Avalon » Publicystyka » Artykuł

It's Morphin Time! #8 GO GO Power Rangers cz. 2


Tekst zawiera spoilery z serii GO GO Power Rangers #8-12

Wracamy do serii GO GO Power Rangers tam, gdzie zostawiliśmy ją ostatnim razem. Ósmy zeszyt zaczyna się w nieokreślonym czasie, choć miejsce, do którego trafiamy od razu podsuwa nam odpowiednie skojarzenia. Bulk pomaga zbiec kilku ocalałym, kiedy trafiają na oddział czarnych rangerów Drakkona. Po krótkiej wymianie zdań, żołnierze decydują się zaatakować cywili, kiedy zasypuje ich grad strzał. W końcu spotykamy Kimberly z tego wymiaru i trzeba przyznać, że kawał z niej twardzielki. Akcja szybko wraca do omawianej linii czasowej, dokładnie dwadzieścia siedem dni po Dniu Przybycia. Kim jest świadkiem jak jej ojciec wyprowadza się na dobre z domu. Dziewczyna nie jest w stanie powstrzymać rozpadu rodziny. Od razu rzuca nam się w oczy kontrast między różowymi wojowniczkami.

Rita odnotowuje pojawienie się dziwnego mroku na Ziemi. Wysyła na miejsce Goldara z oddziałem, wypowiadane przy tym przez nią słowa intrygują, nawet jeśli w przeciwieństwie do niej wiemy czego się spodziewać. Na miejsce przybywają też Power Rangers oderwani od próby nawiązania kontaktu z Mattem. Na miejscu dochodzi do pojedynku między wojownikami a oddziałem Goldara, który przerywa przybyszka z przyszłości. Rangerzy myślą, że jest ona swoistymi posiłkami, Zack nawet żartuje, że peleryny, to właśnie to, czego im brakowało, a Kim pyta, czy jest właśnie zastępowana w zespole. Przybyszka dosłownie rozgramia oddział Goldara, a samego małpoluda wgniata obcasem w ziemię. Nie tracąc czasu zabiera się za zszokowanych Power Rangers, radząc sobie z nimi z ogromną łatwością. Swoją tożsamość wyjawia dopiero w potyczce z Kim, orientując się też, że wylądowała w nieodpowiednim roku. Nie trwoniąc więcej czasu na walkę ucieka korzystając z dywersji.

  

Narada w centrum dowodzenia nie przynosi żadnych odpowiedzi, zamiast tego Kim zaczyna poważnie obawiać się, że skończy dokładnie tak samo jak jej wersja z przyszłości. Rozmawia też z Trini o swoim życiu rodzinnym, a na dobicie nastroju przenosimy się w końcu do domu Jasona, który dowiaduje się o chorobie ojca. Chorobie, którą musi ukrywać jeśli chce muc dalej żyć bez ograniczeń.

Kim z przyszłości zostaje nawiedzona przez Ritę, która przynosząc potężny dar z jej czasów namawia ją do współpracy w pokonaniu Power Rangers.

Kolejny komiks, to z początku seria odmiennych perspektyw, które tak samo jak wcześniejsze wątki w GO GO, rzucają odmienne światła na bohaterów, pokazując, że każdy może, i zwykle jest, inny niż to co widzimy.

Kim w końcu udaje się porozmawiać z Mattem i odkrywa ona, dlaczego chłopak tak bardzo odsunął się od przyjaciół. Jest on na tropie odkrycia prawdziwej tożsamości Power Rangers. Istotnym punktem tego zeszytu jest też rozmowa Jasona z Zordonem , który chce uratować swojego ojca przed śmiertelną chorobą. Niezwykle emocjonalny dialog, po którym dochodzę do wniosku, że choć jesteśmy w centrum tie-inu do Shattered Grid, to sam event nie detronizuje tego, jak ten komiks jest prowadzony.

Szkolne zajęcia przerywa pojawienie się ogromnego robota atakującego miasto. Jest on zlepkiem zordów z późniejszych serii, możemy zatem od razu spodziewać się kto stoi za tym atakiem. Dowiadujemy się też o tak zwanym protokole Power Rangers, przez który wojownicy znów nie mogą otwarcie ruszyć do boju uwięzieni w klasach. Z pomocą przychodzi jednak Matt, który przez swoją nową obsesję dopuszcza do sytuacji, w której nastolatkowie mogą opuścić klasę i ruszyć do boju, choć może to być nieodpowiednie określenie na to co czeka nastolatków. Ich przeciwnik zna ich wszystkie taktyki, sztuczki i od razu przejmuje inicjatywę w starciu. Sama Kimberly z przyszłości nie uczestniczy osobiście w starciu, tylko korzystając z nieobecności wojowników zakrada się do centrum dowodzenia. Masakrę Alphy przerywa jej Kim z teraźniejszości, na pole bitwy zordów wbiega Matt, a Rita cały czas trzyma asa w rękawie. Dzieje się naprawdę dużo.

  

Podobnie z resztą jak w wspomnieniach z wymiaru Drakkona. Kimberly trafia wraz z Bulkiem na ciężko rannego Matta, który umiera na rękach przyjaciółki. Ostatecznie przelewa to czarę goryczy i różowa wojowniczka decyduje się na zabicie Drakkona. Coś musiało pójść zdecydowanie nie po jej myśli, bo teraz zawzięcie walczy ze swoją wersją z przeszłości. Walka na obu frontach jest brutalna i beznadziejna z punktu widzenia Power Rangers. Jak to zwykle bywa z przeciwnikami tak górującymi nad bohaterami,  ich porażce decyduje tak naprawdę chwila nieuwagi. Co tak naprawdę spowodowało przemianę Kimberly z przyszłości jest oczywiste dla czytelnika, nie dla bohaterów. Jej łuk przypominał ostrze, którym Rita kontrolowała (czy może raczej będzie kontrolować, bo w wypadku tego komiksu te wydarzenia jeszcze nie miały miejsca) zielonego wojownika.

