Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse - minirecenzje komiksów z 14.03.18

avalonpulse0.png

W ubiegłym tygodniu największą premierą była miniseria New Mutants: Dead Souls i to jej poświęcamy najwięcej miejsca w tym wydaniu Pulse'a. Wśród pozostałych minirecenzji znajdziecie opinie o kolejnych numerach takich serii jak Peter Parker: Spectacular Spider-Man, X-Men Blue, Marvel 2-In-One czy też Astonishing X-Men


scenariusz: Tom Taylor
rysunki: Djibril Morrisette-Phan

Krzycer: Gdyby nie ostatnia strona, powiedziałbym, że to bardzo sympatyczny numer. Zamknięta historyjka o pojedynczej akcji, która sporo robi, żeby uczłowieczyć Orphans of X, wyciągając na pierwszy plan córkę ochroniarza zabitego przez Laurę podczas pierwszej misji którą wykonała dla Facility. (Zabójstwo kandydata na prezydenta - widzieliśmy to bodajże w Innocence Lost). Porządne rysunki, porządna akcja, choć wszystko opiera się na jednym mikrotwiście i ostatecznie pozostaje... nie wiem, zbyt proste.
A potem mamy ostatnią stronę, która ma być wesołym zakończeniem pokazującym, jak bohaterki zbliżyły się do siebie. Tyle tylko, że dzieją się tam niemoralne rzeczy. Nasze bohaterki zabierają się do tortur dla samego torturowania - nie mają pytań, niczego nie chcą od ofiary - i jest to zabawne i w porządku, bo ofiarą jest neonazista. To jest porąbane. Jeśli chodzi o same zachowanie postaci, jak najbardziej kupuję, że Amber by to zrobiła i mogę dać się przekonać, że Laura by to zrobiła. Ale przedstawienie tego w formie wesołego happy endu jest porąbane. 


"A Man Called X" part 3
scenariusz: Charles Soule
rysunki: Matteo Buffagni

Krzycer: Dalej jest bardzo porządnie. Znalazło się nawet miejsce na odrobinę humoru ("Ups"). To cichszy moment - bohaterowie stracili Proteusa z oczu, więc mają chwilę by odsapnąć, zanim go znowu dogonią; jednocześnie Protek ma czas, by pokazać czytelnikom, że zmartwychwstał z pewnym planem, który zaczyna wykonywać. 
Przy czym "cichszy moment" nie oznacza, że to nudniejszy numer - dostajemy parę odpowiedzi, bohaterowie dostają chwilę na refleksję i jest to równie absorbujące, co akcja z poprzednich zeszytów. Szczególnie doceniam chwilę poświęconą Bishopowi - ostatnio, kiedy już się pojawiał, zbyt często był pisany jak klasyczny Bishop, z pominięciem całego tego wątku kiedy był złoczyńcą z miliardami istnień na sumieniu. 
Na dodatek maszyna losująca była łaskawa, więc znowu dostaliśmy bardzo dobre rysunki. Zerkam teraz na kadry z komiksów, które Buffagni rysował dla Marvela parę lat temu i mam wrażenie, że dokonał dużych postępów.

"Fate of Four" part 4
scenariusz: Chip Zdarsky
rysunki: Valerio Schiti

Rodzyn: Smutek po odejściu Cheunga pozostał, ale pozostaje mieć nadzieję, że pracuje teraz nad nową serią o Fantastycznej Czwórce. Schiti to dobry artysta, ale klimat jaki wprowadził tamten artysta zniknął. Na szczęście po nudnym poprzednim numerze tym razem jest ciekawiej, gdy nasi bohaterowie przenoszą się do bardzo odmienionej alternatywnej rzeczywistości. Konfrontacja z bohaterami z tamtej Ziemi wygląda ciekawie i liczę, że poznamy więcej tamtejszych herosów. 
Przyznam, że choć lubię wspólne przygody Johnny'ego i Bena, to naprawdę liczę, że prowadzi to do powrotu Pierwszej Rodziny Marvela. W innym przypadku, urok tej historii zniknie. 


