Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Aero #1

Marvel Comics, jakkolwiek posiada dzieła w różnorodnej tematyce i tonacji, przyzwyczaja nas raczej do jednego typu komiksów superbohaterskich, które zasadniczo są do siebie podobne. Nowy Jork (albo inne duże amerykańskie miasto), powracający złoczyńcy (albo nowi, jednak generalnie do siebie podobni) i stałe kooperacje. Kiedy wypuszczony zostanie komiks odbiegający od tych standardów, to jest to coś w rodzaju wydarzenia. No i teraz, w 2019 roku, przychodzi nam spotkać się z komiksem w zupełnie innym stylu - Aero.

Aero jest bohaterką z Szanghaju, która potrafi kontrolować powietrze. Prywatnie odnosi sukcesy jako architekt, pracuje na najwyższym piętrze wieżowca i generalnie ma ręce pełne roboty. Nie jest to jednak postać, którą możemy porównywać do Tony’ego Starka. Znacznie bardziej widzimy w niej taki typowy ludzki element. Jako Aero jest znana w swoim mieście i raczej lubiana - ot taki sobie bohater żyjący poza Ameryką. Pomysł jest zdecydowanie ciekawy, zwłaszcza że nie często w komiksach wychodzimy poza Stany Zjednoczone.

W pierwszym numerze komiksu traktującego o jej przygodach, czytelnik już na pierwszych kartach może zauważyć różnice względem „standardowego” komiksu. Chodzi mi tutaj o mangowy charakter (i piszę to bardziej jako ignorant w tej materii, więc w miarę możliwości proszę o brak linczów), który wprowadzają rysunki Kenga. Nie powiem, jest to bardziej naturalne dla takiej serii i zdecydowanie dobrze wypada. Jakkolwiek nie jest to moja stylistyka, to raz na jakiś czas z chęcią poczytam o superbohaterach w takim wydaniu. Owszem, to nie nowość, ale z uwagi na stosunkowo małą ofertę komiksów w tej stylistyce - wypada naprawdę interesująco. Szczególnie widać to w momencie, gdy na kadrze pojawia się Iron Man. 

Oprawa graficzna to jednak nie wszystko. Zdecydowanie ważniejsza jest treść, a w pierwszym numerze Aero jej za bardzo nie ma… Przede wszystkim, kartkując pierwsze strony nie uderzy nas fala tekstu jak w latach dla komiksów słusznie minionych. To co do zasady jest plusem, tutaj ma odwrotny skutek. Rozumiem zamysł, miało być bardziej filmowo, jednak czuję się lekko oszukany. I nie chodzi mi tylko o ubogie w słowa panele. Komiks cierpi po prostu na brak fabuły.

Konstrukcja jest mniej więcej taka: następuje przedstawienie głównej bohaterki, dwóch światów w których się obraca, wszystko spojone jest przebłyskami walki, do której prowadzą nas końcowe strony. I w zasadzie tyle. Bohaterka się nam przedstawia, po krótce opisuje swoje moce i ich genezę, po czym chwilkę zastanawia się nad tym czy może ich używać kiedy tylko jej się to zamarzy. Nawet na samym polu przemyśleń bohaterki nie dostajemy wiele informacji - jej ocenę w zasadzie musimy wykreować „na czuja”. 

Nie oznacza to jednak, że komiks nie ma mocniejszych momentów. Sama bohaterka wydaje się postacią sympatyczną i bardzo ludzką. Ma ciężką pracę, ale jest w niej dobra, więc (jak się domyślam) musiała zdobyć ją sporym kosztem czasu i determinacji. Po prostu pozytywna w odbiorze postać.

Coś co mi się spodobało to także „główny przeciwnik”. Nie wiem czemu, może właśnie przez stylistykę, skojarzył mi się on z typowym wrogiem rodem z Power Rangers. Duży, przemieszczający się pomiędzy budynkami, a nawet sam składający się z budynków. Kupuję to totalnie. Nie pogardziłbym nawet, gdyby zza jego pleców wysunął się Megazord, który włączyłby się do pojedynku. 

W zeszycie dostajemy także drugą historię, tym bardziej ze „standardowymi” rysunkami, która stanowi coś w rodzaju przedłużenia wątków z War of the Realms i zapowiada się dosyć ciekawie, kontynuując wątki Triumph Divsion, ale generalnie nie można jej potraktować inaczej jako wstęp do czegoś większego. Tym większe moje zdziwienie wywołuje włożenie jej do zeszytu, który cierpi na wyraźne braki treściowe.

Pierwszy zeszyt Aero ma potencjał, jednak jako samodzielna pozycja wypada zupełnie blado. Może stanowić podbudówkę pod większą i naprawdę porządną historię, jednak nie jesteśmy w stanie wywnioskować tego z samej jego treści. Mnie osobiście umiarkowanie zaciekawił, na tyle jednak, by sięgnąć po drugi numer. Mam nadzieję, że będzie w nim więcej charakteru. Tak czy inaczej warto spróbować, zwłaszcza, gdy tyczy się to osób lubiących mangową stylistykę. Inni mogą, choć nie muszą, mieć problem. 

Krzysiek „Sobb” Sobieraj

Aero #1
scenariusz: Zhou Liefen, Greg Pak
rysunki: Pop Mhan, Keng


Aero #1 możecie nabyć w sklepie ATOM Comics w różnych wariantach okładkowych

Pamiętajcie, że możecie użyć kodu promocyjnego "ENDGAME", by otrzymać 5% rabatu na komiksy Marvela.

A wy co sądzicie o najnowszym numerze serii? Zapraszamy do dyskusji na naszym forum.


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.