Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Avengers: Impas - Atak na Pleasant Hill

Avengers Impas - Atak na Pleasant Hill to tom bardzo niepozorny. Owszem, jest obszerny, jednak polski czytelnik (zarówno jak amerykański kilka lat temu) nie zdaje sobie sprawy z tego, że w kontekście późniejszych wydarzeń w uniwersum ma on bardzo duże znaczenie. Sam w sobie jest naprawdę przyjemną historią, która jest świetnie napisana oraz narysowana. 

Na wstępie trzeba zaznaczyć, że nie jest to jedna opowieść. Avengers Impas- Atak na Pleasant Hill to po prostu coś w rodzaju eventu, gdzie spotkamy różnych bohaterów i różne ich grupy. Wszystko oczywiście opiera się na Avengersach w nowym wydaniu. Nie chodzi tylko o „główny skład”. Obok niego znajdzie się bowiem także Drużyna Jedności (Uncanny Avengers) oraz New Avengers. Jako, że komiks związany jest bardzo mocno z Kapitanem Ameryką oraz S.H.I.E.L.D. znajdziemy w nim także elementy serii opowiadających o ich losach. Nie sposób wymienić tutaj wszystkich twórców opowieści, jednak jedynie przykładowo można wskazać na Nicka Spencera, Marka Waida czy Ala Ewinga. Za rysunki odpowiadają między innymi Mark Bagley, Adam Kubert oraz Ryan Stegman. 

Warstwa graficzna jest świetna. Oczywiście z uwagi na mnogość artystów, którzy tworzyli tom nie można mówić tutaj o jednorodności, jednak mniej więcej wszystko jest na swoim miejscu. Szczególnie podobają mi się rysunki z zeszytów Kapitana Ameryki, których autorem jest Daniel Acuña. Najmniej natomiast przypadły mi do gustu te z New Avengers, narysowane przez Marcusa To - były zbyt kreskókowe.

Opowieść przedstawiona w Avengers Impas jest zaskakująca. Wydarzenia przedstawione w komiksie mają ogromne znaczenie dla przyszłości uniwersum, jednak podczas lektury nie dowiemy się o tym wprost. To tylko jeden z powodów, dla którego warto zapoznać się z jej treścią. Innym powodem jest fakt, że bardzo dobrze się ją czyta. Pamiętam, kiedy czytałem ten tom w oryginalne, gdzie wszystko podzielone było na zeszyty. Zazwyczaj wolę, kiedy historię dostaję w odcinkach, jednak zdecydowanie muszę powiedzieć, że w tym wypadku połączenie wszystkiego w wydaniu zbiorczym daje o wiele lepsze efekty. Tom w zasadzie ma budowę dobrej książki z wciągającym epilogiem, trzonem trzymającej w napięciu historii oraz przerywnikami, które wzbogacają fabułę. Naprawdę mnie to wciągnęło. Dodatkowo nie można zapominać o specyficznym klimacie, który wpływa na przyjemność podczas lektury komiksu. Nie wiem czy to nostalgia czy wypieranie nieprzyjemnych odczuć, jednak początki All New-All Different wspominam bardzo dobrze, i pamiętam że miały dużo świeżości. I tutaj też to czuję. Podczas lektury bawiłem się świetnie i nie wydaje mi się, że nie będę jedynym z takimi odczuciami.

Historia koncentruje się wokół więzienia dla superzłoczyńców. Nie jest to jednak zwykłe więzienie. Autorski pomysł Marii Hill w tym względzie polegał na eksperymentowaniu z kosmiczną kostką, zmieniającą rzeczywistość. Dyrektora S.H.I.E.L.D. postanowiła stworzyć miejsce, gdzie każdemu złoczyńcy zostanie nadana nowa tożsamość. Wszyscy będą żyć szczęśliwie w małym amerykańskim miasteczku nie mając pojęcia o swoim wcześniejszym przestępczym życiu. Plan wydaje się idealny, nie bierze pod uwagę jednak jednej możliwości - co się stanie, jeżeli ktoś odkryje prawdę?

We wszystko zamieszany jest także Steve Rogers, którego do sprawy wciąga Bucky Barnes. Znany ze swoich radykalnych poglądów Steve wyraża sprzeciw. Pech chciał, że dzieje się to w momencie, w którym w miasteczku wybucha bunt. Do akcji muszą wkroczyć Avengers. Najlepiej wszyscy. W rajskim miasteczku rozpętuje się piekło.

Jakkolwiek historia wydaje się prosta i niezbyt zawiła, wcale tak nie jest. Wszystko chyba za sprawą tego, że biorą w niej udział tak silne charaktery. Wszystkie decyzyjne postaci, które spotykamy na kartach tomu nie dadzą sobie wejść na głowę. Każdy ma swoje interesy i poglądy. Zresztą nie zawsze wszystko idzie po myśli bohaterów, co też wszystko komplikuje. W tym całym natłoku nowych wydarzeń komiks nie jest przekombinowany, a wydaje mi się, że mógłby być. Na szczęście Nick Spencer (chociaż oczywiście to zasługa także innych scenarzystów) poradził sobie świetnie. 

Generalnie tom nastawiony jest na akcję, lecz nie zabraknie bardziej humorystycznych momentów. Są one rzadkie, ale w moim odczuciu naprawdę bardzo dobre. Za serce najbardziej chwyciło mnie polowanie Kravena. Trzeba przyznać, że mistrz łowów nie traci pomysłów.

Avengers Impas- Atak na pleasant Hill polecam każdemu, zwłaszcza jeżeli chcecie śledzić następne losy uniwersum. Tak czy inaczej, jest to świetna lektura, której nic nie brakuje. Co prawda tom jest bardzo obszerny, jednak tak wciąga, że uporanie się z nim nie zajmie wam zbyt dużo czasu. 

Krzysiek "Sobb" Sobieraj

Avengers: Impas - Atak na Pleasant Hill
Scenarzysta: Gerry Duggan, Nick Spencer, Mark Waid, Joshua Williamson, Frank Barbiere, Marc Guggenheim
Ilustrator: Ryan Stegman, Marcus To, Daniel Acuña, Adam Kubert, Mark Bagley, Paul Renaud, Angel Unzueta, Germán Peralta, Mike Henderson, Juanan Ramírez, Jesús Saiz, Brent Schoonover, Matt Yackey
Tłumacz: Marek Starosta
Typ oprawy: miękka ze skrzydełkami
cena z okładki: 89,99 zł
liczba stron: 420

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.