Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #36 - Iron Man: Extremis TP

Iron Man: Extremis TP
Scenariusz: Warren Ellis
Rysunki: Adi Granov
Okładka: Adi Granov
Liczba stron: 144
Cena: 14.99$
Zawiera: Iron Man vol. 4 #1-6

imex.jpgFoxdie: In Extremisadv. 1 in a very difficult situation when very strong action is needed 2 at the moment of death.
Nie wiem, czy Warren Ellis spojrzał do słownika, tworząc tę historię, ale jego "Extremis" jest zgrabnym połączeniem obu definicji.

Jak to przy restarcie serii bywa , potrzebne było coś świeżego, co pozwoli wnieść tytuł na szczyt listy sprzedaży. Tak więc, Tony stawia czoła nowemu przeciwnikowi, który za sprawą tytułowych Extremis staje się pół-człowiekiem, pół-maszyną i prawie udaje mu się zabić głównego bohatera. Stark walcząc o życie postanawia użyć na sobie lekko zmodyfikowanych Extremis, dzięki czemu dostajemy Iron Mana na miarę XXI, a nawet XXII wieku. Na dodatek zmienia to nieznacznie status quo Starka, gdyż staje się on nadczłowiekiem posiadającym zdolność przyśpieszonej regeneracji czy używania wszelkich elektronicznych urządzeń za pomocą myśli. Tak w skrócie przedstawia się główny wątek. Marvel chyba nie mógł lepiej trafić z doborem scenarzysty. Ellis zawsze miał dryg do pisania historii, gdzie w grę wchodzą elementy naukowe. Oczywiście wiemy, że takie Extremis są póki co poza realnymi możliwościami współczesnej nauki, ale Ellis potrafi wszystko „sprzedać" czytelnikowi w przystępnej formie, jak to czyni również w Ultimate Human.

Oprócz kompletnie nowej historii, dostajemy także odświeżoną wersję originu, co jest kolejnym zabiegiem często spotykanym przy restartach serii. W postaci retrospekcji dowiadujemy się, iż Tony "dostał" odłamkami swojej własnej broni podczas wojny w Zatoce Perskiej i w obozie Talibów skonstruował zbroję Mark I. Oczywiście tym samym, odświeżonym tropem poszli scenarzyści nadchodzącego filmu, dzięki czemu adaptacja wierniej oddaje realia komiksu. Chociaż akcji na pierwszy rzut oka jest mniej, niż samej gadaniny, to możecie mi wierzyć, że komiks czyta się z zapartym tchem. Warren skupił się również na ukazaniu głębi tak skomplikowanego bytu, jakim jest Tony Stark i o ile nie spodobała mi się jego praca przy Punisherze (sic!), tak jestem pod wrażeniem tego, co zrobił z Iron Manem. W dodatku te monologi Tony’ego wypowiadane do lustrzanego odbicia – bezcenne. Aż żal, że Ellis zagościł w serii jedynie na te sześć numerów.

Pora przejść do rysunków, które wypadają chyba nawet lepiej niż sam scenariusz. Pełne realizmu, bogate w szczegóły, a na dokładkę te kolory. Cały komiks utrzymany jest w ciemnej (nie mylić z mroczną) tonacji, która nadaje powagi historii. Na dodatek smaczki typu rentgen ręki przy korzystaniu z elektronicznych zabezpieczeń, czy widok z pierwszej osoby, gdy Tony siedzi za sterami Iron Mana, potęgują klimat i podnoszą odbiór całości. Tak samo jak w przypadku scenarzysty, wielka szkoda, że Granov nie został na dłużej.

Dla fanów Iron Mana nie ma czego polecić, gdyż zapewne ten trade leży już dawno na ich półkach. W przypadku nowych czytelników, zwłaszcza tych, którzy zachwycą się filmem, pozycja obowiązkowa i warta wydanych pieniędzy.

Gamart: Po Disassembled, historii, która przewijała sie w tytułach związanych z Avengers, zakończone zostało kilka ważnych serii, takich jak Captain America, Thor, Avengers, czy Iron Man. Każda z nich została jednak wznowiona wcześniej czy później, a restarty te okazały sie strzałami w dziesiątkę wydawnictwa. Bendis rządzi całym Uniwersum i zrobił z Avengers główną drużynę Marvela, Brubaker pisze niesamowicie solidne historie z Kapitanem, ale bez Rogersa, Thor zyskał całkiem nowe tło przygód, a Iron Man? Iron Man zaczął niczym u Hitchcocka od trzęsienia Ziemi, którym była Historia Extermis napisana przez Warrena Ellisa.

