Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse - minirecenzje komiksów z lipca 2018

avalonpulse0.png

O wielu premierach lipca już dla Was pisaliśmy, ale pora sprawdzić, jak radziło sobie kilka innych tytułów, w tym m.in. X-23, Life of Captain Marvel czy Astonishing X-Men, gdzie stery przejął Matthew Rosenberg. 


Death Of The Inhumans #1 

Dengar: Na początku dostajemy kilka stron skróconej historii Inhumans, tworów rasy Kree powstałych w wyniku eksperymentów genetycznych na ludziach pierwotnych. Później przenosimy się na statek kosmiczny, na którego pokładzie Black Bolt spisuje imiona wszystkich zmarłych Inhumas unoszących się w przestrzeni kosmicznej. Jest to wiadomość skierowana do niego. Kto jest nadawcą? Czy mordowanie tych istot ma doprowadzić do wymarcia, czyli tytułowej śmierci Inhumans? Po przybyciu na miejsce spotkania wszystkich plemion, okazuje się, że doszło tu do masakry. Generalnie na tym opiera się cały komiks. Najpierw wprowadzenie, a potem mniej więcej dowiadujemy się kto stoi za rzezią. Postać tajemniczego osobnika imieniem Vox, wydaje się intrygująca. Kim on jest? Dlaczego chce zabić Inhumans? Na czyjej jest smyczy? No panie Donny Cates, zaciekawił mnie pan. Scenariusz i ilustracje oczywiście na plus.


Astonishing X-Men vol. 4 #13 

Krzycer: To jest dobre. Podoba mi się ten pomysł na szukającego odkupienia Havoka - frajera z którym nikt nie chce mieć do czynienia. Co prawda realizacja tego pomysłu wymaga podkręcenia antagonizmu obsady drugoplanowej - myślałby kto, że Avengers i X-Men mieliby więcej zrozumienia dla kolegi z drużyny, który padł ofiarą telepatycznego ataku. Ale jest to podkręcone dla osiągnięcia komicznego efektu, który autor osiąga, więc można mu to wybaczyć. 
Dobrze zapowiadają się również przeciwnicy. Z jednej - to tylko Reavers... ale z drugiej strony wygląda na to, że Rosenberg ma zamiar na nowo uczynić z nich poważne zagrożenie. Biorąc pod uwagę, że przez ostatnie... 20 lat (?) byli chłopcami do bicia - ma pod górkę, ale jestem ciekaw, co mu wyjdzie. 
Nieoczekiwanego sprzymierzeńca ma w Landzie, który zwykłych ludzi wciąż rysuje jak zwykle - tak samo na co drugim kadrze - ale wychodzą mu zaskakująco niepokojący Reaverzy. 
Ale tak naprawdę Rosenberg kupił mnie końcówką - bo w końcu, po latach, ktoś pamiętał, że Beast ma Bansheego w piwnicy od zakończenia historii Apocalypse Twins w "Uncanny Avengers". Naprawdę myślałem, że już nigdy więcej go nie zobaczymy. 
(Z drugiej strony Rosenberg nie próbuje wyjaśniać wszystkich zawiłości continuity, przez co musimy po prostu udawać, że wcale nie było tego momentu w trakcie "Inhumans vs X-Men" gdy Havok - według obecnej wykładni wciąż "obrócony przez Axis" - był po stronie X-Men.) 
Jestem pozytywnie zaskoczony - i ciekaw czy ta grupa przez cały czas będzie drużyną życiowych przegrywów, czy to tylko tak na początek. 
(Wchodząc jeszcze w szczegóły - tu jest sporo strasznie fajnie pomyślanych scen. Przemowa Havoka do uczniów zżynająca m.in. ze słów Cyclopsa z początku Astonishing X-Men Whedona czy paralele między Havokiem i Beastem, który tak jakby trochę wystawił mutantów do wiatru w konflikcie z Inhumans, nie mówiąc o rozwaleniu czasoprzestrzeni u Bendisa...) 


Hunt For Wolverine: Weapon Lost #3 

Krzycer: No dobra. Jesteśmy w tym punkcie historii, w którym mam wrażenie, że bohaterowie wpadli w kompletnie przypadkowy ślepy zaułek fabularny (Albert? Albert?!!). Końcówka sugeruje, że w ostatnim numerze autor będzie próbował nas przekonać, że to wszystko ma jakiś ukryty sens. ...będzie się musiał bardzo postarać, bo na razie zupełnie tego nie widzę. 



