Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse - minirecenzje komiksów z 30.08.17

avalonpulse0.png

W tym podsumowaniu środowych premier przeczytacie o nowej miniserii o przygodach Mace'a Windu, finale Secret Empire, spotkaniu Hawkeye i Hawkeye w ramach Generations, a także tradycyjnie już o kolejnych numerach Jean Grey i X-Men Blue.



scenariusz: Kelly Thompson
rysunki: Stefano Raffaele

Krzycer: Sympatyczne. Bardzo sympatyczne. Trochę dowcipów, trochę niezłej akcji, całkiem niezła prezentacja postaci. Doceniam stylistyczny oldskul - Kate myśli w ramkach, Clint myśli w dymkach. I nawet jest tu trochę napięcia - kolejne wzmianki o Bullseye'u sprawiają, że kiedy w końcu się pojawia, może pozostawać poza kadrem, a i tak zagrożenie jest odczuwalne.

A jednocześnie tu pojawia się mój główny problem z tym komiksem - coś nie zagrało w prezentowaniu akcji. I na przykład - jest ta wstawka z Domicjanem, potem Domicjan wraca, Kate strzela czterema strzałami jednocześnie... i co z tego? Nic z tego nie wynika. (Podobnie spodziewałem się, że strzała-bumerang - ha ha - wróci, a tymczasem... nope.) Ale to wciąż był fajny numer. No i spodziewam się, że Bullseye i Eden mogą wrócić w ongoingu.

Rodzyn: Był to jedyny numer Generations na jaki czekałem i jednocześnie na ten moment jedyny, z którego lektury czerpałem prawdziwą przyjemność. Całe szczęście, że pisała go Kelly Thompson, aktualna scenarzystka przygód Kate Bishop. Po raz pierwszy pokazała ją w relacji z Clintem Bartonem i choć nie jest to do końca ten "nasz" Clint, to wyszło to całkowicie naturalnie i świetnie czytało się ich dialog. Przyznam, że stęskniłem się za ich dynamiką, choć solowe losy Kate też lubię czytać. Na szczęście w ramach Marvel Legacy już wkrótce ich losy znów się skrzyżują. Rysunkom zaś daleko do tego, co widać w regularnej serii z Kate, ale zawinił głównie kolorysta - szkoda, że nie była to Jordie Bellaire, która obecnie się tym zajmuje. 

Myślę, że lepszego numeru Generations już nie dostaniemy i nie wyczekuję specjalnie żadnego z nich. Jedynie spotkanie dwóch Kapitanów może być interesujące, gdyż powie nam, na czym tak naprawdę polegały te wszystkie historie, które wyglądały jak podróże w czasie, ale jednocześnie mają nimi nie być.

scenariusz: Dennis Hopeless
rysunki: Paul Davidson

Krzycer: Fajny numer. Nie pogardziłbym odrobiną setupu - jak Jean trafiła do Strange'a? - ale sama wycieczka w przeszłość na planie astralnym wypadła ciekawie. Tylko z powodu jakiejś poprzedniej zapowiedzi cały czas mam w głowie myśl, że mamy do czynienia ze zmyłką i że to Emma manipuluje Jean? Czas pokaże czy mam rację, czy może coś mi się kompletnie pomieszało. Tymczasem - było fajnie. Zwłaszcza frustracja drugiej nastoletniej Jean zaowocowała udaną sceną. 



scenariusz: Matt Owens
rysunki: Denys Conway

Rodzyn: Marvel nie może narzekać na sprzedać komiksów ze świata Gwiezdnych Wojen, więc konsekwentnie rozwija tę część swojej oferty. Dzięki temu jak widać swoją miniserię dostał Mace Windu, przez co wydawca wkracza w niespecjalnie eksplorowane przez siebie czasy nowej trylogii. Akcja komiksu rozgrywa się tuż po rozpoczęciu Wojen Klonów, a Mistrzowie Jedi zastanawiają się, czy działania wojenne to coś, czym powinni się zajmować. Rozmowy rozmowami, ale trzeba też działać, więc mistrz Windu udaje się na misję z grupką Jedi, by rozpracować jedną z komórek separatystów. Fabuła jak widać nie wyróżnia się tutaj czymś szczególnym i brzmi jak wiele innych historii stworzonych w tym okresie, przez co ciężko się w nią jakoś zaangażować. Dla Matta Owensa to dopiero drugi komiks w jego karierze, wcześniej zajmował się miniserią Elektry, która przeszła raczej bez większego echa. Z tym tytułem raczej będzie podobnie.

