Avalon » Publicystyka » Artykuł

Gibbon! - Komentarz do Amazing Spider-Man #18 i #18.HU

Komentarz zawiera spoilery do Amazing Spider-Man (2018) #18 i #18.HU


Rodzyn: Druga część Hunted to już właściwe polowanie. Androidy przypominające z wyglądu Kravena, jednak silniejsze i sprawniejsze od niego, atakują totemicznych złoczyńców i naszego Pająka. Rozpoczyna się chaotyczna pogoń za "zwierzyną" i walka. Jak się okazuje, androidy sterowane są przez bogaczy, którym Kraven, dzięki sprzętowi od Arcade, daje szansę "wyżycia" się na kimś innym niż prawdziwe zwierzęta. Wygląda to dość drastycznie, bo Ci ludzie nie mają tu żadnych oporów i dosłownie zabijają kolejnych trzecioligowych złoczyńców. Dziwi mnie, że żaden z tych ludzi nie protestuje przed pomysłem Kravena, ale kto wie, może ten robił jakąś preselekcję. Do tego, co przewidywałem, Taskmaster pożegnał się ze swoim druchem Black Ant i za niemałą sumkę zdradził go dorzucając do "zwierzyny". Wolałbym mimo wszystko, by rozegrało się to nieco inaczej.

Równolegle śledzimy losy MJ, która siedzi sama w domu i martwi się o Petera. Dostrzega w mieszkaniu stonogę i uwalnia ją na dwór, choć dawniej zabiłaby ją by uwolnić swoje emocje. Widać, że MJ zmieniła się przez te lata, tylko że... przez ostatnie parę lat nie była z Peterem, wrócili do siebie niedawno, a my jak nigdy nic mamy znów wierzyć w ich wielkie uczucie? Szkoda, że Spencer nie zatrzymał się choć na chwilę by poświęcić im wspólny czas i rozwinął tę relację, pokazał, dlaczego teraz ma sens, a przez ostatnie lata nie miała. Jakie konsekwencje może to nieść dla tej dwójki? Cieszy, że MJ ma masę solowych scen i przeżywa ten związek. Peter zaś ma wizje przyszłości (a przynajmniej wmawia mu się, że takie ma) i martwi się, że jego dziewczynę czeka zły los. Mamy tak naprawdę powrót do przeszłości, ale nic nie rusza do przodu. Do tego obecność Bugmana (złoczyńcy ochrzczonego tak przez kolegę poniżej), po raz pierwszy mnie intryguje, a mamy już 18 numer serii (nie licząc tych pobocznych...). Czego chce ten mężczyzna? Człowiek-Stonoga, bo to z nim związane są te pałętające się wszędzie stonogi? Dowiemy się zapewne za kilkanaście zeszytów dopiero.

Numer na pewno lepszy niż wcześniejszy, ale nadal nie jest to poziom przygód Pajaka, jakiego oczekiwałem po Spencerze. Scenrzysta radzi sobie bezbłędnie z humorystycznymi historiami, niektóre poważne wątki potrafi świetnie zarysować, ale co udowodnił przy okazji przygód Steve'a Rogersa i Secret Empire, gubi się w nadmiarze wątków, często zbędnych wątków, pokazując interesujące wydarzenia, ale bez ciekawych podstaw. Czuć potencjał, ale widać słabsze wykonanie. Nie jest tak źle, żebym definitywnie przestał czytać, jak w przypadku Pająka od Slotta, ale nie jest też tak dobrze, bym chciał sięgać po to regularnie. Póki co jednak kontynuujemy ten cykl.

Dengar: Polowanie się rozpoczęło, jednak początek nie był szczególnie rewelacyjny. Zobaczmy, co nasz milusiński scenarzysta postanowił nam zaserwować w drugim akcie tego hucznie zapowiadanego eventu. 

