Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse - minirecenzje komiksów z 25.10.17

avalonpulse0.png

W tym tygodniu piszemy dla Was o pierwszych numerach takich serii  wkraczających w erę Marvel Legacy jak America, Black Panther i Jean Grey. Dodatkowo możecie także poznać opinię o kolejnych numerach All-New Wolverine i X-Men Blue.


scenariusz: Tom Taylor
rysunki: Juan Cabal

Krzycer: No dobra, jakie są szanse, że matka jest klonem stworzonym, by wyciągnąć od Laury informacje o mieczu Muramasy? Tak z 95%, nie? Ale jeśli to naprawdę oryginał... Hm. W sumie nie wiem, co o tym myślę. 
Tymczasem Daken robi swoje. Ten wątek robi się interesujący dopiero dzięki rewelacji z ostatniej strony, że Nie Wszystko Jest Takie, Jak Się Wydaje. I w sumie to właśnie dopiero ten twist, a nie powrót (?) Sary sprawił, że historia zaczęła mnie interesować. 
Oczywiście, Gabby wciąż jest zabawna, interakcje między postaciami są fajne itepe itede. Po dwudziestu paru zeszytach to już standard - wciąż miły, ale spodziewany, więc przestaje robić wrażenie. 



scenariusz: Gabby Rivera
rysunki: Joe Quinones

Rodzyn: Narzekałem przy okazji wcześniejszych numerów na przeładowanie numerów wydarzeniami, przez co żadne nie mogło odpowiednio wybrzmieć. Tym razem było już lepiej i Rivera skupiła się na jednym wątku. Wszystko to jest kontynuacją dotychczasowych przygód Ameriki, więc nie do końca mogę polecić ten numer komuś, kto od niego chciałby rozpoczać swoją przygodę z serią. Byłby w miarę przystępny, ale i tak wymagałoby to zgłębienia wcześniejszych wątków. Przede wszystkim mamy tu wkroczenie na scenę okładkowej Exterminatrix, która odpowiada za wiele nieprzyjemnych sytuacji jakie ostatnio spotkały Ms. America. Jej kolejne działania stawiają bohaterkę w nowej sytuacji, do tego znajduje się jakieś ciekawe miejsce dla dotychczas drugoplanowych postaci. Seria wolno się rozwija, ale póki co na plus, może kiedyś wyjdzie z tego coś wyjątkowego, zobaczymy.  



scenariusz: Ta-Nehisi Coates
rysunki: Leonard Kirk

Rodzyn: Kto nie znał dobrze Klawa, tutaj miał szansę to nadrobić. To numer w całości poświęcony tej postaci, z jej własną narracją. Poznajemy jej przeszłość, ale też obecną motywację. To dobry postój przed dalszym ciągiem historii. Klaw stał się nowym graczem w walce o władzę, pytanie tylko, czy uda mu się zdominować pozostałych przeciwników Czarnej Pantery. Oby wprowadził do całej rogrywki coś więcej od nich, bo póki co nie wyróżniają się i T'Challa po uspokojeniu swego ludu nie ma wyrazistego złoczyńcy naprzeciw siebie. Ta-Nehisi Coates wprawia się coraz lepiej w prowadzeniu tej postaci, a kolejni rysownicy, tym razem Leonard Kirk, utrzymują spójną szatę graficzną. Polecam osobom, które chcą poznać Klawa, ale nie jestem pewny, czy później się odnajdą w tej historii bez potrzeby nadrobienia wcześniejszych numerów. Okładka mówi, że to pierwsza część historii Klaw Stand Supreme, zaś w środku widać już, że to siódma część Avengers of the New World. Jednak jeżeli polubicie ten numer, reszta też powinna Was kupić.



scenariusz: Dennis Hopeless
rysunki: Victor Ibanez

Krzycer: Są tu niezłe pomysły - w tym ten najlepszy, z końcówki: Emma wykorzystała wspomnienie z początków swojego romansu ze Scottem, by ukryć w swoim umyśle coś Bardzo Ważnego. Ale wypełnienie całego numeru pocztówkami z runu Morrisona, choć ogląda się to nawet nieźle, nie jest w stanie ukryć tego, że to po prostu wata i zapchajdziura. I poza tymi paroma ostatnimi stronami nic się tu nie wydarzyło. 
A szkoda - to mogła być okazja do eksploracji charakteru Emmy, można było przypomnieć, jaka to złożona postać, ba, może nawet spróbować naprawić szkody wyrządzone tej postaci w Inhumans vs X-Men. Zasadniczo - zrobić cokolwiek. Ale nie, miniJean po prostu pakuje się w scenki z runu Morrisona, z czego nie wynika nic ani dla niej, ani dla Emma. Zmarnowana szansa na coś ciekawego. 



scenariusz: Cullen Bunn
rysunki: Jorge Molina

Krzycer:
Plusy: 
- Sporo małych momentów między różnymi postaciami, które fajnie pokazują ich charaktery. 
- Całkiem udane rysunki. 
- Zakończenie wątku "tylu bohaterów poginęło" - wiarygodnego po "śmierci" Bloodstorm, boleśnie oczywistego gdy w następnym numerze wytłukli cały zespół. 
- Podbicie stawki - teraz to już nie jest historia o tym, jak Mojo bawił się z bohaterami, tylko walka o los planety. Może to ograne, ale przynajmniej historia nabiera impetu. 
- Fajnie, że dorosłe zaplecze Blue dołączyło do crossovera. 
Minusy: 
- W sumie chyba tylko tyle, że niektóre wyrazy twarzy bohaterów są dziwne. (Na przykład szczękościsk Cyclopsa rozmawiającego z Bloodstorm.) 
Parę pytań: Ile właściwie lat ma Bloodstorm? I czy ktoś tu czytał "Mutant X" i może ocenić, czy to jest ta sama Bloodstorm, czy może to po prostu wariacja na temat tamtej postaci? (Nie czytałem MX, nie wiem nawet, czy Bloodstorm przeżyła tamtą serię.) 
A, i jeszcze jedno - czytałem Mutant Massacre, resztę Claremonta z tych czasów znam w miarę nieźle z drugiej ręki, ale nie potrafię do nikogo przypisać kostiumu, który ma na sobie Polaris w tym segmencie. Czyj to strój?


Sprawdź także:

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.