Avalon » Publicystyka » Artykuł

Fanfic - Alternatywne zakończenie filmu Iron Man

Tony ociężale wylądował na parkingu znajdującym się przed jednym z laboratoriów Stark Enterprises. Jarvis łaskawie poinformował go, że rezerwy mocy są już na wyczerpaniu. Starając się go ignorować, Tony powoli zbliżał się do budynku, chcąc znaleźć Pepper i zakończyć ostatecznie ten ciężki dzień. (...)
Wydarzenia mają miejsce po zamrożeniu Iron Mongera.

Tony ociężale wylądował na parkingu znajdującym się przed jednym z laboratoriów Stark Enterprises. Jarvis łaskawie poinformował go, że rezerwy mocy są już na wyczerpaniu. Starając się go ignorować, Tony powoli zbliżał się do budynku, chcąc znaleźć Pepper i zakończyć ostatecznie ten ciężki dzień. Miał też ochotę na cheeseburgera. Przebył mniej więcej połowę drogi, gdy usłyszał silniki napędu odrzutowego. Spojrzał w kierunku, z którego dochodził dźwięk, za późno jednak, by zdążyć zareagować na lecącego w niego, wcale jednak nie pokonanego Obadiaha, sterującego potężnym Iron Mongerem. Stane, nie zwalniając, złapał Tony’ego za hełm i niczym szmacianą lalką, rzucił nim w Stark Enterprises. Pchnięty Iron Man przeleciał dzielące go od budynku kilkadziesiąt metrów i przebił się przez ścianę. Ogłuszony i poważnie poturbowany, próbował się ruszyć, jednak gruz uniemożliwiał mu to. Tymczasem Obadiah, najwidoczniej delektując się chwilą, wyłączył silniki i powoli zbliżał się do Starka. Tony, nie mając pomysłu na nic innego, wykorzystał resztki energii do wystrzelenia pozostałości uzbrojenia, w jakie wyposażona była zbroja. Kilka rakiet i kul nie zdołało jednak zrobić trwałej szkody pancerzowi Iron Mongera.

- Muszę przyznać, że choć nie bawią mnie takie drogie gadżety, to naprawdę dobrze się teraz bawię – Obadiah naigrywał się z Tony’ego, pewny swojego zwycięstwa. – Oto twoja spuścizna, Tony. Możesz być z siebie dumny!

Stane był już zaledwie kilkanaście metrów od dziury w ścianie i leżącego nieco dalej Tony’ego. Stark rozumiał, że przegrał to starcie. Miał tylko nadzieję, że z Pepper wszystko w porządku. Nagle Obadiah w zbroi oberwał z rakiety, która przyleciała znikąd. Staruszek nieco się zachwiał, ale nic poważniejszego mu się nie stało. Rozejrzał się dookoła, lecz nie zdołał odnaleźć źródła ataku.

- Ostatni akt desperacji, co? – powiedział Obadiah, najwyraźniej nie zauważając zaskoczonej miny Tony’ego i uznając ten atak za jego ostatniego asa w rękawie. - Niestety, to za mało, żeby...

Nie zdołał dokończyć, gdyż spadł na niego cały grad rakiet. Potężne eksplozje zasłoniły całkowicie Iron Mongera. Gdy opadł kurz, Tony zobaczył wrak zbroi, w której, ciężko ranny, leżał Obadiah. Stane, mimo poważnych ran, stękając z bólu, próbował się podnieść. Nagle Tony zauważył coś dziwnego. Kilka metrów obok Stane’a, wszystko zrobiło się nieco rozmyte, wyglądało, jakby ktoś w powietrzu rozlał wodę. Dziwny kształt powoli przybierał coraz ciemniejsze kolory, aż w końcu wyraźnie widać było czarnoskórego, świetnie zbudowanego mężczyznę, w nietypowym, najprawdopodobniej militarnym kombinezonie. Czarnoskóry mężczyzna zbliżył się do Obadiaha. W jaśniejszym świetle, Tony Stark zauważył, że postać nie ma jednego oka, zakrywa je opaska przypominająca przywdziewane przez piratów w klasycznych bajkach znanych mu z dzieciństwa. Jednooki bez słowa podszedł do resztek Iron Mongera, uniósł pistolet, którego marki Tony, mimo swojej rozległej wiedzy o broniach, nie mógł określić, i bez słowa nacisnął spust, ostatecznie kończąc karierę Obadiaha Stane’a. Mężczyzna cały czas zachowywał iście stoicki spokój, wszystko to wydawało się go nudzić. Obrócił się w kierunku wciąż unieruchomionego Tony’ego i niespiesznym krokiem do niego podszedł. Tuż za nim Tony zauważył kolejne, znacznie większe rozmycia, które przybierały kształt helikopterów militarnych, również nigdy wcześniej nie widzianych przez Tony’ego. Stark rozumiał już, skąd się wzięły rakiety, które uratowały mu życie.

- Kim do diabła jesteś? – zadał pytanie Tony, z trudem utrzymując przytomność. Rany odniesione w walce oraz stopniowy zanik zasilania coraz bardziej dawały mu się we znaki.

- Nick Fury, Dyrektor S.H.I.E.L.D.. Czy wierzyłeś w to, że jesteś jedynym superbohaterem na świecie? Panie Stark, teraz należysz do większego uniwersum, tylko jeszcze o tym nie wiesz. Przyszedłem porozmawiać o przedsięwzięciu Avengers...

 

 

Kolejne wydarzenia przebiegają dokładnie tak, jak miało to miejsce w kinie. Mamy konferencję prasową, na której Tony ujawnia się jako Iron Man. Po ciężkim dniu Tony wraca do domu...

 

 

To był naprawdę ciężki dzień dla Tony’ego. Jego oświadczenie zrobiło furorę i w tej chwili był on prawdopodobnie najbardziej znaną osobą na świecie. Zmęczony, wrócił do domu, marząc tylko o wizycie w jacuzzi.

- Witaj, Jarvis – odruchowo przywitał się ze swoim komputerowym sługą.

Zrobił kilka kroków w głąb mieszkania i zaniepokojony, zatrzymał się. Światła powinny były włączyć się, wykrywając jego obecność, tymczasem w domu panował półmrok. Wytężył wzrok i zauważył sylwetkę postaci siedzącą na sofie.

- „Jestem Iron Man”. – z sarkazmem w głosie zacytował mężczyzna. Tony rozpoznał ten głos. Był to nikt inny, jak Nick Fury.

- Co ty tutaj robisz? – zapytał Tony. Wciąż nie był pewny, czy lubi czarnoskórego mężczyznę.

- Chciałem ci przedstawić twoich nowych współpracowników.

Fury uczynił gest ręką i do pokoju weszły cztery postacie. Tony patrzył oniemiały, stojąc między innymi naprzeciw legendarnego amerykańskiego symbolu patriotyzmu i walki o wolność, oraz nordyckiego boga piorunów we własnej osobie.
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.