Już na pierwszej stronie widzimy powrót do znanego nam schematu: otóż jest to tajemniczo wyglądająca strona poświęcona… owadom. Jesteśmy świadkami starcia chyba stonogi z pająkiem. A wszystko sprowadza się do komentarza, że nigdy się nie wie czy jest się łowcą czy ofiarą. Czemu miało to służyć? No do końca nie wiadomo, czy to zapowiedź tego, co w przyszłości spotka Pajęczaka? Czy ot tak, zapchajdziura? Cokolwiek by to nie było, kolor ramek sugeruje powrót tajemniczego „dziecka” Spencera, czyli postaci okrzykniętej przeze mnie mianem Bugmana. Okej, jestem zaciekawiony. Nieznacznie, minimalnie, ale jestem. Zobaczymy czy owa persona ma jakiś związek z Kravenem i jego Łowami czy też ma się do tego tak samo jak piernik do wiatraka. 

Idziemy dalej. Kolejne dwie strony to jakby wyliczanka w stylu, czy potrafisz wymienić imiona postaci występujących na obrazku. No to zaczynamy hmm… Armadillo, Puma, Rhino, Iguana, Tarantula, Frog-Man, White Rabbit. Reszty nie znam. Co wygrałem? Acha… nic… No trudno. Spider-Man z bystrością godną Sherlocka Holmesa, czym zresztą zabłysnął w poprzednim numerze zauważa, że tajemniczy myśliwi nie są Kravenem! No brawo geniuszu! Dowiadujemy się, że są to androidy stworzone przez Arcade’a, którymi zdalnie sterują bogacze pragnący poczuć dreszcz polowania. Dzięki nim dosłownie gruba ryba może przez chwilę wyglądać na groźnego myśliwego. Jeden z takich grubasków w garniaku siada za sterami swojego robota i wygląda na to, że zatłukł Iguanę. Trochę chyba za łatwo mu to przyszło. Ale co ja się znam na polowaniu? Później niezbyt wiele się dzieje ciekawych rzeczy: Peter myśli o odnalezieniu Black Cat i Billy’ego, przeżywa majaki o rannej lub martwej, MJ którą widział dzięki oparom Kravena Juniora, zwierzo-złoczyńcy dostają wciry, MJ w domu tańczy i w wiadomościach widzi co się wyprawia w parku, domyśla się że Peter ma z tym coś wspólnego, Spider ratuje Gibbona, który i tak odwraca się od niego i rusza za Vulturem… no i tu ciekawostka: Taskmaster zdradza Black Anta i „dorzuca” go do puli „zwierzaków”. Jednak to końcówka jest najlepsza. Siedząca w domu MJ zauważa w swoich włosach stonogę, wypuszcza ją na wolność…. A wszystko opatrzone jest komentarzem w ramkach o dość charakterystycznym i wymownym kolorze. Acha, a wspomniałem, że nad śpiącą Rudą pochyla się postać w kapturze o ciele pokrytym bandażami? 

Jak już pisałem, liczyłem na jakieś wow, a tu wyszedł ziew. No kurczę, Hunted mnie nie porywa. No nie ma takiej opcji. Póki, co nie dzieje się tu nic szczególnie ciekawego. Jedynym ciekawym wątkiem jest ów Bugman. Co on ma do Pająka? Czego chce od Mary Jane? Okey, widzę że Kraven albo chce zbić kasę na tym interesie albo w ten pokręcony sposób chce powstrzymać ludzi przed polowaniem na zwierzęta? Trochę nie rozumiem sposobu, w jaki Spencer pisze Pająka. Z jednej strony powstrzymuje myśliwych, z drugiej jakoś nie widać żeby próbował przed śmiercią uratować zbirów. Jakoś wyjątkowo uparł się, żeby przez chwilę bronić Gibbona a pozostali muszą sobie radzić sami. No nie wiem, kurczę, nie przemawia do mnie ten komiks. Ani trochę… 

Ale może następny zeszyt będzie lepszy. 

Miejmy nadzieję.

Amazing Spider-Man #18
"The Hunted" Part 2
scenariusz: Nick Spencer
rysunki: Humberto Ramos



Amazing Spider-Man #18.HU

Dengar: Jak płachta na byka działa na mnie to całe kropkowanie i jak już myślałem, że od niego odpocznę tak na złość na okładce najnowszego numeru musiałem znaleźć KROPKĘ i dodatek HU. Co raz bardziej zaczynam myśleć, że te wszystkie kropkowane numery są zapchajdziurami, bez których można żyć. Czy mam rację? Za chwilę się przekonamy. 