Niemniej seria wydarzeń, które mają miejsce w dalszej części komiksu, to wykorzystanie przez Kimberly z przyszłości rzadkiej okazji do przeżycia jednego dnia w własnej przeszłości. To coś w rodzaju odkupienia i czystej radości z tego co kiedyś miała. Nawet Bulk dostaje od niej solidny uścisk. W międzyczasie Matt rozmawia z przyjaciółmi, którzy zabraniają mu pchać się samotnie w centrum wydarzeń.
Dobra zabawa nie może trwać wiecznie, Kimberly w końcu udaje się nawiązać kontakt z swoim wymiarem. Jest to rozmowa, którą widzieliśmy już przy okazji głównej serii z Shattered Grid, teraz widzimy jej pokłosie w przeszłości. Kimberly musi wprowadzić w życie plan, który może ocalić jej przyjaciół. Musi ogłuszyć Billy’ego, żeby uratować mu życie i nie oglądać jego śmierci w przyszłości. Czas nie działa na jej korzyść, zwłaszcza, że Rita zrzuca na ziemię kolejne potwory.

Historia z przyszłości uzupełniona jest o ostatni, gorzki rozdział, w którym Drakkon zyskuje do swojego arsenału broń w postaci zabójcy rangerów. Szczerze mówiąc większe wrażenie robi scena, w której Jason zmusza ojca do wyjawienie prawdy o swojej chorobie, po prostu wpada ona w tony całego GO GO, podczas gdy losy Kimberly były po prostu oczywiste z punktu widzenia jej wspomnień i zupełnie odmienne od narracji komiksu. Odstawiając na bok te rozważania, stajemy ponownie między dwiema Kimmy. Jedna ma do wykonania poważne zadanie, które zaważy na losach uniwersum, druga widzi zdrajczynię stojącą nad nieprzytomnym Billym. Udaje się ostatecznie nie wszcząć bójki, której finał byłby oczywisty do przewidzenia. Dziewczyny ruszają w swoich kierunkach, jedna na spotkanie z pewną osobą, druga, na potyczkę z potworami. Na miejsce starcia pędzi również Matt, którego wiadomości ignorują przyjaciele. Power Rangers przechodzą przez kolejne mordercze starcie, kiedy Kimberly z przeszłości budzi swojego zorda. Obserwuje ją Matt, który dostrzega jej twarz. Podobnie jak wcześniej było żal mi monstrum udającego młodzieńca, tak teraz wiem już, że nie może się to w żaden sposób dobrze skończyć dla oryginalnego Matta. Kim wysyła swojego zorda z odsieczą na bitwę z potworami. Dochodzi do połączenia z megazordem, efektem czego dostajemy chyba najładniejszego robota w serii. Nim rozprawi się on z wysłannikami Rity, Kimberly z przyszłości udaje się do Tommy’ego i zaszczepia w nim fragment zielonego kryształu. To właśnie ta scena przywoływana jest później w finale Shattered Grid. To tutaj tak naprawdę zadecydowano o losach rzeczywistości.


Finał tie-inu do wielkiego eventu odnosi się do niego tylko w jednym punkcie. Kimberly ląduje w rękach Grace Sterling i jej dalsze losy śledzić będziemy w evencie i w komiksach z głównej serii Mighty Morphin Power Rangers. Dla GO GO to kolejna groźba ze strony Rity, która sięgnie po kolejną z ostatecznych metod pokonania rangerów. Ostatnie strony poświęcone są Mattowi, który daje przyjaciołom jedną, jedyną szansę na zdradzenie mu prawdy, albo ich przyjaźń się zakończy. Ostatnia strona zasmuca, choć wypełnia ją pewien superbohaterski patos.

Bawiłem się niespodziewanie dobrze przy Saban’s GO GO Power Rangers od BOOM! Studios i musze przyznać, że nie spełniły się moje obawy względem tego tytułu. Jest całkowicie inny od swojej bliźniaczej serii, skupia się na zupełnie innym, nie tylko okresie, ale i na odmiennej stronie życia bohaterów. Widać to dobrze choćby w jednej z licznych wariacji alternatywnych okładek, na których bohaterowie otwierają szkolne szafki. Brak Tommy’ego Olivera w rangerach działa na ogromny plus, zielony wojownik ma w zwyczaju zabieranie sporej ilości światła pozostałym i coraz ciekawszym bohaterom.

Dotarliśmy ponownie do finału Shattered Grid, tym razem już po raz ostatni. Podobnie jak w wypadku głównej serii, do której wrócimy niedługo wraz z Beyond the Grid, tak i ta seria nie dobiega końca, możemy wam obiecać, że Rita nie rzuca słów na wiatr, a wśród bohaterów dojdzie do zaskakujących, kolorowych zwrotów. Sama seria doczekała się jeszcze uzupełniającej ją jednostrzałówki w postaci Back To School, od której zaczniemy kolejne omówienie Saban’s GO GO Power Rangers. Tym czasem jednak, w pierwszej kolejności zaprosimy was do omówienia mini serii, w której podobnie jak w tutejszym finale, królować niepodzielnie będzie róż. Przed nami sześć zeszytów Mighty Morphin Power Rangers: Pink, które zabiorą nas w kolejną, zaskakującą podróż.

Mateusz "Hawk" Cebrat


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.