Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #33 - New Avengers: Illuminati HC

New Avengers: Illuminati HC
Scenariusz: Brian Michael Bendis, Brian Reed
Rysunki:
Jim Cheung
Okładka:
Jim Cheung
Liczba stron:
128
Cena okładkowa:
$19.99
Album zawiera:
New Avengers: Illuminati #1-5

lt.jpgsCarY: W zasadzie, opis New Avengers: Illuminati można by zakończyć na trzech pojęciach kluczowych: Bendis, Reed, Secret Invasion - reszta to już detale. Warto jednak rozwinąć temat, bo niezależnie od stosunku do wyżej podanych, w najgorszym razie komiks jest wart uwagi.

Pomysł Illuminati narodził się w głowie Bendisa jakiś nieokreślony czas temu. Wiadomo, że wszedł w życie przy okazji włączania Sentry’ego do składu New Avengers, kiedy to okazało się, że superbohaterskim światem Marvela trzęsie tamtejszy odpowiednik Grupy Trzymającej Władzę (w składzie widocznym choćby na okładce). Panowie ci raz na jakiś czas odbywają potajemne spotkania i decydują o losie Ziemi. New Avengers: Illuminati ujawnia kulisy pięciu takich posiedzeń. Można zatem poznać dalsze losy Beyondera, klejnotów nieskończoności (infinity gems), czy też wizyty Illuminati u Skrullów. Pozornie niepowiązane ze sobą opowieści szykują grunt pod Secret Invasion i zapewne niejedno inne wydarzenie – jakie, tego póki co nie wiadomo, ponieważ piąty numer wyszedł stosunkowo niedawno i zawiązane wątki czekają na swój czas.

Scenariusz jest, jak to u Bendisa, przy najbardziej nawet krytycznym podejściu – co najmniej porządny: wartka akcja, dialogi zgodne z charakterem postaci oraz oczywiście lekkość. Uważny czytelnik wychwyci niejedno puszczone do niego oko, pytanie czekające na odpowiedź czy niedopowiedzenie. Po przeczytaniu każdej opowieści, w głowie zostaje więcej pytań, niż odpowiedzi i niewątpliwie należy to uznać za plus – kto lubi mieć wszystko podane od razu na talerzu?

Rysunki Cheunga to kawał dobrej, rzemieślniczej roboty. Nie są to może wyszukane małe arcydzieła, ale (co ważniejsze) nie psują odbioru, a wręcz przeciwnie – współgrają ze scenariuszem. Nie brak szczegółów, całostronicowych paneli czy dynamiki. Można się jedynie przyczepić do pojedynczych scen, w których bohaterowie wyglądają nieco zbyt dziecinnie, ale nie zmienia to ogólnej oceny, która jest na plus.

Innymi słowy, New Avengers: Illuminati to komiks warty przeczytania, zwłaszcza w obliczu nadchodzącego Secret Invasion. Wprawdzie zapewne znajomość przedstawionych opowieści nie będzie konieczna do zrozumienia dalszych wydarzeń, jednak na pewno je wzbogaci o dodatkową wiedzę i, co tu dużo mówić, satysfakcję z dobrze zrobionej historii.

Lex: Wprowadzenie Illuminati to jedna z najciekawszych i najbardziej udanych koncepcji ostatnich lat. Właściwie to dziwne, że nikt wcześniej nie pomyślał o tym, że najpotężniejsi superbohaterowie z różnych środowisk mogą połączyć siły i stworzyć nieformalny zespół, który z ukrycia pociąga za sznurki. Na szczęście mamy już Illuminati, a ich twórca, Brian Bendis, zafundował nam skróconą wersję historii tej grupy. Dzięki temu, nie tylko przedstawiał kluczowe momenty z jej dziejów, ale również w prosty sposób zepchnął na drugi plan wrażenie, że Illuminati to grupa, która dopiero co powstała.

Bendis nie marnuje czasu na długie wprowadzenie. W wielu miniseriach pierwszy numer, albo nawet dwa pierwsze odcinki, poświęcone są na przedstawienie sytuacji, wyjaśnienie celu, w jakim zebrali się bohaterowie, a akcja zaczyna się kręcić, gdy opowieść ma się ku końcowi. W przypadku NA: I jest inaczej. Od samego początku scenarzysta rzuca nas w wir wydarzeń i to nie byle jakich. Nasi bohaterowie nie zajmują się błahostkami, sięgają tylko po sprawy z najwyższej półki. Infinity gems, Beyonder i przede wszystkim Skrullowie - Illuminati nie marnują czasu na drobne zlecenia. I tak powinno być, w końcu z założenia mamy do czynienia z najpotężniejszymi superbohaterami Marvela.

Przez lata współpracy Illuminati przekonują się, że mimo swojej potęgi nie są nieomylni i nie potrafią rozwiązać wszystkich problemów. Co więcej, sami prowokują zagrożenie, które powraca w formie Secret Invasion. Można się zastanawiać, czy działalność Illuminati dała więcej pozytywów, czy może przyniosła więcej szkód (pamiętać trzeba o tym, że wydarzenia z Planet Hulk i World War Hulk obciążają ich konto). Brak zaufania, odmienne charaktery (Bendis bardzo umiejętnie podkreśla je w dialogach) i przede wszystkim nadmierna pewność siebie to przyczyny klęski i rozpadu grupy.

Po NA: Illuminati warto sięgnąć, bo to kawał świetnej roboty, zarówno pod względem scenariusza, jak i oprawy graficznej. Co więcej - tę historię po prostu wypada znać. Mamy w niej przedstawiony początek ogromnego wydarzenia, jakim jest Secret Invasion, a jestem pewien, że to nie jedyny event, który będzie nawiązywał do omawianej miniserii. Pozycja Bendisa w Marvelu i jego długoterminowe planowanie gwarantują, że tak właśnie będzie. Nie wahajcie się i sięgnijcie po NA: Illuminati HC.

LTplus.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.