Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse - minirecenzje komiksów z sierpnia 2018

avalonpulse0.png


Z lekkim opóźnieniem, ale już jest najnowszy Avalon Pulse. Co ciekawego wydarzyło się w sierpniu, o czym nie mieliśmy okazji napisać? Seria Weapon X przeszła mały lifting, pojawił się drugi numer Extermination, wydano kolejne rozdziały X-Men: Grand Design, seria Immortal Hulk próbuje czegoś nowego, a Thor uczestniczy w ceremonii ślubnej Heli i Baldera - to się nie może udać. Co jeszcze wydarzyło się w sierpniu? Sprawdźcie sami. 


Tony Stark: Iron Man #3
Hawk: Tony Stark, w swoich nowych przygodach jest szalony, ekscentryczny i pomysłowy. Podobnie z resztą, jak ten komiks. Przy całym tym nacisku na niesamowitość, jaką Tony emanuje, udaje się wpleść filozoficzne rozważania na temat duszy i to w dość przygnębiający sposób. Iron Man bez wpływów Avengers i oderwany od drużynowych zajęć nie nudzi się i nie zanudza czytelnika. Jak dla mnie cała ten pomysł z wirtualnym światem jest super, a prowadzenie narracji z oczu betatestera dostarcza zakręconych doznań. Aż masz ochotę dostać taką przesyłkę.
Aaron i Bethany coś knują, tylko nie za bardzo wiem, czy warto przywiązywać wagę do tego pierwszego. Ludzka ta sztuczna inteligencja. Zdaje się bardziej pewna własnego człowieczeństwa. Zakręcona jest ta chęć bycia człowiekiem w sztucznym świecie. Jocasta potrzebuje ucieczki do wirtualnej rzeczywistości, gdzie jest człowiekiem, mimo, że jako sztuczna inteligencja uważa, że posiada duszę?
Ciekawe jak wypadnie romans Tony’ego z Janet? Naturalnie, czy sztucznie?


Astonishing X-Men Annual #1 
Krzycer: ...naprawdę lubię Iksa i jego nastawienie do świata. Tylko chciałbym, żeby przestał wymazywać ludziom pamięć gdy tylko skończy z nimi rozmawiać i na dobre wszedł w interakcje z X-Men. Może w "Uncanny"... 
Natomiast muszę zaznaczyć zonk w postaci Archangela - jego wątek w AXM Soule'a kończył się tym, że X mu go wyciął z głowy czy na dobre podporządkował czy coś takiego... a teraz minęły trzy miesiące i wszystko jest po staremu.


Weapon X #22 
Krzycer: Łał, jeden jedyny Pak w całym Marvelu pamięta o kolonii Breakworldowców w Kalifornii. Po czym używa ich tylko do akcji z otwarcia. Oookay. :) 
(To teraz czekam, aż ktoś przypomni sobie o czerwonych, insektach, ludziach cienia i kto tam jeszcze przyleciał z Hulkiem z Sakaar i został w Nowym Jorku... albo o tej stacji kosmicznej z miliardem mieszkańców, którą Mike Carey zostawił na orbicie...) 
Nowy rysownik bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Kadr z fałszywie uśmiechniętą Mystique gdy Sabretooth wyskakuje ze swoim kryptonimem jest fantastyczny. Biedna M, z jednej historii o opętaniu od razu wpada w drugą. 
Ogólnie - podoba mi się nowy kierunek tej serii. Wypada dużo bardziej naturalnie od oryginalnego.


Runaways #12 
Misiael: Nie wiem jak Rowell to robi, że już tyle numerów pisze komiks bez fabuły, a czyta się zachwycająco dobrze. W tym zeszycie nic się nie dzieje... poza tym, że Karolina i Nico w końcu się pocałowały i wszystko wskazuje na to, że będą razem (nic dziwnego, bo poprzedni story arc po coś w końcu wysprzątał status quo). Zaskoczeniem jest za to rodzący się związek Gert-Victor. Niespecjalnie wiem, co o tym myśleć, bo nie jest to mój intuicyjny pairing, ale hej - scenarzystka zasłużyła sobie na kredyt mojego zaufania, zobaczymy, co tam sobie zaplanowała. Plus - Anka rysuje zajebiste kiecki.


