Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Invincible tom 1

Invincible w końcu zawitał do Polski. I to z nieco niespodziewanego miejsca, bo od wydawnictwa Egmont, które do tej pory z komiksami od Image Comics nie miało wiele wspólnego. Teraz to się zmieniło i "Najlepszy superbohaterski komiks we wszechświecie" można będzie przeczytać po polsku. Przygoda Marka Graysona w Stanach już się skończyła. My dopiero ją zaczynamy i przed nami dwanaście tomów pełnych przygód, niespodziewanych zwrotów akcji i świetnych postaci. Co dostajemy w pierwszym z nich?

Omni-Man to powszechnie szanowany superbohater. Jednak gdy nie ratuje świata, to także kochający ojciec i mąż. Gdy u jego syna zaczynają uaktywniać się moce, wspiera go w jego własnej superbohaterskiej karierze. Tak oto poznajemy Marka Graysona, niczym nie wyróżniającego się nastolatka, fana komiksów dorabiającego sobie pracując w fast foodzie. Jego życie zmienia się, gdy może założyć kostium Invincible, Niezwyciężonego. Jednak znalezienie odpowiedniego stroju i nastoletnie sercowe rozterki to nie największy dylemat,  z jakim przyjdzie mu się zmierzyć. Mark szybko zostanie postawiony w trudnej sytuacji, od której zależeć będą losy świata. A cios przyjdzie z najmniej spodziewanego miejsca...

Robert Kirkman znany przede wszystkim jako autor Żywych Trupów, dostarcza nam tutaj prawdopodobnie najlepsze ze swoich dzieł. Kreując nowy superbohaterski świat nie ma żadnych ograniczeń. Jego jedynym celem jest dostarczenie dobrego komiksu, nie musi oglądać się na edytorów zabraniających mu zabić jakąś postać czy zmienić świat w jakim żyją jego bohaterowie. Czytając jego serię wiemy, że tu nie ma odwrotu, żadnych restartów, reebotów. To jedna, konsekwentnie prowadzona w określonym kierunku historia. Początki może jeszcze na to nie wskazywały. Mamy tu klasycznie rozpisaną historię o nastolatku, który poznaje swoje moce i zaczyna działać skrywając twarz pod maską, musząc łączyć ze sobą jakoś superbohaterskie obowiązki i szkolne życie. Invincible bywa uroczy i zabawny, ale kiedy trzeba, sceny pełne dramatu odpowiednio wybrzmiewają. Myślę, że kto dotrwa do końca albumu, będzie chciał od razu zagłębić się w kolejny tom.

Pierwszym autorem rysunków do tej serii był Cory Walker, nadając serii odpowiedni ton. Potem zastępuje go już Ryan Ottley, który ma bardziej dynamiczną kreskę. Style obu panów lubię równie mocno, więc ciężko mi tu zdecydować, komu poszło lepiej, choć wydaje mi się, że to ten drugi przypadnie do gustu szerszemu gronu czytelników. Ottley pozostanie z serią aż do jej końca, Walker zaś powróci na krótko, gdy seria będzie zmierzać ku końcowi. Graficznie jest to idealna superbohaterska opowieść i jestem wdzięczny, że udało się zachować tę spójność przez cały czas jej trwania (choć wpłynęło to na tempo wydawania kolejnych zeszytów, my w Polsce tego jednak nie odczujemy).

Cieszę się, że Egmont sięgnął po tę pozycję i postarał się, by wydanie ładnie się prezentowało. Pochwalić można także liczne dodatki, które uzupełniają lekturę i pozwalają poznać nieco proces powstawania tego komiksu. Nieczęsto polskie wydania mogą się nimi pochwalić.

Invincible choć debiutował szesnaście lat temu, wciąż pozostaje bardzo dobrym wzorem superbohaterskiej historii i momentami żałuję, że ta przygoda dobiegła już końca. To nieco inne podejście do tego gatunku, pozbawione niektórych ograniczeń jakie mamy w komiksach od Marvela czy DC, a przy tym angażujące i dostarczające masę rozrywki. Mam nadzieję, że jeżeli jeszcze nie zdecydowaliście się sięgnąć po tę serię, dacie jej szansę, na jaką zasługuje.

Wojtek "Rodzyn" Rozmus

Invincible tom 1
Scenariusz: Robert Kirkman
Rysunki: Cory Walker, Ryan Ottley
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 400
Cena z okładki: 99,99 zł

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.