Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalony 2017

Głosowanie dobiegło końca i pora poznać zwycięzców tegorocznych Avalonów. W rozwinięciu dowiecie się, na kogo głosowali nasi forumowicze i jakie są ich opinie.

AVALONY 2017 

Najlepsza seria




Rok temu Vision zdeklasował konkurencję, w tych Avalonach walka była o wiele równiejsza. Ostatecznie zaledwie dwoma głosami zwyciężyło zakończone już The Ultimates 2 Ala Ewinga, drugie miejsce trafiło do Mighty Thor Aarona, a trzecie ex-eque dla All-New Wolverine i Hawkeye. 

Rodzyn: Nie ma w tym roku tak jednoznacznie świetnego tytułu jakim był ostatnio Vision, ale za to dostaliśmy wiele bardzo dobrych serii, z których części niestety Marvel nie był w stanie odpowiednio wypromować. Z powyższych nie czytałem tylko przygód Laury, ale za to dodałbym do tej listy Moon Knighta, Unbeatable Squirrel Girl i Runaways, bo zasługują na obecność w takim stopniu jak reszta. Gdyby nie przedwczesna kasacja Novy, głos pewnie poszedłby do tej serii, a tak myślę że najbardziej zasługuje na niego Mighty Thor.
Bla-Bolt: Black Bolt głosuje na Black Bolta  :P
kuba g: Ultimates 2. Mighty Wu-Tang miało momenty. Ultimates za to jest po prostu dobrą serią.
Archie: Bez wątpienia The Ultimates 2 Ewinga. Bardzo dobra kontynuacja wcześniejszych numerów, świetne poprowadzenie Troubleshooters i motywu Psi-Force. Do tego Ewing bardzo dobrze czuje Black Panthera i Blue Marvela, którzy (szczególnie ten drugi) napędzali tę serię. Gorsza była końcówka serii, ale na tle innych tytułów z Marvela ten i tak był najlepszy.
dariusman: Ten rok był dziwny dla Marvela. Było sporo szarości i nijakości, ale kilka tytułów było warte lektury i o dziwo to były dla mnie te, które najbardziej zniesmaczają komiksowych ortodoksów. Mój głos poszedł na Hawkeye - bo to seria, która wzięła mnie z zaskoczenia swoją lekkością i bezpretensjonalnością. Kelly Thompson świetnie czuła główną bohaterkę, udanie osadzając ją w słonecznym Los Angeles. Szkoda, że na rynku nie poradziło sobie, ale Thompson ma ekskluzywny kontrakt i może dostanie któryś z ważniejszych tytułów. Specjalne wyróżnienie: Thanos - bo trudno się oderwać od przygód największego łajdaka w galaktyce.
Łukasz: Inna: Defenders- to jedna z niewielu serii którą czytam i zbieram od początku, więc mój głos idzie na nią! To nie tylko przykład, że Bendisowi się chciało pisać naprawdę dobrą przygodówkę, ale także miejsce, gdzie mogłem podziwiać ogromny talent Davida Marqueza!

Najlepsza miniseria


Tutaj jak widać liczyły się tylko dwa tytuły: Unworthy Thor i Astonishing X-Men. Ostatecznie zwyciężył ten pierwszy, jednak maxiseria Soule'a będzie mieć szanse wygrać jeszcze w przyszłym roku. Czy utrzyma poziom? Zobaczymy.

Archie: Głos na The Unworthy Thor bo Aaron pokazał, że można pisać fajnie zgorzkniałego Thora. Poza tym cała ta odmiana wizerunku bardzo mi się podobała i szkoda, że po odzyskaniu młota wróci mu stary wygląd. Dobrze się tę mini czytało i szkoda że War Thor nie sprostał oczekiwaniom, które były tutaj budowane.
Łukasz: Unworthy Thor! Z kilku powodów. A dwa najważniejsze, że to po prostu fajnie pokazane przygody Thora bez jego młotka, plus znakomite rysunki Oliviera Coipela i Kima Jacinto (momentami bardzo trudno odróżnić jego styl od Coipela).

Najlepsza historia

The Ultimates 2 #1-9, #100


Ultimates zgarniają drugie zwycięstwo w tym roku, tym razem jeszcze bardziej pozostawiając konkurencję w tyle. Wyróżnić można tu jeszcze Novę, który w najlepszej serii nie trafił na podium, a tutaj udało mu się zyskać drugie miejsce.

