Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Anihilacja: Podbój tom 2

Po poprzednim, skutecznie budującym fabularne napięcie tomie, przychodzi nam w końcu poznać zakończenie tej historii. Czy tytułowy podbój zakończy się sukcesem najeźdźców? Czy może nieliczni kosmiczni obrońcy znajdą sposób na zatrzymanie tajemniczych i niebezpiecznych Phalanxów? No i czy dowiemy się, czym tak naprawdę kierują się przedstawiciele tej technoorganicznej rasy? 

Pierwszy tom – moim zdaniem bardzo dobry – wprowadzał nas w rozkręcający się galaktyczny konflikt. Poznaliśmy możliwości Phalanxów, a także pierwszych bojowników o wolność. Drugi tom z kolei nie tylko wprowadza nowych bohaterów, ale również pokazuje nam jak ci dzielni herosi ruszają do boju z wydającą się nie mieć końca armią najeźdźców. Na pierwszy ogień w drugim tomie idzie pisany przez Dana Abnetta i Andy’ego Lanninga Nova. Troszkę szkoda, że dostaliśmy jedynie zeszyty 4 – 7 i niedane nam było przeczytanie całego runu o tym bohaterze. Szkoda, bo moim zdaniem Nova w swojej solowej serii radzi sobie całkiem dobrze. A poza tym, wydarzenia pokazane w kolejnych zeszytach mają wpływ na to, co widzimy w samej Anihilacji (chodzi mi o znalezienie sojuszników, mogących przechylić szalę na korzyść obrońców galaktyki). Zamiast tego, dostaliśmy jedną stronę zawierającą podsumowanie tych wydarzeń. Z jednej strony dobrze, że wydawca poinformował nas, co straciliśmy; z drugiej lepiej byłoby to przeczytać i zobaczyć, niż zadowolić się kilkoma akapitami suchego tekstu. 

Po perypetiach Novy poznajemy niejakiego Zjawę, postać równie interesującą, co tajemniczą. Za jego przygody odpowiada Javier Grillo-Marxuach i przyznaję, że napisał coś bardzo ciekawego. Wielka szkoda, że Marvel nie eksploatował tej postaci, bo wydaje mi się, że mógłby przeżyć wiele interesujących przygód. No i na samym końcu przyjdzie nam przeczytać właściwą mini-serię Anihilacja: Podbój, a więc poznamy losy nie tylko wspomnianych wcześniej herosów, ale na własne oczy ujrzymy jak zakończy się inwazja Phalanxów. 

Dan Abnett i Andy Lanning w sześciu zeszytach pokazują nam jak połączeni przez nowe kosmiczne zagrożenie przeróżni bohaterowie (a także złoczyńcy czy też antybohaterowie) radzą sobie w walce z silniejszym przeciwnikiem. I trzeba przyznać, że obaj panowie napisali dobrą i wciągającą historię. Odkrywamy, że inwazja Phalanxów na Halę to jedynie rozgrzewka, przed ostatecznym uderzeniem… w Ziemię! Tak, tak… celem tych technoorganicznych najeźdźców jest właśnie nasza ukochana planeta. "A dlaczego?", zapytacie. Pewnie przed czytaniem obejrzeliśmy komiks z każdej strony i na tylnej okładce zobaczyliście znajomą postać. Ultron. Tak, tak, to on. Więc jak już i tak wiecie, że się tu pojawi, więc nie będę zbytnio spoilerować wspominając o nim. Muszę przyznać, że jego obecności w przestrzeni kosmicznej wcale się nie spodziewałem. I na pewno nie przypuszczałem, że będzie zdolny do tego, co pokazali nam scenarzyści. Jego nienawiść do Hanka Pyma ewoluowała i powiedziałbym wskoczyła na wyższy poziom. Ten Ultron uknuł spisek na większą skalę i zbierał popleczników, aby zniszczyć Avengers, którzy nie tak dawno wystrzelili go w kosmos. Dobrze napisany badass! Brawo! Abnett, Lanning, udało się wam. 

