Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - The Punisher: War Machine vol. 1 i 2 - Rodzyn


Dość regularnie śledzę przygody Franka Castle, od kiedy za jego przygody zabrał się Nathan Edmondson. Po jego bardzo dobrym runie nadeszła kolej na Becky Cloonan, której udało się opowiedzieć kilka ciekawych historii z Punisherem, ale ostatecznie nie porywały one aż tak bardzo. Następnie pora przyszła na Matthew Rosenberga i wszystko byłoby dobrze, gdyby redaktorzy Marvela nie zmusili jego postaci do założenia kostiumu War Machine. Na fali popularności łączenia ze sobą różnych postaci, dostaliśmy mieszankę, która na kartach komiksów gościła przez jedenaście numerów.

Na całość składają się dwie historie: “Punisher: War Machine” i “Punisher: War Criminal”. W pierwszej z nich Nick Fury Jr. proponuje Frankowi udział w misji na terenie pewnego kraju i zlikwidowanie byłych agentów S.H.I.E.L.D., którzy wspierają tamtejszy wojskowy reżim. Jako że są oni wyposażeni w zaawansowane zbroje, również Castle dostaje możliwość zdobycia jednej. Jest nią oczywiście kostium War Machine, którego właściciel, James Rhodey Rhodes, jakiś czas temu zmarł walcząc z Thanosem. Punisher nie działa jednak dokładnie tak, jakby chciał Fury, i misja zaczyna wymykać mu się spod kontroli.

W drugiej historii, Frank wraca do Stanów, gdzie wciąż wspierany przez zbroję decyduje się zaprowadzić porządek na ulicach Nowego Jorku. Jako poszukiwany przestępca i międzynarodowy terrorysta, staje się celem bohaterów pod wodzą Captain Marvel, która nie może znieść tego, że ktoś wykorzystuje zbroję jej zmarłego chłopaka. Castle musi więc uciekać przed różnymi superbohaterami, znajdując jednak wśród nich paru sprzymierzeńców, gdy decyduje się zaatakować Hydrę. 

Czy powyższe historie były dobre? Rosenberg jest na tyle wprawnym scenarzystą, że umiejętnie poprowadził ten dość głupi pomysł. Ma on wyczucie do scen akcji, świetnie prowadzi dialogi i dodaje do wszystkiego odrobiny humoru. Rosenberg miał spory problem: z jednej strony edytorzy chcieli, by Frank założył zbroję, z drugiej przejął postać w momencie, gdy ta znalazła się w bardzo nieciekawym położeniu. Oto tuż po runie Cloonan, gdy wystartował wielki event Secret Empire, Punisher dołączył do szeregów Hydry pod wodzą złego Steve’a Rogersa. Uzasadnienie motywacji Franka w tym momencie było dość słabe i dostał tym samym bardzo nieciekawy epizod w swoim życiu, który tutaj, zwłaszcza w drugiej części, jest mu non stop wypominany. 

Choć Rosenberg potrafi dobrym tekstem przykryć mankamenty scenariusza, jest kolejnym scenarzystą, który z Captain Marvel robi bezmyślną bohaterkę. Tak, Carol dość mocno polega na swoich emocjach, ale wpisuje się to wszystko w dość smutne jej szufladkowanie. Sama popełniła błąd w przeszłości, dlaczego nie dostrzeże tego u Franka? Podobnie jest z Iron Manem i nawet Nickiem Furym Jr. Mamy więc tu trochę bezsensownej akcji, która odwraca naszą uwagę od tego, co w tym wszystkim najciekawsze. Chyba pierwszy raz od zakończenia Secret Empire mamy na kartach komiksu występ złego Steve’a Rogersa i kto wie, może odegra rolę w kolejnej odsłonie przygód Franka? Wolałbym, żeby Castle załatwił ten problem tu i teraz, ale jeżeli odwlecze się to tylko odrobinę, też będę zadowolony. 

Artystą we wszystkich zeszytach jest Guiu Vilanova. Rysownik radzi sobie całkiem nieźle, a jego Frank ma rysy twarzy serialowego Punishera. Problem pojawia się, gdy artysta ma do narysowania zbroję, bo niestety, ale nie wychodzą mu one najlepiej i odznaczają się na tle reszty. Czy przed jego wybraniem nikt nie pomyślał, że w momencie, gdy głównym wątkiem serii staje się kostium War Machine, warto sprawdzić jak prezentuje się on na rysunkach artysty? 

Pierwsza historia, gdy Frank jest poza krajem, wypada całkiem dobrze i wątek zbroi dobrze wpisuje się w całość, a rysunki Vilanovy mimo wszystko nieźle się prezentują. Gdy jednak wracamy do Stanów, seria staje się nieco bezmyślną zabawą w kotka i myszkę między bohaterami a Frankiem, w którym ciekawy wątek Hydry pojawia się pod sam koniec i ostatecznie niknie. Gdyby na samym początku drugiej historii Frank oddał zbroję i z pomocą sojuszników zabrał się za Hydrę, byłoby owiele ciekawiej. Miejmy nadzieję, że teraz, gdy wątek ten się już zakończył, w swojej nowej serii, wciąż pod okiem Rosenberga, Punisher będzie jeszcze lepszą lekturą.

Wojtek "Rodzyn" Rozmus

The Punisher: War Machine vol. 1
scenariusz: Matthew Rosenberg
rysunki: Guiu Vilanova
zawiera: The Punisher (2016) #218-223
cena: $17,99

The Punisher: War Machine vol. 2
scenariusz: Matthew Rosenberg
rysunki: Guiu Vilanova
zawiera: The Punisher (2016) #224-228
cena: $17,99
wydanie zbiorcze w sprzedaży od 24 listopada

Recenzja oparta na wydaniu zeszytowym


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.