Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse - minirecenzje komiksów z 04.04.18

avalonpulse0.png

Początek Old Woman Laura na łamach All-New Wolverine, finał serii Black Bolt, a także nowe odsłony Astonishing X-Men, Runaways czy X-Men Gold - o tych i kilku innych komiksach z ubiegłego tygodnia przeczytacie w najnowszym wydaniu Avalon Pulse. 


"Old Man Laura" part 1
scenariusz: Tom Taylor
rysunki: Ramon Rosanas

Krzycer: Coś tu nie gra. Mam wrażenie, że Taylor dostał mniej numerów do końca serii, niż chciał, i musiał jakoś skompresować "Old Man Laura"? Są w tym zeszycie sceny, którym przydałoby się trochę więcej miejsca, całą tę przyszłość wypadałoby nakreślić trochę wyraźniej... no i są tu sceny, które są po prostu bardzo kiepskie. Na myśl przychodzi Laura mówiąca Marii Hill na jednym wdechu "Z nikim innym nie chciałabym równie mało współpracować ale z drugiej strony znasz się na kłamstwach i zabijaniu". Więc... wyszło to nierówno. Może następne numery naprawią część tych niedociągnięć. 
"A Man Called X" part 4
scenariusz: Charles Soule
rysunki: ACO

Krzycer: Tsk. Ogólnie wciąż bardzo dobrze oceniam tę serię, ale to jest drugi zeszyt (po... 3? 4? nie pamiętam już), który sprawia wrażenie zapchajdziury. Może to kwestia rozplanowania akcji - mamy tu od cholery dwustronnych rozkładówek, więc lektura nie zabiera wiele czasu. A przy tym te rozkładówki nie prezentują akcji w jakiś szczególnie ciekawy sposób. Ani ta akcja nie jest szczególnie udana - jest tu kadr, na którym Psylocke mówi "musimy walczyć jak jeszcze nigdy nie walczyliśmy", ale rysunki nie są w stanie udźwignąć tych słów. No walczą sobie, tak jak tysiące razy wcześniej.  Parę rozkładówek wyszło - pierwsza z Proteusem i kadrami ze świata astralnego, ta z awaryjnym lądowaniem... ale ogólnie te rysunki mi nie podeszły. Mam nadzieję, że to ostatnie potknięcie przed finiszem, który utrzyma poprzedni - wysoki - poziom. 


scenariusz: Saladin Ahmed
rysunki: Christian Ward

Rodzyn: Ostatni numer serii gubi gdzieś kawałek napięcia, jakie udało mu się zbudować, jednak pozostało trochę emocji. Mimo wszystko szkoda, że to koniec tej serii. Nie sądziłem nigdy, że przejmę się losem Absorbing Mana i Titanii, a tym bardziej że będą oni towarzyszyli przygodom Black Bolta. Wszystko co dobre musi się jednak skończyć i pozostaje mieć nadzieję, że Ahmed wykorzysta którąś z tych postaci w jakiejś innej serii jaką obecnie pisze, chociażby Exiles. Numer ten to także pewnego rodzaju koniec pewnej epoki w historii Inhumans, kiedy to kończy się próba zwiększenia ich popularności przez Marvel. Po kilku seriach z ich udziałem, z których każda dość prędko się kończyła, wydawca wydaje się ulec temu, co chce rynek. Już niedługo pojawi się miniseria "Death of Inhumans". Co przyniesie i na ile jej tytuł będzie prawdziwy, dopiero się dowiemy.


