Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse - minirecenzje komiksów z 18.10.17

avalonpulse0.png

W tym tygodniu prezentujemy Wam opinie o pięciu komiksach: o Cable #150, gdzie z nowym scenarzystą seria wkracza w erę Marvel Legacy; rocznicowym 700. numerze Mighty Thor, z gościnnym udziałem mnóstwa rysowników; o X-Men:Gold #14 z przedostatnim rozdziałem crossovera z Blue; już tradycyjnie o kolejnej odsłonie All-New Guardians of the Galaxy, a także o pierwszym numerze Deadpool vs. Old Man Logan.


scenariusz: Gerry Duggan 
rysunki: Rod Reis

Rodzyn: W tym tygodniu seria mocno zwolniła i zrobiliśmy mały przystanek na Ziemi, by zrekrutować nowego członka drużyny. Na oku Strażników są osoby, które mogą im pomóc zdobyć Kamienie Nieskończoności, stąd też po kolei odbywają rozmowy z każdym bohaterem, który pojawia się na okładce tego zeszytu. Także ze Scottem Langiem, którego może i ciężko na niej dostrzec, ale tam jest. Marvelowi i tak nie udało się za bardzo ukryć w trakcie promowania tego tytułu, że to on (spoiler) stanie się nowym nabytkiem dla drużyny. Od jakiegoś czasu nie ma on własnej serii, więc dobrze, że ktoś go zdecydował się wykorzystać. Nie wiem, jak Duggan to rozegra, ale jestem zaintrygowany. 
Całość to niezły zapychacz, który po prostu musiał się przytrafić. Rod Reis całkiem dobrze sobie poradził i nadał fajny klimat, ale jeszcze przez jakiś czas widząc jego rysunki nie będę mógł wyrzucić z głowy tego, co tworzył w ramach Secret Empire i jakakolwiej historia będzie mi automatycznie sugerować powiązania z tamtymi wydarzeniami. Mam nadzieję, że postaci, które się tutaj przewinęły, jeszcze powrócą i liczę, że od przyszłego tygodnia już na dobre skupimy się na głównym wątku. Przed nami zmiana numeracji, a co za tym idzie: poszukiwanie Kamieni Nieskończoności zaczyna się na dobre.



scenariusz: Ed Brisson 
rysunki: Jon Malin

Krzycer: Plusy: w serii pojawiła się fabuła. Minusy: w serii pojawił się Jon Malin, dumny spadkobierca spuścizny Roba Liefelda. Na upartego minusów można by się doszukać również w fabule - osadzenie akcji w 2004 roku nie bardzo ma sens (jeśli wg sliding timescale wydarzenia z komiksów z 1963 miały miejsce ok 15 lat temu to 2004 to za wcześnie, żeby już tam ganiał Longshot). No i jak na razie zebrano najnudniejsze postaci obiecywane przez okładkę, czekam na resztę. Ale poza tym? Przynajmniej jakaś fabuła tu jest. No i nie powiem, zespół z okładki mnie intryguje. 


scenariusz: Declan Shalvey
rysunki: Mike Henderson

Rodzyn: Po sukcesie filmowych przygód Deadpoola i Old Man Logana, kwestią czasu było to, aż Marvel zdecyduje sie na tym ugrać coś więcej. Miniserie takie jak ta są na porządku dziennym i pozostało tylko mieć nadzieję, że trafią w ręce kogoś, kto potafić będzie stworzyć coś, co będzie miało jakiś sens. Nie ma co ukrywać, że od takich tytułów nie wymaga się wiele, jedynie porządnej rozrywki, sporo akcji i dobrego humoru. Pierwsze strony tego numeru właśnie to pokazują, później robi się nieco gorzej, gdy probuje sie znaleźć dla wydarzeń większy sens.
Declan Shalvey, znany jako rysownik, ale próbujący swoich sił w roli scenarzysty, do tej pory dla Marvela stworzył kilka krótszych historii. Tym razem dostał parę pierwszoligowych postaci, które tak naprawdę nie miały za wiele interakcji do tej pory, gdyż Logan nie jest tym samym Wolverinem, z którym działal "nasz" Wade. Shalvey prezentuje to calkiem nezle, ale nie zawsze trafia w punkt. Mike Henderson swoim stylem bliski jest temu co potrafi Shalvey, ale jednak nie jest aż tak oryginalny. Mam nadzieję, ze kolejne numery pokażą więcej czystej akcji, a nie będą rozwijały niezbyt oryginalnejfabuły. Pierwsze strony nadały dobre tempo i liczę na powrót do właśnie takich scen. 




scenariusz: Jason Aaron
rysunki: Russel Dauterman i inni

Rodzyn: Tak wielki numer na okładce aż prosił się o gościnne występy innych twórców. Zdecydowano, że zamiast tworzyć odrębne historie, wszystko odbędzie się w ramach jednej, z nawzajem się przeplatającymi przygodami różnych bohaterów. Mamy tu więc wątek Odinsona, który odwiedza Norns; walkę Thor z She-Hulk, idealnie na premierę filmu o przygodach ich męskich odpowiedników; dalsze losy Volstagga, niedoszłego War Thora; rzut oka na przygody młodego i starego Thora, fajny występ Throga i losy Lokiego i jego ojca. Wszytko to zaprezentowane przez innych artystów. Najlepiej, jak zawsze, wypada Russel Dauterman, dlatego też żałuję, że nie on zajął się też walką Bogini Gromu z She-Hulk. Daniel Acuna nie zaliczył tu najlepszego występu i nieco oddstawał od innych, które miały raczej lżejszy klimat. Chociażby dzieła Andrew MacLeana, bardzo lubianego przeze mnie twórcę, autora Head Loppera i ApocalyptiGirl. Tutaj pokazał przygody Lokiego i wyszło mu to bardzo interesująco, co aż prosi się o kontynuację. Myślę, że numer ten na tyle nie posuwa całej akcji serii do przodu, że spokojnie mógłby zainteresować nowego czytelnika, zamiast go do siebie zrażać. Ja nieustannie będę polecał nadrabianie tej serii.



scenariusz: Marc Guggenheim
rysunki: Marc laming

Krzycer: Dowcip z tym, jak dramatyczne konsekwencje ma śmierć w komiksie się udał, bo gra na niedopowiedzeniu. Oczywistym i banalnym, ale niedopowiedzeniu. (Pal sześć, że parę stron później puenta mimo wszystko zostaje dopowiedziana). Poza tym nie zauważyłem tu innych udanych momentów. Śmierć Bloodstorm w Blue mnie zaskoczyła, zgony tutaj wyeliminowały całe napięcie, bo iluzja prysła. Teraz pozostaje tylko pytanie, czy Bloodstorm posłuży za redshirta, czy wróci do życia razem z resztą obsady. Czyli cross wypada bez zmian. Bunn jest w stanie coś z niego wycisnąć, Guggenheim nie.
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.