Avalon » Publicystyka » Artykuł

Komentarz do Amazing Spider-Man (2018) #14

Komentarz zawiera spoilery do Amazing Spider-Man (2018) #14

Rodzyn: Numer od początku zaczyna budzić większą ciekawość niż wcześniejsze numery, bo mamy tu sprytne połączenie kilku wątków z wcześniejszych zeszytów, co uzasadnia nam ich potrzebę. Pierwsze strony rozgrywają się równolegle do końca ostatniego zeszytu, gdzie widzieliśmy rozmawiającego przez telefon Scorpiona, który został zaatakowany przez Black Ant i Taskmanstera. Tutaj widzimy drugą stronę rozmowy, Arcade'a, którego odwiedza Kraven, chcący by ten coś dla niego zbudował. Nie spodziewałem się takiego rozwoju akcji i na pewno ciekawi mnie on bardziej, niż ten dziwny "wielki zły" przewijający się gdzieś we wcześniejszych numerach.

Po ostatniej, dość nudnej historii, do serii powraca też wątek Lizarda. Spencer od początku stara się zrehabilitować Connorsa, teraz pokazuje, że ten chce znów stworzyć sobie rodzinę, choć relacja ojciec-syn nie jest najlepsza. Chłopak nie rozumie, dlaczego powinien unikać innych ludzi (przypominjmy - syn i żona Lizarda również mają teraz jaszczurzą skórę) i jedyny kontakt ze światem zewnętrzym ma dzięki internetowi.

Później na dokładkę mamy jeszcze wątek niezniszczalnej cioci May. Kobieta dowiaduje się od podrywającego ją prawnika, że jest spłukana, gdyż jej zmarły mąż niezbyt dobrze zainwestował ich pieniądze. Kobieta opuszcza spotkanie, by uratować pewnego bezdomnego w dość... niecodzienny sposób i tutaj podzielam zdanie Dengara (patrz niżej). Może rysunki Bachalo niespecjalnie dobrze oddają komizm tej sytuacji?

A skoro już jesteśmy przy Bachalo, małe wtrącenie. Różnie bywa z tym artystą, ma lepsze lub gorsze dni. Tutaj było dobrze, tylko... ktoś inny powinien zająć się tuszowaniem go i nakładaniem kolorów. Wizualnie historia odstaje od swoich poprzedników, kolory są dołujące i szkoda, że Marvel tak usilnie ściąga do serii "wielkie nazwiska", zamiast zachować jakąś spójność graficzną. Mamy nową erę w życiu Pająka, więc i rysownicy powinni być nowi, a nie oklepany Bachalo, czy tym bardziej Ramos z jednej z poprzednich historii...

Wracając do historii: ciocia May zabiera uratowanego mężczyznę do restauracji, jednak ta zostaje ofiarą walki Rhino z polującymi na niego Taskmasterem i Black Ant. Co dalej? Dowiemy się w kolejnym numerze, gdzie do akcji włączy się nasz Pająk.

Numer nieco lepszy od poprzedniego, ale znów nie obyło się  bez zgrzytów. Jak nie kuleje historia, to narzekam na rysunki... Ciekawi mnie, dokąd to wszystko zmierza.

Dengar: Po kiepskim, a nawet rzekłbym bardzo kiepskim trzynastym zeszycie spencerowego Spider-Mana nadszedł czas na kolejny zeszyt. I dobrze zgadujecie, to już czternasty! Czy tym razem będzie lepiej? Pewnie nazwiecie mnie głupcem, i w sumie coś w tym może jest, bo głupio wierzę, że na łamach tej serii przeczytam coś naprawdę fajnego. Może tym razem się uda? 

Akcja rozpoczyna się w Bagalii, gdzie Arcade rozmawia prawdopodobnie ze Scorpionem – ich rozmowę widzieliśmy w poprzednim numerze – gdy nagle ni stąd, ni zowąd pojawia się Kraven, który oznajmia, że chce aby Arcade coś dla niego zbudował. No ciekawe, ciekawe. Do tej pory Kravinoff wydawał mi się związany z raczej staroświeckim podejściem do łowów. Bo nie ukrywajmy, na pewno nie chce żeby Arcade ulepszył mu mikrofalówkę czy pralkę. Nie trzeba być geniuszem pokroju Starka czy Bannera, aby domyślić się, że Myśliwy planuje coś nietajnego i główną atrakcją tego czegoś, będzie nie kto inny, jak Spider. Jestem odrobinę zaciekawiony. Ale lećmy dalej, bo póki co, mamy za sobą dwie strony!