"Fate of the Four" part 5
scenariusz: Chip Zdarsky
rysunki: Valerio Schiti

Rodzyn: Numer utrzymuje poziom poprzedniej odsłony i miło jest patrzeć na interakcje Bena i Johnny'ego z kolejnymi bohaterami z alternatywnej Ziemi. Cała koncepcja tej rzeczywistości jest bardzo ciekawa i mam nadzieję, że bohaterowie mimo wszystko jeszcze tam trochę posiedzą (a ostatnio liczyłem na to, że szybko odnajdą Sue i Reeda... może da się to jakoś połączyć, kto wie). Na scenę wkracza Victor, który podąża za naszymi bohaterami i zdaję się być ratunkiem dla tej Ziemi. Naprawdę ciekawi mnie, jak Zdarsky rozwiąże ten wątek. Z kolei Schiti już mi tak nie przeszkadza i fakt iż nadał tej rzeczywistości swój własny kształt pozwala mi przychylniej spojrzeć na jego rysunki. 


scenariusz: Matthew Rosenberg
rysunki: Adam Gorham

Krzycer: Wciąż dobre - i zabawne - a przy okazji okazuje się, że jakiś dłuższy wątek jednak tu jest. I bardzo dobrze, bo pięć osobnych przygódek to jednak byłby mierny materiał na miniserię. Podoba mi się prowadzenie postaci, jestem zainteresowany jak postać z końcówki wpisze się w historię - jest dobrze. 


scenariusz: Kelly Thompson
rysunki: Pere Perez

Krzycer: Drugi numer z rzędu nie wiem, co powiedzieć. Po raz kolejny okładka nie była abstrakcją, nie była zmyłką ani sceną ze snu, tylko praktycznie jeden do jednego oddawała scenę ze środka komiksu. Zdumiewające. Ponadto Thompson świetnie powiązała pojawiające się od początku miniserii retrospekcje z bieżącą fabułą, wpisując je w akcję i konfrontując R i G ze wspomnieniami tej drugiej osoby. Bardzo ładnie to rozegrała. A do tego wciąż pisze zabawne dialogi, utrzymuje chemię między postaciami itp itd. Bardzo dobrą robotę odstawia, nie mogę się doczekać, kiedy Marvel znowu da jej ongoing, w którym odnajdzie się tak jak tutaj (lub w "Hawkeye"). 


scenariusz: Rainbow Rowell
rysunki: Kris Anka 

Rodzyn: Julie Power wkracza na scenę i możnaby spodziewać się pełnej emocji rozmowy z Karoliną, ale... na miejsce pobytu drużyny przybywa Doom. Albo ktoś, kto się za niego podaje, biorąc pod uwagę, że Victor obecnie lata w kostiumie Iron Mana. Nikt zdaje się nie zauważać nastrojów jakie ma Molly, która jest rozdrata między tym co mówi jej nowa przyjaciółka, a tym co do tej pory wydawało jej się naturalne. Spora część numeru to akcja, której w tej serii nie ma tak wiele, ale jak już jest, to wychodzi to całkiem zgrabnie. Każdy numer tej serii ma w sobie ten urok, który nie pozwala przestać czekać na kolejne jej odsłony. 


"Cruel & Unusual" part 3
scenariusz: Mark Guggenheim
rysunki: Paulo Siqueira, Jose Soares

Krzycer: Zacznijmy od tego, że przy poprzednim numerze narzekałem na klaustrofobię Storm, która nie powinna być problemem, bo od 20 lat nim nie była. No i nie jest. I to jest kurczę co najmniej drugi raz, gdy okazuje się, że Guggi robi coś na pierwszy rzut oka idiotycznego, by mieć dramatyczny cliffhanger, po czym w następnym numerze mówi nam "myśleliście, że robię coś idiotycznego, ale wcale tego nie robię! Tylko zacząłem to robić!". I to też jest wkurzające. Ale... Ale reszta tego komiksu jest... zaskakująco kompetentna. Mamy wielkiego złego, mamy kilka podejść zanim bohaterowie wpadną na właściwe rozwiązanie, mamy bohaterów współpracujących i ratujących się nawzajem, jeden czy dwa udane dowcipy, nawiązanie do klasycznego "what are we going to do with [a number] of X-Men"... zabawne przez swoją absurdalność, bo w końcu dwunastka to obecnie jedna dziesiąta pełnego składu X-Men z rezerwistami włącznie. No i rysunki są o klasę lepsze niż w poprzednim numerze. I nawet Magik - wbrew okładce - ma tu swój nowy kostium z "New Mutants: Dead Souls". Cud!

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.