scenariusz: Matthew Rosenberg
rysunki: Adam Gorham

Krzycer: ...zaczynałem to pisać parę razy, ale za każdym razem dochodziłem do wniosku, że łatwiej byłoby mi ująć wszystko w podpunktach. No to lecimy. 
- "New Mutants" wydaje się praktycznie losową nazwą dla tego komiksu. Jasne, wszyscy bohaterowie (poza Strong Guyem) przewinęli się przez tamtą grupę, ale na tej samej zasadzie ta miniseria równie dobrze mogłaby się nazywać "X-Factor". 
- Ba, "X-Factor" byłby nawet lepszą nazwą, biorąc pod uwagę, że na koniec okazuje się, że grupa działa dla korporacji - tak jak ostatnia inkarnacja X-Factor. 
- Przy okazji, plusik za continuity i pamiętanie o tym, że Karma jest teraz miliarderką zarządzającą swoją korporacją. 
- I tu docieramy do najbardziej kuriozalnej kwestii. Czemu właściwie Karma powołała zespół do spraw paranormalnych? Bo to, że członkowie zespołu nie mieli pojęcia, czym mają się zajmować, mogę sobie wyjaśnić jako "Illyana miała im powiedzieć ale tego nie zrobiła, ponieważ jest Illyaną". Natomiast motywacja Karmy pozostaje dla mnie niezrozumiała - i wcale nie jestem pewien czy się wyjaśnić. Ten numer wydaje się być kompletnie zamkniętą całością. Czy cała mini ma się składać z takich jednozeszytowych przygód? 
- Co powiedziawszy, dobrze mi się ten komiks czytało. 
- Ale chyba po prostu musimy się pogodzić z tym, że jakoś przed "Death of X" Gudio wziął Rahne na stronę, przeprosił ją za to, że zamordował jej syna, a ona przyjęła przeprosiny i teraz wszystko jest między nimi w porządku. (  :roll: ) 
- Doceniam to, że komuś się chciało zaprojektować nowe kostiumy. Tym bardziej, że dzięki temu Magik przestała nosić swoje bachalowe szkaradztwo. Szkoda tylko, że te kostiumy są takie... nijakie. No i sprawiają, że bohaterowie wyglądają jak "Y-Men" - te żółte pasy schodzące od ramion do pionowej linii na brzuchu kompletnie nie działają. 
- Powtórzę, bo to mogło umknąć - to się zapowiada na bardzo sympatyczną miniserię. Pomimo pewnych niedociągnięć i paru kuriozalnych decyzji. 



"Moving Target" part 1
scenariusz: Ed Brisson  
rysunki: Dalibor Talajic

Krzycer: Na początek - co w tym jest oldmanlogańskiego? Poza szwankującym czynnikiem gojącym? A skoro rytualne zawołanie mamy z głowy, przejdźmy do konkretów. To jest niezły początek - już na starcie jest to najciekawsza historia, którą Brisson zaproponował w swoim runie. 
A jednocześnie już na starcie jest to historia, która powinna się przytrafić Daredevilowi. Bo to jego przeciwnicy, bo to lokalna afera szpiegowsko-poliityczna (a Logan jeśli już mieszał się w szpiegostwo, to raczej w bondowskie akcyjniaki i globalne spiski). Co może być zaletą - "bohater wikła się w aferę w której ktoś inny poradziłby sobie lepiej" to... nie wiem, czy to już klisza; na pewno jest to schemat, z którego może wyjść coś dobrego. O ile Brisson robi to świadomie i ma na to pomysł. Chętnie się przekonam. 
Tymczasem - zalet ciąg dalszy! Bardzo mi się podobają rysunki Dalibora Talajića. Zwłaszcza jego Logan, który faktycznie wygląda tutaj jak stary człowiek. To chyba kwestia mimiki, bo zmarszczek to on akurat nie ma. 
...mam wrażenie, że to moja najbardziej entuzjastyczna opinia o jakimkolwiek numerze "Old Man Logana". Będzie miło, jeśli reszta historii wywoła podobną reakcję. 


"Amazing Fantasy" part 1
scenariusz: Chip Zdarsky
rysunki: Joe Quinones

Rodzyn: Poprzedni, rocznicowy numer bardzo mnie rozczarował. Za to ten to bardzo pozytywne zaskoczenie i dziwię się, że nie zdecydowali się jakoś wcześniej rozwiązać poprzedniej historii i tę rozpocząć w 300. numerze zamiast 301. Tym bardziej, że nasi bohaterowie, Peter, Jonah i Teresa trafiają do początków Spider-Mana i spotykają się ze swoimi odpowiednikami i nie tylko. Zdarsky od razu zaznacza, że to alternatywna rzeczywistość, więc nie zmienią swojego świata, przez co mogą wchodzić w interakcje z innymi bohaterami. Najlepiej, zarówno zabawnie jak i dość emocjonalnie wypada spotkanie Jonaha ze swoim młodszym sobą. I coś czuję, że młody Jameson nie do końca posłucha starszej wersji siebie. Zdarsky nie jest niestety równym scenarzystą, co pokazuje zarówno w tej serii jak i w Marvel 2-In-One, między świetnymi numerami trafiają się gorsze, które po prostu muszą przepchnąć akcję w te lepsze momenty. W tym tygodniu było bardzo dobrze w obu przypadkach.
Cieszy mnie, że do serii dołączył Joe Quinones, pasuje mi tu bardziej niż Kubert. To nie jest w pełni poważna seria i Joe to podkreśla (szkoda tylko, że dla pracy nad tą serią opuścił Amerikę, a przynajmniej takie odnoszę wrażenie).  Jeżeli kolejne numery będą równie sympatyczne, serię czeka pierwsza równa historia.  