Komiks wypełniony jest wartką akcją, sceny walki cieszą oczy. A wszystkiemu towarzyszy obecność całej masy kosmicznych herosów, z czego większość poznaliśmy w pierwszej Anihilacji. Tak więc na kartach tego komiksu pojawią się Nova, Gamora, Drax, Ronan Oskarżyciel, Rocket, Super Skrull, Praxagora, Zjawa, Star-Lord, Mantis, Bug, Quesar, Moondragon… a także kilka innych, ale powstrzymam się od spoilerowania. Mamy tu bohaterstwo, poświęcenie, zdrady. Przedstawione w tym tomie wydarzenia dostarczą wielu emocji, których często gęsto nie znajdziecie w innych seriach komiksowych. No właśnie, bohaterstwo i męstwo niektórych z wyżej wymienionych bohaterów zapoczątkuje przyszłych Strażników Galaktyki, którzy wręcz zrodzeni w ogniu wojny powinni być w stanie sprostać każdemu wyzwaniu. 

Komiks oczywiście jest dobry, ba, nawet świetny. Lecz mimo to, jest tu kilka zgrzytów, ale to wcale nie umniejsza kawałowi dobrej roboty! Na przykład Ronan, z jednej strony jest zdrajcą, z drugiej chciał, aby jego lud przetrwał. Ale uświadomiwszy sobie zdradę, nie był w stanie przyjąć tego na klatę tylko pragnął znaleźć ukojenie w śmierci. Do tej pory uważałem go za dumnego wojownika, który dla dobra swojej ojczyzny, swego ludu i ideałów był skory do poświęceń. Sądziłem, że to wojownik, który zawsze kroczy przez życie z uniesioną głową i chęcią do walki z przeciwnościami losu. A tu takie drobne rozczarowanie. Drugą postacią jest Zjawa, bardzo tajemnicza, potężna i skryta postać. Jego umiejętności oraz moce są niesłychanie przydatne w walce z najeźdźcami, jednak jego to wcale nie interesuje. Na swój sposób rozumiem jego tragedię i motywację, lecz scenarzyści odrobinę go spłycili… Zjawa chce znaleźć mordercę swoich rodziców, koniec kropka. Wojna? Ma to w dupie! Gdyby nie obietnica pomocy i wątpliwy sojusz, na pewno nie kiwnąłby nawet palcem, aby zaatakować Phalanxów. No i chyba nie do końca przypadł mi do gustu kostium Gamory, jakoś wycięty kostium kąpielowy i długie buty nie pasują do zabójczyni. Ale nikt nie mówił, że wszystko będzie idealne. 

Pod względem graficznym, komiksy wchodzące w skład tego tomu wyglądają bardzo ładnie. Sean Chen i Brian Denham ładnymi i kolorowymi ilustracjami wzbogacili opowieść o Novie. Natomiast Kyle Hotz odpowiedzialny za rysunki dla serii o Zjawie, uraczył nas nieco inną kreską niż poprzednicy. Jego rysunku są momentami hmm… kwadratowe? (co najbardziej widać na twarzach postaci) Ciężko mi określić jego styl, kreska tego rysownika jest specyficzna, ale to wcale nie oznacza, że brzydka. Tutaj dominują ciemne barwy, głównie czerń, ale to idealnie wpasowuje się w tytułową postać. No i na koniec: szkice Toma Raneya i Wellingtona Alvsa, którzy zilustrowali Anihilację są szczegółowe i z dobrze dobranymi kolorami tworzą plastyczne i dynamiczne dzieło. Podsumowując, wizualnie drugi tom Anihiliacji prezentuje się bardzo, bardzo ładnie. 

Póki co jest to ostatni tom o kosmicznym uniwersum Marvela, ale mam nadzieję, że nie na długo. W końcu na zagranicznym rynku pojawiły się inne gwiezdne tytuły, które na pewno zaciekawią większość z nas – czytelników. Miejmy nadzieję, że Anihilacja będzie wstępem dla pierwszej serii Strażników Galaktyki. Moim zdaniem ten tom dorównuje swoim poprzednikom, czyta się przyjemnie, lekko… no i są emocje. Jestem na tak, polecam gorąco! I również zachęcam do dyskusji na temat tego kosmicznego eventu na naszym forum. Dajcie znać czy i wam się on spodobał! 

Dengar

Anihilacja Podbój tom 2
Scenariusz: Dan Abnett, Javier Grillo-Marxuach, Andy Lanning 
Rysunki: Wellington Alves, Sean Chen, Brian Denham, Scott Hanna, Kyle Hotz, Tom Raney 
Kolory: Guru eFX, Gina Going-Raney, Drank D’Armata 
Przekład: Tomasz Sidorkiewicz 
Wydawca: Egmont 
Strony: 348 
Cena: 99,99 zł

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.