Historii nie ratują także rysunki. Dennys Conway to dobry artysta, ale kolorysta do niego dobrany nie umie podkreślić jego atutów. Przez to całość wypada równie przeciętnie, co scenariusz. Szkoda, że tak średnio zapowiada się ten tytuł, bo Mace Windu zasługuje na jakąś interesującą historię. Pozostaje mi czekać na jakąś inną miniserię o Mistrzach Jedi, gdyż tytuł tego komiksu sugeruje, że można spodziewać się opowieści skupiających się także na innych członkach Zakonu.



scenariusz: Nick Spencer
rysunki: Steve McNiven

Z jednej strony brak zaskoczeń, z drugiej strony - jednak sądziłem, że Kobik przepisze na nowo starego Rogersa. A tymczasem... zasadniczo stworzyła nowego na bazie swoich wspomnień. I jasne, pewnie za moment nikt nie będzie o tym pamiętał, a zresztą to cosmic cube i przepisuje rzeczywistość. Ale jakby to rozrysować, to stary Rogers pozostaje faszystą, a pozytywny Rogers to nówka sztuka. 

Poza tym jest ok, ale rany boskie, Spencer przedobrzył z narracją. Czasami scena walki może być po prostu sceną walki. Za dużo tu tekstu. No i wciąż mam taki problem jak w poprzednim numerze - nagle na pierwszym planie są postaci, które nie miały z tą historią nic wspólnego, ani w głównej mini ani w swoich tie-inach. Po cholerę tu ci wszyscy mutanci na przykład? Poza tym, że Wolveriny miały one-shot Generations, więc przynajmniej Laura musiała się tu znaleźć, by to uzasadnić... 

Co powiedziawszy - brak zaskoczeń nie jest zły. Wciąż uważam, że Secret Empire to jeden z najlepszych eventów Marvela (głównie dlatego, że poprzeczka jest nisko). A brak jakiejś petardy w finale... cóż, lepszy brak petardy od zaskakującej bzdury, która rozwala cały event (jak w Inhumans vs X-Men). 

A, no i - to nie jest tak, że kompletnie brakuje tu zaskoczeń. Byłem pewien, że na koniec Kobik odbuduje Las Vegas, a tu taki psikus - miasto pozostało zniszczone? Czy ktoś o tym powiedział Peterowi Davidowi? Jego Scarlet Spider tam się toczy, nie? 

scenariusz: Cullen Bunn
rysunki: Giovanni Valleta

Oookej. Ok. To może zacznijmy od pozytywów: to jest bardzo porządny numer. W zasadzie spokojny, posuwa naprzód wiele wątków na raz, wyjaśnia parę rzeczy dotyczących X-Men, chyba po raz pierwszy pokazuje nam szerzej madripoorskie X-Mansion i bardzo ładnie pokazuje stan umysłu głównych bohaterów w obecnej chwili. Czwórka z plusem, dobra rzecz. 

A teraz: czym właściwie był tie-in do Secret Empire dla tej serii? Bo ten numer mógłby być bezpośrednią kontynuacją ostatniego numeru sprzed tie-inu - gdyby nie to, oczywiście, że parę wprowadzonych tam rzeczy jest tu kontynuowanych (więź Jeana ze Scottem, wzmianka o nagłych drugorzędnych mutacjach, które pojawiły się bez wytłumaczenia). Ale jeśli chodzi o to, jak Bunn opowiada tę historię, jak jedna przechodzi w drugą... ten tie-in sprawia wrażenie wepchniętego na siłę. 

Niezwiązaną z tym wątpliwością są motywacje Beasta i Goblin Queen. Hank wie, że GQ jest zła, prawda? A z drugiej strony - czego właściwie GQ potrzebuje od Hanka? Czy istota żyjąca w klatce piersiowej Hanka to była GQ? (...nie przyśnił mi się tamten motyw, prawda? Hank gadał do czegoś, co wyrastało mu z piersi jakiś czas temu, nie?) Czy GQ jest teraz jakimś duszkiem bez własnej mocy i dlatego wykorzystuje Hanka? Ale to by się nie zgrywało z jej poprzednim występem... 

A skoro już o tym mowa - czy ktoś kiedyś przypomni sobie, że tam biegają teraz dwie Madelynki? Bo ta GQ urwała się z Secret Wars, ale parę lat temu oryginał został wskrzeszony chyba przez Fractiona, potem przewinął się u Wooda... 

I już tak zupełnie na koniec - w sumie to miło, że Bunn kontynuuje wątki Hopelessa. Zbyt często ostatnio bywało tak, że nowy scenarzysta = kompletnie nowe zabawki w piaskownicy. A jednocześnie w doborze nowych przeciwników wyszedł poza Hopelessa, bo poza GQ, Nightcrawlerem i - trochę zgaduję - Colossusem z Secret Wars użył również Bloodstorm z Mutant X (nawet design ma dokładnie ten sam). Mroczna Pixie chyba jest zainspirowana wersją z Age of X, ale kostium się nie zgadza. (Poza tym Age of X nominalnie nie było alternatywną rzeczywistością, ale to akurat drobiazg). 

Podsumowując: w oderwaniu od reszty - dobry numer, czekam tylko na wyjaśnienie paru kwestii. Uwzględniając resztę sprawia, że poprzednia historia staje się jeszcze bardziej kuriozalna. 
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.