Ellis znany jest z całkowitego wykręcania świata bohaterów, których przygody pisze. Tak obecnie robi w Thunderbolts i tak swojego czasu zabawił się w pierwszych numerach obecnej serii z Tonym Starkiem. Więc co mu tutaj mamy? Wykradziony został techno-organiczny wirus, zwany, jak sam tytuł mówi, "Extermis". Daje on ludziom, którzy tylko przeżyją proces jego aplikacji, niezwykłe umiejętności z supersiłą i szybkim gojeniem ran na czele. Mamy przestępcę, który taki proces przeżył. Mamy Tony'ego Starka, który musi łączyć obowiązki związane ze Stark Enterprises z życiem superbohatera. Lecz co się stanie, gdy okaże się, że moce dane przez Extremis przewyższają nawet niezwykłością pancerz Starka? Co zrobi Tony, gdy już po pierwszym starciu z przeciwnikiem znajdzie się w stanie krytycznym? Jak go powstrzyma? I czemu to, co zrobi, będzie miało wpływ na całe jego życie? I czy wygra ze swoimi ludzkimi ograniczeniami? Przecież jest tylko człowiekiem w metalowej zbroi. Tak przedstawić klasyczny pojedynek dobra ze złem mógł chyba tylko Ellis.

Bohater, którego głównym orężem jest technologia, wydaje się być tematem stworzonym dla Ellisa. Już w Planetary z wydawnictwa Wildstorm widać, że wielką przyjemność sprawiało mu wymyślanie fikcyjnych teorii związanych z powstawaniem światów czy różnych technicznych niezwykłości. Mamy bardzo dużo dosyć skomplikowanej mowy związanej z techniką i wyjaśnianiem tego, co się dzieje, jednak jest to napisane w taki sposób, że w żadnym momencie nie razi. Mocna stroną historii są na pewno dialogi. Świetnie zbalansowanie warstwy humorystycznej, która przejawia sie głównie w celnych komentarzach głównego bohatera, jak i dramatyzm w scenach, które mają mieć taki wydźwięk. Wszystko jest dokładnie na swoim miejscu. W założeniach historia ta miała być prostą historią starcia "tego dobrego" z "tym złym" i przy okazji zmienić dobitnie głównego bohatera, co udało sie w stu procentach, a wirus Extremis stał się już integralną częścią świata Tony'ego Starka. Ciężko mówić coś o fabule, aby nie zepsuć przyjemności z czytania, ponieważ każda strona to kupa dobrej zabawy. Po prostu musicie mi uwierzyć na słowo, że naprawdę ciężko się zawieść na tym kolejnym dziele Ellisa. Dodatkowo jest to idealne miejsce na start dla nowych czytelników, ponieważ przy okazji, Warren odpowiada na nowo, o tym jak powstał Iron Man.

Warstwę rysunkową trzeba omówić oddzielnie, ponieważ jest co. Adi Granov, jeden z fali młodych gniewnych w Marvelu, znany wcześniej ze wspaniałych okładek do ostatnich numerów Iron Man v3, dostał w końcu szansę narysowania całej historii. I wyszło idealnie, ponieważ ten bośniacki rysownik jest po prostu stworzony do rysowania przygód Starka. Na pierwszy plan wysuwają się niezwykle dokładnie przedstawione sceny walk. Samochody eksplodują niczym w wysokobudżetowych filmach, tak samo z dynamicznością walk. Również mimika postaci jest rozbudowana, o czym niestety zapomina wielu rysowników, a przecież często twarz mówi więcej, niż tekst, który znajduje się obok. Niektórych może czasami razić sterylność kreski, ale taki już styl Granova. Zresztą na jego korzyść przemawia to, że po swojej pracy przy Iron Manie został zatrudniony przy ekranizacji komiksu i to spod jego ręki wyszedł projekt zbroi filmowej.

Cóż, pozostaje mi tylko polecić na koniec po raz kolejny "Extremis", ponieważ to świetnie napisana historia, od której możecie bez problemu zacząć zapoznawać sie ze światem Iron Mana. Do tego idealnie dopasowane rysunki i pomysł, który każą nam na nowo spojrzeć na postać Tony'ego Starka. Przed premierą filmu idealna lektura, tak jak i po nim, aby po wyjściu z kina, kontynuować śledzenie przygód Zbrojonego Mściciela.

LTplus.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.