TheSolamnus: Ultimates, pare klas wyzej od pozostalych.
Czarny Wilk: Nova, za sentymentalne przypomnienie czasów, gdy kosmos Marvela rządził i dzielił.
Rodzyn: To co zrobił Ewing w Ultimates to była prawdziwa epicka historia, której skalę rzeczywiście było czuć w przeciwieństwie do kilku eventów z ostatnich lat i bardzo dobrze, że nikt z redaktorów nie wpadł na pomysł, by przerobić ją na coś takiego. Do tego świetnie poprowadzone postaci z Galactusem na czele. Pozostałe nominacje też się świetnie czytało, ale żeby tę serię jakoś gdzieś wyróżnić, zasłużony głos zyskuje tutaj.
Archie: Głos na serię Ewinga. Bardzo dobre prowadzenie Blue Marvela i Galactusa, a przede wszystkim zrobienie z nich ciekawych postaci, do tego fajnie pisany Black Panther i interesujący wątek z Troubemakers i Psi-Force. Końcówka co prawda rozczarowująca, ale i tak poziom bardzo wysoki.
dariusman: Ultimates wyróżniało się epickością i rozmachem. Interesujące kosmiczne zabawy, których brakowało od czasów Abnett - Lanninga (Hickman to jednak coś innego), gdzie Ewing kombinuje konceptami i dodaje swoją cegiełkę w iście lovecraftovskim stylu.
Łukasz: Inna: Defenders #1-5 gdzie pokazano, iż ktoś poza Kinpinem, ba postać do tej pory trzecioplanowa, jak Diamondback może zatrząść gangsterskim półświatkiem NY i zwrócić na siebie uwagę ulicznych superbohaterów! I to już od pierwszych kilku stron!

Najlepszy numer

X-Men: Grand Design #1


Jedna z najbardziej wyrównanych kategorii. Ostatecznie najlepiej do czytelników przemówił pierwszy zeszyt X-Men Grand Design, gdzie Ed Piskor rozpoczyna próbę uporządkowania klasycznych opowieści o X-Men i ułożenia z nich spójnej historii. Tuż za nim Captain America #695, gdzie powraca klaszyny Kapitan w równie klasycznej historii - nie mogło być lepszego komiksu ze Stevem po całym Secret Empire.

Rodzyn: X-Men Grand Design #1 to komiks, który gra w nieco innej lidze niż reszta nominowanych. To świetnie rozplanowana historia, która jako pojedynczy zeszyt naprawdę się wyróżnia. Gdyby nie jego obecność, wybór byłby cięższy.
Bla-Bolt: Captain America #695 - Ależ to było orzeźwiające i satysfakcjonujące, po tym wszystkim co robili Kapitanowi.
Globi: X-Men Grand Design #1 Brawa za pomysł, brawa za realizację. Genialny w swej prostocie koncept na uporządkowanie bajzlu w historii mutantów. Opowiedzenie jej z punktu widzenia Uatu to świetne zagranie i przede wszystkim sensowne z punktu widzenia jak działa universum Marvela. Innym bohaterom też by dobrze zrobiło takie potraktowanie. A tak przy okazji, czuję po kościach, że drugi tom komiksu będzie miał spore szanse wygrać w tej kategorii za rok.
Archie: Podchodziłem z rezerwą do Kapitana w wykonaniu Waida bojąc się, że seria w nowym klimacie będzie infantylna, ale bardzo cieszę się ze swojej pomyłki. Mark świetnie pokazał, że potrafi napisać, prosty, optymistyczny komiks w fajny sposób. Dobry powrót Steve'a.

Najlepszy scenarzysta

Jason Aaron
(Mighty ThorUnworthy ThorStar WarsDoctor Strange)


Choć nie udało mu się znów wygrać w najlepszej serii, Aaron drugi rok z rzędu pozostaje najlepszym scenarzystą Marvela. Na drugim miejscu Al Ewing, który swoim Ultimates najlepiej zapadł w pamięć czytelnikom. Trzecie miejsce dla Kelly Thompson, która niedawno podpisała kontrakt na wyłączność z Marvelem. Czy przyszły rok da Aaronowi zwycięstwo w najważniejszej kategorii i pozwoli utrzymać wygraną tutaj?Okaże się za rok. 

TheSolamnus: Al Ewing, Ultimates to jednak znacznie lepszy komiks od Thora, a w dodatku obecne SW od Aarona juz mi sie tak nie podobaja jak te pierwsze historie. 
Rodzyn: Aaron, Coates i Ewing konsekwentnie rozwijają swoje historie i nie schodzą poniżej dobrego poziomu. Bendis na koniec swojej współpracy też o dziwo nie zawiódł i dał kilka ciekawych historii. Zdarsky zaskoczył przejmując coraz to bardziej prestiżowe tytuły, do tego dobrze je pisząc i liczę że w jego ręce wpadnie pełen skład Fantastycznej Czwórki, kiedy Marvel na to w końcu pozwoli. Wyróżniłbym jednak Kelly Thompson, która powoli jest mocniej doceniana w wydawnictwie i liczę, że dostanie tytuł, którego jej tak szybko nie skasują. 
kuba g: Al Ewing. Bo mam satysfakcję gdy widzę, że ktoś z grona "moich" scenarzystów po przeskoku do wielkiej dwójki dalej trzyma poziom i nie szarga swojego dorobku.
Archie: Al Ewing bez wątpienia. Tak słabą postać jak Blue Marvel potrafił przekształcić w jednego z najciekawszych naukowców Marvela, a do tego bardzo fajnie pisał Black Panthera. Jego Ultimates to jeden z najciekawszych ongoingów ostatnich lat w Marvelu i chyba jedyny, który wziął na warsztat efekty Secret Wars.
Łukasz: Mój głos idzie na Jasona Aarona który już od kilku lat udowadnia, że ma talent do pisania przygód Gromowładnej Thor.

