Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Ultimate Spider-Man tom 3

Przygody nastoletniego Spider-Mana ze świata Ultimate czyta się bardzo szybko i bardzo dobrze, więc bardzo się ucieszyłem, że udało mi się dorwać kolejny tom o tym superbohaterze. Tym szybciej zabrałem się za lekturę, bo z okładki w dość paskudny i okropny sposób spoglądała na mnie pewna znajoma twarz. Też ją kojarzycie? To dobrze, bo będzie jej tu więcej. 

Chyba już wcześniej pisałem że duet Bendis/Bagley odwalił kawał – potężny kawał – dobrej roboty tworząc tę serię. Bowiem jak wszyscy dobrze wiemy, to nie jest opowiedziana na nowo historia Petera Parkera o tym jak został Spider-Manem i jak próbował pogodzić życie normalnego nastolatka z żywotem superbohatera. To znaczy, jest to opowiedziana na nowo historia, lecz autorzy nie serwują nam wszystkiego kropka w kropkę jak to co czytaliśmy na łamach Amazing Spider-Man. Ale chyba już o tym pisałem przy okazji pierwszego tomu USM, więc nie będę się bez sensu powtarzał. Tak czy siak, bardzo dobre scenariusze Bendisa i cudowne (jak dla mnie) ilustracje Bagley'a to miks, który tworzy tę serię. Serię, którą bardzo, bardzo polubiłem. I już teraz zachęcam tych co mają pewne obawy czy sięgnąć po ten komiks, aby wzięli się w garść i go kupili. Warto! Nietypowo, bo już na początku zachęcam do przeczytania ale mówię jak najbardziej poważnie. Mnie seria ta urzekła dobre x lat temu, kiedy to mogłem czytać angielskie zeszyty. I mimo upływu lat, seria ta wciąż mnie urzeka. Czyli oznacza to, że albo gust mi się nie zmienił, albo to naprawdę kawał dobrego superbohaterskiego komiksu. A może jedno i drugie jednocześnie? 

Jak już wspominałem, Bendis opowiada znane nam – mniej więcej – przygody Petera Parkera w nowej oprawie, nazwijmy to, bardziej realistycznej. Wiadomo, mamy tu XXI wiek, komórki, Internet i tego typu sprawy. Scenarzysta umiejętnie i ciekawie manipuluje starymi historiami Spider-Mana wplatając je do świata Ultimate. Owszem, eksploatuje pewne wątki jednak stara się je unowocześnić, zmienić, aby czytelnik znający „dojrzalsze” serie o Pająku nie poczuł się oszukany, że czyta to samo tylko z inną szatą graficzną czy nowym designem postaci. I tak oto mamy tu Venoma – ulubieńca wielu fanów – który w wersji Bendisa nie jest pochodzącym z kosmosu symbiontem! Jednak zacznijmy od początku. Wszystko wskazuje na to, że ten tom otworzy starcie Pająka z Rhino... jednak to tylko pozory. Peter nie dociera na czas bo natyka się na leżącą w śmietniku Gwen Stacy – postać moim zdaniem pisana świetnie! - która nie ma w swoim nastoletnim życiu lekko. Powiedziałbym, że ma dość ciężko. Jakby tego było mało, w mieście pojawia się drugi Spider-Man (!), który naszemu przyjacielskiemu Pajęczakowi robi zły PR, bowiem napada na bank i generalnie sprawia, że wszyscy postrzegają bohatera jako złoczyńcę. Jakby i bez tego Spider miał za mało problemów. Ale spokojnie, problemów pojawi się więcej! I to zarówno w życiu bohaterskim jak i towarzyskim naszego milusińskiego Petera. Na linii Peter-MJ zaczynają pojawiać się zgrzyty. I tu muszę powiedzieć, że Bendis bardzo umiejętnie pisze tę parę, komiks aż kipi od emocji. To w jaki sposób Ruda reaguje na swój związek z bohaterem, jak jego życie oddziałuje na jej życie jest pokazane w fajny i ciekawy sposób. Scenarzysta nie spłyca ich relacji, robi z tego prawdziwą dramę. A jakby tego było mało, miesza wrzucając w to wszystko Gwen. Zwłaszcza, że wszystko wskazuje na to, że panna Stacy zagości w życiu Petera na dłużej. 

