Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Amazing Spider-Man. Globalna Sieć tom 3 Demonstracja siły

Po uporaniu się z Zodiakiem, Spider-Man wcale nie spoczywa na laurach, bowiem i tak ma pełne ręce roboty. Tym razem nasz przyjazny Pajęczak trochę czasu spędzi w rodzinnych stronach, bo dawno nie widzieliśmy go na tle nowojorskich drapaczy chmur, prawda? Jednak nie tylko Spider-Man robi coś dobrego. Peter Parker – bo o nim zapomnieć nie możemy – powołuje do życia fundację wujka Bena i zamierza zebrać pieniądze na cele charytatywne. Brzmi zbyt kolorowo, prawda?

No pewnie, że brzmi kolorowo. Jak dobrze wiemy, w życiu Petera Parkera/Spider-Mana nigdy nie jest kolorowo, więc jakikolwiek spokój i sukces może być – a właściwie to musi być – tymczasowy. Dlatego schody zaczynają się na samej ceremonii z okazji zbiórki pieniędzy, kiedy to Parkera atakuje Duch nasłany na niego przez konkurencję – Tylera Stone’a – działającego za pozwoleniem Liz Allan. Trochę to zawiłe, prawda? No, ale przecież życie superbohatera nie jest wcale takie proste. Ale nie lękajcie się, moi mili, na ratunek rusza nasz przystojny, bogaty, posiadający super wypasioną zbroję… Iron Man! Tak, tak. Tony Stark zaszczycił swoją obecnością imprezę Petera. I muszę przyznać, że trochę dziwnie mi się czyta o obecnych relacjach Petera ze Starkiem. Tony w końcu nie pamięta kto kryje się za maską Człowieka Pająka, nie pamięta, że wszyscy kiedyś mieszkali w Avengers Tower… no i trochę zachowuje się jak buc względem Parkera. Można powiedzieć, że Iron Man nieco się wpieprza w życie Petera, bowiem próbuje mu nawet „podkraść” Milesa, którego Peter obiecał szkolić. Zachowanie obu bohaterów doprowadza do walki, którą widzi Regent i decyduje się na pochwycenie Milesa, uznając herosów za zagrożenie równomierne z superzłoczyńcami. 

No i tak w skrócie telegraficznym przedstawia się część fabuły tego tomu. Jak to się wszystko skończy, oczywiście musicie się dowiedzieć sami, sięgając po ten komiks. Ja nie zamierzam zdradzać więcej szczegółów. Co warto powiedzieć o tym tomie, to to, że nie znajdziemy tu śladu Czerwonego Garnituru ani Living Braina. Ale to na pewno nie oznacza, że obaj odpuścili i nie knują tego, co zaczęli knuć w przeszłości. Oj nie… Jeszcze o nich przeczytamy, jestem tego pewien. Fabuła nie powala na kolana, głównie widzimy tu przepychanki między Tonym i Peterem o to, kto ma większą i lepszą firmę. Tak pisana relacja Parkera ze Starkiem niezbyt przypadła mi do gustu, jakoś wymazanie tych wszystkich wydarzeń sprawia, że ich zachowanie względem siebie jest nieco sztuczne. Oczywiście domyślamy się, że tak być musiało, aby Spider-Man wciąż pozostał anonimowy, lecz no… razi to w oczy. Iron Man rzeczywiście jest trochę bucem, uważa że skoro Miles należy do Avengers, to on ma większe prawo go szkolić, niż inny osobnik posiadający takie same moce.

Slott i Gage serwują nam lekką i przyjemną lekturę, ale nie ma tu niestety fajerwerków. Wątek Regenta był równie krótki co nic nie wnoszący. Ot, ktoś opracował technologię pozwalającą mu korzystać z mocy pochwyconych bohaterów/złoczyńców. I mimo, że posiadł on moc Spider-Mana, Thor, Ms Marvel czy Deadpoola lub Daredevila, zostaje pokonany niezwykle szybko. Nie jestem zwolennikiem wymyślania i wprowadzania do świata złoczyńców, którzy pojawią się dosłownie kilku numerach i prędzej czy później odejdą w zapomnienie. A obawiam się, że taki los spotka Regenta. Kiepskawo, kiepskawo. Na tle poprzednich dwóch tomów, ten wypada gorzej. Tutaj trochę jest tak niemrawo. Owszem, przepychanki słowne Spidera i Iron Mana są zabawne, ale to nie wystarczy, żeby zadowolić czytelnika. Ale przecież nie może być zawsze efekt wow, prawda? Wizualnie komiks prezentuje się bardzo ładnie. Znany nam z poprzednich tomów zarówno serii Amazing Spider-Mana jak i Superior Spider-Mana Giuseppe Camuncoli odnajduje się w tej roli i w dynamiczny sposób ilustruje przygody Pająka. 

Demonstracja siły nie powaliła mnie, ale jestem pewien, że znajdą się czytelnicy, którym ten tom przypadnie do gustu. Minusem tego tomu jest bezsprzecznie fakt, że w jego skład wchodzą tylko cztery zeszyty tej serii. Trochę czuć niedosyt. Na pocieszenie dostajemy przedruk podwójnego annuala z 1985 roku, w którym pojawia się Kingpin i Smythe. Trochę to zapchajdziura, ale nic na to nie poradzimy, że ten zeszyt znalazł się w tym tomie. Nawet miło przeczytać starą, klasyczną opowieść. Trzeci tom serii „Amazing Spider-Man: Globalna sieć” jest dość przyzwoitą lekturą, Slott całkiem nieźle pisze Pajęczaka ale jestem pewien, że stać go na coś lepszego. Fanów przygód Spidera powinien zadowolić ten komiks, zwłaszcza, że mamy tu gościnny występ Iron Mana i Spider-Mana. Czytając ten tom bawiłem się całkiem nieźle, jednak gdzieś w głębi siebie czuję, że Slott przygotował dla nas bombę i niedługo pojawi się na rynku.

Dengar

Amazing Spider-Man: Globalna Sieć tom 3 Demonstracja siły
Scenarzysta: Dan Slott, Christos Gage
Ilustrator: Giuseppe Camuncoli
Tłumacz: Bartosz Czartoryski
Typ oprawy: miękka ze skrzydełkami
cena z okładki: 39,99 zł
liczba stron: 132

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.