Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #39 (14.04.2008)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 14 kwiecień 2008 Numer: 15/2008 (39)


Jaki tu spokój, na na na, nic się nie dzieje, na na na na, nikt się nie bawi, na na na, wszyscy się nudzą, na na na na...

Dawno nie było tak nieciekawego tygodnia pod względem Marvelowych premier. Dwóch kandydatów na hity, czyli Amazing Spider-Man i Fantastic Four, zawiodło po raz kolejny. Do tego zaledwie przeciętny Wolverine vol. 3 i kilka niszowych komiksów.

Redaktorzy Avalonu mieli na szczęście bardziej ekscytujące zajęcia, a efekt naszej pracy w ostatnich dniach poznacie jeszcze w tym miesiącu...




Amazing Spider-Girl #19
Demogorgon: Muszę to powiedzieć z wielkim smutkiem - numer ten jest niesamowicie wręcz niepotrzebny. Nie widzę jakiegokolwiek sensu w walce Arany i Spider-Girl, za wyjątkiem fanserwisu i braku pomysłu na ten komiks. Jest mi przykro, ponieważ spodziewałem się więcej, biorąc pod uwagę poprzedni numer. Ze smutkiem muszę dać temu numerowi 3/10, tylko za ładnie wykonana walkę i mieć nadzieję, że następne numery będą miały wyższy poziom niż ten i moja ocena nie będzie zgodna z opinią na temat ich okładek (każdy, kto miał wątpliwą przyjemność oglądać okładki najbliższych dwóch numerów tej serii, prawdopodobnie rozumie moje odczucia).

Amazing Spider-Man #556 avalonpulse0039d.jpg
Gil: Pierwsze wrażenie nieco ostygło, ale nadal jest dobrze. Chris nie miał wiele pola do popisu, ale zrobił, co mógł i zrobił to dobrze. Byłoby lepiej, ale w firmie najwyraźniej zabrakło ramek do paneli i strasznie mnie to drażni. A czego nam grafika nie dała, fabuła nadrabia. Zaskoczenie jest dość spore, gdy dochodzi do zwrotu akcji, a i to, co prowadzi do niego, jest całkiem interesujące. Oryginalny pomysł doczekał się równie oryginalnego wykonania, a majowski bogopotwór jest zdecydowanie najlepszym z beendejowych wrogów. To wszystko okraszone niezłym humorem słownym i sytuacyjnym (JJJ zgarnia wszystko!) oraz naprawdę interesującym i nowatorskim pomysłem, pozwala utrzymać ocenę: 7/10.
Foxdie: Co wspólnego w tym tygodniu ma Spider-Man z Fantastyczną Czwórką? Liczbę 556 i...kompletnie nic więcej. Rysunki - dno. Scenariusz - dno do potęgi. Nawet nie zdołałem doczytać do końca. Wam nie radzę nawet zaczynać. Ocena: 2/10
S_O: Jak na razie najlepsza historia spod szyldu BND. Wells radzi sobie całkiem nieźle, czy to pracując nad główną fabułą story-arca, czy to rozpoczynając nowe wątki (oficer Gonzales wynajmujący mieszkanie razem ze Spiderem), czy to wplatając scenki humorystyczne (Jonah i jego irlandzki tyłek, czy bezdomny ukrywający się przed S.H.I.E.L.D., co swoją drogą, nie jest wcale tak nieprawdopodobne). Do tego powalający zwrot akcji pod koniec numeru... I tylko trudno mi wyobrazić sobie, jak Zeb zmieści zakończenie wątku szalonego naukowca i gigantyczne, podnoszącego ciężarówki bóstwa na dwudziestu stronach następnego numeru.
Bachalo też się stara, ale jest już gorzej, niż poprzednio. I nie mogę nie wspomnieć, że przerobił Gonzalesa na Azjatę.


