety polskim czytelnikom się odmawia. Rozumiem jednak tutaj intencje wydawnictwa, bo przecież nie możemy wydawać wszystkiego, a rynek nie rzuciłby się na (w dalszym jeszcze ciągu) mało znaną postać, która nie pokazuje swojego pełnego potencjału w głównej serii Avengers. To taka mała uwaga dla tych, których element ten będzie denerwował. 

Główny wątek przenosi nas na inną planetę, gdzie dziwnym trafem rozbija się cała masa statków z różnych galaktyk. Na planecie tej co jakiś czas otwiera się portal, przez który porywanych jest systematycznie kilka osób. Avengers postanawiają zbadać sprawę. Okazuje się, że wszystko jest sprawką znanego im przeciwnika.

W drugim tomie przygód Avengers czytelnik spotka się z akcją polegającą na przepychankach z głównym antagonistą, która jakkolwiek jest poprawna, to w pewnym momencie może zostać odebrana jako nużąca. Plusem jest to, że każdy bohater ma swój wątek, dlatego fan każdej z postaci może skończyć tom umiarkowanie zadowolony. Natomiast relacje między postaciami są, ale na pewno nie można nazwać ich mistrzowskimi.

W mojej ocenie na uwagę zasługują zdecydowanie rysunki Mahmuda Asrara posiadające bardzo komiksowy klimat, przedstawiające dobre proporcje postaci i przede wszystkim ładne twarze (choć bez zbytniej dbałości o szczegóły). Dobrze dobrane kolory wieńczą całość jako naprawdę dobrze zrobioną pozycję. I przede wszystkim - pasuje to do historii. 

Rodzinny Interes to poprawny komiks, który na pewno nie stanowi pokazu najlepszych umiejętności Marka Waida. Mimo to muszę przyznać, że jest przyjemną lekturą, która co prawda nie ma zbyt dużo do zaoferowania, ale stanowi klasyczne przygody superbohaterów. Mi osobiście to bardzo pasuje i w żadnym wypadku mnie nie nuży. Jeżeli jednak ktoś oczekuje nowatorskiego podejścia i jest mniej odporny na wyżej opisane mankamenty, może mieć problem z odbiorem całości. Ja osobiście bardziej preferuję takie historie względem zawiłych wątków Hickmana, toteż po lekturze jestem zadowolony. I jeszcze jedno - Waid opowiada wszystko na tyle dobrze, że tom czyta się szalenie szybko. Z małymi uwagami polecam. 

Krzysiek "Sobb" Sobieraj

Avengers tom 2 Rodzinny Interes
Scenarzysta: Mark Waid
Ilustrator: Mahmud Asrar
Typ oprawy: miękka ze skrzydełkami
cena z okładki: 39,99 zł



Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.