Weapon X vol. 3 #20 

Krzycer: Z fabularnego punktu widzenia przeistoczenie Weapon X w antybohaterską grupę najemników może być najbardziej sensownym rozwiązaniem. Zobaczymy, jak to Pakowi wyjdzie. Tylko czemu Old Man Logan wyparował z tej historii? To był jego poroniony pomysł, żeby oddać przywództwo Sabretoothowi, więc jeśli to ma być jakiś szczwany plan, czas zacząć zmierzać do puenty. 

Tyle fabuła. Od strony graficznej ten numer jest... niespodziewany. Ricardo Lopez Ortiz rysuje coś mocno wyróżniającego się na tle typowego Marvela, przepełnionego... duchem indie? Nie ukrywam, że wchodzimy tu na tereny po których rzadko się poruszam i brakuje mi nie tylko kompetencji, ale i zbioru odniesień, by jakoś trafnie nazwać, co tu właściwie widzimy. Powiedzieć że to "bardziej Tank Girl niż X-Men" pewnie byłoby nadużyciem i przesadą, ale ponieważ nie mam lepszego porównania... 


X-Men Gold #31 
Krzycer: Z jednej strony - Guggi miał pomysł na ten numer. Tego na pewno nie mogę mu odmówić. Z drugiej strony - nie bardzo wiem, jak ten pomysł przekłada się na rzeczywistość. Bo na końcu dowiadujemy się, że to wszystko jest w głowie Rachel, widzimy powalonego Kurta i Scotta w rzeczywistości i martwego (?) Kurta i Scotta w iluzorycznych Days of Future Past. Spoko. Tylko wcześniej przez pół zeszytu mamy długą sekwencję rozgrywającą się w tych iluzorycznych DoFP... i Rachel tam nie ma. I w tym miejscu ten pomysł mi się trochę sypie, bo jeśli to wszystko iluzja, to z czyjej perspektywy ją widzimy, skoro ofiary iluzji tam nie ma? 


Immortal Hulk #2 

Krzycer: Zupełnie inny numer od poprzedniego, tym razem z Brucem na pierwszym planie, z nieustanną narracją i bardzo poglądowym wejrzeniem w jego obecny nastrój i nastawienie. Zupełnie inny, wciąż znakomity. I kolejny mocny występ Hulka. Już nie tak totalnie zawłaszczający cały komiks, ale wciąż - to nie jest typowy Hulk. I bardzo dobrze.  To ma zadatki na legendarny run. Nie wiem czy Ewing utrzyma poziom - myślę, że mógłby. Bardziej obawiam się, czy mu nie skasują tytułu za pół roku. Ale są tu zadatki na coś wyjątkowego.



Quicksilver: No Surrender #3 

Krzycer: Wreszcie. Retrospekcje z życia Wandy i Pietro, wprowadzenie Wandy w teraźniejszości - nawet jeśli na jedną scenę - ta miniseria desperacko potrzebowała takich ożywiających ją zabiegów. Biegający i monologujący Pietro wypełniający każdą stronę był śmiertelnie nudny. Ten numer jest dużo lepszy. Co niestety nie sprawia, że znikają problemy z tym, jak Ahmed pisze Pietro. Pietro cytujący "Pacific Rim"? Serio? Nie. A do tego dochodzą takie głupotki jak to, że Pietro zastawia pułapki strzelające strzałami, które faktycznie zostają uruchomione i strzelają strzałami. W tym dziwnym wymiarze w którym nie płynie czas. Magia? Nie, Scarlet Witch nie miała z tym nic wspólnego, ona się pojawia dopiero potem. Zwykła niekonsekwencja. (I tak, wiem, w pierwszym numerze Pietro jakimś cudem robił zdjęcia telefonem...) 


X-23 vol. 4 #1 

Krzycer: ...ok, nawet nie mamy sceny z podjęciem decyzji o porzuceniu poprzedniej ksywy w tym zeszycie. Ech. Ale dobra, Laura wciąż biega z Gabby, więc cofamy się tylko w kwestii ksywy. 
...no i Kukułek. Które przecież u Bendisa poszły w indywidualizm, a tymczasem tutaj mamy hivemind wprost z komiksów Morrisona. Co z jednej strony jest irytujące, bo ignorujemy rozwój z innych komiksów. Z drugiej strony - tamten rozwój był... dość leniwy. A Tamaki - przy pomocy świetnych rysunków Cabala - dobrze przedstawia Kukułki jako wyjątkowo niepokojące. 
Mam dużo wątpliwości co do kierunku, w jakim to ma się rozwijać, i samej decyzji co do tego, jak wykorzystać Kukułki (choć tu zawsze będzie to można wyjaśnić np wpływem jednej z nich na decyzje pozostałych) - ale jest tu sporo udanych elementów. No i lubię Laurę, więc i tak będę to czytał. 
Ale na razie największą zaletą pozostają rysunki. A ten manewr z podcięciem ścięgien wyszedł super. 


