Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja filmu "Iron Man" - Nadia

RECENZJA FILMU "IRON MAN"

Ludzie oglądający ekranizacje komiksów superbohaterskich dzielą się na trzy kategorie: przeciętnych obywateli, fanów i FANÓW. O ile z pierwszą i trzecią kategorią sprawa jest dość prosta, o tyle komplikuje się przy kategorii drugiej, ale po kolei. Przeciętni ludzie, mający o komiksach dość blade pojęcie, oczekują filmu rozrywkowego z efektami specjalnymi na niezłym poziomie, przyzwoitą grę aktorską, niespecjalnie skomplikowaną fabułą oraz odwiecznej walki dobra ze złem. FANI, znający wszystkie dymki z komiksu o ulubionym bohaterze na pamięć, już dawno wiedzą, jak taki film powinien wyglądać; wiedzą, kto powinien w nim zagrać i jak powinny zostać rozłożone akcenty, każde odstępstwo od komiku traktują jak zbrodnię. Oczywiste więc jest, że powstały film nigdy nie jest w stanie sprostać ich wymaganiom. Dlatego też skupię się na przeciętnych ludziach i fanach, którzy mimo, że wymagający, są w stanie wybaczyć pewne odstępstwa.

Jak się sprawdza Iron Man w przypadku osób nie znających komiksu? Całkiem nieźle, historia przedstwiona jest klarownie, postacie jasno zarysowane, dowcipy śmieszne i w odpowiednich momentach. Pasująca i przyjemna muzyka (choć najdłużej chodzący po głowie jest "I am Iron Man" Black Sabbath, a to już nie jest zasługa twórców filmu).

Film niestety ma jedną podstawową wadę: jest przegadany. Na cały film mamy zaledwie dwie porządne walki, z których zwłaszcza ta druga, będąca finałową, powinna wbijać w fotel, a niestety nie wbija. I trudno powiedzieć, co nie zgrało, bo na pewno nie świetne efekty specjalne. To chyba kwestia niedopracowanego scenariusza.

Jasną stroną filmu jest na pewno poziom aktorstwa: Robert Downey Jr. chyba nawet FANOM przypadnie do gustu, a mnie utwierdził w przekonaniu, że wytypowanie Starka do moich Top5 Najseksowniejszych Bohaterów (już niedługo na Avalonie) było jak najbardziej na miejscu. Jego przemiana z zimnego sprzedawcy broni mającego cały świat w głebokim poważaniu do ratującej ludzi puszki jest całkiem dobrze i przekonywująco pokazana. Reszta postaci jest raczej dopełnieniem, ale całkiem udanym. Gwyneth Paltrow jest stworzona do grania ról kobiet ciepłych i opiekuńczych, Terrence Howard jest ciut za symaptyczny w roli takiego generała, ale to chyba odzywa się już mój schemat "niesympatycznych-złych-generałów-knujących-jak-przejąć-władzę-nad-światem" i tylko kiedy patrzyłam na siwą brodę Jeffa Bridgesa, podobieństwo do Johna Malkovicha rzucało mi się tak wyraźnie, że żałowałam, że to nie on zagrał tę rolę. Ale mimo, że nie jest Malkovichem, Obadiah Stane w wykonaniu Bridgesa był niezły.

Reasumując film oceniam, w skali szkolnej, na słabą 4, ale to tylko dlatego, że jestem fanką i za świetną grę Downey'a Jr.. Czyli pisząc krótko, ludzie nie interesujący się komiksami mogą sobie spokojnie odpuścić, fani obejrzą i będą zadowolneni, zaś FANI muszą obejrzeć, aby mieć na co wyzywać :).

Nadia
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.