Hokus pokus, czarny mary pozwiedzamy dziś kanały. Tak, akcja przenosi się do nowojorskich kanałów, gdzie – trąby i fanfary – widzimy dawno niewidzianego Jaszczura. Co tam u niego? A wszystko chyba w najlepszym porządku. Mieszka ze swoją rodziną (patrzcie: Clone Conspiracy) i obecnie razem z nimi i Peterem oraz MJ zajada obiad / kolację, cokolwiek. Po prostu przyjacielskie spotkanie dawnego nauczyciela i ucznia. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Prawda? A podczas każdej przyjacielsko-rodzinnej okoliczności musi być jakiś syf, więc Billy kłóci się z ojcem. O co? O szkołę. Billy chce chodzić do szkoły, nawet dla takiej dla mutantów, a Curt nie chce go nigdzie posłać. No i jeszcze w grę wchodzi jakiś nienazwany portal społecznościowy. Ach, te internety, psują tylko rodzinną atmosferę! A co do rodziny, May jest na randce. Czyżby Spencer próbował skrócić jej żałobę po śmierci Jaya? Ale okazuje się, że nie jest ona zainteresowana. Natomiast nie rozumiem tego, co się dzieje później, May wychodzi z restauracji i widzi jak kilku zbirów napada bezdomnego. Co robi nasza dzielna cioteczka? Zaczepia ich i struga bohaterkę… bo w torebce ma holograficzny projektor dzięki któremu może wyglądać jak jakieś pająkowate monstrum. Serio? Jakby jakiś Avenger ją zobaczył to byłby klops, jakby jakiś złoczyńca ją zobaczył i usłyszał, że jej krewniak jej to zaprojektował to też mógłby być klops. Ja rozumiem pomagać potrzebującym, ale z głową. No i dobra May zabiera bezdomnego do knajpy i kupuje mu zupę. Dobra zupa nie jest zła, lecz może w nią wpaść trochę tynku jak do lokalu wparuje Rhino. Tak, bo Rhino uciekał przed Taskmasterem i Black Antem. No i tutaj pojawia się ciekawy motyw, Nosorożec łączy siły z Pająkiem (ee… czy tego już przypadkiem nie widzieliśmy w innej serii?) by otłuc ryje parze zbirów. Podczas walki Black Anta używa wielkiego działa i strzela w Rhino, który unika pocisku… który leci wprost ku restauracji i May.

Jest trochę lepiej niż poprzednio. Ale tylko trochę, nie myślcie sobie, że notowania Spencera zaczęły u mnie rosnąć. Nadal ciekawi mnie, o co chodzi z Taskmasterem i Black Antem. Totalnie nie podobał mi się heroiczny epizod z May. Wydaje mi się, że można było wymyślić coś lepszego i bardziej trzymającego się kupy. Na śmierć starszej pani oczywiście nie mamy co liczyć… czasem mi się wydaje, że wszyscy bohaterowie wyzioną ducha a ona nadal będzie żywa! Team-up Nosorożca ze Spiderem wypadł kiepskawo, w porównaniu z duetem, który nie tak dawno Rhino tworzył ze Spider-Milesem. Szkoda, że Nosorożec w żaden sposób się do tego nie odniósł. Mógłby wyjść z tego całkiem zabawny dialog. 

Podsumuję: lepiej niż przez ostatnie kilka numerów, lecz wciąż szału nie ma.

Amazing Spider-Man (2018) #14
scenariusz: Nick Spencer
rysunki: Chris Bachalo


A wy co sądzicie o najnowszym numerze serii? Zapraszamy do dyskusji na naszym forum

Pamiętajcie, że możecie użyć kodu promocyjnego "INFINITY", by otrzymać 5% rabatu na komiksy Marvela.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.