Najlepszy artysta

Russel Dauterman
(Mighty Thor)


Jak i Aaron, Dauterman ponownie zdobywa statuetkę drugi rok z rzędu, ponownie za pracę nad Mighty Thor, choć nie przełożyło się to na wygraną tego tytułu. A konkurencja nie była słaba: na drugim miejscu Greg Smallwood za pracę nad Moon Knightem, a na ostatnim miejscu na podium Chris Samnee, który pracował m.in. nad nową serią o Kapitanie Ameryce.

Ryba2111: Zdecydowanie Smallwood. Rysunki na łamach Moon Knighta były świetne i nadawały unikalnego klimatu serii Lemire'a.
TheSolamnus: Russel Dauterman, za Thora
Rodzyn: To kto tu wygra jest mi dość obojętne, bo prace wszystkich świetnie mi się oglądało. Dodałbym nawet do tej listy jeszcze Ankę, Maleeva, Walsha czy Pereza. Głos oddałem na Chrisa Samnee: na początku roku porządnie zakończył z Waidem przygody Black Widow, a ostatnio również z nim przywrócił w dobrym stylu Kapitana Amerykę, a nie sądziłem, że po Secret Empire się to komuś uda. Świetnie sprawdził się też w jednym zeszycie All-New GotG poświęconym Star-Lordowi, to jedna z najlepszych jednozeszytowych historii ubiegłego roku.
Archie: Greg Smallwood za bardzo dobrą robotę przy Moon Knighcie.
dariusman: Russel Dauterman: Uwielbiam tego rysownika. Mógłbym powtórzyć to co pisałem o nim rok temu, gdyż energia w jego rysunkach nie wyparowała, ba, jest jej jeszcze więcej. Czekam na jego prace po Thorze.
Łukasz: Inny; David Marquez za, to jak znakomite w większości prace stworzył dla serii Defenders! Kadry pełen emocji, akcji do tego bardzo dobrze rozplanowane na pojedynczych stronach! Cudo!

Najlepsza postać męska

  


Pierwszy remis w tym roku: najlepszymi postaciami męskimi zostają Galactus i Richard Rider. Głosy w kategorii rozłożyły się bardzo równomiernie, czy powodem jest często pojawiające się w komentarzach rozczarowanie brakiem porządnych postaci męskich na pierwszym planie? 

Graalion: Star-Lord. Głównie za filmy.
Krzycer: Łortor miał mocną, konkretną historię - wystarczająco mocną, by zyskać mój głos. Co nie zmienia tego, że w tym roku niewielu bohaterów zapisało się w mojej pamięci udziałem w dobrej historii czy choćby pojedynczym, konkretnym momentem. 
Właściwie to z automatu chciałem kliknąć Ridera, skoro już wrócił, a Nova vol. 7 był taką sympatyczną przypominajką runu DnA, ale to byłoby głosowanie nostalgią. 
Grodek: Mini seria Star-Lorda bardzo mi się podobała, mój głoś leci na niego.
TheSolamnus: Ciezko tu cos wybrac, bo zaden sie szczegolnie nie wybija, a na RR nie zaglosuje za sam powrot. Ostatecznie Galactus, bo dobrze wypadl w Ultimates.
Rodzyn: Żeby w tym roku znaleźć jakieś porządne postaci męskie to trzeba się było trochę naszukać. W pierwszej lidze mało kto się wyróżnił, jedynie T'Challa jakoś od kilku lat konsekwentnie trzyma poziom i zarówno w rękach Coatesa i Ewinga dobrze się go czytało. Głos na Novę to głos bardziej za sam powrót, może inaczej byłoby gdyby Marvel nie skasował tej dobrej serii. Nigdy bym też nie pomyślał, że przejmę się w tym roku losami Galactusa, Absorbing Mana czy Volstagga. Głos jednak idzie na Star-Lorda, bo dzięki Zdarsky'emu i Ewingowi polubiłem w końcu tę wersję postaci: miał przyjemną (mini)serię, dobrze wypadł w drużynowym tytule, filmowy występ też na plus.
Czarny Wilk: Nova, choć głównie za sentyment.
grzgrzegorz: Galctus za The Ultimates (do kwadratu). 
Archie: Galactus w Ewinga był jedną z ciekawszych postaci, głos na niego.
dariusman: Trudna kategoria, jako że niewielu bohaterów wybiło się w tym roku w jakiś szczególny sposób. Głos idzie na Galactusa, bo oglądanie go jako "dobrego" sprawiało sporo frajdy.
wolvie111: inny: Invincible Iron Man - Doom
Łukasz: Mój głos idzie na Inny: a dokładniej na Unworthy Thora z miniserii pod tym samym tytułem! Aaron pokazał w niej ciekawą przemianę Odisona, który poszukuje swoje miejsca we wszechświecie i do czego owe poszukiwania go i jego towarzyszy, go zaprowadzą.

