Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Śmierć Wolverine'a - Dengar


Umarł król, nie żyje król!  

Początkowo wydawało mi się, że Trzy miesiące do śmierci są wstępem do Śmierci Wolverine'a jednak po lekturze tego tomu, dochodzę do wniosku, że związku zbyt dużego między tymi komiksami nie ma. Mimo wszystko byłem bardzo ciekawy, w jaki sposób Charles Soule zdecydował się uśmiercić jedną z najbardziej popularnych i rozpoznawalnych postaci ze stajni Marvela. Trzeba przyznać, że scenarzysta miał ciężki orzech do zgryzienia, bo takiego superbohatera nie można uśmiercić byle jak, tylko przydałoby się to zrobić oddając mu należytą cześć. Co więcej, trudniej byłoby go zabić, gdyby nadal posiadał swój czynnik samogojący. Odebranie go w pewnym sensie ułatwiło scenarzyście zadanie, choć uważam, że poprzeczka została ustawiona dość wysoko. Myślałem, że Wolverine zginie jak prawdziwy wojownik: w walce. Czy dobrze sobie to wyobraziłem? 

Z tego komiksu dowiemy się nie tylko w jaki sposób Logan zginął, ale poznajemy kilka ciekawostek na jego temat. To, że przeżył wybuch atomówki w Nagasaki to nic nadzwyczajnego, ale czy wiedzieliście, że gdyby nie czynnik samogojący, to istniało spore ryzyko, że zachorowałby na białaczkę wywołaną metalami ciężkimi? Jak wspominałem przy recenzji Trzech miesięcy..., fanem Logana nie byłem i dla mnie to dość obca postać, więc miło było się dowiedzieć czegoś więcej na temat przeszłości tej postaci i niej samej. Logan, z uwagi na swoją długowieczność, jest postacią złożoną, tajemniczą i zapewne trudną do pisania. Ale dość ciekawostek, przejdźmy do samego komiksu. Historia jest prosta od budowy i obsługi cepa, ba, nawet prostsza. Ktoś wyznaczył gigantyczną nagrodę za złapanie Logana, oczywiście żywego, bo śmierć podczas polowania to raczej nic nadzwyczajnego. Ale kto zlecił złapanie Wolverine'a i po co, niech zostanie tajemnicą i będzie zachętą dla kupienia tego komiksu.  

Warto podkreślić, że w tym komiksie istotny nie jest sam Logan, ale grupa postaci, z którymi miał on do czynienia w przeszłości. Oczywiście wspomnę o nich bardzo powierzchownie i nie zamierzam za bardzo wdawać się w szczegóły w stylu kto, co, z kim i dlaczego. Postać Nuke'a jakoś nie przyciągnęła mojej uwagi, jego wybór moim zdaniem był kiepski, no chyba że potrzebne było jakieś mięso armatnie. Z kolei obecność Creeda jest dość uzasadniona, bo on i Wolverine są tak podobni jak są różni i wydaje się, że celem życia tego pierwszego jest zabicie tego drugiego. Z nieskrywanym zdumieniem odkryłem, że Logan miał żonę i to powiązaną z AIM, Hand i Hydrą. Gościnny występ Shadowcat i Lady Deathstrike jakoś mnie nie zdziwił i w sumie nie był dla mnie zaskoczeniem. Jedną z ciekawszych postaci, które przewinęły się na kartach tego komiksu, jest Ogun. Mimo, że nie znam tej postaci i nigdy o niej nie słyszałem, wzbudziła ona moją ciekawość i chętnie dowiedziałbym się o nim coś więcej. To właśnie ów ninja zdradza Loganowi, kto wyznaczył za niego nagrodę.  

Wróćmy na chwilę do Creeda i jego pojedynku z Loganem. W Trzech miesiącach.. Wolverine też walczył z Sabertoothem i miał problemy, tym razem ich starcie jest bardziej krwawe aczkolwiek niezwykle krótkie. Podczas tego starcia Logan zostaje poważnie ranny, na swój sposób taka rana – jako oznaka śmiertelności i zarazem słabości – pasowałaby do herosa zmierzającego ku nieuchronnemu spotkaniu ze śmiercią. Moim zdaniem, efektowniej byłoby, gdyby Logan z każdego starcia wychodził żywy lecz nie do końca w jednym kawałku, by ostatecznie wyzionąć ducha. Niestety, Soule nie poszedł w tym kierunku tylko trochę poniosła go ułańska fantazja i zrobił coś zupełnie innego. 

Podsumowując, Śmierć Wolverine'a może i nie jest zgodna z wyobrażeniami niektórych czytelników co do tego, jak ten heros powinien opuścić ten świat, to jednak jest to dobry komiks. Powiedziałbym nawet, że bardzo dobry, choć do znakomitości mu jednak brakuje. Niewątpliwie największym plusem komiksu są rysunki Steve'a McNivena, który, można powiedzieć, czyni cuda. Jego rysunki są realistyczne i dodają odpowiedniego klimatu. Jedynym drobnym minusem według mnie jest brak chociaż jednego czy dwóch one-shotowych tie-inów do tej opowieści, wrzucenia do tego tomiku historii z Death of Wolverine: Deadpool and Captain America lub Life After Logan byloby dobrym pomysłem. Komiks polecam nie tylko fanom X-Men, bo należy pamiętać, że Logan to nie tylko mutant czy Avenger, ale przede wszystkim prawdziwy bohater.  

Dengar

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji. 

Wolverine: Śmierć Wolverine'a 
Scenariusz: Charles Soule 
Rysunki: Steve McNiven 
Tłumaczenie: Sebastian Smolarek 
Liczba stron: 108 
Format: 165x255 mm  
Cena: 39,99 zł 

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.