Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Nienawidzę Baśniowa tom 2 Fujowy Żywot

Zastanawiam się, co musi siedzieć w głowie autora, który tworzy taki komiks. Zakręcony, niejednokrotnie chory, przezabawny i nowatorski, a jednocześnie, w tym całym szaleństwie, przyjemny w odbiorze. Zabierając się za lekturę „Fujowego Żywota” oczekiwałem czegoś zupełnie innego, niż to co zastałem w środku tej kolorowej rozróby. Czy jestem zatem rozczarowany kontynuacją obrazoburczego „I Żyli Długo i Burzliwie”?

Komiks zaczyna się trzy lata po wydarzeniach z poprzedniego zbioru. Gert zasiada na tronie Baśniowa i niebotycznie się nudzi w nowej roli, na jaką sama się z resztą skazała. Jesteśmy świadkami jej planów i retrospekcji, oczekując cały czas na rozwiązanie problemu dziewczynki. Problemu, w który wpadł chyba sam twórca, bo o ile pomysł wydawał się świetnym cliffhangerem, to teraz dłuży się i przysparza wyraźnych trudności w prowadzeniu opowieści dalej. Szczęśliwie od Gertrude nikt nie wymaga pozostania na zaszczytnym tronie i bohaterka opuszcza pałac, czy może raczej zostaje z niego wykopana. Historia wraca dzięki temu na właściwe sobie tory, szybko dociera do nas z nutką rezerwy, że nie były one specjalnie odkrywcze. Autor znajduje metodę i na tę zagwozdkę.
Kolejny z zeszytów wchodzących w skład tego tomu to próba odnalezienia przez Gert sposobu na powrót do domu. Nie obejdzie się bez charakterystycznych dla komiksu gagów, dziwacznych postaci łamiących bajowe standardy i brutalnych paneli, całość pędzi przy tym wprowadzając do duetu bohaterów nową postać – smoka Duncana.
Smoka to za dużo powiedziane, bo nowy przybysz, wzorem Gert, został ściągnięty do zaczarowanej krainy wbrew własnej woli. Duncan jest zwykłym dzieckiem przebranym za smoka, ale nie przeszkadza to w przypięciu mu łatki latającego potwora. Szczególnie, że nasza bohaterka postanawia go wykorzystać w swoim planie powrotu do domu. Oczywiście finał knowań zdaje się łatwy do przewidzenia.

Kolejne zeszyty zdają się stanowić odrębne, indywidualne historie, co pozwala na wykorzystywanie różnych modeli prowadzenia komiksu. Jest to zabieg nie tylko dobry, ale wyraźnie przemyślany. Największą wadą poprzedniego tomu była jego wtórność, która zaczynała po czasie nudzić, tutaj nie mamy ochoty na przerwę w lekturze. Jednocześnie „Nienawidzę Baśniowa” to wciąż spójna całość, a wszystkie wydarzenia, nawet te z pozoru zbędne, pchają kreowaną historię do przodu.
Mamy tutaj zatem potyczkę w innym świecie, co podkreśla zmiana stylu rysunku, wyprawę do kapelusza Larry’ego (swoją drogą uwielbiam gościa, jest może i jednowymiarowy, ale przy tym sarkastyczny i okrutny w swojej obojętności) i post-apokaliptyczną wizję Baśniowa za sto lat, a nie często mamy okazję zobaczyć takie zestawienie. Za taki stan rzeczy odpowiada oczywiści nasza bohaterka, a ostatecznym zagrożeniem dla świata jest porzucony w międzyczasie niepozorny Duncan, który znika nam z radaru już w świecie z automatu do gier.

Komiks oczywiście nie uniknął wad, to co bawiło jeszcze do niedawna, teraz staje się motorem napędowym dialogów i nudzi. Chodzi mi oczywiście o zabieg językowy, który wszystkie bluzgi zmienia w pozornie dziecięce, bajkowe określenia. Mamy tutaj tego za dużo, wciskane na siłę tam gdzie mogło tego po prostu nie być. Szkoda, bo była to do tej pory ogromna, unikatowa zaleta „Nienawidzę Baśniowa”.
Sama historia szuka na siebie pomysłu i choć maluje nam się plan na spektakularny finał, to musimy chcieć go dostrzec i przymknąć oko na niektóre zachowania Gertrude, w których wychodzi ona odrobinę z postaci.

Na szczególną uwagę zasługują liczne nawiązania do popkultury. Zobaczymy tutaj Larry’ego mówiącego niczym postać z Gry o Tron „Zima Nadchodzi”, wyłapiemy znane nam postacie ze świata gier w automacie i kilka innych smaczków, które na pewno wywołają u nas szeroki uśmiech.

Odpowiadając na postawione w wstępie pytanie – nie jestem rozczarowany tym komiksem. Różni się od swojej poprzedniczki, nie jawi się już jak Deadpool Kills the Marvel Universe wymieszany w sokowirówce z Troskliwymi Misiami, zszedł z brutalnego liniowego toru, złagodniał, ale nabrał przy tym indywidualnego charakteru. Skottie Young nadal bawi swoim stylem, jego rysunki wciąż przyprawiają nas o chorobliwy uśmiech. Znalazł on też sposób na ratowanie czytelnika od nudy i mam nadzieję, że utrzyma nas w tym stanie do końca. Zdecydowanie warto zapoznać się z tym szalonym zeszytem i z wypiekami wyczekiwać kolejnego. Coś czuję, że jeszcze niejedno nas tutaj oczaruje i wyfuja.

Mateusz "Hawk" Cebrat

Nienawidzę Baśniowa tom 2: Fujowy żywot
Scenariusz: Skottie Young
Rysunki: Skottie Young
Tłumaczenie: Marceli Szpak
ISBN: 978-83-8110-773-0
Oprawa: miękka
Ilość stron: 144
Format: 170x260
Cena: 42 zł

Sprawdź także:
Recenzja komiksu - Nienawidzę Baśniowa tom 1

Komiks można kupić w sklepie wydawnictwa Non Stop Comics

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.