Avalon » Publicystyka » Artykuł

Reakcja Atomowa #34 - Generations: Wolverine and All-New Wolverine



Generations: Wolverine and All-New Wolverine 
Scenariusz: Tom Taylor 
Rysunki: Ramon Rosanas 
Kolory: Nolan Woodard 

Generations to dziwny pomysł. Seria one-shotów, w których współczesne inkarnacje bohaterów spotykają swoich poprzedników. Czasami dobór postaci ma sens – Amadeus Cho spotykający Bruce'a Bannera, zapowiadane spotkanie Kapitan Marvel z Kapitanem Marvelem. Czasami tylko przypomina, jak trudne do ogarnięcia bywają komiksy – patrz: spotkanie Jean Grey z Jean Grey. Ten zeszyt należy do pierwszej kategorii – Wolverine, Laura Kinney, spotyka się w nim ze swoim ojcem/"ojcem" (niepotrzebne skreślić), Loganem. 

Metoda tego spotkania pozostaje niejasna – zajawka umieszczana w każdym zeszycie głosi, że spotkanie odbywa się w "Vanishing Point", miejscu, gdzie czas nie ma znaczenia. Zapowiedzi głosiły również, że to historie, których dokładna natura nie jest istotna, liczy się sam fakt spotkania postaci. Problem w tym, że my, fani komiksów superbohaterskich, lubimy konkrety. Lubimy wiedzieć, jak rzeczy do siebie pasują. Lubimy continuity. Oferowanie nam historii, która nie ma logicznych fundamentów, jest ryzykowne. 

Oczywiście, nie można wykluczyć, że Generations ma logiczne fundamenty, tylko Marvel ich nie ujawnia. Gdybym miał strzelać, strzelałbym, że w finale Secret Empire dojdzie do użycia Cosmic Cube na globalną skalę, a Vanishing Point i odbywające się w nim spotkania będą tego efektem ubocznym. 

Nawet jeśli mam rację, to nie załatwia innego problemu. Zajawka mówi nam, że "w Vanishing Point czas nie ma znaczenia". I o ile jeszcze jako tako pasuje to do one-shota z Hulkami, którego akcja może się toczyć niemal w dowolnym momencie historii postaci, ba, można by nawet powiedzieć, że wydarzenia z tamtego komiksu można interpretować jako sen czy coś równie nierealnego, o tyle historia z tego zeszytu toczy się podczas w miarę konkretnego etapu życia Logana. (Gdzieś między 1984 a 1992, patrząc na daty wydawania komiksów.) To wciąż nic w porównaniu z Generation: Jeans, gdzie można wskazać praktycznie konkretny numer Uncanny X-Men, koło którego umieszczono tamtą historię, ale i tak – jeśli "czas nie ma znaczenia", to czemu oferowane w ramach Generations historie nie są bardziej ponadczasowe? 

Tyle tytułem przydługiego wstępu. Ale co w ogóle znajdziecie w tym zeszycie? Zaczyna się jak połowa komiksów z Loganem, od walki z nieprzebranymi zastępami ninja. Narracja szybko informuje nas, że Logan jest na tropie swojej przybranej, a chwilowo również porwanej córki, Akiko. Chwilę później na scenę wchodzi Laura, która od razu zaczyna pomagać Loganowi w akcji ratunkowej. Na 30 stronach Tom Taylor upchnął kilka całkiem niezłych scen akcji, trochę humoru i jedną poważniejszą rozmowę. 

I jest to wszystko... całkiem niezłe. Niczego sobie. Porządne. Akcja jest niezła. Rysunki ładne. Fabuła pretekstowa – ale też całe Generations jest pretekstowe. Ostatecznie chodzi głównie o to, by jeszcze raz zobaczyć oboje Wolverinów w akcji. Z jednej strony efekt były lepszy, gdyby Logan był naprawdę kompletnie martwy – nieustająca obecność Old Man Logana w komiksach osłabia wymowę tego zeszytu. Z drugiej strony akurat Taylor jest ostatnim scenarzystą, który podkreśla, że Old Man Logan nie jest po prostu postarzonym "naszym" Loganem, a zupełnie inną postacią, z którą na dodatek Laura nie chce mieć nic wspólnego. Więc w ramach tego, co dzieje się w All-New Wolverine, sceny z Generations: Wolverine and All-New Wolverine działają. 

Oczywiście, gdy wszystko dobiega końca, zostajemy ze wstrętnym paradoksem – Wolverine z przeszłości wie o istnieniu Laury, co na logikę powinno wpłynąć na to, jak przebiegło ich pierwsze spotkanie. Albo na to, jak później wyglądała ich relacja. Ale Marvel wydał dekret – mamy to chrzanić. W Generations nie ma miejsca na logikę. 

Jeśli nie będziecie się tym przejmować, znajdziecie w tym komiksie sympatyczną akcję i przyjemne spotkanie Laury z ojcem/"ojcem" (patrz wyżej). Jeśli miałbym się przyczepić do czegoś poza ogólnym założeniem Generations, to miałbym dwie uwagi – komiks nie wymagał użycia klasycznego przeciwnika, dla którego po prostu nie ma tu miejsca. Poza tym Laura nie ma z nim żadnej relacji, więc jego obecność nie działa również na tym poziomie. Jeśli już ktoś tego typu musiał się tu pojawić, lepszym wyborem byłaby Lady Deathstrike, ponieważ Laura miała z nią stosunkowo dużo do czynienia. A druga uwaga – Taylor mógł sobie darować dowcip o telefonach komórkowych. Uwzględniając sliding timescale, to się powinno dziać najwcześniej w 2005 roku. Ale to i tak drobiazg, jeśli np porównamy to z tym, że niektórzy wciąż piszą All-New X-Men tak, jakby zostali przeniesieni do współczesności z lat 60. 

Tytułem podsumowania: to bardzo przyjemny komiks. Nie jest ambitny pod żadnym względem, ale zapewnia dobrą rozrywkę. Powiedziałbym, że dla fanów Laury i czytelników All-New Wolverine to pozycja obowiązkowa... ale jednocześnie żeby nie nastawiali się na nie wiadomo co. 

Krzysiek "Krzycer" Ceran

  

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.