Old Man Logan #43 

Krzycer: Czy Regenix trzymany przez Logana na czarną godzinę ma mu pozwolić odegrać finał filmowego "Logana"? Nie zdziwiłbym się, gdyby tak było... ale filmowy Logan poświęcał się dla Laury. Tu w grze mamy co najwyżej Bullseye'a, którego Logan pewnie chciałby usiec. Niby szczytny cel, ale nie ma takiego ładunku emocjonalnego. 
W każdym razie ten zeszyt to ładne wprowadzenie do rewanżu z Lesterem. Bardzo pomagają mu rysunki Ferreyry - ta rozkładówka ze strzelaniem do drugiego budynku i odliczaniem do wybuchu jest niesamowicie dynamiczna. 
A propos rysunków - wszyscy wiemy, że Deodato czasem obsadza prawdziwych aktorów w swoich komiksach, nadając swoim bohaterom ich rysy (Tommy Lee Jones jako Norman Osborn w "Thunderbolts" i "Dark Avengers", Edward Norton jako Speedball/Penance w tych samych "Thunderboltach" itp). Bullseye na okładce tego zeszytu ma maskę zasłaniającą 2/3 twarzy, ale... te oczy, ten uśmiech/grymas - to jest Steve Buscemi, prawda? 


New Mutants: Dead Souls #5 

Krzycer: Kolejny świetny numer. Okazało się, że sceny, które irytowały mnie jako zbyt płytko nawiązujące do konfliktu Rahne z Guido były budowaniem fundamentu pod sekwencję z tego zeszytu. To jest emocjonalny rdzeń tego numeru. Drugą polówką miała chyba być konfrontacja Illyany z Doctorem Strangem, ale to nie wybrzmiało dla mnie tak mocno. W każdym razie te poważne elementy są ładnie uzupełniane humorystycznymi wstawkami z wężami i Tabithą, więc całość wciąż utrzymuje ten komediodramatyczny ton, który tak sympatycznie kojarzy mi się z "X-Factorem" Petera Davida. 


X-Men Blue #31 

Krzycer: Nie jestem fanem tego kierunku dla Magneto. Jeśli to faktycznie ma być powrót do stuprocentowego złolstwa to podziękuję. Tymczasem jednak zapowiada się sympatyczna jatka. Bunn dobrze czuje Emmę ("wolałam, kiedy byliście zagubieni w kosmosie" czy scena z "naprawdę nie jesteś moim Scottem"), Molina ładnie to wszystko rysuje... Pozostaję ostrożnie optymistyczny. Ale już mi niepotrzebnie Emmę zeźlili, nie chcę, żeby zrobili to samo z Magneto.


Domino vol. 3 #4 

Krzycer: ...ojej, czy ten gość okaże się bratem Domino? Mam wrażenie, że jedziemy po kliszach. Moce i połączenie z Domino jest dziwne, ale pal sześć, bywały już głupsze mutancie moce. Podoba mi się w tym numerze to, że Outlaw i Diamondback dostają swój wątek i przestają wyłącznie śpiewać chórki. Natomiast główny wątek z Domino i Shang-Chi jakoś mnie nie przekonuje. Parę dowcipów sprawiło, że się uśmiechnąłem, ale to tyle. 


Exiles vol. 3 #5 

Krzycer: Tony tekstu. Jezusmaria ile tekstu. Tekst tekst tekst. 
A w całej tej zalewie tekstu coś mi umknęło. Bo jeśli wystarczyło przynieść Tallusa na linię startu - co ok, jest niezłym pomysłem, okazuje się, że widzieliśmy finał historii w pierwszym numerze - żeby wywołać paradoks który wszystko odkręci (...jakoś) - to po co jeszcze finałowa bijatyka z Kangiem? Nie rozumiem tego planu. 
Do tego Sabretooth. Kompletnie przypadkowy, żeby był. Liczyłem, że skoro już Ahmed wrzuca tłum postaci z całej serii do tej niepotrzebnej finałowej bijatyki, to przynajmniej ci oryginalni Exiles się tam pojawią, a tak... Morph i Sabretooth przewinęli się przez tę miniserię bez sensu, ładu i składu. 
Ale rysunki były fajne. 


