Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Hulk: Koniec i inne opowieści - Rodzyn



Wydanie przez Egmont Hulk: Koniec i inne opowieści był dla mnie trochę niespodziewanym ruchem ze strony wydawcy. Do tej pory raczej starali się dopasować do tego, co akurat miało swoją serialową czy fimową premierę, stąd wydanie albumów o Strange'u, Elektrze czy Deadpoolu. Pojawienie się Hulka w Thor: Ragnarok można by było uznać za jakiś powód, ale historie zawarte w tym albumie w żadnym stopniu nie korespondują z tym, jak Banner był tam przedstawiony. Gdyby Egmont wydał Planet Hulk, wtedy na pewno napisałbym co innego.

Tak oto otrzymaliśmy zbiór trzech komiksów o Zielonym Olbrzymie, które powstały w różnych momentach historii tej postaci. Autorem dwóch z nich jest Peter David, scenarzysta, który w serii o przygodach Hulka na nowo go zdefiniował, zagłębił się w jej psychikę i wydobył z niej wiele ciekawych rzeczy. Pokazał także, jaka przyszłość może czekać tę postać, co zobaczyć można w szczególności w tym albumie. 

Przede wszystkim mamy tu historię Czas przyszły niedoskonały, w której Hulk zostaje przeniesiony do alternatywnej przyszłości, w której zniszonym przez wojnę nulearną światem rządzi Maestro - jego przyszła, szalona wersja. Nic dziwnego, że w podziemiu rodzi się rebelia. Nie ma ona jednak wiele szans w walce z tyranem. Czy w tej sytuacji wygra z nim młodszy, mniej doświadczony przez los Hulk? Autorem rysunków do tej historii jest George Pérez i to klasa sama w sobie. Dobrze oddany klimat postapokaliptycznej rzeczywistości, ciekawe futurystycze elementy, a do tego świetne rozrysowane sceny akcji. To komiks, który nalepiej wspominam po lekturze całości.

Druga historia autorstwa Davida to tytułowy Koniec. Podobnie jak w poprzedzającym go komiksie, widzimy tu postapokaliptyczny świat. Tym razem jednak nie pozostał na nim nikt poza Brucem Bannerem. Ponad dwustuletni staruszek skazany jest na wieczną tułaczkę, mierząc się z wszelkimi zagrożeniami jako Hulk, który nie da się tak łatwo zabić. Banner rozmyśla nad swoim losem, zastanawiając się czy i kiedy nadejdzie jego tytułowy koniec. Choć nie brak tu akcji, to dość spokojna historia zagłębiająca się w myśli Bannera i jego walkę z czającym się z drugiej strony głowy szaleństwem. Całość zilustrował Dale Keown i choć nie jest to styl, który zachęciłby mnie do sięgnięcia po inny komiks, dobrze poradził sobie z oddaniem emocji tej postaci i świata w jakim się ona znalazła.

Trzecia historia, której senarzystą jest Joe Keatinge, została tu zamieszona trochę na doczepkę. Z pozostałymi dwoma łączy ją tylko postać Hulka, a została tu dołączona ze względu na Piotra Kowalskiego, który ją zilustrował. Nie pierwszy raz jakiś komiks pojawia się u nas ze względu na to nazwisko, nawet jeżeli nie jest szczególnie dobry. Nie ukrywam, że sam za stylem tego artysty nie przepadam, ale rozumiem chęć wykorzystania okazji przez Egmont do zaprezentowania jednej z prac naszego rodaka dla Marvela. Co oferuje Transformé? Pozbawiony pamięci Bruce Banner błąka się ranny po ulicach Paryża. Ratuje go pewna dziewczyna, która nie zdaje sobie sprawy z tego, na jakie niebezpieczeństwo zostaje narażona. Bruce, wplątany w pewną rozgrywkę między złoczyńcami, musi zawalczyć o swoje życie i wydostać się z kłopotów. 

Transformé zostało wydane pod szyldem Marvel Knights, jednak już nie w czasach, gdy był on synonimem świetnych komiksów. Trzy wydane wtedy miniserie to nie był już dawny poziom, a opisywana tu historia nie ma zbyt wiele ciekawego do zaoferowania. W żadnym momencie lektury nie jest to coś wybitnego a raczej dość bezmyślny akcyjniak nastawiony na widowiskowe plansze. Kowalskiemu udaje się skomponować pare ciekawych kadrów, ale ogólnie niczym szczególnym tu do siebie tu nie przekonał. 

Ten dość wyjątkowy zbiór warto poznać dla historii autorstwa Petera Davida, które są rzeczywiście ciekawą prezentacją postaci Bannera/Hulka i tego, jak różna przyszłość może go czekać. Komiks z rysunkami Kowalskiego to już bardziej ciekawostka niż powód dla zakupu tego albumu, chyba że jest się prawdziwym fanem stylu tego twórcy. W ostatecznym rozrachunku to zbiór, który warto poznać. Pytanie tylko, czy to jednorazowy ruch ze strony Egmontu, czy też zdecyduje się wydać inne komiksy Davida o Zielonym Olbrzymie. Póki co fani tego scenarzysty muszą zadowolić się tym co kiedyś wydał TM-Semic i tym co pojawiło się w Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela. Nie spodziewam się takiego ruchu z ich strony, ale chciałbym być mile zaskoczonym. 

Rodzyn

Hulk: Koniec i inne opowieści
Scenarzysta: Peter David, Joe Keatinge
Ilustrator: Piotr Kowalski, George Pérez, Dale Keown
Tłumacz: Kamil Śmiałkowski
Wydawnictwo: Egmont
Format: 170x260 mm
Liczba stron: 252
cena okładkowa: 79,99 zł

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.