Avengers Fairy Tales #2

Gil: Siłą serii spod znaku Fairy Tales jest pomysł. Cebulskiemu nie brakuje materiałów, a co ważniejsze, nie brak mu też inwencji, bo wciąż zdobywa się na oryginalne adaptacje. Tym razem Vision w roli Pinokia. Wypada całkiem naturalnie, bo między postaciami jest wiele podobieństw, a odpowiednie użycie bohaterów sprawia, że czyta się fajnie. Nie jest to najlepsza część serii, ale dobra. Taka na 6/10.
S_O: C.B. Cebulski. Pomysłowy skubaniec. Za każdym razem zadziwia mnie, że potrafi on wykombinować zupełnie inny sposób, żeby przedstawić nam znane - wydawałoby się - baśnie. Tym razem wziął na warsztat Pinokia i muszę powiedzieć, że wciśnięcie tu całej szczęśliwej inaczej rodzinki Hanka Pyma (z Ultronem, Visionem i - na dokładkę - Jocastą) tak dobrze zadziałało, że nawet nie mam ochoty wypominać, że twórcą Visiona nie był Pym, tylko Ultron.

Dead of Night featuring Man-Thing
#3
Gil: Seryjka nie przestaje zaskakiwać i co ważniejsze, nie przestaje się rozwijać. Tendencję zwyżkową znaczą wciąż poprawiające się rysunki, ciekawe pomysły, nawiązania do klasycznych przygód Bagniaka oraz - i to najważniejsze - ciągłość historii, w którą można było powątpiewać po dwóch poprzednich numerach. Na szczęście dla nas, elementy układanki świetnie do siebie pasują i możemy liczyć na konkretny finał. Renesans marvelowego horroru trwa! I zasługuje na 7/10.

S_O: Nadal bardzo dobrze! Kolejna historia, tym razem oszołomów poszukujących dowodu na potwierdzenie plotek o istnieniu Man-Thinga (Wielka Stopa jest już passe) wędruje ździebko za głęboko w moczary. Ale dzięki temu - i spotkaniu z nie do końca normalnymi mieszkańcami okolicy - łączy się z pierwszą częścią miniserii, tak, jak obecność Jannifer Kale i jej braciszka nawiązuje do drugiej. A na koniec zapowiada część ostatnią, w której była laska Man-Thinga (kiedy był bardziej manem, a mniej thingiem) wraca, by się zemścić... Nie mogę się doczekać!


