Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Mr & Mrs X #1


X-Men Gold #30 ze swoją zmyłką już za nami, przyszła pora zobaczyć, co właściwie do mutancich komiksów ta zmyłka wniosła. Po pierwszym numerze Mr and Mrs X wygląda na to, że redakcja Marvela poszła dobrym tropem. 

(Czemu redakcja? Plotki głoszą, że pomysł ze zmyłką pojawił się na spotkaniu scenarzystów – sam Guggenheim chciał ożenić Colossusa z Kitty.) 

Mr and Mrs X zaczyna się tak, jakby było X-Men Gold #30,5 – pokazuje nam to, czego praktycznie nie zobaczyliśmy w XMG#30, czyli właściwy ślub. Te sekwencje zajmują większość zeszytu i wyszły bardzo sympatycznie. Kelly Thompson prowadzi swoich bohaterów z wyczuciem – było to widać już w miniserii Rogue & Gambit, która, jak teraz wiemy, była wstępem do XMG #30 i do tej serii. Ponadto, w przeciwieństwie do tamtej miniserii, pokazuje Gambita i Rogue w otoczeniu swoich najbliższych. Tu pojawia się pewien – nie napiszę “zgrzyt”, to za mocne słowo; raczej “wątpliwość” - o ile Gambitowi towarzyszą m.in. Storm i Laura, postaci z którymi ma kawał historii (w wypadku Laury – krótszy, ale wciąż bardzo istotny), o tyle w scenach z Rogue stosunkowo dużą rolę odgrywa Illyana, a nie kojarzę, żeby te dwie postaci miały wcześniej jakąkolwiek relację. 

Ale to naprawdę detal. Cała reszta jest albo zabawna, albo wzruszająca, a miejscami i taka, i taka jednocześnie. 

Następnie akcja przenosi się w kosmos. Jeśli nie czytaliście zapowiedzi, może to być pewnym zaskoczeniem. Wytrychem jest miesiąc miodowy – Remy postanowił zabrać Rogue do cesarstwa Shi’Ar, a skoro już tam są, to oczywiście wplątują się w jakąś aferę. Rzeczona afera zostaje tu ledwo zarysowana, więc trudno coś o niej na razie powiedzieć. 

I teraz tak – czytając nieco bardziej tradycyjny komiks superbohaterski zostałbym pewnie z wrażeniem, że właściwa akcja zaczyna się dopiero w połowie, a wszystko, co nastąpiło poprzednio, było zapychaczem. Ale Mr and Mrs X zdaje się nas informować tym pierwszym numerem, że owszem, będzie zawierał typowe superbohaterskie sceny akcji – ale równie ważnym elementem będzie tu relacja Gambita i Rogue. Więc wszystko to, co nastąpiło poprzednio, to prolog do tej historii. 

Bardzo w tym wszystkim pomagają rysunki Oscara Bazalduy. W scenach ślubnych świetnie oddaje te wszystkie stroje i nastrój chwili (choć stroje to raczej zasługa Davida Marqueza – są wzięte wprost z kart XMG #30), a w drugiej części zeszytu pokazuje, że i w scenach akcji będzie się sprawdzał. Jedynym elementem, którego nie jestem pewien, są twarze. To pewnie kwestia przyzwyczajenia do stylu artysty, jednakże miejscami miałem wrażenie, że postaci mają bardzo uproszczoną mimikę. Poza tym na kadrach prezentujących postaci z bliska twarze są dziwnie szerokie. Ostatecznie również i to zakwalifikowałbym jako detal, a nie istotny problem. 

Bardzo podobał mi się ten zeszyt. Co prawda miał u mnie na starcie łatwiej – Gambit i Rogue to jedne z moich ulubionych postaci – ale z drugiej strony nigdy dotąd nie przepadałem za nimi jako stałą parą. Mr and Mrs X może to zmienić. Jest zabawne, ładnie narysowane, ma nieźle poprowadzone sceny akcji (no, scenę akcji) – ale przede wszystkim jest niesamowicie sympatyczne. 

Krzysiek “Krzycer” Ceran

Mr and Mrs X #1 
Scenariusz: Kelly Thompson 
Rysunki: Oscar Bazaldua 
Kolory: Frank D’Armata 

Pamiętajcie, że możecie użyć kodu promocyjnego "INFINITY", by otrzymać rabat 5% na komiksy Marvela.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.