Darth Vader #19 
Dengar: Do tej pory uważam, że kasowanie EU było kiepskim posunięciem, szczególnie, że niektóre rzeczy po lekkiej obróbce znowu się pojawiają w Nowym Kanonie, a inne są wzięte żywcem wzięte z EU. Oczywiście nie twierdzę, że to źle że w NK pojawił się Thrawn, Quinlan Vos (chociaż ten jest tak zrypany i kiepsko napisany, że się rzygać chce). Tak czy siak, mój nieco negatywny stosunek do Kanonu uległ zmianie za sprawą właśnie drugiej serii o Darthu Vaderze. Komiks bardzo dobrze rozbudowuje tę postać, o której w EU niestety zapomniano. Tutaj widzimy rozterki Vadera i jego ewolucję, jak zmienia się z złamanego i upadłego Jedi w Mrocznego Lorda Sithów. Tym razem Darth Vader trafia na byłego członka Rady Jedi Eetha Kotha i jego nowonarodzonego dziecka. A towarzyszy mu oddział Inkwizytorów. No ciekawie, ciekawie. Charles Soule napisał dobrą historię, a z kolei Giuseppe Camuncoli ładnie ją zilustrował. Czekam na kolejne udane zeszyty!


Extermination #2 
Krzycer: Dalej spoko, choć mam wrażenie, że serię ciągną na razie bardzo ładne rysunki (Pepe Larraz bardzo przypomina mi Immonena, a to tylko zaleta) i szybkie tempo wydarzeń. To drugie jest szczególnie sympatyczne - wiele eventów i crossów strasznie długo się rozkręca. Tutaj dali pięć numerów i mam nadzieję, że w ten sposób unikną rozwleczonego środka. 
Więc - rysunki i tempo mi się podobają. Natomiast cichsze momenty nie do końca dla mnie wybrzmiewają. Na przykład rozpaczający Cyclops - coś mi tu nie gra, coś tu jest fałszywe. Może to kwestia tego, że Bunn nigdy nie rozwinął wątku Bloodstorm i Cyclopsa. Zresztą nawet samej Vampiroro w sumie nie zaprezentował jakoś wyraziście. 
Z drugiej strony są tu i ładne momenty. Podoba mi się to, jak w obliczu śmierci Cable'a praktycznie bez słowa rekonstytuuje się oryginalne X-Force. (...a Cannonball najwyraźniej wyczuł nostalgię nosem, bo jako jedyny przyszedł w starym kostiumie. Bardzo starym.) 
Podoba mi się również praktyczne podejście Cable'a do problemu O5. "Angel ma niewłaściwe skrzydła? Potrzymajcie mi piwo i dajcie mi nóż..." :D 


New Mutants: Dead Souls #6 
Krzycer: Zaraz, co? Podobała mi się ta miniseria. Podobały mi się wszystkie poprzednie numery. Ten też mi się podobal. Ale to otwarte zakończenie mi się bardzo nie podoba. Bo nagle miniseria okazuje się tylko wstępem do... do czego właściwie? 
Idąc tropem autora, wydawałoby się, że sterowani przez zeźlonego złą magią Warlocka New Mutants muszą wyskoczyć w... Uncanny X-Men? Rosenberg chyba nie ma zapowiedzianego innego tytułu z mutantami w tym momencie? 
Nie, zaraz. W tym numerze jest wspomniany układ Hatchicorp z O.N.E. a O.N.E. wyskoczyło właśnie w Astonishing X-Men Rosenberga. Czyli to pewnie tam trzeba będzie szukać dalej... 
Ale nawet znając odpowiedź - zakładając że to właściwa odpowiedź - wciąż mi się nie podoba ta praktyka. Spodziewałem się konkretnej historii o New Mutants/I Can't Believe It's Not X-Factor, a nie wstępu do czegoś w zupełnie innym ongoingu. 