avalonpulse0039e.jpg Fantastic Four #556
Gil: Powiem Wam, czym to nie jest. Nie jest to najlepsza historia z F4 tej dekady. Nie jest to najlepszy pomysł Millara. Nie jest to największe dzieło Hitcha. Więc co to jest? Zastanawiam się już jakiś czas i dojść nie mogę. Im dalej w las, tym więcej muchomorów. Aż się nie chce wierzyć, żeby facet, który napisał Civil War walił teraz takie babole, jak S.H.I.E.L.D. wysyłająca na pomoc New i Mighty Avengers razem albo reality show z Johnnym (przypominam, że ostatni bohaterski ryjality rozwalił pół miasta). Perłą historii jest niezniszczalny (bo czemu nie) i super-potężny (a jakże) robot, któremu nikt rady dać nie może. Jak dobrze, że Pan Gumowy już jedzie na skuterku z innego wymiaru. Szkoda, że nie było go tu, jak robot produkował masowo szkielety na lekcje biologii. Kurcze, głupie to jakieś i nieładne. Wiele hałasu o nic. No, dobra - niech będzie: wiele hałasu o 3/10.
TheNewlyAwoken: Naprawdę ciężko jest mi uwierzyć, że Millar był w stanie na serio coś takiego napisać. Być może za bardzo przyzwyczaił się do pisania w świecie Ultimate i wielkich crossoverów, gdzie można szastać wydarzeniami na globalną skalę i teraz próbuje coś podobnego wprowadzić do F4. Z tym, że teraz jest już dla mnie oczywiste, że wszystkie te wydarzenia to jakiś sen/symulacja/alternatywna rzeczywistość, bo to niemożliwe, żeby pozwolono mu wykorzystać wszystkich tych bohaterów i tak mocno nagiąć zasady, którymi obecnie rządzi się MU. Słowem - jeśli w komiksie nie może być pokaźnej dawki seksu, przekleństw i przemocy, to Millar najwyraźniej sobie nie radzi.
Hotaru: Węszę podstęp. To niemożliwe, żeby nie było w tej historii drugiego dna. Bo niby jakim cudem na wezwanie S.H.I.E.L.D. stawiłby się skumany z wyjętymi spod prawa New Avengers Wolverine, albo koronowane głowy Wakandy, która ma raczej średnie stosunki z USA? No właśnie - nie stawiliby się. To podstęp i na pewno w kolejnym numerze dowiemy się, jaki. Tak, na pewno...
Foxdie: Pierwsze pytanie, które ciśnie się na usta po przeczytaniu, to: What The Fu&%$?! To nawet w drugiej serii Ultimates Millar nie sięgnął od razu po wszystkich dostępnych herosów, tylko poczekał z tym kilka numerów. I że niby CAP jest w stanie tak po prostu pokonać Sentry'ego? Cała ta bitwa wszystkich na jednego jest jakaś surrealistyczna, więc pewnie się okaże, że wszyscy są w tym innym, sztucznym-nowym świecie. Poza tym nic specjalnego w tym numerze nie ma. Rysunki drażnią, zwłaszcza sceny walki podczas śnieżycy. Ocena: 5/10
S_O: W tej chwili serdecznie przepraszam TheNewlyAwokena za to, że kiedy pierwszy raz usłyszałem o przejęciu serii przez Millara, przekonałem go, że seria stanie się dobra.
Już pomijając wielki "Assemble" herosów, którzy nie powinni się nawet do siebie zbliżać (pamiętasz, Mark? Napisałeś niedawno taką miniserię jedną... Jak ona się nazywała...? A, właśnie, CIVIL WAR), to pomysł z robotem jest beznadziejnie głupi. Po co robić niezniszczalnego robota spopielającego wszystko, na co spojrzy i kazać mu pilnować zasady nieposiadania broni na świecie, w którym i tak nie wpuszczą nikogo uzbrojonego? Naprawdę, geniusze są strasznymi idiotami.
Inna rzecz, że CAP wygląda na znacznie mniejszego i lżejszego od Budynku Chryslera (patrz WWH Aftersmash: Damage Control #3), więc Sentry nie powinien mieć problemów z wrzuceniem go w Słońce.
MrG:
Ayayaya. Skończył się miesiąc miodowy, nie można już porównywać do runu McDuffiego, więc będziem okrutni. Płytkie, mało śmieszne i na dodatek - continuity screw-up! Avengers razem? Wszyscy?? No chyba, że to jest post-SI, ale wtedy też niefajnie. Rysunki Hitcha też średnie jakieś... chociaż tu mi się wydaje bardziej inkera wina. 3/10
Krzycer:
Szmira! Szmira! Po trzykroć szmira! Od okładki z dymkiem, przez olewanie continuity, po pędzącego na odsiecz Harleyem przez wormhole Reeda.
Na plus zaliczę tym razem rysunki Hitcha, które mi się jakoś bardziej tym razem podobały - jakoś dziwnie dalszy plan wygląda, ale... podobały się. Tylko Johnny wypada tak koszmarnie, że głowa mała.


Nova vol. 4 #12

Gil: No, wreszcie! Biegał, szukał, a tu mu z nieba prawie spadło. Można było się domyślić efektów, patrząc na zapowiedzi choćby finału Conquestu, ale od punktu A i punktu B ważniejsza jest droga z jednego do drugiego. Ta zaś jest świetna. Jak zwykle zresztą. Nie chcę przesadzić ze spoilerami, więc powiem tylko, że akcja jest wyśmienita, a prawie każde słowo na wagę złota. No i zapowiedź powrotu tak potrzebnych postaci do Conquestu musi cieszyć. Zdecydowanie komiks tygodnia i nawet przyznam mu 8/10, bo się ubawiłem.
S_O: Hmmm... Rozwiązanie sprawy dorosłego osobnika Technarchów śmierdzi trochę deus ex machiną, ale wyjaśnienie jest logiczne i nie wywołuje chęci pukania się w czoło. Teraz cała kolorowa kompania Richa zmierza prosto do Imperium Kree, by rozprawić się ze zultronowaną falangą. Już w tę środę...
I rany, jak ja bym chciał zobaczyć Warlocka w "Guardians of the Galaxy"...