Najlepsza postać żeńska


Hawkeye (Kate Bishop)

 

Laura nie utrzymała swojej wygranej z ubiegłego roku, choć zapewne parę głosów podkradła jej towarzysząca jej Gabby, która wyraźnie zaznaczyła tu swoją obecność. Ostatecznie tytuł najlepszej postaci źeńskiej ustrzeliła Kate Bishop, której przygody czytało się równie dobrze co jej męskiego odpowiednika. Na podium znalazła się też Doctor Chelli Aphra, co jest największym wyróżnieniem dla gwiezdowojennych komiksów w tym roku. Podium zamyka Jane Foster, obecna Thor.


Graalion: Jessica Jones, za serial. Reszty prawie nie znam.
Krzycer: Thor zbliża się do finału swojej wielkiej historii, ale to przygody Hawkeye zawsze czytam w pierwszej kolejności.
Rodzyn: Ubiegły rok na pewno miał więcej wyrazistych kobiet na pierwszym planie niż mężczyzn. Na wspomnienie poza powyższymi zasługują też chociażby Squirrel Girl czy Moon Girl, które równie dobrze radzą sobie we własnych seriach. Jeżeli mam wskazać tylko jedną z nich wszystkich, to przygody Kate czytało mi się najlepiej i mam nadzieję, że mimo kasacji jej serii dość szybką zobaczymy ją w jakimś innym tytule.
Czarny Wilk: Gabby - o ile przygody Laury są nierówne, interakcje jej młodszej siostry z dowolnymi postaciami zawsze są na wysokim poziomie i stanowią główny atut tej serii.
Archie: Głos na Kate Bishop, którą fajnie sobie radziła w swoim solowym tytule.
dariusman: Jako że to jej seria jest moją ulubioną, to głos idzie na Hawkeye. Kate Bishop to równa babka, której charakter nie ogranicza się do bycia "silną i niezależną". Jest zabawna i przesympatyczna, tak że czytelnik autentycznie jej kibicuje. Po zamknięciu jej serii ma trafić na pierwszy plan innego tytułu, inaczej to marnotrawstwo.
kuba g: Kierowany trochę konsekwencją a trochę przekorą... głosuję na Aphrę. I życzę sobie żebym w Avalonach za 2018 też mógł znów zagłosować na Aphrę ale już tylko dlatego, że była bezdyskusyjnie "naj".
wolvie111:  inna - Rogue. Bo moja ulubiona postać, bo wreszcie podoba mi się Avengers, bo ostatnio mogę wreszcie widzieć ją w wielu numerach, bo lubię mini serię z Gambitem... no i oczywiście sentyment.
Łukasz: Mój głos idzie na Jessicę Jones, a dokładniej na jej przygody w komiksie Defenders, gdzie jest bardzo ważną częścią tytułowego zespołu! Ma do tego kilka bardzo fajnych scen, gdzie pokazuje, że potrafi postawić na swoim!

Najlepszy złoczyńca


nazi Steve Rogers 


Praktycznie bezkonkurencyjny był tutaj nazistowski Steve Rogers, który w ubiegłym roku zdobył drugie miejsce. 

Rodzyn: Mogę Spencerowi wypominać to, że dość niekonsekwencje przedstawiał Rogersa w swoich komiksach, nie mogąc się zdecydować czy ten jest całkiem zły, czy też ma jakieś resztki sumienia dawnego Steve'a. To jak rozwiązał cały ten wątek, pojawienie się magicznej wersji Kapitana i pozostawienie przy tym jego nazistowskiego "brata bliźniaka" przy życiu też nie wydało mi się czymś, z czego innym scenarzystom uda się cokolwiek dobrego wyciągnąć. Mimo to Rogers miał jeden z lepszych planów wśród złoczyńców w ostatnich latach, ma więc mój głos.
Graalion: Z podanych znam tylko Mephisto (bardzo pobieżnie, z jakichś starych komiksów) i Malekitha (tylko z filmu). O obu mam dość niskie mniemanie, ale z tych dwóch to już chyba lepszy Malekith.
Czarny WIlk: Nazi Steve pociągnął całkiem znośny (ergo najlepszy od lat) crossover, a do tego tuż przed nim był pisany bardzo fajnie. I miał spoko epilog - rozmowę z tru Stevem. Nikogo ciekawszego w tej kategorii w 2017 nie czytałem
Archie: Steve Rogers jako złoczyńca spisywał się bardzo dobrze w głównym evencie.
dariusman: Hydra Steve Rodgers był znacznie ciekawszy jako spiskowiec w cieniu niż jako dyktator, ale wciąż był dobrym złoczyńcą, z ciekawym charakterem. Szkoda, że niektóre wątki z nim związane (Elsa!) Spencer nie zamknął, ale daje to potencjał na przyszłość
Łukasz: Inny: Diamondback - w serialu Luke Cage postać ta wypadła moim zdaniem żenująco! Całe szczęście nie mogę tego samego napisać o komiksach, a dokładniej serii Defenders Bendisa, gdzie ta postać błyszczy, jest trudnym od pokonania przez tytułową drużynę antagonistą, który napędza całą fabułę tej serii.