X-Men Blue #34 
Krzycer: Szlag. No to chyba po 14 latach skończyło się rumakowanie i faktycznie żegnamy pozytywnego Magneto. Ech. 
Chociaż - kto wie? Może pozostanie odpowiednikiem X-Force i wciąż będzie pomagał X-Men, nawet jeśli X-Men będą go nie lubić... Nie chcę, żeby został znowu stuprocentowym złolem. 
W sumie patrząc po składzie tego jego nowego Bractwa, to nie ma tam ani jednego stuprocentowego złola. Najbliżej byłby chyba... Exodus? (W sensie - jako jedyny ani razu nie był członkiem / sprzymierzeńcem X-Men). Zakładając, że ruda Akolitka to Amelia Voght, bo w sumie nie jestem tego pewien. Mam wrażenie, że wdo Acolytes należało parę rudych mutantek? 
A właśnie, jeśli czegoś miałbym się tu czepiać, to właśnie nowego składu Bractwa. Jeszcze ta Voght (?) ujdzie, bo ma przeszłość w Acolytes - choć wciąż wolałbym, gdyby gdzieś po drodze się pojawiła u Bunna i coś zrobiła. Cokolwiek. Ale skąd tu ta Marrow? 
(Chyba, że obie pojawiły się w tie-inie do Secret Empire? Tam było dużo mutantów z nowymi mocami "bo Mothervine".)


Exiles vol. 3 #7 
Krzycer: O, i z tą historią to faktycznie zaczęło przypominać oryginalnych Exiles - wywodzących się wprost z mutancich komiksów i (przynajmniej początkowo) głównie mutancimi wątkami operujących. Bractwo, szalony pastor Xavier, TJ i Morph... a do tego bardzo ładne rysunki - ta serio póki co ma duże szczęście do rysowników. 
Co do scenariusza... Nie wiem, czy Ahmed nie potrafi pisać scen akcji (walki), czy może one go po prostu kompletnie nie interesują, ale ich w tej serii praktycznie nie ma. Tzn jest ich mnóstwo, tylko są sprowadzane do początku (przeciwnicy naprzeciw siebie) i końca (ktoś zostaje pokonany). Środka praktycznie nigdy nie ma. 
Co nie byłoby dużym problemem, gdyby a) nie to, że to jednak jest superbohaterski akcyjniak, więc chciałoby się tej akcji przyjrzeć i b) wszystko inne grało. A nie do końca gra. Usunięcie Morpha - zasadniczo już po raz drugi w tej serii - zdaje się mieć wpływ tylko na TJ, która nie jest częścią stałej obsady serii (choć nie wiem, może od teraz ma dołączyć - na okładkach następnych numerów chyba na razie jej nie było?). To już śmierć konia wychodzi bardziej dramatycznie i zdaje się bardziej dołować bohaterów. 
A z innej beczki - Ahmed nagle daje TJ nową moc (psioniczną tarczę chroniącą całą grupę przed atakiem telepatycznym). Co wygląda tak, jakby wymyślił pastora Xaviera, a potem nie miał rozwiązania jak właściwie jego bohaterowie mają sobie poradzić. Na dodatek nowa moc jest "wyjaśniona" w ten sposób, że wywodzi się z połączenia hex boltów i telepatii Nocturne, co jest... no, nazwijmy to komiksową logiką. W dodatku opartą na bardzo szerokiej interpretacji mocy TJ, która nigdy telepatii jako takiej nie miała... 
Chciałbym polubić tę serię, ale kurczę, w każdym kolejnym numerze coś mi nie gra. Ale będę czytał dalej, bo jestem ciekaw, czy TJ będzie się tu dalej pojawiać. Lubię ją i cieszę się, że ktoś ją wpisał do komiksu po raz pierwszy od... jej cameo na koniec miniserii "Exiles" Jeffa Parkera z 2009 roku? 


X-23 vol. 4 #3 
Krzycer: Kadr z otwieraniem drzwi furgonetki był bardzo ładny. A poza tym... ojej, mało treści w tym zeszycie. Dowiadujemy się jaki konkretnie jest plan Kukułek, ale jeśli chodzi o wydarzenia to jest to numer o tym, jak Laura dostaje się z kryjówki A do kryjówki B. I poza otwarciem drzwi furgonetki po drodze nie dzieje się nic ciekawego. (Choć poprzedzająca pościg scena z grożeniem pani doktor też była niezła.) 


