Avalon » Publicystyka » Artykuł

Śmierć ma zapach szkarłatu

Jako czytelnik komiksów o Spider-Manie dochodzę do wniosku, że ostatnimi czasy powróciła moda na kolor szkarłatny. Co oczywiście z jednej strony mnie cieszy, z drugiej natomiast niepokoi. Nie ukrywam, że wychowałem się na Tm-Semicowych komiksach o ścianołazie i – czym mogę wywołać lawinę hejtu – bardzo lubiłem Sagę Klonów. A co za tym idzie, przypadły mi do gustu postacie Bena Reilly’ego oraz Kaine’a Parkera (trochę później). I właśnie o tych dwóch jegomościach chciałem napisać słów kilka… no dobra, może kilkanaście. W porywach do kilkudziesięciu. Oczywiście pozwolę sobie przemilczeć kwestie związane z Sagą Klonów.


Śmierć ma zapach szkarłatu*

Kaine na łamy komiksów Marvela wrócił około grudnia 2009 roku, lecz to był bardzo krótki występ. Poważniej wzięto się za niego w sierpniu następnego roku, kiedy to podczas historii Grim Hunt został przedstawiony bardziej ludzko niż do tej pory. Będący płatnym zabójcą i raczej rozgniewanym samotnikiem Kaine stał się wtedy kimś bliższym swojemu pierwowzorowi. Przyszedł by ostrzec Petera przed rodziną Kravena polującą na Pająki, a żeby tego było mało w jednym z kolejnych numerów uratował życie Spider-Mana poświęcając się dla niego. Jak się później domyśliłem (czy słusznie, to nie wiem) takie pisanie tej postaci było przygotowaniem jej do znacznie większej roli w komiksowym uniwersum Marvela. Kaine w grobie nie poleżał zbyt długo. To znaczy poleżeć nie poleżał, bo wyszedł z niego w sumie zaraz po pogrzebie, ale na kartach komiksu pojawił się dopiero we wrześniu 2011 roku. Spider-Island bardziej moim zdaniem rozbudowało postać Kaine’a, który początkowo zmieniony w krzyżówkę człowieka z pająkiem został ostatecznie uleczony przez Parkera nie tylko z bycia jakby mutantem… ale i pozbył się degeneracji komórkowej która powoli niszczyła jego ciało. Kaine był już nie tyle klonem, co idealnym klonem Petera Parkera. Na swój sposób był równy Parkerowi. 

W marcu 2012 roku Marvel wydał pierwszy zeszyt drugiej serii o tytule Scarlet Spider. Tym razem pod maską drugiego Pająka nie krył się Ben Reilly, tylko nie kto inny jak właśnie Kaine Parker. Nasz ulubieniec wyjechał z Nowego Jorku i chwilowo (jak przynajmniej sam myślał) osiadł w Teksasie. Kaine chcąc czy nie chcąc dysponował mocą, a z mocą idzie w parze odpowiedzialność. Więc gdy trafia na handlarzy ludźmi i ratuje jedyną ocalałą dziewczynę, zanosi ją do szpitala. Jednak gdy dowiaduje się, że ten został zaatakowany, porzucił myśl o ucieczce i ruszył jej na pomoc. W końcu dochodzi do wniosku, że może i nie jest Spider-Manem, nie jest bohaterem, ale przede wszystkim nie musi być potworem. Bo tak właśnie do tej pory o sobie myślał, że jest tworem wyłowionym z genetycznej zupy. Kaine nigdy nie postrzegał się za superbohatera, w sumie to nawet nie umiał nim być. Do tej pory zaznał życia wyrzutka, mordercy i członka Gildii Zabójców. Teraz nagle stał się opiekunem, nie tylko miasta, ale i Aracely oraz z czasem nowych przyjaciół: Donalda Melanda, Wally’ego Laytona oraz Annabelle Adams. 

Bez wątpienia scenarzyści nie chcieli pisać Kaine’a w sposób przypominający Petera Parkera. I bardzo dobrze. Bo jaki byłby sens powielania tej samej postaci? Dlatego tak jak Peter był superbohaterem pełną gębą, tak Kaine’owi bliżej było do antybohatera pokroju chociażby Wolverine’a. Tak, zdecydowanie ten Scarlet Spider jest antybohaterem. Kaine nie certoli się z przeciwnikiem. Połamie komuś kilka kości? I co z tego! Odetnie komuś rękę? Trudno. Przykład? Minimum Carnage. Peter nie miałby odwagi zrobić tego co zrobił jego „brat”. Kaine widząc, jakim zagrożeniem jest Kasady, wbija mu w oko swój kolec, czym chyba uszkadza jego mózg. Oczywiście nie twierdzę, że Spider-Man jest słabiakiem, ale jednak Kaine (na szczęście) ma nieco inny system wartości. Dlatego też, przegrywając z rodzeństwem Lobo (parą wilkołaków) szuka sposobu by za wszelką cenę uratować ściganą Aracely i przystaje na propozycję totemistycznego Innego. Peter odrzucił ten dar, Kaine bez wahania go przyjął. Nie myślał o konsekwencjach, to było mało istotne. Liczyło się przede wszystkim ocalenie dziewczyny. Mimo, że przez te wszystkie lata byłem wierny Benowi Reilly’emu jako Scarlet Spiderowi, po tej liczącej dwadzieścia pięć zeszytów serii zmieniłem zdanie. 