Wydarzenie roku

Fox zostaje kupiony przez Disney 


Wydarzeniem, które najbardziej odbiło się na fanach, było wypupienie studia FOX przez Disney. Dla komiksowych miłośników to zapowiedź spójnego filmego uniwersum opartego na postaciach Marvela. Efekty poznamy jednak dopiero za kilka lat.

TheSolamnus: Przy Marvel Legacy zmieniy sie tak naprawde tylko okladki, Secret Empire tez slabe i bez wiekszych efektow, JG wraca w roznej postaci co jakis czas. Dwa wazne wydarzenia w samym Marvelu, ale zaden nie ma takiej skali co zakupy Disneya.
Bla-Bolt: W sumie to tylko Zmiana redaktora naczelnego Marvela to jakieś wydarzenie, i to takie z pozytywnym wydźwiękiem. Do tego nagłe i zaskakujące, bo musieli Cebulskiego aż z Azji ściągać. Za Legacy nic się nie kryje. SE skończyło się dokładnie tak jak wszyscy mówili i jeszcze sami pokazali to przed wyjściem ostatniego numeru. Jean Grey, kolejna, znowu. Bendisowi od dłuższego czasu już się zbierało na odejście i nie odgrywał już takiej roli w Marvelu. A zakupy Disneya trochę niepokoją i wszyscy się śmiali że tak będzie i co rusz pojawiała się o tym jakaś plota.
Nadia: Zakup Foxa, nie mam żadnych wątpliwości.
kuba g: Hmmm... trzymając się zasady, że głosuję/pisze o tym co "znam" wyszedłem z założenia, że wydarzeniem dla mnie będzie jednak Bendis. Sprawa jest prosta BMB jest autorem, którego lata temu uwielbiałem, za cudowne Jinx, za świetnego Torso razem z Andreyko, za jedną z najlepszych serii o DD kiedykolwiek (który był początkiem "perły przed wieprze" u mnie... i dalej jest). BMB jest też autorem, którego z latami zacząłem unikać jak ognia do tego stopnia, że mimo okazyjnych dobrych strzałów (The United States of Murder Inc, Scarlett), chciałem żeby zniknął. I znika. Odchodzi z wydawnictwa, które jest dla mnie sporym rozczarowaniem do wydawnictwa, które jest dla mnie jednym z największych niekończących się rozczarowań od ponad dekady (i to się nie zmieni, może i DC z Young Animal i rzeczami od Hana Barbera robi wzorową robotę, ale paździerz jaki ożeniono ludziom pod szyldem Rebirth jest tak niesamowitą wydawniczą hochsztaplerką, że dawno nie straciłem tak wiary w czytelników jak przy masowej pozytywnej histerii na te komiksy). Bendis będzie pasował w nowym DC, idealnie wręcz.
Globi: Bezapelacyjnie wydarzeniem roku jest zakup FOXa przez Disneya. Jest szansa na porządek w adaptacjach filmowych, a z drugiej strony powinno to wpłynąć korzystnie na traktowanie moich ukochanych mutantów w komiksach. Po cichu mam nadzieję, że pierwszy Deadpool wejdzie do kanonu MCU, bo tam nic by nie trzeba było zmieniać, żeby do continuity go wpasować
Archie: Z jednej strony zakup FOX przez Disney to duże wydarzenie, ale głosuję na zmianę redaktora naczelnego. Liczę, że Cebulski zrobi porządek w Marvelu, bo to co tam teraz się wyprawiało to praktycznie ciągły zjazd z poziomem komiksów i tylko czasem były jakieś fajne przebitki (Ultimates Ewinga czy Vision Kinga), ale na tle reszty to były jak "wypadek przy pracy".
wolvie111: Głos na zmianę redaktora. Co do przejęcia praw Foxa. Może jestem w mniejszości, ale wgl mnie to nie cieszy. MCU jest NAPAKOWANY postaciami w tym momencie i nie wiem, gdzie tam ma być miejsce dla mutantów. Jak skończą się obecne filmy produkowane przez Foxa i chcieliby zrobić mutantów od nowa to bardzo mało ich zobaczymy, a pewnie tylko Wolverine załapie się na gościnne role. Lubiłem filmy od Foxa, która miały małe wpadki, no ale proszę Was WarnerBross z DC nie ma wpadek? MCU nie miało wpadek z Thorami 1 i 2, czy z First Avengers? Lubię układ gdzie dostaje znane mi postacie z trzech studiów, każde uniwersum się różni, a poza tym filmy Foxa mimo wpadek są najodważniejszymi (Logan, Deadpool, New Mutants w konwencji horror).
Grodek: Na tyle mi Bendis nie odpowiadał, gdy coś pisał, że jego odejście stało się dla mnie czymś dobry. Jakbyśmy się jeszcze Slotta pozbyli, to już w ogóle 
Łukasz: Fox zostaje kupiony przez Disneya, to info, które krążyło, jako plotka zapoczątkowana przez samego Stana Lee w końcówce 2017 roku. I słowo się ciałem stało, wielu w to nie wierzyło, ale okazało się, to info prawdą! No cóż, to moim zdaniem największe zaskoczenie i tym samym największe "Wydarzenie roku" w świecie Marvela!

