Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse - minirecenzje komiksów z 02.08.17

avalonpulse0.png

Avalon Pulse powraca! Po rocznej przerwiej jedna z dawnych stałych kolumn na naszej stronie pojawia się ponownie w nowej odsłonie. W środku znajdziecie od teraz kilka minirecenzji najciekawszych komiksów z danego tygodnia, ale i takich, których warto unikać. W tym tygodniu możecie poczytać o All-New Guardians of the Galaxy #7, Generations: Banner Hulk and Totally Awesome Hulk i X-Men: Gold #9.



scenariusz: Gerry Duggan
rysunki: Greg Smallwood

Rodzyn: Na początku nie wiedziałem, jaki pomysł na tę serię ma Duggan, ale po kilku kolejnych bardzo dobrych numerach wkręciłem się na dobre. Scenarzysta przeplata zeszyty z główną historią tymi, które tłumaczą nam, jak członkowie drużyny zmienili się przed startem serii. Mieliśmy już numery poświęcone Gamorze i Star-Lordowi, przyszła więc pora na Draxa. W głównej historii Niszczyciel nazywa siebie pacyfistą i nie jest szczególnie pomocny dla drużyny. Tutaj poznajemy kulisy tej zmiany, gdy w trakcie wizyty na pewnej planecie Drax popełnia błąd, którego nie może sobie darować. 

Nie jest to może tak dobry zeszyt jak ten poświęcony postaci Petera Quilla, ale też czymś się wyróżnia. Są to obrazki Grega Smallwooda, którego polubiłem w jego pracy nad ostatnią seria o przygodach Moon Knighta. Lubię taki styl, zwłaszcza w połączeniu z obecnymi tu kolorami. Do tego bardzo dobrze pokazuje on emocje postaci, tak ważne w historii tego typu.

Zeszyt pogłębia fabułę z głównej historii, mamy też interesujące spojrzenie na psychikę i emocje Draxa. Może nie polecam tego zeszytu do przeczytania w oderwaniu od całości, tak jak zrobiłbym to z numerem o Star-Lordzie, ale zdecydowanie warto zapoznać się z tą serią od jej początku.  



scenariusz: Greg Pak
rysunki: Matteo Buffagni

Rodzyn: Nie śledziłem przygód Amadeusa Cho w roli Hulka, choć planuję je kiedyś nadrobić, bo to podobno całkiem przyjemny komiks superbohaterski. Stwierdziłem jednak, że sięgnę po poświęcony mu numer Generations, gdyż jest pierwszym spod tego szyldu i byłem ciekaw, o co dokładnie chodzi w tych one-shotach i jaki związek mają z trwającym eventem Secret Empire. I prawdę mówiąc, wiele się nie dowiedziałem: nie wiadomo np. jak i kiedy Amadeus Cho przeniósł się w miejsce, w którym mógł spotkać Bruce'a Bannera. Szkoda, ale skupmy się na fabule zeszytu, bo nie jest to zwykła naparzanka między dwoma Hulkami. 

Cho od samego początku bycia Zielonym Olbrzymem był przekonany, że potrafi kontrolować wewnętrznego potwora, jednak ten zeszyt postawił to pod jeszcze większym znakiem zapytania i Bruce Banner, którego spotyka, dosadnie mu to uświadamia. Według zapowiedzi to ważny moment dla Amadeusa i widać to wyraźnie, gdyż wraz z tym one-shotem kończy się jego seria Totally Awesome Hulk, a zastępuje ją Incredible Hulk, gdzie nasz bohater wzorem Bannera trafia na planetę Saakar, znaną bardziej jako Planeta Hulka.

Matteo Buffagni, który odpowiedzialny był za rysunki w tym numerze, zaskoczył mnie, gdyż inaczej zapamiętałem jego styl, był takim mniej dopracowanym Russelem Dautermanem, a tutaj, przypuszczam że przez pracę kolorysty, ciężko mi go było poznać. Sporo tu czerni i cieni, przez co skojarzył mi się z tym co tworzy Mike Deodato Jr. czy też Andrea Sorrentino.

Mimo iż numer ten na wiele pytań nam nie odpowiedział, to przyjemnie się go czytało, gdyż dynamika między Hulkami jest ciekawa do oglądania. Nie jest to komiks aż tak istotny, ale kto lubi Amadeusa Cho w jego nowej roli powinien po ten komiks sięgnąć.


scenariusz: Marc Guggenheim
rysunki: Ken Lashley

Krzycer: ...ech. Znaczy, jest lepiej niż w poprzedniej historii, bo przynajmniej tutaj mamy trochę lepsze prowadzenie wątków, no i nie ma karygodnie poprowadzonej walki z All-New All-Different X-Cutionerem. Co powiedziawszy... Guggi dziwnie pisze swoich bohaterów. Kurt w rozmowie z Rachel jest... dziwny. Colossus w relacjach z Kitty jest... dziwny. Może czytałoby się to lepiej, gdyby rysunki wzięły na siebie część opowiadania historii, gdyby mimika postaci była wyrazista, czytelna i pozwalająca z nimi empatyzować. Niestety, rysunki są kiepskie, a mimika koszmarna, w związku z czym czytając np kwestie Kurta autentycznie nie wiem, czy mówiąc "a może twoje nowe moce cię pożrą" próbuje żartować czy po prostu jest dupkiem. 

Więc tak. Strasznie dziwny numer. Myślę, że lepsze rysunki by mu zdecydowanie pomogły. I w ogóle to straszna porażka Marvela, że zeszyt, który opiera się w 3/4 na rozmawiających parach damsko-męskich dostał rysownik, który kompletnie się nie sprawdza przy gadających głowach. 

Ale hej, jeśli chcieliście wiedzieć, co porabia Stevie Hunter, to to jest komiks dla was. (Spojler: jest kongresmenką, bo czemu by nie? Btw szybki gugiel sugeruje, że jest to pierwsze pojawienie się Stevie Hunter w komiksie od 1991 roku. To chyba najlepsze podsumowanie tego, jak bardzo desperacko ta seria próbuje przekonać czytelnika, że jest kontynuacją najlepszych <claremontowskich> tradycji.)


Jeżeli sami chcecie podzieliś się wrażeniami z lektury jakiegoś najnowszego komiksu, zapraszamy na nasze forum, dzięki czemu Wasza opinia może trafić do kolejnego wydania Avalon Pulse'a.
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.