The Last Defenders #2

Gil: Myślałem, że może jednak, a się okazało, że jednak nie. Zgaduję, że to ma być w jakiś sposób zabawne. Tylko tyle mogę zrobić, bo nijak mnie nie śmieszy. Shulkie jest śmieszna solo. Piotrek czasami coś wypali zabawnego, a raczej trafnego. Nighthawk to lama i nie będzie zabawny za milion lat, za to żałosny będzie nawet dwa razy tyle. No i Skull - The Pot-Headed Ghost Rider. To ja już wolę w sobotni wieczór oglądać z mamą (O Boże) Jak Oni Śpiewają. Serio. Jest tak źle. 2/10 źle.
S_O: I... co? Stark zebrał do kupy zespół, w którym nikt nikogo dobrze nie zna i który nie ma prawa pracować dobrze, a potem dziwi się, że zawalili pierwszą misję? Way to go, Sherlock! (jak również "Go away, Way!", ale to za tydzień) Jedyne, co tu dobre, to kilka podobnych pod względem znaczenia słów She-Hulk do Tony'ego. A później akcja toczy się mniej więcej tak, jak w poprzednim numerze - niezachęcająco.
MrG:
Do połowy było świetnie. Reakcja Tośka błyskawiczna, chemii w drużynie brak, rozwiązanie drużyny. Spoko. Ale od momentu, jak się Nighthawk z Shulkie wybrali na wycieczkę, to już zaczęło być słabiej. Rysunki za to zaczęły mi się podobać. I co z tym Hellstormem niby? do 13 strony 8/10, potem 4/10. Wychodzi 6/10.