Najlepsza seria spoza Marvela



Kategoria-eksperyment z ubiegłego roku i w tym pojawiła się, by sprawdzić, co fani Marvela czytają poza tym wydawnictwem. Głosy padały głównie na serie, które mają już polskie wydania, co szczególnie nie dziwi. Wśród nich wyróżnił się najbardziej Black Hammer Jeffa Lemire od Dark Horse, czyli nieco inne spojrzenie na mit superbohatera. 

Graalion: Z podanych czytałem tylko Black Hammer i The Black Monday Murders (niecałe). I choć to drugie też zapowiada się fajnie, to Black Hammer zdecydowanie bardziej do mnie przemówił.
TheSolamnus: Doomsday Clock, bo pierwszy numer czytalo sie podobnie jak oryginal, a innych biezacych serii poza Marvelem nie mam.
rodzyn: Są w tym zestawieniu serie wybitne jak Mister Miracle czy Black Hammer, są też w moim odczuciu mocno niedoceniane jak Grass Kings, ale to po Giant Days zawsze sięgam w pierwszej kolejności i nigdy lektury nie odkładam na później. Gdyby Doom Patrol częściej wychodził, może bym się jeszcze zawahał, ale w tej sytuacji decyzja jest prosta.
Archie: The Black Monday Murders to jest najlepsza seria, która wystartowała w 2017 roku. Hickman świetnie buduje tło historyczne i ciekawie łączy świat finansjery z czarną magią, do tego świetne rysunki i gęsta fabuła. Dla wszystkich fanów The New Avengers spod jego pióra pozycja obowiązkowa.
wolvie111: Inna: The Wicked+The Divine. Nadal bardzo podoba mi się ta pokręcona seria. Świetnie zilustrowana, dobrze napisana na tyle, że wracam do niej z każdym numerem...w tym roku niestety zabrakło mi takiej wytrwałości do wielu ongoingów Marvela, które w końcu porzuciłem. 
Łukasz: Tu miałem dylemat, czy może Black Monday Murders czy może jednak Mister Miracle? Przeważył jednak fakt, że ten pierwszy tytuł mam w polskim wydaniu zbiorczym i często do niego wracam, by nacieszyć się i ponownie pozachwycać, jak genialne rozplanowana jest tu fabuła oraz, jak fenomenalnie prezentuje się warstwa graficzna! Cóż więcej mogę dodać? Moim zdaniem jeden z najlepszych komiksów, jakie ukazały się na polskim rynku w 2017 roku!

Najlepszy film



Nowa kategoria w najszym głosowaniu, którą wyodrębniliśmy z wydarzenia roku. Mimo początkowo wyrównanej walki, filmy Marvel Studios musiały ulec Loganowi. 

