Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse - minirecenzje komiksów z 29.11.17

avalonpulse0.png

W tym tygodniu w Avalon Pulse: o dalszym ciągu Jean Grey, Moon Knight i U.S.Avengers, a także o nowej historii w X-Men Blue


Scenariusz: Dennis Hopeless
Rysunki: Victor Ibanez

Krzycer: Czekałem na taki numer. Komiks, w którym Emma będzie po prostu Emmą. Bzdury z IvX nie zostały kompletnie zapomniane - jest mowa o tym, że Emma ma teraz "kiepską relację z X-Men" - ale też nie ma tu tej wariatki z IvX. Jest po prostu Emma, która w rozmowach z widmem dorosłej Jean błyszczy. 
Więc od tej strony czyta się to świetnie. A jeśli chodzi o akcję - trochę randomowo zebrani zostają wszyscy najważniejsi telepatyczni gracze. Poza - jak zwykle - Rachel. I to naprawdę w tym momencie uwiera, bo poza widmem Jean to ona ma największe doświadczenie z Feniksem z całej tej bandy, i jeśli Quentin miał nosa, by przyjść za Kukułkami, to ona też powinna. 
Za to interwencja Hope, próbującej być bardziej cablowską od Cable'a wypada całkiem zabawnie. A końcówka zwiastuje duże rzeczy - choć teraz nie jestem pewien, czy Hopeless będzie miał okazję zrobić to coś dużego, czy też może zaraz skończy serię cliffhangerem i dopiskiem "rozwiązanie znajdziecie w Phoenix Resurrection". 
A skoro o PR mowa to kurczę, to jest dziwny zabieg, że Hopeless pisze o tym całą serię, ale jak przyjdzie co do czego, to finał dopisze Matthew Rosenberg, który z mutantami miał chyba dotąd wspólnego... kompletnie nic? 
Mniejsza o to. To był dobry numer.



Scenariusz: Max Bemis
Rysunki: Jacen Burrows

Rodzyn: Pisząc dwa tygodnie temu o pierwszym numerze nowych przygód Moon Knighta nie byłem szczególnie zachwycony. Była to porządna lektura, choć w momencie, gdy skupiała się na nowym przeciwniku głównego bohatera i jedynie wspominając o nim samym, nie wiele była nam więc w stanie powiedzieć o podejściu nowego scenarzysty do tej postaci. Drugi numer wynagradza to wyczekiwanie w stopniu więcej niż zadowalającym. Bemis dodaje postaci nieco humoru, każde jej wcielenie jest ciekawie zarysowane, porządna jest też narracja Khonshu. Do tego interesująco rozwiją się wątek nowego przeciwnika Moon Knighta, a i inna nowa twarz w postaci The Truth okazuje się być interesującym wyzwaniem dla bohatera. Nawet rysunki, gdy stały się bardziej dynamiczne, bardziej mnie do siebie przekonały. Zastanawiam się teraz, czy taki numer nie byłby lepszym otwarciem dla serii, a origin przeciwnika zamiast na początku wstawić później, co jest raczej standardem w marvelowych komiksach. Nie będę wnikał w zamysł bemisa, być może nie znając genezy złoczyńcy nie przejęłyby czytelników tak bardzo jego dalsze poczynania. Drugi numer na pewno mocniej zainteresował mnie tą serią i chętnie sięgnę po dalsze jej odsłony, jestem ciekaw co jeszcze wymyśli Bemis.



Scenariusz: Al Ewing
Rysunki: Paco Diaz

Krzycer: Krótka wstawka o reakcjach Ritchiego na zmiany wprowadzane przez rebooty to najzabawniejsza scena, jaką czytałem ostatnio w komiksach. Zresztą sama koncepcja na Skrulli zafascynowanych wcale-nie-Archiem jest urzekająco absurdalna - ale chyba doceniam, że Ewing zamknął tę historię w dwóch zeszytach, bo nie wiem, na ile ten urok by wystarczył. 
A zamykając tę historię zamknął też USA, bo od stycznia rusza Avengers: Brand New Day. 
Co swoją drogą oznacza, że Ewing będzie pisał już... um... piątą serię Avengers? "Mighty Avengers" było potem "Captain America and the Mighty Avengers" (z wyzerowaną numeracją), potem ruszyło "New Avengers", które zamieniło się w "U.S.Avengers"... czemu mam wrażenie, że coś przegapiłem? Czy NA albo USA miało wyzerowaną numerację po paru zeszytach? 
Swoją drogą jakoś przegapiłem, że Avengers: No Surrender ma być tygodnikiem. Ciekaw jestem, co z tego wyjdzie, bo... bo zasadniczo Brand New Day nie wyszedł Pająkowi na dobre. Było tam parę dobrych historii - i były to chyba tylko te, za które odpowiadał Zeb Wells. Czy ANS ma być pisane tak samo, że scenarzysta będzie się zmieniał co historię, czy to ma być jakaś bardziej zaawansowana współpraca Waida, Ewinga i kogo tam jeszcze? 



Scenariusz: Cullen Bunn
Rysunki: Thony Silas

Krzycer: Dobry numer. Każda pojedyncza scena - czy to rozmowa Cyclopsa z Bloodstorm, Jean z Beastem czy trening Polaris z Angelem i Jimmym - była fajnie napisana. Zagadka numeru - znikający ludzie, pomieszany czas - jest dość standardowa, za to odkrycie, że Mags jest w kontakcie z jakimś widmem Xaviera / Xavierem z przeszłości (?) jest bardzo ciekawa. Od strony scenariusza - same plusy. 
Rysunki natomiast... są dziwne. Nie jest to taka masakra jak Jon Malin, który obecnie szpeci Cable'a, ale zdecydowanie jest to coś z podobnej szkoły. Może nie wczesne lata 90, jak Malin, tylko późne 90 / początek dwutysięcznych. Tylko zrealizowany... w miarę dobrze? Ale wciąż, te postaci w tej stylistyce wypadają dziwnie. Chyba najbardziej szkodzi ona Magneto. 
Wciąż - nie jest to tragedia. Jest... ok. Tylko dziwnie.


Sprawdź także:

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.