W październiku 2016 roku na łamach serii Amazing Spider-Man rozpoczęła się historia Before Dead No More, w której zobaczyliśmy nikogo innego, jak naszego ulubionego i ukochanego szalonego naukowca, Milesa Warrena – Szakala. Jednak największy szok nastąpił kilka zeszytów później na łamach eventu Clone Conspiracy, gdzie odkryliśmy, że Szakal nie jest Warrenem tylko Benem Reillym! Później dowiedzieliśmy się, że Warren sklonował Bena by raz po raz go zabijać, w celu poznania tajemnicy, dlaczego ciało Reilly’ego nie uległo degeneracji. W końcu Ben zdołał uciec i role się odwróciły, teraz to on klonował Warrenów i na dodatek znalazł sposób na zatrzymanie degeneracji komórkowej sklonowanych ciał. Ben przyjmując tożsamość Szakala postanowił zrobić coś, czego nie zrobił ani Warren ani Peter. Ocalić ludzi, a nawet zatrzymać śmierć. Dlatego sklonował wszystkich zmarłych przyjaciół i wrogów Spider-Mana. 

Tutaj przyznam, że taki sposób pisania Bena znacznie różni się od Reilly’ego którego znaliśmy w Sadze Klonów. Tam Ben był superbohaterem pokroju Spider-Mana, tutaj stał się pewnego rodzaju szalonym naukowcem. Z jednej strony chciał dobrze, chciał ożywić tragicznie zmarłych by mogli cieszyć się życiem u boku bliskich… niestety, wyszło jak wyszło. Opuszczając miasto, Reilly zadawał sobie pytanie kim się teraz stanie. Odpowiedź na to pytanie miała przynieść seria Ben Reilly: Scarlet Spider debiutująca na rynku w czerwcu 2017 roku. Tam poznaliśmy Bena jako człowieka cwanego, brutalnego, manipulującego innymi. Jakże to inny obraz od tego Bena, którego znaliśmy. Oszukuje Cassandrę, że uleczy jej śmiertelnie chorą córkę jednak z czasem chyba zaczyna mu zależeć. Co ciekawe, pewnym przełomem okazje się spotkanie ze Śmiercią. Do tej pory Ben i Kaine raczej nie przepadali za sobą, ten drugi wręcz śledził Bena chcąc go zabić. Ich tymczasowy sojusz zdaje się dobiec końca, gdy Śmierć zabija Kaine’a. Reilly w końcu decyduje, żę jest gotów oddać własne życie byle Śmierć wskrzesiła Kaine’a i Abigail (córkę Cassandry). Z jednej strony ten Scarlet Spider chce być bohaterem, bo kiedyś nim był, lecz to co przeszedł będąc więźniem Warrena odcisnęło na nim swoje piętno. Jest kimś pomiędzy bohaterem i antybohaterem. Umie przyłożyć, nie patrząc na to czy komuś coś złamie, ale jest gotów do poświęcenia i stanięcia w obronie niewinnej osoby. Co ciekawe, Ben jest gotów zawrzeć pakt z Mefistem, który mami go obietnicą uleczenia jego duszy. 


Osobiście nie rozumiem dlaczego seria Scarlet-Kaine’a została anulowana. Niby chodziło o spadek kupowanych egzemplarzy. Obecnie Kaine’a jest dość częstym gościem serii Bena. Z jednej strony ciekawie się czyta o nich, o tym jak są różni mimo, że w pewien pokręcony sposób są jedną osobą. Jednak odnoszę wrażenie, że przez obecność jednego, drugi nie może być do końca eksploatowany. Niby obaj Spiderzy się wypełniają, ale chyba i się hamują. Kto wie, może któregoś dnia obaj będą mieli swoje osobne przygody. 

Podsumowując, Scarlet Spider niejedno ma imię. Obecnie czytelnik amerykański może dopingować jednego lub drugiego, co prawda na łamach jednego tytułu, ale jednak są to dwaj różni bohaterowie – anty czy nie, ale bohaterowie. Jeśli miałbym ocenić, wybrać jednego z nich i postawić go na podium miałbym ciężkie zadanie. Zarówno jeden jak i drugi Scarlet jest ciekawą postacią, ma swoje wady, zalety, ciekawą i bogatą historię. Osobiście chyba jednak wolałbym Kaine’a. Ale kto wie, może mi się odmieni? 

A Wy, Drodzy Czytelnicy? Kogo bardziej wolicie w roli Szkarłatnego Pająka? Zapraszamy do dyskusji na forum. 

Dengar

* jest to tytuł zbioru opowiadań Andrzeja Zimniaka wydanego nakładem wydawnictwa Fabryka Słów



Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.