Po uporaniu się z uzurpatorem, Peter nie może złapać chwili oddechu. To znaczy, może, ale oczywiście wpakuje się w kolejne kłopoty. Przypadkowe odnalezienie schowka w domu ciotki May i obejrzenie pewnej kasety video sprawiają, że Parker chce odnaleźć starego przyjaciela z dzieciństwa. Kim jest ów przyjaciel? Tadaaam! Otóż panie i panowie, to Eddie Brock! Czy muszę dodawać coś więcej? Zjednoczenie po latach sprawia, że Brock pokazuje Peterowi to, nad czym ich ojcowie pracowali przed śmiercią. I to coś doprowadza do dramatycznych wydarzeń. Cudowny „wynalazek” mający być lekiem na raka zmienia się w nieokiełznane monstrum, które odbiera Peterowi to, co ledwo odzyskał. Przez to coś, Spider-Man o mało nie przekroczył postawionej sobie granicy: nie zabijać. Wątek Brock-Parker też bazuje na emocjach, obaj bowiem muszą żyć ze stratą rodziców i świadomie – lub też nie – chcą im zaimponować. Na dodatek pojawia się podejrzenie, że rodzice obu chłopaków mogli zginąć bo ktoś tego chciał. Można się trochę przyczepić, że Bendis dość szybko – za szybko – pcha fabułę. Spider-Man niemal natychmiast orientuje się, że „twór” ojca jest zły i trzeba go zniszczyć. Trochę szkoda, że scenarzysta nie pokazał nam więcej mrocznej natury Spider-Mana. Miało by to potencjał i mogło wpłynąć na psychikę bohatera, a może i jego bliskich. Powiedzmy, że nosząc czerń Peter dorwałby jakiegoś zbira i wyładował na nim swój żal i frustrację nagromadzone przez powiedzmy Mary Jane. Jak już mówiłem, pojawiają się między nimi zgrzyty, a człowiek niekiedy musi dać upust swoim emocjom. Tak też mógłby zrobić Spider-Man. Możliwości na lepsze i dłuższe wykorzystanie czarnego stroju jest oczywiście więcej, lecz Bendis postanowił skrócić jego rolę i ograniczyć do minimum. Ale kto wie, może symbiont jeszcze powróci?

Ultimate Spider-Man to seria, którą się czyta szybko i bardzo przyjemnie. Ciekawy scenariusz i dobrze napisane dialogi, okraszone świetnymi ilustracjami sprawiają, że człowiek nie może oderwać się od lektury. Sam zacząłem czytać i nie wiedzieć kiedy skończyłem całość za jednym podejściem. Czas zleciał mi ot tak, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wiadomo, ci którzy są przyzwyczajeni do nazwijmy to, starych rozwiązań rodem z ASM będą rozczarowani. Bo jak to, Venom to kosmita? Ta postać zginęła inaczej! Ona nie robiła tego, nie było tam tego! Ale to zrozumiałe, bowiem jak mówiłem, Bendis nie opowiada tej samej historii. On bazuje na starym, tworząc jednocześnie nowe. I wychodzi mu to bardzo dobrze. Ja tam jestem zadowolony. Owszem, czytałem różne zarzuty, że ten tom był kiepskawy, że to było słabe, tamto kiepskie. No każdy ma swoje zdanie. Ja zarzutów w sumie nie mam. Bawiłem się świetnie!

Zachęcam, zarówno starych fanów Pająka jak i tych, którzy by chcieli dopiero się z nim zapoznać.

Dengar

Ultimate Spider-Man tom 3
Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunki: Mark Bagley
Przekład: Marek Starosta
Stron: 300
Cena: 99,99 zł

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.