Avalon » Publicystyka » Artykuł

Ultimate Spider-Man po latach


Początek XXI wieku był dla Spider-Mana wyjątkowo łaskawy. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście genialny run J.M. Straczynskiego. To, co ten scenarzysta robił z postacią Człowieka-Pająka, na zawsze pozostanie już chyba w sercach każdego fana tej postaci. Niestety, seria była kontynuacją przygód Petara Parkera, które zaczęły się w 1963 roku. Bohater miał już więc swoje lata (zdecydowanie nie był nastolatkiem) i bagaż doświadczeń. Nie każdemu fanowi musiało się to podobać. Część mogła wręcz uznać, że ciężko jest im wskoczyć w tak rozbudowany świat. Lekarstwem na to miała być kolejna seria o Spider-Manie, tym razem ulokowana w całkowicie nowym świecie, dostosowanym do aktualnych czasów. W świecie tym Peter Parker był nastolatkiem, którego jeszcze nie ukąsił żaden pająk i który dorastał w 2000 roku. Młody czytelnik bez problemu mógł zacząć czytać historię od pierwszego numeru i być prowadzonym przez twórców po wszystkich ważniejszych historiach Spider-Mana. Eksperyment zdecydowanie się udał, a seria przypadła do gustu wielu czytelnikom. Od premiery pierwszego zeszytu minęło jednak sporo czasu. Dzisiaj często mówi się, że nie można mówić o Ultimate Spider-Man jako o unowocześnionych przygodach Petera Parkera, gdyż sam komiks jest już zdezaktualizowany. Przy okazji polskiego wydania pierwszego tomu tej serii, warto pochylić się nad nią i jeszcze raz zastanowić się, co takiego wniosła do mitologii Pajęczego bohatera.

Widać, że scenarzysta Brian Michael Bendis przede wszystkim celował tutaj w młodego czytelnika. Historia prowadzona jest z perspektywy nastolatka, co podkreśla dużą liczba monologów Parkera. Bohater jest nerdem, ale innym nerdem niż w 1963 roku. Kiedy coś mu nie wyjdzie - czuje się poniżony, smutny i skryty w sobie ale nie płacze. Wbrew pozorom takie „małe” zmiany zupełnie zmieniają odbiór postaci i całego świata. Ponadto czujemy, że każda przedstawiona postać mogłaby funkcjonować w prawdziwym świecie. Postaci nie są wyjęte z innej epoki, co doskonale widać w przypadku ciotki May. Nie jest to już schorowana staruszka, a normalna matka zastępcza. Relacje pomiędzy nią a Peterem także są bardziej dostosowane do dzisiejszych czasów, co świetnie widać np. w rozmowach o inicjacji seksualnej nastolatka. Zresztą sam potencjał postaci jest tutaj doskonale wykorzystany - pojawia się cała masa wątków obyczajowych, które mnie osobiście o wiele bardziej interesowały niż większość przygód ze złoczyńcami. czytając ten komiks mogłem powrócić myślami do liceum. 

Bendis genialnie wszedł w profile osobowościowe poszczególnych postaci, świetnie pisząc je w szerszej perspektywie. Genialnym posunięciem moim zdaniem było wprowadzenie już od samego początku postaci Mary Jane w jakiś sposób zainteresowanej Peterem. Chłopak naturalnie podkochiwał się w niej od najmłodszych lat - oryginalne podejście Parkera do MJ myślę, że strasznie spowolniłoby akcję. Jak każda nastoletnia para, przeżywają oni swoje wzloty i upadki, odchodzą od siebie na jakiś czas i są o siebie cholernie zazdrośni. 

Scenarzyście udało się także  dobrze zaadaptować klasyczne przygody Spider-Mana w nowy sposób. Opowiedziane na nowo mają inne oblicze i łączą się w unikalną historię odpowiadającą światowi Ultimate. Na plus wychodzi także zainteresowanie się Parkerem przez S.H.I.E.L.D.. Wreszcie, o tym wręcz trzeba wspomnieć, dobrze zaprezentowano tu Clone Saga. Krótka, mająca swoje konsekwencje, choć  nie takie mocne - ot wprowadza nowe postaci, które nie nawiązują do Clone Sagi przy każdym pojawieniu się. Czapki z głów!

Całość byłaby niemożliwa do osiągnięcia, gdyby nie świetne rysunki Marka Bagleya, którego styl genialnie pasuje do klimatu historii. Nowoczesne adaptacje znanych postaci jeszcze bardziej uwiarygadniają całość. Dzięki tej serii Bagley stał się jednym z moich ulubionych artystów komiksowych.

Jak w takim razie ocenić Ultimate Spider-Man po latach? Na pewno nie możemy powiedzieć, że jest to „Spider-Man naszych czasów” - tak już nie jest. Media społecznościowe, wszechobecny internet i wiele różnych chwilowych mód nie mają należytej reprezentacji w Ultimate Spider-Man, przez co komiks faktycznie jest już "niedzisiejszy". Nie dajmy się jednak zwariować - to przeskok zaledwie o 18 lat w tył. O wiele bliżej nam do roku 2000 niż do roku 1963, nieprawdaż? 

Na Ultimate Spider-Man należy spojrzeć w innym kontekście. To przede wszystkim historia opowiedziana na nowo. Historia kompletna. Osobiście bardzo wsiąkłem w akcje od pierwszego zeszytu i całość skończyłem w dwa-trzy tygodnie (co w przypadku 9. letniej serii i zbliżającej się sesji egzaminacyjnej nie było najmądrzejszym posunięciem). To samo wam polecam. Zachęcam do zakupu nowo wydanego tomu, możecie też skorzystać z Marvel Unlimited (zaręczam, że jeden miesiąc subskrypcji wystarczy na całą serię - zbyt wciąga by ją sobie dawkować). WARTO.

PS. Pamiętam, że kiedy w Spider-Men II pojawił się na nowo świat Ultimate miałem bardzo mieszane uczucia. Kiedy jednak zdałem sobie sprawę co to oznacza- od razu zmieniłem sobie podejście. Bo wiecie - TEN PETER PARKER, ten ze świata Ultimate, gdzieś sobie żyje, ma się dobrze, a jego związek z MJ ma się pewnie najlepiej jak tylko może mieć (biorąc pod uwagę to, co razem przeszli). Z niecierpliwością i nieukrywaną nadzieją czekam na nową serię z tego świata. Mam nadzieję, że się kiedyś doczekam!

Sobb


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.