Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Amazing Spider-Man: Nocna zmiana

Czwarty tom przygód Pająka, który nie tak dawno trafił w moje łapki jest niestety ostatnim tomem tej serii. Ale spokojnie, nie rozpaczajcie! Zapowiedziana została nowa seria o Spider-Manie, która pojawi się na rynku całkiem niedługo, która jest jej bezpośrednią kontynuacją. Więc nie rozstaniemy się z naszym ulubionym, łażącym po ścianach superbohaterem! Ale zanim wpadniemy w globalną sieć, dowiedzmy się, co spotkało Petera Parkera zanim świat się skończył. Zapnijcie pasy, bo czeka nas jazda… 

… dość powolna i pozbawiona większych atrakcji. Niestety, poprzednie trzy tomy wzbudziły we mnie większe zainteresowanie niż ten jeden. Może Slott miał gorsze dni pisząc te kilka zeszytów? Cokolwiek go gryzło wpłynęło, na jakość tworzonych komiksów. Slottowy Spider jest trochę ciamajdą, która nie ogarnia życia prywatnego, zawodowego i bohaterskiego. Prowadzi firmę i z powodu pajęczych obowiązków z lekka ją olewa, co z kolei doprowadza jego współpracowników do furii. Zwłaszcza, że w sferze biznesowej gra toczy się o dużą stawkę – budowę nowoczesnego więzienia dla superzłoczyńców (nawiązanie do serii Spider-Man 2099). Jednak udział Parkera w tym wyścigu nie podoba się konkurencji i Tiberius Stone postanawia grać nieczysto i decyduje się na odpłatną pomoc jednego z wrogów Iron Mana… I tym oto sposobem Parker Industries zostaje nawiedzone przez Ducha! 

Cała historia związana z jakby nie patrzeć, upadkiem firmy Petera przeplatana jest krótkimi historyjkami o Black Cat, która jako szycha przestępczego świata postanawia odzyskać to, co straciła będąc za kratami. I tak oto, kradnąc swoje łupy, trafia na top Jaya i May. Ostatecznie działania Felicji doprowadzają do konfrontacji ze Spider-Manem. Co ciekawe, Slott pokazuje, że Black Cat przeszła metamorfozę, już nie jest antybohaterką, byłą przyjaciółką i kochanką Pająka, teraz jest złoczyńcą pełną gębą, kimś mniej więcej na poziomie Kingpina. To, co Superior zepsuł – w sensie relację Pająka z Kotką – Peter musi jakoś ogarnąć. W sumie to dobry pomysł, że dawna sojuszniczka nagle odwraca się od Parkera, trzeba przyznać, że Slott miał pomysł na tę postać. Szkoda, że póki, co Tajna Wojna rozwala cały świat i czort wie, że taki status Felicji się utrzyma w nowym świecie. Pożyjemy, zobaczymy. Wróćmy na chwilę do samego Petera, który jak już mówiłem bywa ciamajdą i gamoniem. Dan Slott pisze go właśnie w ten sposób i momentami od jego gamioniostwa chce się rzygać. Zaproszeni przez Jaya i May Peter i Anna idą jak gdyby nigdy nic, bo Parker zapomniał poinformować ciotkę i jej męża, że już nie są razem. I jest nieco akward. 

Drugą częścią tego tomu jest Annual #1, czyli trzy luźne historyjki… które nie wiem po co są. Po raz pierwszy chyba to mówię, ale czytając je ziewałem i czekałem aż się skończą. W ogóle mnie one nie zainteresowały. Dłuższa opowieść „Nie mogę się powstrzymać” opowiadająca o tym, jak Peter z uporem maniaka próbuje oddać zgubiony telefon jest… no niezbyt ciekawa. Dwie strony o Spider-Ciotce są w ogóle beznadziejne. Rozumiem, że to miało być w formie humorystycznej, ale jakoś tak… no nie… Dalej mamy kolejną opowieść o Spiderze, który o dziwo się wcale nie odzywa. I jaki z tego morał? W ostatnim kadrze, w ostatnim dymku dowiadujemy się, że naszego ścianołaza męczy zapalenie krtani. Facepalm. Wolałbym, aby Egmont sobie darował tego annuala, a na przykład zwiększył nieco cenę i w tym tomie opublikował wszystkie point one z tej serii. Chętniej bym przeczytał o Spider-manie, Wriath, Black Cat i Mr. Negativie niż te nic niewnoszące do czegokolwiek opowiastki. Rozumiem, że w jakimś celu napisano i wydano tego annuala, lecz do mojego gustu on wcale nie przypadł. Jak dla mnie – a może i dla innych czytelników – to strata tuszu, papieru, energii elektrycznej, kleju… No wielkie rozczarowanie. 

Niestety, jak na końcówkę tej serii tom czwarty wypadł w moim odczuciu strasznie kiepsko. Nawiązanie do przygód Miguela O’Hary jest w porządku, dobrze, że temat więzienia i udziału PI w przetargu nie przepadł. Byłoby to trochę nielogiczne. Peter jest gamoniem i nic się nie zmienia, już Anna Maria pokazuje, że ma nieco większe jaja, bo nie raz i nie dwa wyciąga naszego bohatera z opresji. Jedyny plus to Black Cat, która wydaje się być teraz prawdziwym badassem. Dobranie Ghosta, jako głównego złoczyńcy (jeśli nie liczyć Felicji) tego tomu to dość ciekawy wybór, zwłaszcza, że do tej pory zapomniałem o tej postaci. No cóż, mało eksploatowany chyba był ostatnimi czasy, to można było o nim zapomnieć. No i przyznam, sposób, w jaki został pokonany, no no. Całkiem, całkiem. Generalnie Slott mnie nie porwał, wiem, że stać go na coś więcej i coś lepszego. Annual to już w ogóle strata czasu, więc się nie będę rozpisywać. Wizualnie „Nocna zmiana” wypada bardzo ładnie (poza wspomnianym annualem), rysunki Humberto Ramosa mają swój urok, są dynamiczne i cieszą oko. Jednak samymi rysunkami człowiek nie żyje. 

Piszę to z bólem, ale tom wypada kiepsko. Myślę, że na dobrą sprawę można go sobie darować. Ale jeśli ktoś jest ciekawy upadku Parker Industries, powinien sięgnąć po ten cieniutki tomik. Byłoby lepiej gdyby zamiast annuala wydawnictwo wcisnęło tutaj historię „Spiral”. Szkoda, że została ona pominięta. 

Dengar


Amazing Spider-Man tom 4 Nocna Zmiana
Scenariusz: Dan Slott, Christos Gage 
Rysunki: Humberto Ramos 
Przekład: Piotr W. Cholewa 
Kolory: Edgar Delgado, Antonio Fabela, Rico Renzi 
Liczba stron: 108 
Cena: 39,99 zł

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.