X-Men: Grand Design - Second Genesis #1-2 
Krzycer: Ed Piskor powrócił z kolejnym brykiem na klasówkę o X-Men i... dalej jest to ciekawa lektura. Czy może raczej "ciekawy eksperyment z redagowania starych komiksów". Pewne rzeczy sprawdzają się bardzo dobrze - kojarzenie ze sobą rozmaitych przeciwników, tak, by ich działania były elementami większego planu (...aaa, to dlatego to się nazywa "Grand Design" ;) ), wprowadzanie fundamentów pod pewne wątki dużo wcześniej, niż w rzeczywistości się pojawiły (Deathstrike szwendająca się po Hellfire Club w trakcie Dark Phoenix Saga czy usunięcie Lee Forrester z historii, by wcześniej wprowadzić Madelyne Pryor - i by dużo wcześniej zasugerować jej naturę, tak, by odkrycie jej tożsamości było revealem, a nie retconem). 
A z drugiej strony - po tym, jak pierwsze dwa zeszyty zdawały się istnieć po to, by całkowicie podporządkować historię X-Men pod historię Feniksa, w tych zeszytach po Dark Phoenix Saga nagle ten element znika kompletnie, a na pierwszym planie nagle mamy... Carol Danvers? 
Z drugiej strony - mamy też Rogue, więc Piskor pewnie dał dużo miejsca Carol po to, by jej odejście gdy Rogue dołącza do drużyny miało mocniejszy wydźwięk. 
Tylko... tu leży pies pogrzebany, bo autentycznie nie wiem, czy cokolwiek w tym komiksie ma mocny wydźwięk o ile nie zna się oryginalnych historii (albo przynajmniej nie zna się streszczenia tychże historii i ogólnego kontekstu wydarzeń). No bo mamy tu do czynienia z historią tak skoncentrowaną, że faktycznie wychodzi szkolny bryk. Można to przeczytać, można nawet zdać klasówkę z lektury, ale czy ktoś faktycznie z tego coś wyniesie?


Immortal Hulk #4
Rodzyn: Po trzech zeszytach z pojedynczymi zamkniętymi historiami, Ewing dał nam dwuczęściową opowieść, której początek znajdziemy w tym właśnie zeszycie. Pozostaje z nami dziennikarka, która poszukuje Bruce'a Bannera i prawdy o jego powrocie, a na scenę wkracza Walter Langowski, czyli Sasquatch. Członek Alpha Flight, którego historia mocno związana jest z samym Bannerem i Hulkiem. Gdy zaczyna mieć problemy, również chce go odnaleźć. Numer pozostaje ciekawą lekturą, choć nie na tyle satysfakcjonującą co wcześniejsze zeszyty. Pozostaje czekać, co pojawi się w kolejnym zeszycie. 


Marvel 2-In-One #9
Rodzyn: Po tym, jak Marvel wystartował z serią Fantastic Four, a tutaj Ben i Johnny wciąż poszukują swojej rodziny, seria przestała mnie aż tak interesować. Trudno się temu dziwić, skoro reklamowano ją jako drogę do powrotu Fantastycznych, a Ci wracają w innym miejscu, za nic przejmując się wydarzeniami pisanymi przez Zdarsky'ego. Seria miała swoje wzloty i upadki, ale wciąż angażowała i prezentowała ciekawe koncepcje. Relacja Bena i Johnny'ego jest świetnie pisana, Zdarsky potrafił też pociągnąć wątek Dooma/Infamous Iron Mana, który Slott chce zamieść pod dywan - a szkoda, bo to jeden z ciekawszych pomysłów Bendisa ostatnich lat. No cóż, w komiksach wszystko zawsze wraca do punktu wyjścia. No dobrze, ale co w końcu dzieje się w tym zeszycie? Johnny i Ben walczą z grupą złoczyńców i... no jakoś chciałbym coś więcej napisać, ale przez Slotta i Marvel nie mogę.


Thor #4
Rodzyn: Po pierwszym numerze z dobrym wprowadzeniem, drugi i trzeci jakoś mniej zapadły mi w pamięć, ale czwarty to już coś świetnego. Mamy ślub Heli i Baldera, który oczywiście przerywa atak wrogich armii. Na miejsce wkracza też Szalony Tytan, w świetnym gościnnym występie, który ładnie łączy się z innymi tytułami z jego udziałem. Świetne walki, świetne dialogi, do tego naprawdę epicki Thor. Do tego ciekawy zwrot akcji i przyjemne rysunki Mike'a Del Mundo, wszystko ładnie składa się na numer, który pokazuje, że Aaron wciąż ma pomysł na Boga Gromu i tylko czekać, dokąd to wszystko zmierza. Szkoda, że w serii o Avengers nie jest tak różowo.


Sprawdź także: 
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.