Czarny Wilk: To był świetny rok filmowo, ale wybór zwycięzcy w tym wypadku jest bardzo łatwy - Logan zaprezentował się fenomenalnie.
Nadia: Najlepiej bawiłam się na pająku. Mam świadomość, że to stanowczo nie był najlepszy film, ale cóż... Tak wyszło.
Graalion: Ha, trudny wybór, bo wszystkie te filmy mi się podobały. Ale z perspektywy czasu, najlepiej bawiłem się na GotG 2
Grodek: Najlepiej bawiłem się na Spider-Manie. Thor trochę mnie zawiódł mimo wszystko na równi z Guardiansami. Logan to dobry film ale mimo wszystko nie dałbym go u siebie jako najlepszy.
Bla-Bolt: Kolejny dobry filmowo rok. Mógłbym spokojnie kliknąć wszystkie opcje, ale ku uciesze lisa wybieram Guardians of the Galaxy vol.2 ;] Najlepszy. Do pozostałych miałem miejscami kilka zarzutów, a tu pasowało mi wszystko. Humor, wzruszenia, akcja. Plus dodatkowe punkty za Sylwestra i Kurta.
TheSolamnus: Homecoming byl moim ulubionym filmem w kategorii superhero, ale ostatecznie to chyba jednak Logan pozostanie w mojej pamieci na dluzej. Idealne pozegnanie Jackmana z postacia, cudownie dobrane i zagrane role przez wszystkich. I ten klimat z Old Man Logan
rar: Do Logana wiem, że wrócę. Do reszty niekoniecznie. Thor nie rozbawił mnie jak resztę, Spider-Man był fajny, ale nic więcej. GotG to drugie miejsce, ale jednak historia Rosomaka bardziej mnie poruszyła. Głos na Logana.
Rodzyn: Najmniej mi podszedł Spider-Man, choć i tak dobrze się go oglądało, resztę oceniam dość blisko siebie, więc to już kwestia losowania, że mój głos idzie na Logana.
lordoftheboard: Logan. Pokazał, że filmy superhero nie muszą być takie same.
Globi: Głos na Logana, przede wszystkim za inność i nie bycie kolejnym popcornowym blockubusterem, godne pożegnanie Jackmana z rolą i zaskakująco dobrą X-23, Pozostałe trzy filmy są do siebie w gruncie rzeczy bardzo podobne. Świetne kino rozrywkowe, które, poza niektórymi momentami, nie zapada na dłużej w pamięć.
Archie: Przygody Spider-Mana były przereklamowane i Vulture skradł cały film (jeśli kiedyś powstanie film o Thunderbolts to on musi tam być). Thor: Ragnarok nie widziałem, a GotG vol. 2 to bym ten sam film co część pierwsza tylko bardziej podkręcony na żarty. Za to Logan nie był odgrzewanym kotletem i potrafił zaciekawić, stąd też głos na niego.
wolvie111: Zdecydowanie Thor Ragnarok. Jako, że jestem kinomanem, więc kino superbohaterskie to jedynie mała część tego co oglądam, to zdecydowanie seans Thora uważam za najprzyjemniejszy w tym roku. Kolorowy i pokręcony świat, mnóstwo dobrej akcji, świetny złoczyńca, nowe dobre zmiany w wizerunkach Thora i Hulka. Poza tym przezabawny Grand Master (chyba to on?), odjechana Valkyrie i dużo śmiechu. 
Logan oczywiście bardzo dobry, ale już chcieli zajechać na sentymencie widzów za daleko. Poza tym Spiderman i GotG jak najbardziej solidne filmy. 
Łukasz: Mój głos idzie na Logana! Cudowny, pełen emocji obraz o końcu Logana, o tym, że w końcu pogodzony z losem, u boku przyszywanej córki mógł dołączyć do pozostałych X-Men w zaświatach! Do tego bardzo dobra oprawa! Plus scenariusz który w tym roku zasłużenie został nominowany do Oskarów 2018 w kategorii najlepszy scenariusz adaptowany! Ten film to koncert aktorki głównie trzech aktorów - Hugh Jackamana, Patricka Stewarta, oraz niesamowitej Dafne Keen! Czegóż chcieć może więcej fan komiksów i ich adaptacji, jak ja? Co oczekiwałem, to otrzymałem, ba a nawet bardziej!

Najlepszy serial




Kolejna nowa kategoria wyodrębiona z wydarzenia roku. Daliśmy Wam możliwość zagłosowania na dowolną produkcję z postaciami Marvela, ale ostatecznie jako te najlepsze wybraliście dwie: Legiona od FX i The Punisher od Netflixa. Na podium zmieścili się jeszcze Agenci Tarczy.