Wolverine vol. 3 #64
avalonpulse0039f.jpg
Demogorgon: Jestem bardzo zadowolony z pracy Aarona nad tym tytułem. Jak ktoś stwierdził, pogoń za Mystique to najciekawsze, co spotkało Logana ostatnimi czasy. Scenarzysta umiejętnie żongluje wątkami, aczkolwiek przewidziałem nastąpienie jednej z retrospekcji. Plan dostania się do "zwierzyny" był oryginalny, autorowi należą się też brawa za próbę pokazania sposobu myślenia muzułmańskiego terrorysty, co w Stanach Zjednoczonych jest w dzisiejszych czasach aktem odwagi. Biorąc pod uwagę, jak Aaron radzi sobie w tej serii oraz Ghost Riderze, możemy być spokojni o poziom pozycji, którą jeszcze niedawno wszyscy uważali za prawdopodobnie najsłabszą część Secret Invasion - Black Panthera. 6/10
Gil: Albo Aaron ma wyjątkowego pecha, że przejmuje serie po sprawnych inaczej i musi dźwigać ich krzyże, albo po prostu jest równie kiepski. Niektórym podoba się ta przeplatanka flashbacków i bieganiny po pustyni, ale mnie nie. Nie podoba mi się też styl Gareya, który najwyraźniej nie może się zdecydować, czy kopiować z Romity juniora, czy z Silvestriego. Ilustracją mojej opinii niech będzie fakt niesamowity, że po wysadzeniu w samochodzie i spaleniu do kości, Wolviemu najpierw odrosły... spodnie. Rozumiem, że nie można pokazać w komiksie osmalonego ptaszka, ale nie posuwajmy się do absurdu. No i po akcji z bombą, wrażenie ma zrobić Mystique z dwoma mega-kałachami? Plizzz... To mniej więcej ten poziom, co F4, więc też niech ma 3/10.
TheNewlyAwoken: Ot, typowa, nieszczególnie ambitna nawalanka, która ma służyć rozrywce mas o niewysublimowanych gustach - ofiara ucieka, a łowca ją goni, świecąc przy tym od czasu do czasu przypalonym tyłkiem. Ale jako taka właśnie nawalanka spełnia swoją rolę wprost wyśmienicie. Po głupotach Guggenheima wspaniale przeczytać coś tak prostego, przyjemnego i niezobowiązującego.
S_O: Jakkolwiek jestem wdzięczny Jasonowi za umożliwienie nam wszystkim odpoczynku od Aniołów Śmierci, Romulusów i temu podobnych bzdur, to jednak historia, w której Logan przez kilka numerów goni jedną osobę i nikogo nie zabija może się prędzej, czy później zrobić nudna. I dlatego finał będzie już w następnym numerze. Ale w tym też źle nie jest, ktoś był w końcu na tyle odważny, żeby wskazać Ameryce, że punkt widzenia zależny jest od punktu siedzenia (tak, chodzi mi o "bojownik o wolność/terrorysta" stuff), no i ostatnia strona... hubba-hubba.
MrG:
No, nie ma Logan łatwo. Ale czyta się toto przyjemnie, ogólnie Aaron został nowym sprzątaczem Marvela - sprząta po Loebie i Guggenheimie w Wolviem, po Wayu w Ghost Riderze, teraz nawet Hudlina na 3 numery wytnie z Black Panthera. I daje radę. Tylko ta historia z przeszłości... Zbędna. Zupełnie. 7/10
Krzycer:
Historia zwalnia przed finałem, standard. Dziwny zwrot akcji w retrospekcjach z Kansas, zobaczymy, do czego doprowadzi. A że zgadzam się z Top 5 w sprawie Mystique, to końcówka, w której szykuje się na starcie z Loganem - po swojemu - wskakuje do mojego Top 5 takich momentów w Marvelu. Na równi z pamiętną Psylocke Jima Lee...



Okładki tygodnia

Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

 

Hit tygodnia:

avalonpulse0039a.jpgPunisher MAX #56

Autor: Tim Bradstreet

Hotaru: W tym tygodniu miałem ciężką przeprawę, wybierając okładkę do wyróżnienia, a to dlatego, że żadna mi się specjalnie nie podoba. Siedziałem nad każdą po kilka minut, starając się wybrać tę mającą najwięcej pozytywów - i oto ona, Punisher #56. Jest najbardziej estetyczna i przypomina mi styl, w jakim zrobiono fajny film "A Scanner Darkly".




avalonpulse0039b.jpgWolverine vol. 3 #64

Autor: Ron Garney

Lex: Wyjątkowo przeciętny tydzień, nie tylko pod względem komiksów, ale i ich okładek. Z przeciętności wyróżnia się praca Rona Garneya, który zdecydowanie celował w męskie gusta. Broń, seksowna sylwetka kobiety, a w tle macho, z którym chciałoby się identyfikować wielu fanów komiksu. Garneyowi wyraźnie udało się przedstawić emocje i charaktery obu postaci i to mimo tego, że nie widzimy twarzy Mystique - wyraźnie podkreślone trupie czaszki wokół jej pasa mówią o niej wszystko.

Gniot tygodnia:

avalonpulse0039c.jpgMarvel Adventures Hulk #10

Autor: Sean Murphy

Lex: Komiks przeznaczony dla najmłodszych, którzy pewnie są mniej wymagający (przypomnijcie sobie, jak ewoluowały wasze upodobania), ale nie oznacza to, że Marvel powinien serwować im byle co. A tutaj mamy pokracznych bohaterów z dziwną anatomią i w nienaturalnych pozach. Tło wygląda zachęcająco, ale powiedzmy sobie szczerze: nie ma żadnego związku z pierwszym planem i istnieje po to, żeby odwracać od niego uwagę.





Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2008.04.09



Redaktor prowadzący: Lex
Korektor: S_O
Redaktor techniczny: Black Bolt
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.