No dobra, przekonamy się szybko. Powiem tyle: nie wiem, dlaczego ja to przeczytałem. Straciłem tylko kilkanaście minut niezbyt cennego czasu. Ale zawsze. Ten komiks jest w ogóle z czapy. Po co czytam akurat o Gibbonie? Jego origin niezbyt mnie interesuje, a on sam nic już nie wniesie do całej fabuły Hunted. I jak na komiks o Spider-Manie, samego Spider-Mana jest do cholernie mało. To, że Gibbon jest „zwierzyną łowną” i częścią polowania zorganizowanego przez Kravena Myśliwego wiemy z „głównej” serii. No i co z tego? Nic. Spencer napisał zapchajdziurę, która totalnie nic nie wnosi do całego eventu. Wątpię, aby Pająk po tym, co spotkało Gibbona dostał jakiegoś mega kopa i zaczął rozpierniczach zarówno złoczyńców jak i myśliwych. Jestem ciekawy, czym się kierował Spencer, że postanowił pisać akurat o tym złoczyńcy… bo superzłoczyńcą to go ciężko nazwać. 

No niestety, kiepsko, słabo, miernie. Po co to komu było?

Rodzyn: Z powyższym tekstem Dengara mogę zgodzić się w jednej kwestii: zabawa z numeracją w tej serii jest po prostu śmieszna. Czy Spencer, który odpowiada także za te numery, nie ma na tyle umiejętności, by płynnie włączyć te zeszyty w główną fabułę? Bo wątki w nich nie są aż takie zbędne, co pokazał wcześniejszy #16.HU i co pokaże kolejny #19.HU. W tym przypadku jest nieco inaczej, bo skupiamy się na Gibbonie, trzecioligowym (no dobra, prędzej jedensatoligowym lub niżej) złoczyńcy, który jest jedną z ofiar Łowców. Poznajemy jego tragiczną historię, jego losy od małego do teraz. Kto czytał Batmana od Toma Kinga, ten być może porówna ten zeszyt do tego z genezą Kite-Mana. Czy Spencer chciał powtórzyć ten manewr? Czy to Marvel miał taki pomysł? Ładunek emocjonalny w tym zeszycie jest na pewno i jest tu więcej emocji niż w dotychczasowych zeszytach eventu. Pokazuje bezsens całej sytuacji i bezwględność Łowców. Historia Kite-Mana była o tyle ważniejsza i lepiej zrealizowana, że ten przewijał się wcześniej przez historię jako humorystyczny element. Gibbon pojawił się zaledwie na moment w jednym zeszycie głównej serii. Wydźwięk zeszytu jest więc inny i nie dziwi, że ktoś uzna go za zwykłą zapchajdziurę. 

Spencer pokazuje tu, że potrafi pisać złoczyńców o ludzkim obliczu, których historia potrafi być naprawdę tragiczna, przez co można zrozumieć ich życiowe wybory. Szkoda, że nie przekłada tego na głównych bohaterów. Choć narzekam tak, ale Spencer potrafi bezbłędnie pokazać Petera/Pająka, nie tylko z głupkowatym humorem ale i jego... bucowatością i egocentrycznością? Choć chciałbym w końcu zobaczyć jakąś ewolucję po latach zaniedbywania tej postaci. Nie jest to jednak miejsce na takie rozmyślania. Szkoda Gibbona, szkoda, że Marvel tak dziwnie podchodzi do rozpisania tej historii. Czy to wina redakcji, edytora czy samego scenarzysty? Najłatwiej obwinić scenarzystę, ale to edytor powinien z te dobre pomysły odpowiednio opakować. Tu się to wszystko rozłazi, jakby nikt nad tym nie sprawował kontroli, zakładając, że Pająk sprzeda się jak zawsze. A to spory błąd.


Amazing Spider-Man #18 #18.HU możecie nabyć w sklepie ATOM Comics w różnych wariantach okładkowych

Pamiętajcie, że możecie użyć kodu promocyjnego "ENDGAME", by otrzymać 5% rabatu na komiksy Marvela. 

A wy co sądzicie o najnowszym numerze serii? Zapraszamy do dyskusji na naszym forum.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.