Unbeatable Squirrel Girl #30
"The Forbidden Pla-Nut" part 5
scenariusz: Ryan North
rysunki: Erica Henderson

Rodzyn: Szkoda, że ta historia się kończy, bo gościnny występ Lokiego i Draxa wspierających Doreen i Nancy był naprawdę udany. Wprowadzenie do tego wszystkie Silver Surfera też świetnie wypadło, zwłaszcza w konfrontacji z podejściem Squirrel Girl i Nancy do rozwiązywania problemów. Choć historia nie zaskakiwała, to była pretekstem do wielu zabawnych momentów, a one są w tej serii najważniejsze. Teraz wracamy na Ziemię, a niedługo później pożegnamy Erikę Henderson, która była z serią od początku. Jakie zmiany czekają serię w dalszym jej etapie? Nie mogę doczekać się kolejnych numerów. 


"Old Man Logan vs. Sabretooth" part 1
scenariusz: Greg Pak, Fred Van Lente
rysunki: Roland Boshi

Krzycer: Jest tu jakiś pomysł na historię, tylko... nie bardzo wiem jaki. Sabretooth rujnuje urodziny Wolverine'a to oczywiście jeden z klasycznych claremontowskich motywów, tylko... to jest martwy motyw. Serio, kiedy ostatnio to widzieliśmy poza retrospekcjami? Bo jestem niemal pewien, że nie w ciągu ostatnich 20 lat. I gdyby Pak to napisał w ten sposób - to znaczy, gdyby Creed "wskrzeszał starą tradycję", to wszystko byłoby w porządku. Ale to jest napisane jako "robimy to co roku", co po prostu nie jest prawdą. 
("Tradycja" umarła chyba jakoś w latach 90? Nie upieram się, że mam rację, po prostu chyba gdzieś wtedy Sabretooth przestał być portretowany jako śmiercionośne zagrożenie, a stał się trochę chłopcem do bicia, a Logan zaczął regularnie wygrywać z nim starcia jeden na jeden.) 
Mimo wszystko jestem ciekaw, co ta historia tu robi i jak się skończy - biorąc pod uwagę, że wciąż nie wiemy, ile "starego" Sabretootha jest obecnie w Sabretoothu, te parę lat po AXIS. 


"Cry Havok" part 1
scenariusz: Cullen Bunn
rysunki: Jorge Molina

Krzycer: Nadganiamy wydarzenia na Ziemi. Najwyraźniej trochę wydarzyło się poza kadrem - Magneto wpadł na trop Mothervine i zasadniczo rozwiązał zagadkę, która ledwo co została zarysowana na łamach komiksu. 
Tymczasem Bunn zaczyna wprowadzać na scenę postaci, które - jak wiemy z zapowiedzi - utworzą nowy zespół. Trochę szkoda, że Raksha zostali zagrzebani przez tie-in do Secret Empire, bo w sumie nic o tych szkrabach nie wiemy. 
Na razie ciekawiej wypadają nasi złoczyńcy. Z jednej strony widzimy w akcji dziwny sojusz Emmy i Havoka z Bastionem i Ms Sinister, z drugiej strony dostajemy wgląd w życie wewnętrzne E i H, planujących wyprzedzającą zdradę. Mam wrażenie, że Bunn próbuje tu nawiązywać do relacji Havoka z Madeline? Tzn na razie nie pokazał niczego, co by świadczyło o jakimkolwiek uczuciu czy relacji intymnej między tą dwójką, ale już to, że Emma po stracie Cyclopsa okręciła sobie wokół palca jego brata budzi pewne skojarzenia. 
Na dodatek dzięki ich telepatycznej szeptance możemy się zastanawiać do jakiego stopnia są źli. O ile są źli. Jasne, przymusowe mutowanie populacji to zazwyczaj plan "tych złych", ale Emma nawet jako "ta dobra" korzystała z niejednoznacznych metod. Więc pole do interpretacji jest spore.
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.