Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #38 - She-Hulk vol. 2: Superhuman Law TPB

She-Hulk vol. 2: Superhuman Law TPB39.jpg

Scenariusz: Dan Slott
Rysunki: Juan Bobillo i Paul Pelletier
Okładka: Mike Mayhew
Liczba stron: 144
Cena: 14.99$
Zawiera: She-Hulk #7-12

sCarY: Trudno nazwać She-Hulk poważną serią i ten TPB to udowadnia. Tym bardziej, że za scenariusz odpowiada Dan Slottt, człowiek, który jest wręcz specjalistą od scen humorystycznych i skierowanych do czytelnika nastawionego na komiks lekki i przyjemny.

Historia skupia się głównie wokół starcia She-Hulk ze stworem znanym, jako Champion of the Universe, będącym posiadaczem klejnotu mocy (Infinity Gem of Power). Postać ta bierze udział w kosmicznym turnieju (przypominającym bokserski) i wygrywa z każdym. Początkowo Jennifer zostaje zaproszona, jako sędzia (zresztą nie tylko w tej sprawie), później sama stawia czoła niepokonanemu zawodnikowi. Dalej może być tylko gorzej i She-Hulk będzie także musiała stawiać czoła swojej nemezis – Titanii.

Tyle, jeśli chodzi o fabułę w ogólnym zarysie. Komiks jest napisany lekko, humorystycznie i ostatnie, co można o nim powiedzieć to to, że mógłby być nadęty. Wątki są zdecydowanie poza głównym nurtem i stanowią pewną odskocznię wobec ciężkawych nieco historii Marvela. Tu jest sam luz, a cała seria w końcu od zawsze puszcza oko wobec czytelnika.

Od strony graficznej jest zwyczajnie średnio. Rysunki pana Bobillo są proste, ale chociaż do przyjęcia. Dalej wkracza Pelletier, który także do wybitnych rysowników nie należy. Ot, średniak, który nie zachwyca i nie razi. Mówiąc krótko – standardowe rysunki, które generalnie do dosyć luźnej historii pasują.

Mówiąc krótko: jest ok, dla miłośników Shulkie pozycja oczywiście obowiązkowa, dla fanboyów Marvela zapewne też – nie brakuje tu scen wręcz kipiących humorem, ale zrozumiałym tylko dla tych, którzy sami ogarniają dobrze wydarzenia w komiksach wszem i wobec ulubionego wydawnictwa. Podsumowując – na pewno nie pozycja dla oczekujących poważnej historii komiksowej, ale dla obeznanych w temacie – jak najbardziej.



Lex: She-Hulk to idealna seria dla fanów oryginalnej, zaskakującej i pełnej humoru fabuły. Superhuman Law trzyma poziom pierwszego zbiorczego wydania, a może nawet go przewyższa.

Cechą charakterystyczną opowieści Dan Slotta jest wypełnienie komiksu po brzegi pod każdym względem: dymków z dialogami jest tyle co w nowych dziełach Chrisa Claremonta (na szczęście stoją na zdecydowanie wyższym poziomie); w historii uczestniczy ogromna ilość bohaterów i każda z nich wnosi coś do fabuły, a poza główną osią wydarzeń, mamy wiele wątków pobocznych i zmian miejsc akcji. Z przyjemnością odwraca się kolejną stronę, bo jest spora szansa, że zostaniemy zaskoczeni jakimś zabawnym epizodem, zwrotem sytuacji, albo nietuzinkowym dialogiem. Slott potrafi wypełnić stronę do granic możliwości i nawet w małym kadrze zmieścić sytuację, który wywoła głośny śmiech czytelnika. Jeśli podobały wam się Black Panther vol. 3 Priesta lub Captain Marvel vol. 4 Petera Davida, to będziecie dobrze bawić się podczas lektury She-Hulk.

Historię ilustruje ten sam duet, co pierwsze wydanie zbiorcze - dwa pierwsze odcinki Juan Bobillo, pozostałe cztery Paul Pelletier. Skłamałbym, gdybym napisał, że szata graficzna to wielki atut Superhuman Law. Rysunki są przyzwoite, ale nic ponadto. Zaskoczyło mnie to zwłaszcza w przypadku części rysowanej przez Pelletiera - bardzo dobrze wspominam jego Negation, tworzone dla śp. Crossgena.

Superhuman Law to świetny, nieprzewidywalny komiks. Sprawdza się idealnie jako swego rodzaju odskocznia od standardowych komiksów o superbohaterach.

LTplus.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.