Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #35 - Daredevil Legends vol. 1: Yellow TP

Daredevil Legends vol. 1: Yellow TP
Scenariusz: Jeph Loeb
Rysunki: Tim Sale
Okładka: Tim Sale
Liczba stron: 144
Cena: 14.95$
Zawiera: Daredevil: Yellow #1-6

dd.jpgDon G: Daredevil: Yellow to sześcioczęściowa miniseria, przedstawiająca po raz kolejny początki Człowieka Bez Strachu. Jest to historia alternatywna do tej przedstawionej w Man Without Fear. Mimo, że obie podejmują ten sam temat i przedstawiają ten sam okres w życiu Matta, robią to zupełnie inaczej. Różnią się nawet dosyć istotnie kolejnością niektórych kluczowych zdarzeń. Czytając ten komiks, kilka razy pomyślałem sobie "hej, to przecież było inaczej". Odczułem to tym intensywniej, że dzieło Millera i Romity znam już niemalże na pamięć.

Bardzo nie lubię niepotrzebnych historii. Taki niestety według mnie jest Daredevil: Yellow. Nie potrafię znaleźć sensownego argumentu, który przekonałby kogokolwiek do kupna tego albumu. Nie wiem, jaki jest sens powstawania komiksów takich, jak ten. Nie chodzi przecież o przybliżenie originu postaci - to widzieliśmy już wielokrotnie. Można przyjąć wersję, według której opowieść jest próbą uporania się Matta ze śmiercią Karen Page. Do tego chyba Daredevil: Yellow aspiruje. Wydarzenia przedstawione w miniserii mają miejsce niedługo po tym, jak kobieta zginęła z ręki Bullseye'a [patrz świetny Guardian Devil Smitha i Quesady - przyp. DG]. Rolę narracji pełnią obszerne fragmenty listu napisanego przez Murdocka, skierowanego do zmarłej ukochanej. Działa on również jako swego rodzaju klamra spinająca w logiczną całość wspomnienia bohatera.

Jeph Loeb i Tim Sale to twórcy, którzy pracowali ze sobą wielokrotnie. Ich główne osiągnięcia w Marvelu to "kolorowe" historie z superbohaterami - Spider-Man: Blue, Hulk: Grey, czy omawiany właśnie Daredevil: Yellow oraz miniseria Victims z Wolverinem i Gambitem. Panowie płodzą specyficzne opowieści. Nieco melancholijne, choć zawsze przepełnione akcją. Dużą rolę w ich odbiorze odgrywają charakterystyczne oldschoolowe ilustracje rysownika. Jest już kwestią indywidualnych upodobań, czy jego prace przypadną czytelnikowi do gustu. Na pewno sprawdzają się w przypadku mroczniejszych komiksów, jak na przykład historie z Batmanem stworzone dla DC Comics (pisane zresztą również przez Loeba).

Trejd nie jest według mnie wart piętnastu dolarów. Jest masa lepszych albumów z Daredevilem, w które naprawdę warto zainwestować zarobione w pocie czoła pieniądze. Mam tu głównie na myśli historie Millera i Bendisa. To dzięki nim rogaty prawnik stał się jedną z moich ulubionych marvelowskich postaci. To one oferują czytelnikowi rozrywkę na najwyższym poziomie. Yellow nie wytrzymuje porównania z nimi, choć nie jest również spektakularną klapą.

sCarY: Choć może się to wydać dziwne (zwłaszcza czytelnikom komiksów z krótkim stażem), ale były takie czasy, gdy Jeph Loeb potrafił tworzyć porządne historie. Nie proste, superbohaterskie, naiwne opowiastki dla młodych nastolatków, a raczej coś, co można już określić jako powieść graficzna (graphic novel).

Daredevil: Yellow to właśnie taka historia, jedna z charakterystycznych serii powstałych w kooperacji z Timem Salem. Obaj panowie współpracowali nie raz, nie dwa, a nawet i nie trzy zarówno dla Marvela, jak i DC, a ich duet można z pewnością uznać za pewną markę. Osobiście podejrzewam, że większa w tym zasługa bardzo specyficznych ilustracji, które tworzą interesujący styl narracji i swego rodzaju powieściowy klimat. Nie da się ich łatwo scharakteryzować, gdyż są i proste, ale zarazem wyraziste oraz szczegółowe. Tak brudne, jak i czyste, żeby momentami nie stwierdzić, iż nawet ascetyczne. Sale świetnie operuje światłocieniem, wybornie ukazuje mimikę, a postaci w jego wykonaniu są bardzo charakterystyczne pod względem fizjonomii. Wszystko utrzymane w stylistyce zarówno mrocznej, jak i nieco kreskówkowej, co zaskakująco dobrze ze sobą współgra. Oczywiście nie każdemu do gustu przypadnie taka kreska, ale trudno sobie wyobrazić Daredevil: Yellow w innym wykonaniu.

Samą historię najlepiej chyba potraktować jako swoisty elseworld, alternatywną wersję początków Matta. Można się doszukiwać powiązań z opowieściami kanonicznymi, ale w moim odczuciu może to tylko popsuć odbiór z powodu ogromnej ilości wydarzeń zupełnie sprzecznych wobec wątków przedstawianych w regularnej serii komiksowej. Co ważne, znajomość innych przygód Daredevila nie jest niezbędna, by czytać ten komiks, któremu zdecydowanie bliżej do filmu, aniżeli serialu – konwencji jakże przecież powszechnej w amerykańskich wydawnictwach.

Daredevil: Yellow polecam zatem do przeczytania na spokojnie, w wygodnym fotelu przy kawie, bądź na ławce w parku, czy też ogólniej - w rozluźniającej atmosferze. Jest to lektura dla miłośników opowieści z ogólnie pojętą głębią, niekoniecznie skierowana jednak do osób lubiących samego Daredevila, czy też superbohaterów w ogólności.

LTneutral.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.