Hunt For Wolverine: Adamantium Agenda #3 

Krzycer: Wciąż sympatyczne, choć zaczynam mieć wrażenie, że fabuła trochę się sypie. Nagle okazuje się, że historia dotyczy jakiegoś wielkiego sekretu Tony'ego Starka? Poza tym - zawsze mam wątpliwości, kiedy okazuje się, że każdy przypadkowy frajer z ulicy jest w stanie sterować zbroją Starka.


Immortal Hulk #3

Sobb: Al Ewing po raz kolejny zasiada za sterami nieśmiertelnego Hulka. Pierwszy numer serii był genialny. Drugi utrzymał wszystkich w przekonaniu, że zielony potwór w 2018 ciągle może jeszcze interesować czytelnika. Wraz z trzecim zeszytem nadchodzi pytanie- co dalej z Hulkiem. Wszystko wskazuje na to, że konwencja Horroru zostanie utrzymana. Al Ewing jednak z pewnością będzie bawił się formą, ponieważ każdy zeszyt jest na swój sposób inny. W tym mamy do czynienia z doskonałym zabiegiem opowiedzenia historii z kilku stron, gdzie każda perspektywa ma własną szatę graficzną. Zabójstwo z supermocami w tle zgrywa się z pobytem Bannera w pewnej wiosce. Kiedy Policja otacza agresora w Kościele, natychmiast zjawia się Hulk, który robi z nim porządek. Mamy intrygę, mamy dobrze zbudowane napięcie, wreszcie mamy też porządną oprawę. Wraz z niestandardową formą zeszyt trzeci Immortal Hulk jest świetnym sposobem na wieczorną rozrywkę. Seria trzyma poziom i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić w najbliższej przyszłości.  Zdecydowanie polecam!


The Life of Captain Marvel #1

Rodzyn: Polubiłem komiksową Carol Danvers, a jej początkowe przygody jako dowódcy Alpha Flight były świetnym nowym rozdziałem w jej życiu. Niestety, przyszedł Bendis i nam zmienił bohaterkę w swoim Civil War II, a ciekawe scenarzystki odeszły po jednym tomie. Na ich miejsce przyszła Margaret Stohl, za którą nie przepadam. Pisana przez nią książka o Czarnej Wdowie była mocno przeciętna, a i pisząc komiksy nie zachwycała umiejętnością stworzenia czegoś angażującego. Gdy jej seria się skończyła, myślałem, że Marvel zdecyduje się dać ją komuś nowemu, w końcu wkrótce film, więc tytuł powinien na rynku być obecny. Zamiast tego Stohl dostała w swoje ręce miniserię, w której miała wrócić do początków Carol i je nieco uwspółcześnić. Jak to wypadło?
O dziwo nie czyta się tego tak źle, choć wiele brak temu zeszytowi. Mamy tu ciekawe elementy i pomysły, ale tak jak w kilku innych komiksach Stohl, brak odpowiedniego ich zaprezentowania. Póki co nie jestem w stanie polecić tego tytułu, ale na pewno jeszcze wrócę do jego omawiania przy okazji końca tej historii. Ma ona potencjał, ale pytanie, czy Stohl podoła wyzwaniu. Sama zaznacza, że to pod wieloma względami właśnie największe zadanie do tej pory. 


Sentry #2

Rodzyn: Spodobał mi się pierwszy numer tej serii, zarówno pod względem scenariusza jak i grafiki, jednak w drugiej odsłonie tego tytułu jest nudno, nieciekawie i trochę sztampowo. Lemire wykorzystuje przewidywalne zwroty akcji, tyle dobrego, że seria fajnie odnosi się do innych tytułów jak chociażby Doctor Strange. Szkoda, że trochę dłużej nie mogliśmy oglądać życia bohatera sprzed wypadku z końca pierwszego numeru. Jeżeli w trzecim numerze Lemire nie pokaże czegoś ciekawego (a to by było dość zaskakujące), to sięgnę po ten tytuł dopiero gdy się zakończy. Szkoda, bo zapowiadało się dobrze, a tu taki spadek formy do zwykłej przeciętności.

W tym miesiącu ocenialiśmy także:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.