Graalion: Hmm, z Agentami SHIELD jestem 2 sezony w plecy, więc głosowanie na nich byłoby trochę nie fair. Z pozostałych oglądałem Iron Fist, Punisher i Defenders. Dwa pierwsze były dla mnie męczące, trzeci znośny (może dlatego, że krótki), więc niech będą Defenders.
Czarny Wilk: Z tego co oglądałem to wygrywa Runaways, chociaż było to bardziej głosowanie na zasadzie "co było najmniej słabe" - Iron Fist to była chała, Defenders ostro rozczarowali, Agenci SHIELD w czwartym sezonie męczą i tylko czekam aż skończy się ten durny arc w kosmosie. Na tym tle Runaways, choć nie tak dobrzy jakbym chciał, wypadli najlepiej.
rar: Bez dwóch zdań The Punisher. Najlepsza, wraz z DD, telewizyjna produkcja Marvela. Produkt całkowity, wprowadzający nową jakość do dość podobnych do siebie serii komiksowych. Ciekawi bohaterowie, oderwani od uniwersum, gdzie dramat jednostki jest ważniejszy od losów całego świata. Odświeżona i świetnie poprowadzona postać Franka i najbardziej wzruszające oraz najbrutalniejsze momenty w telewizji, dla mnie, w tym roku.
Nadia: Legion, o kilka klas nad pozostałymi, bez dwóch zdań.
grayFox: Punisher pozamiatał, oddaję na niego swój głos.
Grodek: Runaways to jak dla mnie najlepszy marvelowy serial jaki widziałem, świetnie adaptuje ważne rzeczy materiału źródłowego i dodaje coś od siebie 
Bla-Bolt: Rzadko oglądam po kilka odcinków na raz, a tak miałem z Punisherem, więc musiał być najlepszy.
TheSolamnus: Legion, w tym roku tylko Punisher jeszcze sprawil mi taka przyjemnosc z ogladania ale to i tak klasa nizej.
Rodzyn: Na seriale nie mam ostatnio wiele czasu, więc i niewiele z powyższych w całości widziałem. Głos idzie na Legion, którego akurat obejrzałem całego i wydaję się być poziomem o co najmniej klasę wyższy od tego co zobaczyłem w innych z nominowanych.
lordoftheboard: Legion: Klimat, podejście techniczne, miks gatunków (film niemy, horror, dramat) serial kompletny. Legion i Logan pokazały, że w wyświechtanym gatunku adaptacji superhero jest jeszcze spora głębia. Disney-Marvel powinny się czegoś na tym nauczyć.
Globi: Punisher. Przede wszystkim dlatego, że spokojnie się broni jako dramat sensacyjny a nie tylko adaptacja komiksu. I nie chodzi o to, że Franka dałoby się w nim zastąpić kimś innym. Punisher pozostaje Punisherem i to czuć. Ale poza samą frankowatością pojawiają się i inne kwestie, chociażby PTSD. Jedyne co bym zmienił, to wolałbym, żeby praciwnikiem była mafia a nie wojsko/służby/najemnicy. Jakoś bardziej mi to pasuje do głównego bohatera i byłoby dobrym rozwiązaniem w sytuacji gdzie w co drugim serialu albo filmie mamy jakiś rządowy spisek.
Archie: Głos na Punishera, ale wypowiedzi w temacie nakłoniły mnie żeby sprawdzić Legiona i Runaways.
wolvie111: Legion! Tylko Legion w tym sezonie. Powtórzę się jak z filmami, oglądam mnóstwo seriali "zza oceanu" i nie tylko, więc seriale superbohaterskie, które generalnie w tym roku, moim zdaniem opadły na jakości, są coraz mniejszą częścią moich seansów. Jednak mimo to Legion to zdecydowanie serial roku, także poza tą kategorią. Noah Hawley to mistrz. Wycisnął z pokręconej postaci Davida co tylko się dało i stworzył cudeńko. Przez cały sezon bawi się formą, biega między gatunkami niczym David uwięziony w swojej głowie. Ktoś mówił, że o pare klas lepszy niże reszta nominowanych. Jasne, że tak! Obsada świetna (Audrey Plaza jako Shadow King), muzyka w punkt, zdjęcia epickie. Nic tylko się delektować. A już schodząc poziomami daleko w dół.
Inhumans nie wiem co tu robią wgl. Ten serial, jak i Iron Fist to czyste nieporozumienia. Iron Fista tworzyła chyba jakaś grupa scenarzystów bez pasji i grama miłości do tej postaci. Wręcz chyba go nie znoszą, bo wciskać tak banalne i denne dialogi w usta głównego bohaterka, to aż uszy bolą jak się słucha. Wszystkie aututy pierwszych seriali Netflix/Marvel, jak DD próbowano tu wcisnąć żeby ostatecznie polec na każdym froncie. Nawet sceny akcji spierniczyli, jakby ich na kaskaderów dobrych nie było stać. Humor tak drewniany i suchy, że trzeba oglądać z wiadrem wody. 
Poza tym Defenders to też wielki zawód. Na pewno przełał passę coraz gorszej jakości seriai Netflix/Marvel..ufff nie przebił chociaż Iron Fista. Ale przecież to miało być takie epickie połączenie! A tutaj brak jakiegokolwiek pomysłu. No mieli jeden, żeby zatrudnić ikonę Sigourney Weaver i to tyle. Główny złoczyńca żałosny, wgl nie budzący respektu, Kingpinowi nie dorasta do pięt. Wielki atak HAND jedyne co pokazywał głośno i wyraźnie to brak funduszy na zatrudnienie wystarczającej ilości statystów i kaskaderów, bo jak inaczej tłumaczyć tę żałosną armię? Brak chemii między bohaterami próbowali wynagrodzić humorem... znów tragicznym. Jedyne dobre momenty to jakieś sceny z Mattem i Jessicą, bo to porządnie zbudowane postacie już wcześniej, ale nawet oni nie obronili seriali. Serial nie jest bardzo zły, ale jak tu nie być zawiedzionym, gdy czekało się na niego tyle lat, a dostaliśmy taką...kupkę.
Łukasz: Zagłosuję inaczej niż większość, która albo oddaje swoje glosy na produkcje Netfliksa albo na serial Legion od stacji FX. Ja swój głos oddaje na produkcję stacji ABC, czyli Agentów Tarczy! Serial ten pokazuję, że pomimo prawie 4,5 sezonu formuła się nie wyczerpuje a scenarzyści potrafią zaskoczyć widzów i do tego przy niezbyt dużym budżecie pokazać całkiem solidne widowisko! To jeden z nielicznych seriali które sprawiają, że mocno się zżyłem z bohaterami, bo i aktorzy te postaci grający poza ekranem mają między sobą dobrą chemię! Co przekłada się na bardzo dobre interakcje wewnątrz tytułowej drużyny! Ekipa pracująca przy AoS pokazuje, że ich wyobraźnia nie zna granic oraz, jak rozległy jest świat Marvela z którego można czerpać garściami!

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.