Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Black Monday Murders: Chwała mamonie/ Waga (AvalonPlus)


Gdy tylko natrafiłem na wydawnictwo Non Stop Comics i prezentowane przez nich komiksy, niemal jednocześnie moją uwagę zwrócił James Bond oraz Black Monday Murders. Drugi z nich zwrócił moją uwagę nie tylko z powodu okładki i przykładowych stron, ale z powodu nazwiska scenarzysty. Czytelnikom Marvela kojarzy się z takimi tytułami jak Fantastic Four, Avengers, New Avengers czy Secret Wars. Uważam te serie za dobre albo nawet wręcz bardzo dobre, więc i po Black Monday Murders spodziewałem się dobrego komiksu. 

Na samym początku można powiedzieć – co w sumie też sugeruje tytuł tego tomu – że wbrew pozorom wszystko kręci się wokół pieniędzy. Że niby szczęścia nie dają? A po co komu szczęście jak można sobie kupić wszystko? Problem jednak pojawia się, gdy zdamy sobie sprawę, że nad pieniędzmi kontrolę mają banki, z kolei nad bankami władzę ma kilka rodzin… które poza władzą w naszym świecie mają władzę w zupełnie innym świecie, takim o którym wiedzą jedynie nieliczni. Brzmi ciekawie? No ja myślę. Mówiąc krótko, komiks jest połączeniem kryminału i horroru, więc jak dla mnie jest to mix niemal idealny. 

Akcja komiksu rozpoczyna się w 1929 roku, a dokładniej 29 października. Brzmi znajomo? Powinno, przynajmniej z lekcji historii. Wtedy właśnie rozpoczął się Wielki Kryzys - w Czarny Wtorek. A co mamy potem? No cóż, żeby nie zdradzać za dużo fabuły napiszę krótko: mamy morderstwo, pojawia się podejrzany oraz przydzielony do sprawy detektyw. I tak oto Theodor Dumas zostaje wplątany w śledztwo, które już na starcie go przerasta. Nie wie, że odkrywając kolejne tropy tej rozległej intrygi sięgnie samego dna piekła. 

Drugi tom kontynuuje wątki, które widzieliśmy w poprzednim. Po zabójstwie Daniela Rothschilda dochodzi do spięć między dotychczasowymi sojusznikami. Starcie między nim a spadkobierczynią rodu Rothschildów wydaje się nieuchronne. Śmierć Daniela cały czas próbuje rozwiązać detektyw Dumas, korzystając z wiedzy profesora Gaddisa, który jest dość dobrze zorientowany, jeśli chodzi o czarną magię. Co ciekawe, Hickman decyduje się pokierować śledztwem detektywa w takie miejsca, gdzie raczej nie każdy człowiek może stąpać. Ten tom trzyma w napięciu, myślę nawet że bardziej niż poprzedni. 

Jeśli komuś wydaje się, że to banalna historia, to uspokoję: spokojnie! Jest ciekawie! To wręcz zaskakujące w jaki sposób Hickman opisując wydarzenia z przeszłości zręcznie operuje na rzeczywistych wydarzeniach i wplata w nie fikcje. Przyznam się, że bałem się iż pojawią się jakieś zgrzyty właśnie na linii fakty-fikcja ale szybko przekonałem się, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Hickman napisał kawał dobrej fabuły! 

No właśnie, fabuła… nie chcę się zbytnio na jej temat rozpisywać żeby nie psuć nikomu frajdy z czytania, dlatego będę omawiać inne elementy. Wyjątkowy niepokój wzbudziła we mnie postać Abby, nie dość, że blada jak ściana, wręcz przypominająca ducha lub żywego trupa, to jeszcze posługująca się nieznanym językiem. Jest w niej coś takiego, że ciarki przechodzą po plecach. Chyba przyjdzie mi wychwalać Hickmana pod niebiosa, ale muszę to powiedzieć: w genialny sposób połączył w jedną całość politykę, świat finansów, czarną magię i okultyzm. Również ciekawym zabiegiem jest przedstawianie niektórych informacji w formie fragmentów raportów policyjnych i zapisków z pamiętnika. Buduje to dodatkowo pewien klimat tego komiksu. Scenarzysta utrzymuje go, nie uciekając się do tanich cliffhangerów, generalnie od pierwszej do ostatniej strony komiks ten wciąga, ciężko się od niego oderwać. Stworzeni przez niego bohaterowie mają swój charakter, każdy z nich jest inny, ma własną motywację napędzającą go do działania. 

Były ochy i achy nad scenariuszem, teraz pora na stronę wizualną. Na początku, gdy sięgniemy po ten komiks zobaczymy okładkę, która nie zdradza nam nic szczególnego. Ot czacha, czerń i biel. No i bardzo dobrze, nie jesteśmy w stanie ocenić książki po okładce, musimy zajrzeć do środka żeby zobaczyć, z czym przyjdzie nam się zmierzyć. Jeśli o mnie chodzi, to uważam, że ilustracje Tomma Cokera są zaje… znaczy się, świetne! Wszystko w ciemnych barwach, w sam raz pasujących do klimatu tej historii. Trzeba przyznać, że kreska jest niezwykle realistyczna, a postaci są charakterystyczne – zupełnie jakby się oglądało przerysowanych ze zdjęć aktorów. To, co się dzieje na drugim planie wywołuje nie tylko wrażenie klaustrofobii, ale wzbudza też pewien nieuzasadniony lęk. 

Jeśli ktoś chce przeczytać kawał dobrego kryminału/horroru ozdobionego naprawdę świetnymi rysunkami, zdecydowanie powinien sięgnąć po ten komiks! Hickman pokazał nam, że umie pisać i to pisać nie tylko o facetach w trykotach! Brać, zdecydowanie brać i czytać!!



Dengar

Black Monday Murders tom 1 Chwała Mamonie
Scenarzysta: Jonathan Hickman
Rysownik: Tomm Coker
Tłumaczenie: Paweł Cichawa
cena z okładki: 52 zł

Black Monday Murders tom 2 Waga
Scenarzysta: Jonathan Hickman
Rysownik: Tomm Coker
Tłumaczenie: Paweł Cichawa
cena z okładki: 52 zł



Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.